Wiadomości

Bezpieczny powrót do szkoły jest możliwy?

Od września uczniowie mają wrócić do szkół.
Od września uczniowie mają wrócić do szkół. fot. Piotr Hukało / Trojmiasto.pl

Nauka na trzy zmiany, lekcje w jednej sali, opóźnione godziny dzwonków, zdalnie dla starszaków, stacjonarnie dla maluchów, a może wcale nie iść do szkoły - pomysłów na bezpieczną edukację w czasie pandemii jest wiele. Powrót do szkoły coraz bliżej, a rodzice i nauczyciele szykują się na najgorsze. MEN nie ma żadnego pomysłu, jak rozwiązać ten problem, a według najnowszych rozporządzeń odpowiedzialność spadła na dyrektorów.



Jaki rodzaj edukacji w czasie pandemii koronawirusa jest najlepszy?

stacjonarna dla wszystkich uczniów 24%
hybrydowa - stacjonarna połączona ze zdalną, by zmniejszyć liczbę uczniów w klasach 19%
hybrydowa - stacjonarna połączona ze zdalną, z tym że stacjonarna dla młodszych dzieci, a zdalna dla starszych 25%
hybrydowa - stacjonarna połączona ze zdalną, z tym że stacjonarna dla starszych dzieci, a zdalna dla młodszych 3%
nauka zdalna dla wszystkich uczniów 29%
zakończona Łącznie głosów: 838
Ministerstwo Edukacji Narodowej zdecydowało, że 1 września uczniowie wrócą do stacjonarnej nauki. Na taką informację czekało wiele osób, ale teraz nawet ci, którzy powrotu do stacjonarnej edukacji chcieli już wcześniej, przekonują, że nie tędy droga.

- Coraz więcej zakażeń, a dzieci mają wracać do szkoły. Oczywiście, że zdalne nauczanie ma swoje wady, ale w czasie pandemii trudno o to, by wszystko było doskonałe, a chyba najważniejsze jest zdrowie i bezpieczeństwo dzieci i ich rodzin. Nauczycielom też nie jest na rękę taki sposób uczenia, jak i dzieciom. Niemniej trzeba się przemęczyć. Uważam, że to kwestia niedługiego czasu, kiedy szkoły będą zamykane jedna po drugiej i wtedy trzeba będzie z marszu organizować zdalną naukę, zamiast wejść w to na spokojnie. Nie zgadzam się też na to, że dyrektor miałby decydować na taką skalę, chyba nikt by nie chciał być w jego skórze od 1 września - pisze jedna z mam.
- Zachowanie dystansu w szkole liczącej 1,3 tys. uczniów - współczuję dyrekcji szkoły mojego dziecka. Maseczki obowiązkowe w sklepach i komunikacji miejskiej, ale w zatłoczonych szkołach już nie - dodaje inna.
Wielu rodziców przekonuje, że zdalna edukacja wcale nie jest ich marzeniem, ale są przekonani, że w aktualnej sytuacji epidemiologicznej otwarte szkoły to kwestia pierwszych tygodni września, później znów będzie czekał ich chaotyczny powrót do nauki w domu.

Lekarz - wizyty domowe w Trójmieście


Jak rozwiązać problem bezpieczeństwa w szkołach?



Pomysłów na to, jak poprawić bezpieczeństwo w szkołach, nie brakuje. Jednym z nich jest nauka w trybie zmianowym, jednak trzeba pamiętać, że w wielu przepełnionych szkołach już bez epidemii pojawiała się taka konieczność.

- Klasa mogłaby zostać podzielona na pół - i tak jedna grupa przychodziłaby na rano, a druga na popołudnie, inną opcją byłoby przychodzenie na zajęcia dwóch grup co drugi dzień - przekonują rodzice.
Takie rozwiązanie byłoby jednak kłopotliwe dla rodziców najmłodszych klas, które nie mogą pozostać w domu bez opieki, a nie każdy rodzic ma możliwość pracy zmianowej. Trudno też rozrzedzać klasy w sytuacji, gdy będzie wysokie zagęszczenie w świetlicy, a dzieci i tak później będą miały ze sobą kontakt. Problem może stanowić też podstawa programowa, bo przy zmianowej formie nauczania jej przerobienie mogłoby okazać się niemożliwe.

Kolejnym rozwiązaniem jest propozycja nauki stacjonarnej dla najmłodszych, tak by miały równocześnie opiekę i możliwość nauki zdalnej dla starszych uczniów. Część rodziców chciałaby też móc sama zdecydować, czy ich dziecko będzie uczyło się zdalnie, czy w klasie z pozostałymi uczniami.

- Przerzedzenie klas poprzez danie wyboru rodzicom, którzy realnie boją się o zdrowie i życie bliskich, pozwoli zabezpieczyć potrzebę rodziców pracujących i tych, którzy nie pracują, są na urlopach wychowawczych lub jak ja - pracują zdalnie - pisze nasza czytelniczka.
Tu jednak pojawia się pytanie, czy uczniowie, którzy braliby udział w zajęciach zdalnych, spędzaliby przed komputerem tyle samo godzin, co ich koledzy w szkole.

Koronawirus - wszystkie informacje z Trójmiasta



Więcej dystansu



"Jedna klasa - jedna sala" - to pomysł MEN na poprawę bezpieczeństwa i zachowanie dystansu między uczniami, jednak - jak wyjaśniają dyrektorzy - w niektórych szkołach ze względu na dużą liczbę uczniów zmiany klas są konieczne, by w ogóle przeprowadzać zajęcia, są też sale ze specjalistycznym sprzętem, który jest potrzebny w czasie zajęć.

W swoich wytycznych MEN rekomenduje, by klasy mogły być dzielone na mniejsze grupy, a dystans między uczniami był utrzymywany, także na przerwach, zajęcia wychowania fizycznego również mają odbywać się na powietrzu.

Nie da się jednak ukryć, że większość szkół nie jest przygotowana na zwiększenie liczby sal. Propozycja, by lekcje w każdej klasie odbywały się z np. 10-minutowym przesunięciem, tak by przerwa każdej klasy wypadała w innym czasie - również wydaje się trudna do zrealizowania w sytuacji, gdy nauczyciele często prowadzą zajęcia w kilku klasach jednego dnia. Z kolei lekcje WF-u na świeżym powietrzu to plan co najwyżej na wrzesień i październik, bo na więcej nie pozwoli zapewne klimat - stanie na deszczu przy niskiej temperaturze raczej nie poprawi sytuacji epidemiologicznej.

Według rodziców kluczowym momentem, o którym warto pamiętać w kwestii bezpieczeństwa, są też poranne godziny, kiedy ruch przy wejściu do szkoły jest największy, apelują, by placówki pomyślały o możliwie dużej liczbie wejść. Zwracają też uwagę, że po powrocie uczniów do szkół w komunikacji miejskiej można spodziewać się tłumów. Ograniczanie liczby pasażerów według nich niewiele pomoże.

- Jak dziecko ma bezpiecznie dojechać do szkoły średniej z południowej dzielnicy Gdańska, gdzie tramwaje o 7 rano są tak nabite, że nie można do nich wsiąść, mimo że jeżdżą co dwie minuty? - pytają rodzice.
Czytaj też: Wróci dodatkowy zasiłek opiekuńczy

Dyrektorzy obawiają się, że spełnienie wytycznych MEN i GIS może okazać się często niemożliwe.
Dyrektorzy obawiają się, że spełnienie wytycznych MEN i GIS może okazać się często niemożliwe. fot. Piotr Hukało / Trojmiasto.pl

Mycie rąk tak, ale maseczki już niekoniecznie



Ministerstwo przypomina, że "uczniowie powinni pamiętać o częstym myciu rąk, szczególnie po przyjściu do szkoły, przed jedzeniem, po powrocie ze świeżego powietrza, po skorzystaniu z toalety, kichaniu i kasłaniu". Rodzice jednak ripostują, że podczas przerwy nie ma możliwości, by każdy uczeń miał szansę na dostanie się do łazienki, nie wspominając o tym, że nie zawsze można było w nich znaleźć mydło. Odkażenie kilkuset, a czasem i tysiąca uczniów w 10 minut może okazać się niemożliwe.

Uczniowie, jak zapowiedział minister, nie będą musieli też w szkołach zasłaniać maseczkami nosów i ust.

- Już widzę, jak dzieciaki myją ręce ciepłą wodą i mydłem, albo ten bezpieczny dystans w szkole. Jeżeli wszędzie trzeba nosić maseczki, zachowywać dystans, to co ministerstwo miało na myśli, pisząc te wytyczne, chyba dążą do tego, by jak najszybciej szkoły zamknąć - komentuje jeden z rodziców.
Nowe wytyczne nie nakładają na szkoły obowiązku mierzenia temperatury po przyjściu do szkoły. Dopiero jeśli zajdzie taka potrzeba, nauczyciel ma prawo to zrobić. MEN wyjaśnia, jaką temperaturę należy uznać za stan podgorączkowy.

- Za prawidłową temperaturę ciała uznaje się wartość 36,6-37,0°C. Temperatura ciała w granicach ok. 37,2-37,5°C stopni może mieć różne przyczyny, np. związane z problemami metabolicznymi, stresem, wysiłkiem fizycznym. Za stan podgorączkowy uznaje się temperaturę przekraczającą zwykłą temperaturę ciała, ale nie wyższą niż 38°C. Za gorączkę uznaje się temperaturę ciała 38°C oraz wyższą - napisano.
Czytaj też: Koronawirus w gdańskim przedszkolu. Placówka działa dalej

Dyrektor zdecyduje



Dyrektorzy podstawówek, liceów, techników i branżówek mają teraz dużo pracy. Muszą przygotować szkoły na naukę we wrześniu. I to oni - jak chce Ministerstwo Edukacji - mają decydować o ich ewentualnym zamknięciu, przejściu na naukę hybrydową czy w ogóle zdalną. Decyzje te mają podejmować po konsultacji z organem prowadzącym i opinii sanepidu.

- Jeśli stanie się coś niepokojącego, my będziemy decydować, i teraz proszę sobie wyobrazić, w jakiej jesteśmy sytuacji - to na nas spadnie złość rodziców, że zrobiliśmy to zbyt wcześnie lub zbyt późno. Chyba nikomu nie trzeba tłumaczyć, że od października do marca połowa uczniów kicha, kaszle lub przychodzi na zajęcia z przeziębieniem. Mam informować o każdym takim dziecku do sanepidu czy tylko rodziców, wierząc, że zostaną przebadane pod kątem koronawirusa. Czy dopóki nie otrzymają wyników, będą musiały się izolować? Co z innymi uczniami w tym czasie, z którymi mieli kontakt? No i weźmy pod uwagę, że dzieci kombinują, szybko zauważą, że wystarczy zakasłać dwa razy, żeby nie iść do szkoły i zostać w domu - mówi nam jeden z dyrektorów.
Z kolei nauczyciele i pracownicy administracji z grupy ryzyka w szkołach ostrzegają, że jeśli nie będzie odpowiedniego zabezpieczenia przed koronawirusem, od września pójdą na zwolnienia lekarskie.

Szkoły średnie w Trójmieście


Możesz nie puścić dziecka do szkoły?



Wielu rodziców, obawiając się o bezpieczeństwo swoich pociech, zastanawia się czy w ogóle puścić je od września do szkoły. Takiej możliwości jednak nie ma, bo zgodnie z art. 35 Ustawy Prawo oświatowe obowiązek szkolny dziecka rozpoczyna się z początkiem roku szkolnego w roku kalendarzowym, w którym dziecko kończy siedem lat, i trwa do ukończenia szkoły podstawowej, nie dłużej jednak niż do ukończenia 18 roku życia.

- Rodzice są zobowiązani do tego, by ich dzieci spełniały obowiązek szkolny bądź obowiązek nauki - mówił Dariusz Piontkowski, minister edukacji narodowej, ogłaszając powrót do szkół.
Rozwiązaniem może okazać się edukacja domowa, czyli spełnianie obowiązku szkolnego poza szkołą. Domowe nauczanie w Polsce reguluje ustawa, pozwalająca na naukę dziecka w domu za zgodą dyrektora szkoły, do której jest ono zapisane. Dziecko nie traci więc całkowicie więzi ze szkołą - po każdym roku nauki zobowiązane jest zdać egzaminy klasyfikacyjne, weryfikujące wiedzę nabytą w trakcie nauczania domowego.

Czytaj też: Kiedy do szkoły się nie chodzi - edukacja domowa w trójmiejskim wydaniu

Kursy przygotowujące do egzaminów


"Budynki nie zarażają"



Od marca w naszym kraju trwa pandemia koronawirusa. Wtedy też zaczęła się nauka zdalna, niestety bez konkretnego planu i rozwiązań, które pozwoliłyby na jednakowy dostęp do edukacji dla wszystkich uczniów. Minęło niemal pół roku, a edukacja wciąż jest w tym samym miejscu.

Zdaniem ministra w większości kraju nie ma przeciwwskazań, aby dzieci normalnie wróciły do szkoły 1 września.

- Proszę pamiętać, że szkoły od kilku miesięcy stoją puste, więc same budynki nie zarażają. Przy zachowaniu podstawowych zasad higieny i bezpieczeństwa, o których wielokrotnie mówił minister zdrowia, wydaje się, że szkoły mogą spokojnie funkcjonować w przytłaczającej większości gmin i powiatów w Polsce - powiedział Dariusz Piontkowski w rozmowie z Radio Gdańsk.
MEN przygotował trzy warianty pracy szkół, które przedstawił nauczycielom. Dyrektorzy spieszą się, aby stworzyć procedury, ale podkreślają, że wytyczne dostali zbyt późno.

Q&A - Najczęściej zadawane pytania i odpowiedzi w związku z powrotem uczniów do szkół i placówek 1 września 2020 r.

Opinie (208) 5 zablokowanych

Wszystkie opinie

  • A przedszkola publiczne? (7)

    A są już jakieś wytyczne i pomysły jak ma wyglądać dzień w przedszkolu publicznym?

    • 23 1

    • Przedszkola działają od 2 miesięcy więc o jakie wytyczne pytasz? (5)

      • 12 0

      • (4)

        W wakacje działały w trybie dyżurów wakacyjnych, na które my się nie zapisywalismy więc dziecko nie chodziło. Nie wiemy czego się spodziewać od 1 września. Czy będą dostępne wszystkie zabawki (na początku epidemii większość była schowana)? Czy będą korzystać z placu zabaw (jest 1 na całe przedszkole)? Czy będą zajęcia dodatkowe- angielski rytmika (prowadziły zawsze osoby z zewnątrz)? Czy będzie wf? Czy dzieci będą mogły bawić się wspólnie czy będę porozsadzane każde w swoim kącie? Czy wszystkie dzieci mogą przyjść czy są jakieś ograniczenia? Czy panie będę w maseczkach i rękawiczkach, fartuchach ochronnych? Itp itd A i czy wytyczne ustala dyrektor, czy coś ma z Urzędu Miasta /Ministerstwa Edukacji? Czy takie odgórne wytyczne jeśli są, to są gdzieś dostępne?

        • 4 1

        • (3)

          przedszkola juz dostały wytyczne i mejlami wysyłają do rodziców !!! Tragedia te wytyczne !!! Nie ma obowiązku przedszkolnego !!!

          • 1 1

          • My nie dostaliśmy żadnego maila :( (2)

            • 1 1

            • My tak ! To pytaj w przedszkolu

              • 0 0

            • My mamy zebranie z rodzicami za tydzień to pewnie coś nam powiedzą. Jestem mamą 6 latka i musi przerobić materiał, bo to zerówka.

              • 1 0

    • Ja

      Wczoraj dzwoniłam....normalnie grupa zaczyna rok 1 września...cała ....

      • 5 0

  • Do szkoły i już! (2)

    Ściema a nie pandemia.

    • 49 85

    • Popraw czapeczke!

      • 3 6

    • bydło wierzy niestety....dysonas poznawczy działa

      • 1 4

  • (16)

    Wesela na 150 osob gdzie alkohol leje sie jak rzeka, sa dozwolone.Knajpy tak samo.W sklepach ekspedientki codziennie maja kontakt z setkami ludzi.W takiej sytuacji szkoly maja byc zamkniete?Prawda jest taka,ze czesc nauczycieli pokochalo prace zdalna(prawie nikt oficjanie nie chce sie do tego pryznac).Nauczanie zdalne to brak uciazliwych i kosztwnych dojazdow do szkoly i w rzeczywistosci znacznie mniej pracy(znowu prawie wszyscy zaprzecza).Do tego dochodzi zacietrzewienie polityczne wielu nauczycieli,ktorzy utrzymuja,ze rzad kompletnie nie radzi sobie z epidemia.Przewiduje,ze opor srodowiska bedzie duzy.Wielu pierwszego wrzesnia pokaze l 4.Do tego taka pogoda ,po co wrcac do roboty.?

    • 70 89

    • Używaj spacji (3)

      I poprawnej interpunkcji

      • 11 5

      • (1)

        A może merytorycznie byś się odniósł do jego wypowiedzi? Swoją drogą zwracać komuś uwagę na temat poprawnej interpunkcji, kompletnie pomijając wszelkie znaki przestankowe - szczyt cynizmu.

        • 12 10

        • To ja się odniosę merytorycznie.

          Proszę nie wypowiadać się o pracy innych nie mając o niej pojecia. Inaczej jest to zupełnie niemerytoryczne. Praca zdalna generowała znacznie więcej obowiązków niż stacjonarna. To raz. Dwa - nauczyciele nie są bezpieczni - to fakt. Zostali pozostawieni sami sobie. Jeśli nauczyciele nie są bezpieczni - nasze dzieci też nie są bezpieczne. Nierealne są zalecenia GiS o odstępach między dziećmi w szkole. Pani w sklepie ma kontakt z setkami ludzi, ale za pleksą, w maseczce i rękawiczkach.

          • 0 0

      • Prawda boli.

        • 7 10

    • Bzdura (2)

      Jestem nauczycielem i praca zdalna jest o wiele trudniejsza. Trzeba było wszystkiego szybko się nauczyć od zera, przygotować nowe, inne materiały, problem z ocenami, a sprawdzanie prac przysłanych mailowo to koszmar.

      • 28 5

      • Bzdura (1)

        Jeżeli nauczyciel pisze, że ma problem z uczeniem, to może powinien zmienić zawód. W Biedronce nie trzeba poprawiać prac przesyłanych mailem i zagrożenia wirusem nie ma. Bo gdyby był to sprzedawaliby on-line, prawda?

        • 6 15

        • Zauważam zawsze ten sam mechanizm.

          Najpierw ktoś pisze ewidentną bzdurę, o pracy, o której nie ma pojęcia. Następnie ktoś, kto ją wykonuje się broni, pisząc jak jest. I na koniec zawsze - nie podoba się? To zmień pracę/do Lidla/ do Biedronki/ na budowę itp. Argumenty godne Janusza z wąsem.

          • 0 0

    • (1)

      Proszę bardzo- niech nie pracują. Ale potraktujmy ich jak sektor prywatny. Nie pracujesz to nie zarabiasz. To zdalne nauczanie to jakiś żart. W gdyńskiej szkole nauczycielka zamiast uczyć, spędzała czas ze swoim dzieckiem na świeżym powietrzu. Bo, jak napisała do rodziców- pogoda była tak ładna, że sami państwo rozumieją...

      • 4 4

      • I na podstawie jednej osoby wyrobiłeś sobie zdanie o pracy nauczycieli

        Prawdziwy geniusz z ciebie.

        • 0 0

    • (2)

      Jestem nauczycielem akademickim. Nie pokochałam zdalnego nauczania, a pracy w tym czasie miałam o wiele więcej. Bardzo chcę wrócić do stacjonarnych zajęć, ale będąc po 50 boję się przyjazdu studentów z całej Polski. Moje grupy do przeważnie 28-30 osób, które muszą siedzieć obok siebie bez zachowania dystansu, bo sale są zbyt małe.

      • 16 4

      • (1)

        To proszę zmienić prace. Takie same rady słyszą gastronomia, hotelarstwo, turystyka, eventowcy i artyści. Oni od ponad pół roku maja zakaz wykonywania działaności z powodu koronawirusa. Tyle w temacie.

        • 6 13

        • Głupszej wypowiedzi dawno nie czytałam. Wszyscy specjaliści niech zmienią fach, tylko kto przyjdzie na ich miejsce ?

          • 13 2

    • bo ty wiesz najlepiej co nauczyciele pokochali najbardziej

      kolejny ogólnopolski specjalista od wszystkiego

      • 5 1

    • (1)

      Twoja opinia jest bardzo krzywdząca. Jestem nauczycielem i w życiu tak ciężko nie pracowałam, jak podczas nauczania zdalnego. Prace zaczynałam przed ósmą, ostatnie telefony odbierałam po 22 (od do rodziców, dyrekcji), a potem przygotowanie do zajęć. Milion maili, ankiet, dokumenracji. Przepłaciłem to zdrowiem. Ale łatwo jest opowiadać bzdury, jak się nigdy w zawodzie nie pracowało.

      • 11 2

      • Bardzo podziwiam nauczycielki, które poza opanowaniem swojej klasy jednocześnie musiały opanować swoje maluchy w domu, które przeszkadzały w zajęciach, którymi trzeba było się zajmować i jednocześnie prowadzić zajęcia z uczniami. A potem jeszcze odrobić lekcje ze swoimi dziećmi między sprawdzaniem zadań uczniów. Przecież to koszmar.

        • 9 0

    • Dokladnie

      Dokladnie tak. Zgadzam sie

      • 0 1

  • (3)

    Młodzież nie przejmuje się dystansowaniem i obostrzeniami (spotkania, spontaniczne koncerty, imprezy, brak maseczek w zbiorkomie), nauczyciele też z pewnością spotkań i wyjazdów sobie nie odmawiają. Jeżeli większość społeczeństwa i tak i tak wróciła do "normalnego funkcjonowania" to pora też i na szkoły.

    • 58 31

    • Ja

      No pacz pani i wszyscy zdrowi ....

      • 4 4

    • A ja właśnie odmówiłam sobie spotkań i wyjazdów. Szkoda, że wielu ma to w nosie i baluje na całego.

      • 13 1

    • Problem w tym, ze troska o zdrowie jest bardzo wybiórcza... Akceptujemy otwarte Kościoły, wiece, pielgrzymki i koncerty TVP. Pociagi są zapełnione, a teatry mogą sprzedawać co drugie miejsce. Ten wirus ewidentnie jest groźny tylko na świeckich i firmowych/prywatnych imprezach. Tam jest krzyk, ze co to za głupota organizować teraz takie wydarzenia. A plaże zatłoczone, zero masek i dystansu. Tymczasem firmy padaj, ludzie tracą prace przez brak możliwości zarobkowania. Absurd!

      • 3 1

  • Co chwilę będzie zamykana jakaś szkola (3)

    W całym kraju

    • 80 19

    • może na początku, bo na wakacjach wszyscy gdzieś wyjeżdżali, potem wszyscy są stacjonarni i będą pojedyńcze ogniska i tyle. (1)

      • 3 11

      • I nagle przestaną gdziekolwiek jeździć?

        • 10 0

    • Dokładnie !

      Wystarczy jeden chory uczeń lub nauczyciel i cała szkoła zamknięta a na obserwacji/kwarantannie rodziny nauczycieli i uczniów...zamknięci w domach...z bezproduktywną przerwą w nauczaniu...

      • 8 0

  • Powinniśmy jak najszybciej powrócić do normalności (4)

    Żadnych nowych bezsensownych obostrzeń.

    • 50 46

    • (3)

      no to sobie wracaj

      ale od moich dzieci ręce precz

      • 5 6

      • Nikt (2)

        To najlepiej je zamknij w domu. Jak twoje dzieci myślisz wyrobią sobie odporność na różne wirusy i bakterie? Myślisz, że kiedyś nie było żadnych wirusów? Ciekawe dlaczego akurat tego wirusa uznaje się za "mega groźnego". Świat był, jest i będzie pełny bakterii i wirusów.
        Powrót do normalności jest tutaj bardzo słusznym rozwiązaniem.

        • 4 4

        • (1)

          "Powrót do normalności jest tutaj bardzo słusznym rozwiązaniem."
          Oby tylko ten powrót był bezpieczny i rozsądny a na tą chwilę raczej tak nie jest niestety...

          • 2 3

          • Nikt

            Zapoznaj się proszę ze statystykami zgonów.
            Liczba zgonów w Polsce w trzech pierwszych miesiącach epidemii COVID-19 nie odbiega od liczby zgonów w analogicznym okresie w latach poprzednich - wynika z danych GUS. I tak w maju br. w naszym kraju odnotowano w sumie 31,5 tys. zgonów, gdy w maju ub. roku było to 33,2 tys..
            Liczba zgonów zależy od wielu czynników. Wiele osób, które zmarły na Covid19 miały choroby współistniejące. Najwygodniej jest przypisać osobie zmarłej, która chorowała na raka, że zmarła na Covid (bo przy okazji przechodziła go np. bezobjawowo). Taką osobę mogło wykończyć równie dobrze zwykłe przeziębienie.
            Teraz biorę pop corn i czekam aż wyleje się hej za to co napisałam :)

            • 5 2

  • Opinia wyróżniona

    (33)

    Dzieci powinny jak najszybciej wrocic normalnie do szkol. Zdalne nauczanie to fikcja, jesli dalej bedzie kontynuowane to szkody wyrzadzone dzieciom beda nie do naprawienia. Chronic starszych a dzieci normalnie niech zyja.
    Koniec tej histerii.
    W Polsce nie umarlo zadne dziecko, wiekszosc przechodzi to jak zwykle przeziebienie.
    Przestancie robic panike.

    • 98 128

    • (8)

      Wiekszosc nauczycieli jest 50+. Czyli w wysokim zagrozeniu zarazenia i zejscia z tego padolu.
      Ciekawe kto bedzie uczył....sprzataczka???

      • 32 8

      • pomyśl (2)

        Na (ewentualny) Covid umierają ludzie w stanie agonalnym - tacy nie uczą innych, w tym dzieci.

        • 9 25

        • Warto znać temat na który się wypowiada...

          • 19 2

        • twoj rozum jest w agonii ;)

          • 12 3

      • Jak poczuja głód, to choćby była dżuma, to będą pracować. Tak na marginesie głód w przeciwieństwie do koronawirusa jest w 100% śmiertelny.

        • 10 14

      • (1)

        Blagam poczytaj, umieraja glownie mezczyzni po 75 rz do tego schorowani. Litosci,
        Moze warto zaczac zwyczajnie dbac o siebie i swoja odpornosc, podstawowe zasady.
        Tylko nie lejcie plynami dezynf. bo to zwykly syf i chemia, ktora zabija odpornosc.
        Wirus zmniejszyl swoja smiertelnosc, zmutowal. Takie sa suche fakty.
        Stop histerii!

        • 14 19

        • A ty kto, wirusolog ?

          • 15 2

      • albo kasjerka z biedronki - wg. "życzeń" rodziców ;-)

        • 8 2

      • Wystarczy troche poszukac. 90% zgonow z Covidem (bo trudno uznac, ze ci wszyscy ludzie umarli przez korone) to ludzie 60+, najwieksza grupa to 70+. I to nie jest tak, ze umierali ludzie zdrowi. Przypuszczam, ze jakby zrobic sekcje zwlok to by sie okazalo, ze zaledwie garstka rzeczywiscie umarla na modnego wirusa.

        • 9 8

    • Chyba nie masz dzieci (4)

      Edukacja zdalna byłaby super, gdyby nauczyciele byli kompetentni, a program dostosowany.

      • 8 19

      • Właśnie (1)

        Wszystko było robione szybko. Jak nauczyciel ma uczyć zdalnie, gdy nawet nie potrafi obsłużyć komputera. większość nauczycieli wysyłała przez swoje koleżanki tylko zadania i nic więcej.

        • 9 7

        • Do Właśnie:
          Skąd wiesz, prowadzisz badania na ten temat? Jesteś pewien na podstawie opinii wróżki czy jak?

          • 1 6

      • Mam dwoje dzieci, w tym jedno niepelnosprawne. Jeden zdrowy po kilku miesiacach mial depresje i postepujaca izolacje spoleczna.
        Drugi cofal sie w rozwoju (bezpowrotnie)

        • 11 4

      • A dzieci chciały się uczyć

        • 1 0

    • (4)

      A co z dorosłymi, które te dzieci pozarażają? Oni mogą już nie mieć tyle szczęścia co maluchy.

      • 21 2

      • Poczytaj badania hiszpanskie, wiekszosc zgonow to mezczyzni po 75rz. No sorrry, ale to nnie jest nic nadzwyczajnego, ze w takim wieku sie umiera.
        Wirus nie jest bardziej smiertelny, jest bardziej zarazliwy.

        • 4 12

      • (2)

        Prędzej umrą z głodu niż przez covid. Jak będzie zdane nauczanie to czy rodzice zostawia dzieci same w domu? Czy pracodawca łaskawie poczeka na pracownika do czasu wynalezienia szczepionki? Bo nie każda prace da się wykonać zdalnie. Paranoja!!!

        • 11 3

        • (1)

          Ciekawe co mamusia zrobi na kwarantannie, jak szkołę zamknà w połowie września :D

          • 10 2

          • Siedzenie w domu z dzieckiem to tez będzie pewnego rodzaju kwarantanna... opiekuńcza. Absurd goni absurd wiec trzeba skończyć z tym cyrkiem i zacząć żyć normalnie. Bo zaraz się okaze ze całe rodziny będą wysyłane na kwarantanny z powodu katarku jednego ucznia. To chore. Trzeba to szaleństwo zatrzymać. Dzieci do szkół, rodzice do roboty.

            • 12 12

    • (2)

      Jeszcze dodam, ze powinno sie jak najszybciej zmienic obecne, archaiczne zasady kwarantanny, ktore sa niezgodne z obecna wiedza o tym wirusie.
      Zasady te w sposob nieuzasadniony paralizuja tysiace ludzi, wiekszosc z nich jest zupelnie zdrowa. Testy nie do konca wiarygodne.

      • 9 4

      • (1)

        Tak, tak tak wirusologii od siedmiu boleści

        • 3 6

        • Polecam sprawdzic, to sa oficjalne dane. W Kanadzie 80% zgonow to staruszki z domow opieki. Pozostale osoby rowniez b. stare lub b. schorowane.
          W Szwecji (gdzie nie bylo rezimowych obostrzen) ponad 70% zgonow to domy opieki b. starych ludzi. Doslownie kilka procent zgonow wsrod osob mlodszych, ale wszystkie byly b. chore.
          Rozumiem, ze wierzylo sie w propagande glownych mediow, ale im sie zwyczajnie oplaca straszenie ludzi. Niezle na tym zarabiaja.

          • 9 6

    • (2)

      Ale jaki paraliż rodziców pracujących !!! Na sanepid czeka sie kilka dni aż pobiora próbki, w tym czasie juz policja kontroluje spisuje i sprawdza czy wszyscy siedzą w domu !!! Więc izolacja !!! Potem czekanie na wynik nie wiadomo jak długo..., też izolacja, a dlaszy ciąg zależy od wyniku. W rezultacie można być zdrowym a dwa tygodnie siedzieć w domu i nie pracować bo tak to długo wszystko idzie (wersja optymistyczna ) !!! I jeśli tak w szkole co chwila jakis zarazony to powtórka z rozrywki i paraliżuje to całą masę osób, które miały kontakt z dziećmi chodzącymi do szkoły. (Rodzice, nauczyciele, babcie, ciocie i ich rodziny- to cała masa ludzi). Jak jest pozytywny wynik to jeszcze więcej i na dłużej zamknięci w izolacji. (jak słychać nawet po 3 m-ce, bo bałagan w sanepidzie i raz wynik pozytywny, raz negatywny ). To będą całe miejscowości na kwarantannach, gdzie jest szkoła i zakłady pracy w różnych miejscowościach !!! To nie jest śmieszne, to płakać się chce !!!!

      • 17 0

      • (1)

        Dlatego powinno sie jak najszybciej zmienic te zasady. W Holandii nie ma przymusowej izolacji, policja nie biega po mieszkaniach dwa razy dziennie. Dzieci wrocily do szkoly w maju.

        • 9 4

        • Oni nie biegają, podjeżdżają pod dom, wszyscy wychodzą na zewnątrz i wyczytują a Ty odpowiadasz jak w szkole: jestem....

          • 3 0

    • (2)

      Dzieci powinny wrócić do szkół to oczywiste tyle, że w momencie kiedy będzie to całkowicie bezpieczne. Jeśli organizuje się dla całej Polski zdalne nauczanie gdy mamy garstkę zakażeń w porównaniu do obecnych liczb podawanych przez MZ to brakuje tu niestety logiki.

      • 11 2

      • (1)

        Calkowicie bezpiecznie, czyli kiedy, za dwa lata? Czy moze za 5?
        Dzieci maja sie nie uczyc przez kilka lat? Pomimo, ze one przechodza to lagodnie i nie umieraja? Wez sobie to wyobraz, ze dzieci nie maja normalnego rozwoju i edukacji przez kilka lat. To jest bezpowrotna strata.
        Duza smiertelnosc jest tylko w grupie, ktora i tak przezyla srednio wieku zycia w tym kraju.

        • 5 1

        • Uhm czyli poświęcamy życie ludzkie bo przeżyli swoje? Bo to tylko 5 lub 10 procent? Bo to tylko ci schorowani? To masz na myśli? Jak można w ten sposób się wypowiadać, gdzie jakakolwiek empatia?
          Kto mówi o zamknięciu szkół na lata?? Dzieci nie zarażają? Proponuję sprawdzić co się dzieje u sąsiadów i ile szkół jest już spowrotem pozamykanych.

          • 1 2

    • Dzieci doskonale rozsiewają...

      Owszem, dzieci nie umierają - na razie. Czy są jakieś dane w kwestii tego ile osób zmarło na skutek zakażenia od "bezobjawowych" dzieci?
      Poza tym, wielkie larum rodziców, którzy, jak szacuję 35%, maseczki zakładają dla ozdoby - pod brodę. A kiedy zwróci się uwagę, nawet starszej pani, ta gotowa jest zabić w obronie swojej wolności. "Moja maseczka - moje zdrowie!" - tak się wydarła na mnie Pani po 50-tce w markecie. Jeszcze głupia czy już chora?

      • 0 1

    • Mądruj

      Ot mądrego to przyjemnie posłuchać. A takiego samoluba i egoisty to już sama przyjemność Dzieci jego niech żyją, a madrus do piachu.

      • 0 1

    • histeria

      A może Ty spójrz na wszystko z perspektywy normalnego, kochającego rodzica, który chce własnym dzieciom zapewnić bezpieczeństwo i jego obowiązkiem jest troszczyć się o nie. To zdrowie i życie człowieka jest najcenniejsze, a nie realizowanie fanaberii rządzących i udawanie, że jesteśmy bezpieczni. Wystarczy trochę chęci i zaangażowania by nauka zdalna też była owocna.

      • 0 2

    • popieram w 100%

      na zatłoczone plaże mogą łazić, jedni i drudzy, nikt się niczym nie przejmuje - to dlaczego do szkoły chodzić nie mogą, co pracować się nie chcę - najlepiej zasiłek od państwa i sobie tak żyć

      • 2 0

    • A jak chronić starszych?

      A jak chronić starszych jeśli wiele z nich mieszka właśnie z dziećmi które pójdą do szkoły? Albo dzieci te mieszkają z osobami o obniżonej odporności bo np są w trakcie leczenia onkologicznego? W jaki sposób ich chronić?

      • 2 0

  • Pewnie że możliwy , tylko trzeba przestać wykonywac zakłamane testy na świrusa

    psychopaci pewnie jeszcze pół roku się będą bawić .

    • 27 21

  • ...jest pandemia, nie ma pandemii

    ...chcąc dmuchać na zimne, powinien być system zmianowy...2 tygodnie w szkole i dwa zdalnie...do zakażeń i tak dojdzie, ale wówczas jest szansa, że szpitale w jednym momencie nie zostaną zawalone chorymi... ktoś z decydentów musiałby to wszystko dobrze oszacować...

    • 30 9

  • Do galerii chcą chodzić nawet w niedzielę! (6)

    Ale szkoły się boją.
    Do nauki lenie i przestańcie już siać panikę. Jak dzieciaki godzinami siedzą przed komputerem to dopiero jest szkoda na zdrowiu. Wyniki tegorocznych matur powinny dać do myślenia.
    Ja bym zrobił naukę tylko dla chętnych , nie chcesz to się nie ucz i do łopaty.

    • 61 41

    • ? (1)

      Maturzyści mieli praktycznie przerobiony cały materiał ale poszkodowani są Ci, którzy zdawać będą w przyszłym roku... mają mega zaległości, najpierw strajk teraz było zdalne nauczanie. Nie wiem jak nadgonią materiał?????????

      • 7 2

      • Dokładnie. Maturzystom uciekło raptem jakieś parę tygodni nauki. A zawalili. Czyli lenili się przez 4 lata i te 4 czy 6 tygodni wolnego od szkoły nie spowodowało nagle takich słabych wyników.

        • 10 1

    • nie wszyscy są tacy jak twoje dzieciaki

      • 1 1

    • Przecież tak wszyscy jedziecie po nauczycielach-nieroby, szkoła nic nie uczy-no to tegoroczne egzaminy pokazały ze samemu w domu to jednak nie za bardzo ta nauka wychodzi... aha, no i o niańkach do dzieci na 8h dziennie zapomniałam bo zasiłki i opiekunki były potrzebne... ale ta szkoła państwowa to niepotrzebny bubel, nie?

      • 3 0

    • Edukacja

      Wreszcie mądrze powiedziane. A z tą nauką dla chętnych to dobrze powiedziane. 5 lat obowiązkowej podstawówki zrobić żeby nauczyć czytać i piać a później to kto chce

      • 4 0

    • Nie do wiary

      Nie mierz wszystkich swoją miarą

      • 0 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Sprawdź się

Wybierz poziom

Jakie drzewa i krzewy rosnące w lasach mają największe znaczenie dla zwierząt?