W siedemnastowiecznych gdańskich szkołach katowano dzieci Katonem, Cyceronem, Wergiliuszem, Horacym i Terencjuszem. Uczono łaciny i niemieckiego. Jednym z najważniejszych przedmiotów pozostawała nauka katechizmu. Dużo uwagi poświęcano też nauce śpiewu, obowiązkowe były coniedzielne "występy" w chórze kościelnym.
Szkoła trywialna pomyślana była jako szkoła powszechna, dla wszystkich. Na następne etapy edukacji pozwolić sobie mogły dzieci pochodzące z możnych domów.
Oprócz szkoły zinstytucjonalizowanej i zamkniętej w budynku dość popularną formą kształcenia było wysyłanie na praktyki zawodowe, np. kupcy posyłali swoich synów do kantorów w Anglii, Francji, Holandii albo Niemiec. Dzięki temu poznawali nie tylko arkana zawodu, ale też uczyli się języka.
Jak wyglądała nauka w szkole trywialnej? Podobnie jak w szkołach średniowiecznych, główną metodą dydaktyczną było chóralne czytanie i komentowanie lektur. Pytania i odpowiedzi były gotowe, z szablonu. To jeszcze nie ten czas na aktywizację ucznia i samodzielne myślenie. Szkoła miała uczyć konkretnej, ustalonej i niepodważalnej wiedzy, na myślenie, spory i intelektualne rozważania nie było miejsca.
Istniały też w Gdańsku szkoły prywatne, różnego typu, na różnym poziomie, przygotowujące do pracy w konkretnym zawodzie lub uczące konkretnego języka (szkoła francuska, polska). W 1663 roku Rada Miasta naliczyła takich szkół 33, uczęszczało do nich ponad 800 uczniów, w tym 120 dziewcząt.
Program nauczania w szkołach dla dziewcząt przewidywał naukę czytania, pisania, rachowania, śpiewu, haftu i szycia. Były to szkoły dla uczennic ze średniozamożnych rodzin. Panny patrycjuszowskie przyjmowały nauczycieli w domu, ewentualnie wysyłano je do klasztoru norbertanek w Żukowie.
Już w XVII wieku istniało coś w rodzaju kuratorium oświaty, a nazywało się owo ciało pedagogiczne Collegium Scholarchalae. W skład jego wchodził sam burmistrz, rajcy i ławnicy. Zadaniem Collegium było dbanie o poziom nauczania, warunki bytowe zarówno uczniów, jak i nauczycieli.
Pod Collegium podlegała także jedna z najbardziej znanych gdańskich szkół w tym czasie - Gdańskie Gimnazjum Akademickie. Otwarto je 13 czerwca 1558 roku w budynku klasztoru pofranciszkańskiego, jako tzw. partykularz (studium particulare albo schola particularis). Jednym z najważniejszych jej twórców i reformatorów był Jacob Fabricius, jej długoletni rektor (1580-1629). W 1580 roku utworzył katedry teologii, prawa i historii, filozofii oraz greki i języków orientalnych. W 1584 roku dodano katedrę fizyki z medycyną, a w 1589 roku lektorat języka polskiego. Od 1596 roku przy gimnazjum działała biblioteka, pochodząca z daru Jana Bernarda Bonifacia.
Siedzibą Gimnazjum były budynki byłego klasztoru franciszkanów na Starym Przedmieściu. W skrzydle wschodnim znajdowało się Małe Audytorium Anatomiczne, a także biblioteka. W skrzydle południowym mieściły się sale wykładowe oraz Auditorium Maximum. Pod koniec XVI wieku dobudowano nowe skrzydło zachodnie, w którym znalazły się kolejne sale wykładowe oraz mieszkania dla uczniów i nauczycieli.
Rektor gimnazjum pełnił z reguły obowiązki pastora w kościele św. Trójcy, a lektor języka polskiego - polskiego kaznodziei w kaplicy św. Anny.
Nauka w Gimnazjum podzielona była na dwa podstawowe kursy. Młodszy (sekunda) i wyższy (prima). Ten pierwszy z założenia i programu przypominał szkołę "trywialną", kurs wyższy zorganizowany był na wzór studiów uniwersyteckich. Studenci sami wybierali wykłady i zachęcani byli do indywidualnej pracy naukowej. Wprowadzono komentarz do przerabianych lektur i wymagano, aby uczniowie samodzielnie określali podstawowe zagadnienia poruszone w lekturze. Stosowano repetycję oraz metodę ćwiczeń, która polegała na udziale w dyskusji na zadany temat. Referent przygotowywał wcześniej na piśmie swoje tezy, a koreferenci starali się niektóre z nich podważyć.
Wyjątkowo uroczysty charakter miały egzaminy promocyjne w Gimnazjum. Odbywały się one publicznie i trwały przez kilka dni. Uczniowie zdawali przed zespołem profesorów, odpowiadając na zadawane pytania. Jeśli egzamin miał ukoronować dotychczasowy tok studiów, to abiturient przygotowywał rozprawę naukową na wyznaczony temat i w dniu egzaminu wygłaszał ją publicznie wobec profesorów i zaproszonych gości.
Jak podają historyczne przekazy, poziom dydaktyki był w Gimnazjum wysoki; prym wiodła matematyka i medycyna, ale na najwyższym poziomie stała teologia. Organizowane w Gimnazjum dysputy teologiczne przyciągały tłumy słuchaczy i uczestników. Czasem atmosfera była wyjątkowo gorąca, dochodziło do rękoczynów, przepychanek, któregoś razu zaatakowano kalwińskiego profesora wymowy, Bartłomieja Keckermanna, który ratował się ucieczką w kobiecym przebraniu.
Uważa się, że Gimnazjum Gdańskie było jednym z najlepszych w Polsce, zyskało też uznanie za granicą. Było ono doskonałą szkołą, przygotowującą do dalszych studiów uniwersyteckich. Absolwenci Gimnazjum studiowali potem na najlepszych uczelniach w Niemczech, Anglii, Francji i Włoszech.
W drugiej połowie XVII wieku, a szczególnie pod koniec tego stulecia, szkolnictwo w Gdańsku zaczyna przeżywać coraz większy kryzys. Długo by mówić o przyczynach, po części było to pokłosie kryzysu gospodarczego, po części zawirowania polityczne, w pewnym stopniu był to też efekt nadciągającego Oświecenia. Szkoła oparta na starych zasadach wyniesionych jeszcze ze Średniowiecza nie miała wiele do zaoferowania młodym pokoleniom.
Jedna z najlepszych podstawówek, działająca przy kościele Najświętszej Marii Panny, zyskała mało szczytne miano "seminarium vitiorum", czyli szkoły występków.
Kryzys nie ominął sławnego Gimnazjum Gdańskiego. W 1671 roku powstał raport na temat stanu szkoły, a wnioski były zatrważające: wykłady odbywają się przy pustych ławkach, wśród nauczycieli panuje protekcja i łapówkarstwo, studenci przechadzają się po mieście z kijami i szpadami, a celem ich wędrówek zamiast bibliotek i czytelni są winiarnie i szynki. Dysputy zamieniły się w burdy, intelektualne spory w zwykłe mordobicia. To świadczyło nie tylko o upadku edukacji, obyczajów, dyscypliny i kultury. Był to widomy znak, że szkoła rozminęła się z życiem i trzeba było wielu radykalnych zmian, żeby znów się z nim zeszła.











Piotr Rowicki 









Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.