Wiadomości

stat

Niższa frekwencja w szkołach. Protest czy grypa?

W szkołach, które sprawdziliśmy, frekwencja wyniosła w piątek od 68 do 100 proc.
W szkołach, które sprawdziliśmy, frekwencja wyniosła w piątek od 68 do 100 proc. fot. fotolia/Dmitry Vereshchagin

Część dzieci nie przyszło dziś do szkół, bo ich rodzice wzięli udział w rodzicielskim proteście przeciw reformie oświaty. Frekwencja była jednak bardzo różna: w szkołach, które sprawdziliśmy, wyniosła od 31 do prawie 100 procent. - Nieobecności się zdarzają, ale to - jak zwykle o tej porze - może wynikać z chorób - przekonywała jedna z dyrektorek.



Czy ty na miejscu rodziców dzieci ze szkół podstawowych i gimnazjum nie posłał(a)byś swojego dziecka do szkoły?

tak, uważam, że w ten sposób ministerstwo usłyszy głos rodziców

29%

tak, ale tylko ten jeden raz

5%

nie, uważam, że nie powinno się w takie sprawy angażować dzieci

47%

nie, ponieważ w tym przypadku żadne protesty już nie przyniosą rezultatu

19%
  • zakończona

  • łącznie głosów: 704
Część rodziców dzieci, które uczą się w szkołach podstawowych i gimnazjach, w ramach sprzeciwiania się reformie oświaty, postanowiła nie wysyłać w piątek swoich pociech na zajęcia.

- Chcemy zatrzymać reformę, chcemy, żeby doszło do referendum. Zbieramy podpisy i jesteśmy pewni, że zbierzemy odpowiednią liczbę, aby zatrzymać reformę, która jest przygotowana w nienależyty sposób - przekonywali rodzice podczas ostatniego protestu w Gdańsku.
Czytaj więcej: Protest "100 bębnów" przed kuratorium. Rodzice przeciwko reformie

W niektórych klasach była połowa uczniów

I tak w Gimnazjum nr 25 przy ul. Tadeusza Kościuszki we Wrzeszczu frekwencja wyniosła dziś 68 procent. Na co dzień jest ona na poziomie 96-98 procent.

- Lekcje są prowadzone normalnie, mimo tego, że w niektórych klasach jest połowa uczniów. To taka sytuacja jak przy chorobie, jeśli panuje grypa to też jest dużo nieobecności - mówi Anna Mrotek, dyrektor Gimnazjum nr 25.
Przekonuje, że niewysyłanie dzieci na zajęcia to indywidualna decyzja każdego z rodziców i nauczyciele tego nie oceniają.

Z kolei w Gimnazjum nr 33, które będzie przekształcone w szkołę podstawową, frekwencja była dziś na poziomie 31 procent (wcześniej błędnie podawaliśmy, że frekwencja wyniosła 69 proc., tymczasem był to wskaźnik absencji).

- Mamy 29 klas i dziś na zajęciach były takie sytuacje, że uczestniczył w nich jeden, trzech czy 10 uczniów. Jednak lekcje odbywają się normalnie, nauczyciele muszą dostosować zajęcia do frekwencji, postanowili, że nie robią dziś sprawdzianów - powiedziała dyrektor szkoły, Marzena Majerowska.
Jak mówiła, rodzice mają prawo nie posyłać swoich dzieci do szkoły, muszą jednak usprawiedliwić taką nieobecność.

- Jeśli Jednak takie sytuacje miałyby zdarzać się częściej, to na pewno nie byłoby to korzystne dla uczniów - dodaje.
Czytaj więcej: Likwidacja 49 gimnazjów może kosztować 37 mln zł. Radni uchwalili nową sieć szkół

Nie odczuwają protestu

Inna sytuacja była w Gimnazjum nr 21 im. Dziedzictwa Pontyfikatu Jana Pawła II w Gdańsku. O niskiej frekwencji nie ma mowy.

- Generalnie we wszystkich klasach w obu szkołach, które prowadzimy, zajęcia odbywają się normalnie, a uczniowie w większości przyszli na lekcje. Właściwie dzisiejsza frekwencja to prawie 100 procent. Może są pojedyncze przypadki, ale na pewno nie możemy mówić o pustkach, to raczej nieobecności z powodu grypy - powiedziała Iwona Klein, dyrektor placówki.
Podobnie jest w Szkole Podstawowej nr 12, czy Szkole Podstawowej i Gimnazjum przy ul. Małomiejskiej, a także w Gdańskiej Szkole Podstawowej Lingwista im. Zjednoczonej Europy. Nie wszyscy dyrektorzy gdańskich placówek sprawdzali dziś frekwencję, bo jak mówili, nie było widać, że dzieje się coś niepokojącego. Nie chcieli też komentować zmian, jakie wejdą w życie od 1 września i protestu rodziców.

Szkoły będą działały zgodnie z planem

Władze miasta już wcześniej zapowiadały, że strajkować zamierzają rodzice, a nie placówki edukacyjne, dlatego ci, którzy nie zamierzają brać udziału w proteście, mogą bez obaw posłać tego dnia do szkół swoje pociechy.

- Nie dostaliśmy żadnej informacji, żeby w gdańskich szkołach była niepokojąca sytuacja. Protest rodziców to ich indywidualna decyzja, my staramy się i apelowaliśmy o zachowanie zasad i procedur bezpieczeństwa dzieci, młodzieży, pracowników oraz właściwej opieki i posiłków dla tych, którzy 10 lutego do placówek przyszli - powiedział Piotr Kowalczuk, odpowiedzialny za oświatę zastępca prezydenta Gdańska.
W Gdyni większość dzieci była na zajęciach

Również w Gdyni w gimnazjach frekwencja była dziś na poziomie 90 procent.

- Dyrektorzy placówek nieobecności w szkołach odbierają jako te związane z chorobami, a nie protestem - powiedział Sebastian Drausal z biura prasowego gdyńskiego magistratu.

Dodaj zdjęcie do artykułu
Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Tytuł:
Treść:
Autor (opcjonalny):
E-mail (opcjonalny):
Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Opinie (razem: 143)

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.

- jeżeli uważasz, że dana opinia nie powinna się tu znaleźć, zgłoś ją do moderacji.

Wydarzenia

Sprawdź się

Poziom:

Jakie ryby żyją w Bałtyku?