Wiadomości

90 proc. sklepików zniknęło ze szkół

Najnowszy artukuł na ten temat

Co jedzą nasze dzieci w szkołach i przedszkolach?

Większość sklepików szkolnych zrezygnowała z dalszej działalności - to efekt zmian ministerialnych, dotyczących wyprowadzenia ze szkół śmieciowego jedzenia.
Większość sklepików szkolnych zrezygnowała z dalszej działalności - to efekt zmian ministerialnych, dotyczących wyprowadzenia ze szkół śmieciowego jedzenia. fot. Aleksandra Bober/trojmiasto.pl

Zgodnie z danymi Konfederacji Lewiatan, tylko 10 procent ajentów zdecydowało się otworzyć szkolne sklepiki w szkołach ponadpodstawowych Trójmiasta. Nieco odważniejsi byli handlowcy ze szkół podstawowych: co trzeci z nich zdecydował się zmierzyć ze zmianami w przepisach dotyczących żywienia w placówkach oświatowych.



Czy w szkole potrzebne są sklepiki?

tak, były zawsze i nikomu nie przeszkadzały 49%
tak, fajnie, jak dzieci mają możliwość kupienia napoju czy kanapki w szkole 31%
raczej nie, dzieci powinny przynosić śniadania z domu 15%
zdecydowanie nie 5%
zakończona Łącznie głosów: 915
Tak jak przewidywaliśmy w lipcu, nowe regulacje prawne dotyczące wyprowadzenia ze szkół tzw. śmieciowego jedzenia doprowadziły do likwidacji większości szkolnych sklepików. Konfederacja Lewiatan szacuje, że w województwie pomorskim 90 proc. szkolnych sklepików i bufetów w gimnazjach i szkołach ponadgimnazjalnych, a 30 proc. w szkołach podstawowych zostało zamkniętych z powodu ograniczeń w sprzedaży produktów spożywczych.

- Konfederacja Lewiatan nie zrzesza podmiotów prowadzących sklepiki szkolne, także informacje otrzymujemy od pojedynczych sklepikarzy albo od podmiotów prowadzących sprzedaż do tych sklepików - mówi dr Dobrawa Biadun z Konfederacji Lewiatan, radca prawny oraz ekspertka ds. ochrony zdrowia. - Z informacji uzyskanych od takiego przedstawiciela handlowego prowadzącego działalność w Gdańsku sklepiki prowadzone w liceach i gimnazjach właściwie w 90 proc. nie otworzyły się. Natomiast w szkołach podstawowych zostało otwartych około 30 proc. sklepików w szkołach.
Nieopłacalna działalność

Tylko część handlowców dostosowała swoją ofertę do nowych przepisów - większość uznała, że ograniczają one handel, bo uczniowie przynoszą mniej zdrowe przekąski ze sklepów znajdujących się poza terenem szkoły.

Już w lipcu, przed ustaleniem i podpisaniem przez ministra zdrowia ostatecznej wersji rozporządzenia, krytykowała je Konfederacja Lewiatan zauważając, że zbyt rygorystyczne podejście do tematu profilu żywieniowego w przedszkolach i szkołach może przynieść skutek odwrotny od zamierzonego przewidując, że konsekwencją będzie jedynie zamknięcie części sklepików.

Sklepikarze łączą siły

Dziś, w szóstym tygodniu działania rozporządzenia widzimy, że te prognozy były słuszne, a ajenci szkolnych sklepików nie są skłonni, by tak radykalnie zmieniać asortyment. Niezadowoleni handlowcy pragną działać razem: w fazie rejestracji jest stowarzyszenie "Zdrowo i ze smakiem w szkole", które m.in. zarzuca resortowi zdrowia, że rozporządzenie nie zostało zaopiniowane przez odpowiednie organy Unii Europejskiej, choć są to przepisy mogące mieć wpływ na swobodę przepływu towarów.

Minister edukacji podejmie w najbliższym czasie rozmowy z Ministerstwem Zdrowia, by, w oparciu o zebrane opinie dyrektorów szkół i przedszkoli negocjować złagodzenie niektórych punktów rozporządzenia.

Opinie (142)

  • handel śmieciowym jedzeniem (9)

    cukrem i fast foodem się nie opłaca?

    • 55 55

    • bo nie wszystkie dzieci stać (7)

      Nie każdy ma rodziców co dadzą 15 zł dziennie na jakaś zdrową i drogą bułkę czy naturalne chipsy z np. suszonych jabłek szczególnie w szkołach państwowych.
      Nie ma zdrowego odpowiednika np. drożdżówki za taką samą cenę co da tyle kalorii czy zapienkanki/pizzerki żeby sie najeść szczególnie w szkołach ponadpodstawowych musi być większa porcja i tania.
      Zdrowa żywność niestety jest droższa oczywiście prócz większości owoców... ale ile można jeść jabłka czy banana.

      • 20 34

      • Wystarczy poswiecic chwile czasu i przygotowac dziecku posilek do szkoly. Tanio i zdrowo.

        • 41 5

      • chwila... (1)

        15zl dziennie to niby dużo?!

        To tyle co paczka fajek. Połowa dorosłych polaków pali. Statystycznie jeden rodzic w każdym małżeństwie.

        To szczyt hipokryzji. Ja wiem, że przypadki są różne i dla kilku osób 15zl to problem. Ale to bardzo wąski margines.

        Zdecydowanie częściej rodzic ma w głębokim poważaniu dietę dziecka, niż nie stać go na zdrowe jedzenie. Jeszcze sami kupują dzieciom słodzone napoje (debile nazywają to sokiem), albo podają w domu zupke z paczki i ziemniory polane tłuszczem.

        Najlepsze na koniec. Widziałem ostatnio w sklepie młodą kobietę z dzieckiem. Dziecko na pytanie, co by zjadło na śniadanie odpowiada 'parówki', więc 'dobra mama' sięga po pierwsze lepsze. Sprawdziłem, że było w nich całe 30% mięsa. Coś takiego moim zdaniem nie ma prawa istnieć, ale skoro jest popyt...

        Żadne ustawy nie zastąpią myślenia. Dziecko nie nauczy się wybierać dobrych produktów, jeżeli rodzice tego nie potrafią.

        Koniec kazania. Z Bogiem.

        • 49 18

        • Zgadzam się w 100 a nawet 200%

          Palą, piją alkohol, kupują absurdalnie wielkie telewizory czy też smartfony, których nie wykorzystują nawet w 5% itp. po czym oszczędzają na jedzeniu i tak uczą kolejne pokolenia, że to co się je nie jest ważne a liczy się tylko cena.

          • 7 1

      • ale liczysz całość?

        jeśli tak - to do ceny paczki chipsów dołóż jeszcze tabletki na miażdżycę albo wysoki cholesterol...

        • 19 0

      • obiady w szkole kosztują średnio 5 zł (1)

        poza tym wystarczy kupić bochenek chleba (koszt troszke wyższy od drożdżówki) i zrobić dziecku kanapki w domu.

        • 11 1

        • Jedzenie zrobione w domu

          nie są równoznaczne ze zdrowym żywieniem. To co czasami rodzice potrafią włożyć do kanapki woła o pomstę do nieba. Jedzenie w szkolnym sklepiku nie musiałoby być aż tak drastycznie "dietetyczne", ważniejsze żeby było przygotowywane ze zdrowych produktów (ciemnego chleba, wędliny z mięsa, prawdziwego masła itp.) z dodatkiem warzyw i owoców. Akurat tutaj szkoła mogłaby mieć wpływ na to co jest sprzedawane w sklepiku w przeciwieństwie do tego co jest w wałówce. Nawet na cenę takiej zdrowej kanapki możnaby wpłynąć ale nasz Rząd woli zakazać niezdrowych produktów jednocześnie wydając ponad 1 miliard złotych rocznie na lekcje religii w szkołach.

          • 8 2

      • Zdrową bułeczkę mozna zrobić w domu.
        nie bedzie kosztowała 15 zł

        • 3 0

    • eee właśnie się opłaca

      handel bezcukrowym jedzeniem się nie opłaca, większość plajtuje

      • 10 1

  • I bardzo dobrze (18)

    po co w szkole sklepik? To rodzic ma wyprawić dzieciaka do szkoły, a nie zostawiać go na pastwę losu. To rodzic ma dbać, wychowywać, pomagać w nauce. Po to jest. Jak nie chce, nie potrafi, to niech się nie bierze do płodzenia dzieci.
    Jeszcze tylko zakazać używania komórek w szkole i będzie git.

    • 132 116

    • nie do końca masz rację (5)

      Oczywiście że sklepik ma być uzupełnieniem a nie główną jadłodajnią. Ale jest wiele sytuacji kiedy sklepik się przydaje: np dziecko zaśpi, zapomni wziąć prowiant, nie zje obiadu w szkole bo mu nie smakuje, zgłodnieje a ze szkoły nie można wyjść poza teren itp.

      • 37 12

      • trochę to jednak żałosne... (4)

        "zaśpi, zapomni albo mu nie smakuje" - mam wrażenie że dzisiejsza młodzież jest taka piz..ta właśnie przez rodziców...

        • 32 12

        • wyobrażam sobie minę mojego ojca (3)

          Wyobrażam sobie minę mojego ojca gdyby usłyszał 30 lat temu ode mnie takie teksty. On nawet by się nie zdenerwował, bo by nie uwierzył własnym uszom:)

          • 30 6

          • gratulować czy współczuć? (2)

            • 3 15

            • no nie wiem... (1)

              ale za nic bym nie chciał by mój syn uważał mnie za łajzę... i dlatego dzisiaj nie spełniam jego zachcianek, bo nie wszystko czego on chce, jest dla niego dobre.

              • 27 4

              • Wyhodowana miękka młodzież, jest podatna na wpływ wszelkich manipulacji. Ci ludzie nie mają własnego zdania i stają się mięsem armatnim, wszystko jedno czy w prawdziwej wojnie, czy w bojach o rynek.

                • 8 0

    • (2)

      jesteś przykładem hodowcy 'warzywa' a nie młodego człowieka. Chcesz to ograniczaj swoje pociechy, sznurek i do drzewa. potem wyrosną takie sieroty społeczne, nie potrafiące się odnaleźć w dorosym świecie. gratulacje

      • 16 22

      • (1)

        lepszy przystosowany półgłówek z komórką i tabletem, bez wyobraźni i samodzielnej myśli.....?

        Proszę się zastanowić

        • 23 1

        • A jak myślisz? :-) on przeżyje - bo nie będzie miał skrupułów zepchnąć konkurenta w przepaść. Nieszczęśliwe wypadki się zdarzają.... :-)

          • 3 9

    • Kasi (1)

      Jakie to smutne ża człowiek tak łatwo zapomina jak był sam dzieciakiem,mama zawsze dała mi kanapki ale kupić w sklepiku soczek worku albo gumę było fajne

      • 11 3

      • Ja robię zakupy po to, zeby zaspakajać swoje potrzeby.

        A nie dla tego, że robienie zakupów jest fajne.
        Ale może ja jestem nienormalny?

        • 3 7

    • (5)

      jestem po 30-stce - moja podstawówka to początki nowego ustroju więc sklepik był. Kupowaliśmy chipsy, zapiekanki z serem ketchupem - wszystko cholernie niezdrowe i kaloryczne. A z drugiej strony całe dnie lataliśmy na podwórku, na przerwach graliśmy w piłkę (dziewczyny w gumę lub badmintona). I jakoś te piekelne sklepiki funkcjonowały a w całej szkole (koło 700 dzieciaków) było może z dwóch grubasów i koło 10 pulchnych - reszta wręcz za chuda :). Może problem leży gdzie indziej?

      • 17 2

      • Masz rację... (2)

        ...ja też zaliczyłem zmianę ustroju w podstawówce. Pojawił się sklepik z totalnie niezdrowym jedzeniem (najgorszy asortyment wówczas sprowadzany z Niemiec - bo taniej, albo u nas takiego jeszcze nie było - chipsy, żelki, gazowane napoje w puszkach etc., czasem przeterminowane, ale niewielu wtedy umiało czytać datę przydatności do spożycia na opakowaniu).
        I jakoś wszyscy przeżyli, bo - jak wskazałeś Śierściuchu - fajnie było pobiegać na przerwie, a na "Wu-eFie" (min. 2 godziny tyg.) ćwiczyli wszyscy (lepiej lub gorzej) i nie było zwolnień całorocznych, a jeśli już - to tylko dla tych co chodzili o kulach.
        A teraz? Siedzą (i tyją) wpatrzeni w te swoje sr*y-fony, tablety itp. To nie dziwota, że bilans energetyczny mają aż za bardzo na plus...

        • 8 1

        • (1)

          wszyscy takie wuefowe chojraki, tylko na ulicy same otłuszczone knury widać :) tak, po trzydziestce.

          • 4 5

          • Nabiegali się w dzieciństwie to teraz można odpocząć

            • 1 0

      • (1)

        No ja tez po 30tce. I oczywiscie prawda lezy po srodku.
        Kiedys nie bylo takich ilosci slodyczy wszedzie dostepnych. Obecnie dosladza sie wszystko, lacznie z chlebem, jogurtami itd. Tego cukru jest jednak za duzo dla naszych organizmow. To nie jest normalne.
        A druga sprawa taka, ze nikt na przerwie nie siedzial z glowa zwieszona nad smartfonem. Dzieciaki biegaly na przerwach, po szkole.
        Teraz dzieci nie biegaja, bo graja. Same nie biegaja, bo jest tyle samochodow, ze rodzice boja sie, ze dzieci zgina.
        I tak jest nadmiar cukru przy niedoborze ruchu (a przyczyna braku ruchu sa gadzety elektroniczne plus samochod - kiedys wszedzie chodzilo sie pieszo)

        • 4 1

        • Na wczasy do Bułgarii

          też się chodziło pieszo?

          • 0 2

    • Gimbusowska opinia

      • 0 0

  • Kto ogolnie powiedzial ze w szkolach musza byc jakies sklepiki ? nie musza . (6)

    Ktos wprowadzil tzw. nowo mode do szkol. Szkoly nie musza miec zadnych sklepikow prowadzonych przez tzw. handlowcow . Szkola ma sluzyc nauce a nie handlowaniu czy sklepikarzom ...........Zaraz ktos powie ''.....ale kiedys tez byly sklepiki z drozdzowkami ''....ano byly nawet w PRL lecz malo osob wie jak one funkcjonowaly ..otoz to szkola zamawiala drozdzowki w cukierni a dokladniej je jakby wypozyczala bo trudno okreslic ile w danym dniu ktos ich kupi. lub tez szkola po konsultacji z rodzinami uzgadniala jakas kwote ktora rodzice wyloza tzw. zrzutka spoleczna na zakup drozdzowek i wody mineralnej .......a sam tzw. sklepik obslugiwali uczniowie w czasie przerwy . Na marginesie '' byly tez kasy SKO ' uczace dzieci oszczednosci . Szkola nie moze byc miejscem typowego handlu lecz moze byc dystrybutorem owych drozdzowek i wody mineralnej lecz na innych zasadach niz typowy sklep..

    • 111 42

    • (4)

      w PRL to i w sklepach za wiele nie było to i sklepików s szkole nie było. Proste!
      Dziciak i tka kupi w drodze do szkoły lub wyjdzie do sklepu na osiedle w przerwie. niech ten sklep bedzie lepiej w szkole z asortymentem dobranym dla dzieci (nie tak restrykcyjnie jak teraz) a przedewszystkim bezpieczniej -po co ma opuszczać teren szkoły
      poza tym ustawa równiez obejmuje szkoły średnie co jest już totalnym absurdem

      • 6 10

      • zle zrozumiales ! w PRL byly ''sklepiki '' w szkolach lecz na innych zasadach. (3)

        Tez wychodzilismy w PRL poza teren szkoly do sklepow po rozne bzdety jak jogurt czy slodycze lecz na terenie szkoly byl tylko maly pseudo sklepik gdzie w czasie przerwy obslugiwali go uczniowie i albo sprzedawali drozdzowki za ustalone ceny lub tez je '' wydawali '' wedlug ustalonych zasad . nikt nie robil problemu z tego ze w szkole sa tylko drozdzowki i woda mineralna . Kto ma ochote moze sobie poza szkola kupic inne sprawy ale to juz twoj wybor i nie bedziesz mial wtedy pretensji ze utyles bo w szkole sklepik batony i cole sprzedawal. pozdro

        • 10 3

        • (2)

          błędne rozmumowanie. Nikt dzieci nie zmusza do kupowania w szkolnym sklepiku. To kwestia wychowania. To Twój problem jak nie potrafisz przekazać dzieciom wartości. Moje wiedza jak korzystać z umiarem i muszę w tym celu likwidowa sklepików szkolnych. jaki bedzie kolejny genialny pomysł? zakaz wstępu do sklepów sprzywczych i restauracji dla dzieci ponizej 18 lat?? Paranoja

          • 11 3

          • mylisz sie ! dziecko w szkole jest pod opieka szkoly i szkola ma przekazywac dobre wzorce. (1)

            tak wiec szkola ma promowac nauke i wskazywac co jest zdrowe . Dziecko na terenie szkoly jest pod opieka tej szkoly . Zaloz sobie taki sklepik lecz poza terenem szkoly . Dlaczego ? zeby zadne dziecko kiedys w zyciu doroslym nie mowilo ze jest grube iz na terenie szkoly byly dostepne w sklepiku bardzo niezdrowe tuczace artykuly. Nie chodzi o zmuszanie lecz o ich dostepnosc !. Jak nie bedzie szkodliwej zywnosci na terenie szkoly to kiedys jak ktos utyje to wylacznie z swojego wyboru. Szkola ma promowac zdrowie oraz wykluczac dostepnosc niezdrowej zywnosci w szkole . Gdyby przyjac twoja tepa logike to i sklep z narkotykami moglby byc w szkole bo przeciez od ucznia zalezy wybor ! puknij sie w czaszke !.

            • 7 8

            • Idąc tym tokiem myślenia

              to jak ktoś kiedyś utyje to będzie mógł oskarżyć państwo polskie, że nie zakazało sprzedaży takich to a takich produktów spożywczych w sklepach. Skoro w szkole jest zakaz żeby promować zdrowe odżywianie to dlaczego nie w całym kraju? Szkoła wraz z rodzicami powinna edukować w tym zakresie ale wybór powinien być po stronie człowieka, nawet w szkole. I do narkotyków też nie ma co tego porównywać bo to tak jakbyś porównał przynoszenie do szkoły telefonu i pistoletu.

              • 2 1

    • no własnie..precz z sklepikami ze szkół.Dentystów już przegnaliśmy dawno temu..

      • 4 0

  • A co z pozostałymi? (4)

    Jeżeli 30 proc. sklepików w podstawówkach jest zamkniętych, a 30 procent otwartych, to co jest z pozostałymi?

    • 29 3

    • (1)

      pół-otwarte, można kupować tylko do 12.

      • 17 0

      • A po 12:00 można kupować niezdrowe jedzenie.

        "Za czym kolejka ta stoiiiiiii?
        Po lukier, po lukier, po lukier!
        Na co w kolejce tej czeeeekaaaasz?
        Na bułkę i cukier, i cukier!
        Co dostaniesz, gdy doooojdziesz?
        Batonik, batonik, batonik!
        Co przyniesiesz do domuuuu?
        Soczku kartonik, kartonik!"

        • 2 0

    • nie filozofuj ;)

      • 0 11

    • a w szkole mojego syna dalej sprzedają śmieciowe jedzenie :/ chipsy,słodycze itp

      • 0 3

  • Komuna.. (6)

    Po co taka mocna ingerencja w tak banalne sprawy jak sklepiki szkolne? Już raz mieliśmy gospodarkę centralnie sterowaną

    • 68 33

    • po to żeby... (3)

      Państwo nie musiało dopłacać do leczenia setki tysięcy otyłych cukrzyków w wieku 20 lat...

      • 13 20

      • Wierzysz w to? (1)

        Naprawdę uważasz że Państwo jest w stanie ustawą naprawić nawyki żywieniowe wyniesione z domów? Jestem z czasów gdy sklepiki szkolne były pełne niezdrowego jedzenia a mimo to otyłych dzieci w szkole nie było prawie wcale. Demonizowanie sklepików szkolnych to zwykła zagrywka pod publikę

        • 26 6

        • Naprodukowali tylko bezrobotnych.

          Czyli jeszcze gorzej niż było.

          • 5 0

      • taniej jak poumierają kolego, niż jak będą długo żyć

        no chyba, że się wiek emerytalny podniesie jeszcze kilka razy

        • 1 0

    • jesli jeszcze nie zauwazyles

      to mieszkasz w kraju - nie tak niepodleglym - i sterowanym centralnie - ale nie z warszawy tylko z brukseli..a wlasciwie z berlina zeby byc dokladnym. to komuna pod sztandarami "demokracji".

      • 5 3

    • Bo socjalizm zakłada...

      ... że człowiek to idiota, bezwolny trybik systemu, ma być murzynem, który tyra na swojego pana (polityka, urzędnika lub kooperującego z nimi kapitalistę) a pan mu zakazuje lub nakazuje, co murzyn ma jeść, jaką sprężystość ma mieć materac na którym śpi i jakiej pojemności spłuczka klozetowa, której używa.
      Oczywiście murzyn nie jest od małego edukowany, tylko indoktrynowany - inaczej mógłby nie chcieć być tępym, spolegliwym, murzynem jakich pełno widzę w tym kraju.
      Przecież 90% ludzi ma zerową wiedzę o odżywianiu i nic dziwnego - potrzebujemy miernych i biernych murzynów do ciężkiej tyry za 5 PLN/h a nie kreatywnych buntowników, którzy nie dadzą się wodzić za nos politykom, koncernom czy "wolnym" mediom.
      Murzyn ma być szczęśliwy gdy dostanie czipsy i najnowszy serial TV.
      Naprawdę chcecie płacić politykom by decydowali za was, co wy i wasze dzieci chcecie jeść? Aż tak nisko upadł Polski Naród?

      • 2 2

  • (10)

    Pamiętam jak w kantorku u woźnej były drożdżówki i napoje w woreczku ze słomką. W zupełności nam to wystarczyło ale to był początek lat 90

    • 60 8

    • (9)

      drożdżówki? o zgrodzo! Pewnie masz teraz miażdżycę, cukrzycę, nadwagę, wysypke i zaparcia!

      • 14 15

      • drozdzowka to jak najbardziej Polski tradycyjny wypiek i malo tuczacy . (6)

        Cos napisales a nie wiesz co i bredzisz o tej wysypce . Jak sama nazwa wskazuje '' drozdzowka '' wiec cos z drozdzy a akurat drozdze zapobiegaja wysypkom wlasnie i co ciekawe sa mega zdrowe . W nadmiarze wszystko szkodzi , nawet najzdrowsze warzywa . Ucz sie dzieciaku bo malo wiesz a glupoty piszesz.

        • 16 6

        • pamietam smak drozdzowki

          i po tylu latach nie mam problemu ze zdrowiem, choc jadlam je czasto :)

          • 11 1

        • jeżeli jest z pszennej mąki, a zapewne jest (3)

          Bo taka jest najtańsza, to jest tuczacę w cholere

          • 7 11

          • ) a niby z jakiej maki ma byc drozdzowka ? z kamiennej mąki ))medralku pajacykowy ) (2)

            Mąki pszenne ---

            mąka tortowa, typ 400 takiej mąki używamy do wypieku ciast tortowych,

            mąka tortowa, typ 450 - idealna do ciast biszkoptowych i biszkoptowo tłuszczowych, tortów, ciast francuskich,

            mąka krupczatka, typ 500 - najlepiej sprawdza się do ciast kruchych i półkruchych oraz parzonych i makaronowych, do babek, ciast z owocami,

            mąka wrocławska, typ 500 - stosuje się ją do ciast drożdżowych, francuskich, półfrancuskich, do wypieku pierników, kruchych ciast, naleśników, omletów oraz do zagęszczania zup i sosów,

            mąka poznańska, typ 500 - sprawdza się do wyrobu ciast kluskowych, pierogowych, na pizzę, do zasmażek i sosów, do domowych makaronów, lanych klusek,

            mąka luksusowa, typ 550 - Używamy jej do wypieku ciast drożdżowych, naleśnikowych oraz kopytek, knedli, klusek, ciast smażonych,

            mąka, typ 650 - mąka makaronowa, do wypieku bułek, ale też wypieku pierników, miodowników i ciast ciemnych, robienia zasmażek, do zup i sosów.

            --------Mąkę zawsze przesiewamy, co pozwoli na usunięcie z niej zanieczyszczeń oraz dodatkowo ją napowietrzy. To sprawi, że nasze ciasto będzie lekkie i puszyste. Najlepsza mąka do ciasta drożdżowego to mąka pszenna . -----Tylko maka pszenna jest wlasnie na drozdzowke !----- Ucz sie dzieciaku bo ci obrazki z internetu mozg wypalily )

            • 17 4

            • nie wątpię że drożdżowki są smaczne (1)

              Ale chcąc promować dobre nawyki żywieniowe, bo o to tu chodzi, niestety musi odpaść

              • 2 8

              • A ja uważam, że nie musi

                Podstawa to umiar, jedna drożdżówka od czasu do czasu nie zaszkodzi a na pewno będzie o wiele zdrowsza od tych wszystkich gotowych produktów przydatnych do spożycia przez 10 lat. Z jednej strony w szkołach wprowadza się restrykcyjne zakazy a z drugiej pozwala reklamować wysublimowaną nowoczesną chemię jako produkty spożywcze

                • 3 0

        • nierozpoznawanie ironii

          i wymądrzanie się do tego
          powinno być karalne

          • 1 0

      • wtedy wychodziło się na podwórko , a teraz tablet/komputer...

        • 9 0

      • Ja tez pamiętam te czasy. Nie nam żadnych dolegliweości ani wysypek. Jestem dobrze po 40tce a sprawnością i zdrowiem przewyższam młodszych ludzi chowanych na odtłuszczanych produktach, tych co na widok drożdżówki dostają wysypki a mimo swoich coraz nowszych diet nie potrafią zrobić skłonu i ciągle łykają suplementy na wszystko co im sugerują media.

        • 1 0

  • Pasiecie swoje dzieci jak tuczniki (2)

    Na swój obraz. Dajcie im szansę na zdrowe i godne życie.

    • 75 36

    • no wlasnie sama bylam swiadkiem jak kolezanka dawala dziecku na sniadanie cole i paczka, (1)

      dzis dziewczynka jest wielka, a cole pochlania w nieograniczonych ilosciach

      • 14 4

      • Wielka?

        Wielka może oznaczać, że ma ponad 2m wzrostu więc czemu po prostu nie napiszesz gruba albo otyła?

        • 3 0

  • (1)

    Jakby, co Gruby z IIIA jutro pod salą 108 ma mieć 7 świeżych jagodzianek. Pewne Info.

    • 97 5

    • UCZĄ SIĘ

      Będzie pokolenie przestępców .

      Jak zaczynałeś swoją historię przestępczą ?

      Handlowałem drożdżówkami w szkole , potem doszła cola no i tak interes zaczął się kręcić ,potem zacząłem sprzedawać wejściówki do stołówki .

      • 8 0

  • proponuję wszystkim sklepikarzom iść za 3 tygodnie i zagłosować na platformę

    Ewabus zlikwidowała problem grubasków w szkołach i problem sklepików szkolnych jedną mądrą decyzją, więc macie niedługo okazję iść i poprzeć jedynie słuszną politykę umiłowanej władzy.
    Pamiętajcie Pomaska, Owczarczak,Chmiel,Borowczak oraz inni młodzi demokraci patrzą na Was z dykt i szmat czekając na Wasze głosy.

    • 60 17

  • (2)

    niewątpliwy sukces PO posłanie do pośredniaka kilkudziesięciu% burżujów-badylarzy co sprzedawali dzieciom (za zgodą uposażających dzieci rodziców) niezmiernie groźne dla życia drożdżówki i soczki
    nich żyje PO niech żyje UE

    • 70 14

    • nikt nie broni im zalozyc sklepik lecz poza terenem szkoly !

      sSam sobie w stope strzeliles !. Skoro im sie nie oplaca prowadzic sklepikow z drozdzowkami i woda mineralna to znaczy ze chca zarabiac na sprzedazy artykulow niezdrowych jak cola i batony etc etc. ! to niech to robia poza szkola. A moze ogolnie sa slabymi handlowcami .

      • 6 18

    • tak jakbyś mniej więcej napisał facetowi który naprawia w samochodzie elektrykę, żeby teraz zajął się remontowaniem silników

      • 1 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Sprawdź się

Wybierz poziom

Co to jest oskoła?

 

Najczęściej czytane