Bootcampy programistyczne. Jak zacząć pracę w IT?

Zastanawiasz się nad zmianą kariery? Rynek IT daje wiele możliwości na zdobycie kompetencji i zmianę dotychczasowej pracy. To też branża, w której stale szuka się nowych pracowników.
Zastanawiasz się nad zmianą kariery? Rynek IT daje wiele możliwości na zdobycie kompetencji i zmianę dotychczasowej pracy. To też branża, w której stale szuka się nowych pracowników. fot. 123rf.com/ puhhha

Praca w IT bez doświadczenia i odpowiedniego wykształcenia? Eksperci przekonują, że to możliwe, a nawet wskazane, jeśli nie jesteśmy pewni, czy to branża faktycznie dla nas. Dlatego zanim zdecydujemy się zainwestować czas i pieniądze w kilkuletnie studia, warto pomyśleć o szkoleniu. Bootcampy programistyczne to szkolenia, które pozwalają zdobyć określone kompetencje z zakresu IT - przede wszystkim programowania. Najczęściej trwają kilka tygodni lub miesięcy, koszt w zależności od tego, na co się zdecydujemy, waha się od kilku do nawet kilkunastu tys. zł.



Czy myślisz o zmianie branży, zawodu?

Zobacz wyniki (193)
Zastanawiasz się nad zmianą kariery? Rynek IT daje wiele możliwości na zdobycie kompetencji i zmianę dotychczasowej pracy. To też branża, w której stale szuka się nowych pracowników.

Coraz popularniejsze są tak zwane bootcampy programistyczne. To zajęcia dla osób zaczynających swoją przygodę z IT, dodatkowo prowadzone są one również online, więc można się uczyć, nie rezygnując z dotychczasowej pracy, a jednocześnie daje możliwość na rozpoczęcie zupełnie nowej kariery.

Kursy i szkolenia w Trójmieście


- Bootcampy to idealne kursy dla osób, które chcą zmienić branżę i wejść do świata IT. Na kursach uczymy się nie tylko jednego konkretnego języka programowania, ale także frameworków, bibliotek czy narzędzi wykorzystywanych na co dzień przez programistów. Kursanci przez cały kurs pracują także w minizespołach nad projektem, który stanowi ich portfolio i o którym mogą opowiedzieć podczas procesów rekrutacyjnych. Wszystko dzieje się w Scrumie - zwinnej metodyce pracy bardzo popularnej w branży IT. Program bootcampów jest tak ułożony, że po jego zakończeniu absolwenci są gotowi do rozpoczęcia pracy na stanowisku Junior Developera - mówi Kuba Kłos, digital marketing team leader z infoShare Academy Sp. z o.o.
W ofercie można znaleźć krótsze kursy wieczorowe oraz dłuższe kursy, zarówno w trybie dziennym, jak i weekendowym.

- Nasze pełnowymiarowe kursy skierowane są do osób, które chcą postawić pierwsze kroki na ścieżce kariery w IT lub rozwinąć posiadane już umiejętności i zdobyć wiedzę na szczeblu średniozaawansowanym i zaawansowanym. Dzielimy naukę na krótsze bloki, aby dostosować się do potrzeb uczestników, a także nie obciążać ich natłokiem materiału. Uważamy, że ważne są fundamenty i solidne poznanie podstaw pozwoli na naukę trudniejszych elementów w szybszym tempie, dlatego właśnie stawiamy na krótkie bloki, po których uczestnicy znają podstawy, po których mają konkretną wiedzę, aby zdecydować, w którym kierunku, jeżeli chodzi o ścieżkę kariery i dalszego rozwoju, zamierzają iść - dodaje Klaudia KaczmarczykCODE ME.
Szkolenia prowadzone są zdalnie. Kurs odbywa się w czasie rzeczywistym w określonym dniu i godzinie, w trybie online. Dzięki ustalonemu harmonogramowi i prowadzeniu zajęć na żywo uczestnicy mogą kontaktować się z trenerem na bieżąco i są zmotywowani do regularnego uczestnictwa.

Praca w IT często oznacza wyższe zarobki i możliwości rozwoju. Dlatego coraz więcej ludzi decyduje się na przebranżowienie i rozpoczęcie drugiego zawodowego życia.
Praca w IT często oznacza wyższe zarobki i możliwości rozwoju. Dlatego coraz więcej ludzi decyduje się na przebranżowienie i rozpoczęcie drugiego zawodowego życia. fot. 123rf.com/ Aleksandr Davydov

IT również dla humanisty?



Praca w IT często oznacza wyższe zarobki i możliwości rozwoju. Dlatego coraz więcej ludzi decyduje się na przebranżowienie i rozpoczęcie drugiego zawodowego życia. Także humaniści. Również eksperci z trójmiejskich firm szkoleniowych przekonują, że aby rozpocząć kurs, nie trzeba obawiać się specjalnych wymagań co do wykształcenia. To jednak nie oznacza, że każdy nadaje się do pracy w tej branży.

- Nasze kursy kończą osoby, które wcześniej pracowały w różnych branżach. Architekci, dietetycy, nauczyciele, kierowcy zawodowi, tłumacze - to tylko przykładowe zawody, które wcześniej wykonywali absolwenci. Nie oznacza to jednak, że na kurs może przyjść każdy. Jednym z elementów rekrutacji jest test predyspozycji. Sprawdza on m.in. umiejętność analitycznego myślenia, które zdecydowanie przydaje się w pracy programisty, oraz znajomość języka angielskiego, co najmniej na poziomie komunikatywnym. Taki poziom jest konieczny, aby sprawnie korzystać z dokumentacji technicznej i mieć większe możliwości dalszego rozwoju - większość artykułów, materiałów, filmów szkoleniowych, które można znaleźć w internecie, jest w języku angielskim - wyjaśnia Kuba Kłos.
- Nasz kurs podstawy testowania jest przeznaczony dla osób, które chcą zacząć swoją przygodę z testowaniem. Nie trzeba mieć żadnych studiów technicznych, bo humaniści też dobrze sobie potrafią radzić jako testerzy - dodaje Klaudia Kaczmarczyk.
W ostatnich miesiącach, gdy wyjście z domu zostało ograniczone, kursy zyskały na popularności. Również dlatego, że dzięki zdalnej formie wszystkich zajęć więcej osób ma możliwość pojawienia się na zajęciach.

- Mamy już pierwszych absolwentów kursów zdalnych, którzy potwierdzają, że nowa forma nie przeszkodziła im w zdobyciu nowych umiejętności. Dodatkowo doceniają możliwość zapoznania się ze zdalną formą współpracy z członkami zespołu, co w międzynarodowych korporacjach jest bardzo popularne - dodaje Kłos.

Co po bootcampie?



Osoby po bootcampach mogą pracować nie tylko w firmach technologicznych, ale także w firmach z innych branż, w których są działy IT rozwijające oprogramowanie. Do takich miejsc pracy możemy zaliczyć np. sektor bankowości czy obsługi zamówień sprzedaży internetowej.

- Konkretne ścieżki zawodowe uzależnione są od rodzaju ukończonego kursu. Backend Developerzy, programujący np. w języku Java lub C#, będą współtworzyć duże, zaawansowane systemy związane z szeroko rozumianą obróbką danych. Z kolei Front-end Developerzy, znający np. JavaScript, odpowiedzialni będą za prawidłowy sposób prezentacji danych na różnych wyświetlaczach czy urządzeniach. Specjaliści Data Science znajdą pracę w miejscach, gdzie przetwarza i analizuje się duże zbiory danych - mówi Kłos.
Koszt takich szkoleń waha się od 1,5 tys. zł do nawet 9,9 tys. zł.

Opinie (122) 3 zablokowane

  • Nauka programowania z Mentorem.

    Jeśli ktoś woli naukę indywidualną od grupowej to zapraszam do siebie :)

    • 0 1

  • Bootcampy dawały pracę 2 lata temu, teraz rynek jest tak przesycony, że nawet osoba potrafiąca programować po technicznych studiach ma znikome szanse na pracę, bo nie ma doświadczenia komercyjnego. Nie dajcie się nabrać - nikt wam nie da pracy za >2500 zł, nawet jak zapłacicie za kurs 20 tys.

    • 1 0

  • Mam w zespole osobę po bootcampie (13)

    Stanowisko Junior. Nie ma szans na awans na Mid dopóki nie skończy zaocznie studiów. Czyli min 3 lata. Taka jest prawda o bootcampach. Owszem da się przebranżowić. Ale oprócz dobrego bootcampa (takiego na setki godzin) trzeba dużo zakuwać.

    • 28 6

    • To i tak nieźle (1)

      Dobrze, że chociaż tej osobie dali stanowisko juniora. Większość osób, które znam, juniora dostało dopiero po skończeniu inżyniera, a ja z mgr na innym kierunku mimo budowania samemu konkretnych projektów komercyjnych dla firmy pozostawałem "stażysta" na groszowym dziele.

      • 1 0

      • każdy pretekst jest dobry

        aby oszczędzić na kosztach.
        Teraz wiesz, co to jest warte i jaka jest głębokość i organizacja "rynku".

        • 0 0

    • Ale naprawdę o awansie decyduje to, czy ktoś skończy studia, a nie umiejętności? (3)

      Bo przyznam, że tego nie rozumiem...

      • 6 2

      • (2)

        Oczywiście, że liczą się umiejętności. Studia można przejść imprezując przez 5 lat albo zakuwając i robiąc praktyki. Podobnie z tymi bootcampami. 90% idzie na bootcamp licząc na sam papierek. Potem od razu odpadają w rekrutacji. Ale te pozostałe 10% ambitnych nie da rady nauczyć się i zdobyć doświadczeń w 100 godzin kursu. Kurs uczy jedynie używania narzędzi i składni języka. Jest różnica pomiędzy pisaniem książek a znajomością alfabetu...

        • 4 0

        • Nie

          Nie zgodzę się...zależy jaki kurs. Te za 10 koła nauczą cię kodowac ale pod warunkiem, że się postarasz ty. Nikt za ciebie apki nie zrobi

          • 1 2

        • "Jest różnica pomiędzy pisaniem książek a znajomością alfabetu..."

          dobre porównanie

          • 4 0

    • Jaka technologia? Moze na mida po prostu brakuje doswiadczenia, kiedy ten bootcamp konczyla? (1)

      Mi sie jakos nie chce wierzyc, zeby ktos po samym bootcampie sie nadawal, bo podstawa to jednak praca wlasna i jak jest sposobnosc do nabycia to komercyjne doswiadczenie(takie wartosciowe, a nie klepanina).

      • 4 0

      • Ta jasne

        No spoko tyle, ze dobry bootcamp to 90% praca własna dlatego też sporo osób nie daje rady i rezygnuje. Przez 2 miesiące nie masz życia, siedzisz w kodzie 24 na dobę wiec nie gadać mi tu, że się człowiek niczego nie uczy lol...wiadomo, nie każdy będzie miał do kodu ten sam talent ale tak jak powiedział mi znajomy super wymiatacz kodu z wiecej niz 10 letnim doświadczeniem: " programowania może nauczyć się każdy", wiec hejterzy mają 2 opcje: albo to zaakceptować albo hejtowac dalej

        • 0 1

    • (3)

      Jestem ciekaw dlaczego ktoś minusuje. Piszę jak jest. Taka osoba zwykle umie zrobić git push i napisać prostą pętlę. Gubi się przy bardziej złożonym kodzie.

      • 4 1

      • minusują osoby świadome faktu, że branża jest pełna ambicjonerów i nadętych bufonów,

        którzy swoje braki kryją w formalizmach (tytułologii), braku organizacji i przerzucaniu na plecy "przyuczonych" uciążliwych i czasochłonnych działań z komentarzem "zaskocz mnie".

        • 2 0

      • Aspirujacy

        Znam przypadki gdy ktos zapisuje sie dajmy na to kodile, bo po studiach kosmetycznych rozczarowanie, a jest dofinansowanie na bootcamp z UP. Tworzy swoje projekty to-do we forntenedzie(bo prog wejscia nizszy) - takie kt. mozna zrobic po 10 minutowym tutorialu na Youtube, wrzuca dumnie na githuba, wysyla CV, czeka czeka i nic. Troche bardziej sie doksztalca, ale po pewnym czasie rezygnuje i wybiera prace w bankowosci.

        • 0 0

      • minusują ludzie którzy żyją z wciskania tej sciemy, że kursem w miesiąc albo 3 staniesz się devem za 10 na rękę

        • 12 1

    • Powiem tak skoro musi skonczyc studia(ile sa warte to wiadomo) niezaleznie od posiadanych umiejetnosci, to firma niewiele chyba

      warta. Rozumiem prawnicy, lekarze, bo tam wymóg ustawowy. Z tymi studiami informatycznymi jest chyba jak z tym MBA, jest fajnie wyglada w CV, ale co zyskuje sie w praktyce to juz nie bardzo wiadomo.

      Znam osoby, pracujace w branzy offshore, nikt w zasadzie nie ma kierunkowego wykształcenia, czesto bez studiow w ogole albo jakims Religioznastwie.

      • 5 1

  • do pracy (2)

    Jestem szefem firmy IT
    Do pracy przyjmuje :
    - tylko mgr. inż po politechnikach w których jest program nauczania całościowy , czyli obejmujący komleksowo projekt a nie tylko fragment, uniwersytety uczą programowania tylko wybiórczo.
    - po kursach programowania nie przyjmuje wcale i nie chcę w ogóle rozmawiać z takimi osobami, po prostu nie ma o czym rozmawiać - CV od razu do kosza .
    - lepiej zatrudnić świeżego mgr inż bezpośrednio po politechnice niż męczyć sie z niewykwalifikowanym co to wszystki rozumy pozjadał,
    - jak ktoś pisał wcześniej . tak jest odpowiedzialność prawna za to co sie tworzy i muszą to robić ludzie z kwalifikacjami a nie po kursach
    - błędów w oprogramowaniu nie da sie uniknąć wszystkich ale lepiej żeby kod i projekt robili ludzie wykwalifikowani niż niewykwalifikowani , co to ja sie coś tam smośtam nauczyłem na kursie, i teraz bedę pisał programy i zarabiał dużo kasy
    - przede wszystkim na mnie pracuje opinia że zatrudniam profesjonalistów a nie będą sie ze mnie śmiali ze zatrudniam przypadkowych pracowników bez kwalifikacji czyli po kursach
    - większość klientó z niemiec i austrii wymaga w dokumentacji listy pracowników tworzących projekt wraz z podaniem kwalifikacji
    - przetargi w Polsce w również coraz większym stopniu wymagają kwalifikowanego personelu np informatyk z II stopniem wyższego wykształcenia i minimum 3 , 5 letnią praktyką to oferta zostanie odrzucona
    - przestańcie ludziom mieszać w głowach i promować kursy które wyciągają pieniądze i dają złudne nadzieje na wysokie zarobki i niby super pracę która wcale taką nie jest
    - branża it to bardzo ciężki chleb i nie każdy do tego się nadaje.
    - tak Java dev zarabia 25 k netto ale to jest okupione ciężka pracą i nie zamyka sie tylko w 8 h i do domu a kasa na konto
    - nieraz trzeba wiele godzin żeby rozwiązać dany problem, którzy mają predyspozycje właśnie kwalifikowani ludzie którzy przeszli politechniki.
    -

    • 14 5

    • Źle i jeszcze gorzej

      Szef z klapkami na oczach rodem z prl. Nie chciałbym u Pana pracować nawet za miliony monet. Juz ja wiem jak wygladaja studia, 100tysiecy niepotrzebny przedmiotów, mało konkretów i rzeczy, ktore się później rzeczywiście w pracy robi. Był Pan kiedyś w akademiku? Pijani studenci na każdym piętrze, jedna wielka impreza. Jak Pan odróżnia dobrycj studentów od złych? Przypuszczam, że każe im Pan pisać kod. Podobny kod może stworzyć osoba po kursie. Co ma rodzaj szkoły czy uczelni za znaczenie, liczy sie czy dana osoba zna sie na rzeczy. Dodatkowo, jeśli Pan daje juniorom taski, ktore później ważą losy firmy to mogę sie jedynie głośno zasmiac

      • 1 0

    • wiedza związana z tworzeniem i eksploatacja systemów informatycznych jest również towarem

      Branża to nie tylko programiści...
      Stąd wymagania na kwalifikacje okupione szeregiem szkoleń a 5k usd sztuka czy książką a 100usd. To jest potrzebne ale również jest rurką do ssania kasy.
      Szkolenia i kursy mają również takie oblicze. Jako przedsiębiorca musisz mieć jakąś strategię zatrudnienia a ukierunkowanie sie na absolwentów jest najprostszą z nich. Daje szansę na stabilniejszy emocjonalnie i nieco wyćwiczony narybek - zaiczenia i egzaminy robią swoje. Ale konkretne umiejętności w "przemysłowej" informatyce... raczej nie po naszych uczelniach.
      Więc to raczej model profesora Filipiaka - "każdy problem można rozwiązać przy pomocy odpowiedniej ilości studentów".

      • 0 0

  • Programiści (6)

    Aby być dobrym programistą należy mieć też wyobraźnię i kreatywność (mówię o dobrym devie który dowozi produkt a nie klepie kod od punktu A do B). Dlatego humaniści którzy mają prawdziwą zajawkę na programowanie a nie idą na bootcampy tylko dlatego że "pieniąszki" - mają dużą szansę być dobrym programistą jak każdy inny. W ogóle ten podział na "humanistów" i umysły ścisłe to jest jakiś archaizm starych ludzi. IT to nie samo programowanie, to też tworzenie, ale i praca z klientem. Żeby programista miał co robić ktoś to najpierw musi sprzedać, a do sprzedaży średnio nadają się introwertycy o wybujałym ego, patrzącym na wszystkich jak na i**otów. A to jest mimo wszystko spotykane dość często wśród programistów.

    • 9 0

    • pomimo pretensjonalnego języka wypowiedzi (5)

      przyznaję Ci rację.
      Zaczynasz rozumieć, czym jest ten przemysł.
      Podział, o którym wspominasz, nie jest jednak pomysłem "starych ludzi" a ludzi, którzy dzięki takiemu podziałowi chcą ukryć swoje fobie, niedoskonałości czy nniekompetencje.
      Oraz wynika on z ułomność polskiego systemu edukacyjnego, który ludzi mających (często niezawinione) problemy z naukami ścisłymi, kieruje do "humanistyki". Pozbywając się problemu i kryjąc słabych dydaktyków z dziedzin ścisłych.
      I to się powiela...
      "Dowiezienie" produktu za wszelką cenę i za pomocą "kreatywnych rozwiązań autorskich" nie jest powodem do dumy. Sama semantyka wypowiedzi (dowiezienie) sugeruje duże ryzyko i działanie ad'hoc. Zadaniem programisty jest "wyklepanie" od A do B a ramki te ustalają koledzy o innych specjanościach.

      • 1 0

      • i tu się mylisz (4)

        Niestety nie zgodzę się, programista często musi brać udział w etapie kreacji, chociażby po to aby móc wyznaczyć granice wykonalności, pewnego rozsądnego środka, między rzucaniem znacznych zasobów na nieistotne funkcjonalności czy odwrotnie, mądrego wycinania rzeczy nieistotnych biznesowo ale istotnych dla budżetu realizacji. Z twojego ostatniego zdania dla mnie wyziewa pewna zaobserwowana przeze mnie prawidłowość, że koderzy myślą o wszystkim w sposób zero-jedynkowy, podczas gdy zlecający klienci tak często nie myślą i nie mają żadnej wiedzy eksperckiej. Kiedy na szali jest zawalenie się finansowe projektu po jednej stronie a po drugiej dobre samopoczucie deva który chciałby działać jak budowlaniec, to się niestety nie zepnie. Dlatego tak jak każdy rynek prędzej czy później spsieje i potani pracę wszystkich uczestników na nim (przewiduję spadającą liczbę autorskich rozwiązań względem wszelkich saasów i innych modułowych konstrukcji - bo taniej) programiści chcący zachować pobory będa musieli się otworzyć na pracę z klientem, tak jak to robią graficy, tak jak to robi cała masa innych branż - gdzie nie ma pieniędzy na 5 osób pomiędzy klientem a wykonawcą. Te struktury będą się wypłaszczać, co zresztą z dobrym skutkiem wdrażamy u nas.. ;)

        • 0 0

        • pozwolę sie nie zgodzić (1)

          To tylko świadczy jedynie o słabosci architektów i analityków. I słabości organizacji, która takich specjalizacji nie wykształciła. Bywa to trudne wobec "nadreprezentacji" programistów i ukochanych metodologii agile - czyli jak zwinnie i sprytnie ominąć niebezpieczeństwa i zagrożenia a zadanie rozciągnąć ile się da. Oraz ma to związek z tym, że do pracy z nimi wystawiani sa często szeregowi pracownicy klienta, którzy jedynie są w stanie opowiedzieć jak jest a nie jak być powinno. To bardzo częsty przypadek, gdzie wyższa kadra "manażerii" nie chce się kompromitować szczegółami. To, że programista bierze się do konstrukcji, to patologia. Nawet w dobrej wierze. Patologia naruszająca nawet tak podstawowe zasady jak SOX. No ale zasady są dla mięczaków.

          Co do wypłaszczania, to prawda. Ale wcale nie znaczy, że to jest poprawne. Widocznie zadania są na tyle proste i na tyle dobrze opłacone, że stać na zaczynanie stale od początku. Obecnie podstawową zasadą branży jest wielokrotny nabór i sztafeta na wykruszenie. Oznacza to, że kasy jest za dużo.
          Co do, jak piszesz, wszelkich xaaS, to prawda, one narobią i już robią duże zamieszanie na rynku, przewartościowująć potrzeby klientów na wiedzę i specjalistów po ich stronie. Po stronie "partnerów", postawią ich w roli akwizytorów i wykonawców zleconych procedur oraz wstępnej warstwy analitycznej dla ewentualnych kastomizacji produktów.
          Całość techniki i większość oprogramowania zniknie za szczelnymi bramami firmowych data center. Razem z większością kasy.
          Szkolenia dla ludzi chcących zdobyć dodatkowe kwalifikacje i narzędzia, co do zasady nie są niczym złym. Ścieżka kształcenia nie musi być taka sama dla wszystkich. Jednak w naszej rzeczywistości służą raczej do wzmożenia zjawiska "sztafety", przy okazji wyciągając kasę od ludzi. Często ta sama firma szkoli i zatrudnia...
          Dokładając do tego w efekcie negatywną selekcje, która powoduje, że do branży trafiają osobnicy na skraju patologii socjopatycznej, marnie to wygląda.

          • 0 0

          • I tu masz racje

            I tutaj sie zgadzam, to co piszesz o bootcampach to ogolne zjawisko "banki szkoleniowej" ktora niezle sie rozrasta absolutnie wszedzie. Jednakze to co piszesz odnosi sie do wiekszych software housow - tam gdzie jest odpowiedni "manpower" to rozkladania calego procesu na 4 devow, PM i jeszcze Accounta od zapraszania klienta na grille. W rzeczywistosci malej firmy to dziala troche inaczej. A co do samej przyszlosci, to IT umrze tak jak kazda inna techniczna branza. Bedzie coraz mniej ludzi z holistyczna duza wiedza, bedzie to doslownie pare osob na wysokich stanowiskach, reszta to beda ludzie przeszkalani do obslugi jakiegos konkretnego procesu/modulu, modyfikowalnego w ramach przewidzianej listy modyfikacji. Zarobki spadna do poziomu technika a nie inzyniera. I wlanie o to chodzi, ze ten top co zostanie, to beda kreatywni inzynierowie posiadajacy szeroki wachlarz wiedzy nie tylko IT ale i ogolnie biznesowy, marketingowy ETC. Pracujac w firmie z USA widze jak oni to pieknie ogarniaja. Rozbijaja trudne procesy na wiele mniejszych ale latwiejszych i w ten sposob moga zatrudniac do obslugi ludzi z duzo mniejsza wiedza, wlasciwie to zielonych w temacie. TL/DR - programisci za 5-10 lat nie beda zarabiac takich pieniedzy. Jak ktos mysli ze dojedzie z 6 cyfrowymi zarobkami do konca dekady to sie imho myli :)

            • 1 0

        • (1)

          jejku to ja od 10 lat tak pracuję

          • 1 0

          • to współczuję

            serio.

            • 0 0

  • wybierz inny zawód

    przecież to ściema,kazdy informatyk wam to powie

    • 2 0

  • (1)

    Pracy w IT jest ogrom, ale nie dla juniorów j stażystów. Dla seniorów są ogromne braki. 2-3 lata temu taki bootcamp coś dawał, teraz to jest nic bo to ze ogarniesz podstawy jakiegoś języka to jeszcze daleka droga bo ekstra masz do nauki z 10 technologii na dzień dobry. Teraz hitem jest karmienie ludzi pythonem, wszędzie python, python prosty python łatwy, najbliższe oferty dla juniora z minimum rocznym doświadczeniem jest w Nowym Jorku.

    • 4 0

    • "oferty dla juniora z minimum rocznym doświadczeniem jest w Nowym Jorku"

      i to jest miernik głębokości rynku.

      • 1 0

  • (19)

    Jedna wielka ściema aby naciągnąć na szkolenie. Humanista i programowanie, a gdzie np znajomość systemów liczbowych i poruszanie się pomiędzy nimi?

    • 68 16

    • Humanisci na ogol nie sprawdza sie jako

      inzynierowie IT, czyli ludzie techniczni czy to programisci czy inzynierowie od infrastruktury serwerowej, baz danych czy teleinformatycznej. Ale moga sie dokleic do stanowisk tzw. sciemniaczy i coachow okolo IT. Zadne wymagania techniczne nie sa konieczne, bo nawet nie maja dostepu do urzadzen. Jedyny wymog to znajomosc angielskiego w stopniu komunikatywnym i znajomosc power pointa. Mowa tu o sciemniaczach od procesow, jakis agileach, itilach, project managerach i innych niepotrzebnych i utrudniajacych prace stanowiskach w branzy IT. Kasa na ogol tez wieksza niz inzynierow IT, znajacych konkretne systemy. Polecam.

      • 0 3

    • (3)

      Znam humanistę - programistę i przy okazji jest bardzo dobrym devem :) także nie ma zasady. Nie można mówić że każdy się nadaje i będzie super kolorowo i miliardy na koncie od razu ale też nie ma co zniechęcać ludzi bez sensu.

      • 6 3

      • (1)

        programistę i przy okazji jest bardzo dobrym devem

        czym i kto?

        • 4 2

        • człowiek sprawny w przełożeniu algorytmu na konkretny język (programista) programowania

          nie musi być sprawnym konstruktrem większych zadań.
          To są odrębne specjalizacje.
          Bo jak ktoś jest do wszystkiego, to jest do niczego.

          • 0 0

      • jest zasada - takich ludzi jest promil

        • 4 1

    • korespodencyjny kurs judo... (1)

      najwazniejsze:Koszt takich szkoleń waha się od 1,5 tys. zł do nawet 9,9 tys... - to tak jakby wziasc pania "Jadzie" na kurs dla mechanikow na yt np.- po kursie dac pani "Jadzi" wymienic rozrzad w samochodzie.

      • 3 1

      • No pewnie

        Toć wiadomo, że uczeń po zawodówce zawsze zaczyna karierę od konstruowania auta, a informatyk po PG sam pisze nową wersję Windowsa. Tia.

        • 4 1

    • najlepszy tester automatyczny z jakim pracowałem był po... (1)

      filologii polskiej także tego :)

      • 5 0

      • bo gramatyki języków i systemy semantyczne

        to bardzo ścisłe dziedziny.
        Przeciętny informatyk nie zdaje sobie z tego sprawy.

        • 2 0

    • (4)

      A co on będzie w tych systemach liczbowych programował? Aplikację webową?

      • 12 3

      • I potem sadzasz takiego programistę z matmą (1)

        do szycia obiektów przygotowanych na innym etapie taśmy produkcyjnej... .

        Ale możesz też nie strzelać z armaty do wróbla, nie marnować dobrych inżynierów i przyuczać do tego mniej wykwalifikowanych ludkow.

        • 1 0

        • w takiej pracy doskonale sprawdzają się ludzie... upośledzeni

          to żaden śmiech czy kpina.

          • 2 0

      • (1)

        Matematyka na studiach technicznych ma za zadanie m.in. nauczyć ludzi pewnego rodzaju myślenia i rozwiązywania problemów. Można powiedzieć, że jest swoistego rodzaju WF-em dla "ścisłej części" mózgu, bez tego znacznie trudniej jest zostać naprawdę dobrym programistą. (Można co najwyżej aplikacje webowe trzaskać :P )

        • 14 4

        • matematyka na studiach technicznych ma za zadanie

          dostarczyć narzędzi i formalnego języka rozwiązywania problemów dziedziny, w której ma zastosowanie. Przy okazji, dla hobbystów, może być "wuefem" dla zwojów.
          Ale taka matematyka to raczej na uniwersytetach, czyli uczelniach... humanistycznych...

          • 0 1

    • (2)

      typowe głupiomądre gadanie

      • 3 4

      • (1)

        Może zrozumiesz, jak porównasz pisanie do programowania. Znajomość alfabetu, a pisanie książek dzieli przepaść.
        Na takim kursie uczysz się alfabetu

        • 2 0

        • człowiek, który potrafi napisać książkę (humanista)

          nauczy się pisać programy.
          Do obu czynności potrzebne jest abstrakcyjne myślenie, do tej pierwszej chyba nawet bardziej...

          • 3 1

    • Humanista a IT (1)

      Humanista może się sprawdzić np. we frontendzie i są takie przypadki. Natomiast bez abstrakcyjnego i logicznego myślenia trudno mi sobie wyobrazić programistę. Taka decyzję trzeba dobrze przemyśleć.

      • 5 2

      • Dlaczego hunanista miał by się sprawdzić we frontendzie, a w bekendzie to już nie?:P jedno i drugie to programowanie różne są tylko jezyki. jeśli ktoś jest dobry w Java scripr nauczy się też Java. A i tak najczesciej po czasie zostaje się fulstakiem

        • 2 2

  • skonczylem jeden z takich kursów, (8)

    zdalem nawet istqb. I co? Przy rozmowie kwalifikacyjnej i tak za malo doswiadczenia.

    • 34 1

    • no to obniż wymagania finansowe, załap się gdzieś (4)

      potem przejdź do kolejnej firmy, już za wyższą stawkę.

      • 11 2

      • jest taka sytuacja że onizyć się już nie da , bo by kandydat musiał dopłacać za możliwość pracy (3)

        • 9 0

        • wracamy do sytuacji w jakiej startowałem w 2005 - mimo kończyłem studia i pisałem spore programy to zaczynałem od bezpłatnego stażu.

          • 0 0

        • to normalne na początku

          • 0 1

        • taki rynek podobno juniorów już jest pod dostatkiem

          • 1 0

    • bo studia/nauka/bootcamp to nie doświadczenie (1)

      doświadczenie zdobywasz w pracy. czuwaj!

      • 5 1

      • bo to jest tak samo jak kurs na prawo jazdy

        na kursie uczysz się prowadzić samochód, a jeździć samochodem uczysz się jak masz już prawo jazdy i sam śmigasz po ulicach

        • 0 0

    • Próbuj dalej

      Na pewno nie jest łatwo po takim kursie, oczywiście, że brakuje Tobie doświadczenia. Niemniej jednak rekrutujący czytają CV i wiedzą co robiłeś, więc jeśli zapraszają Ciebie na rozmowę, to oznacza, że mają miejsce dla świeżaka, więc nie do końca chce mi się wierzyć, że o doświadczenie tutaj chodzi.

      Chodź na rozmowy, zwracaj dobrze uwagę na pytania - szczególnie na te, na które nie znasz odpowiedzi, notuj z czym sobie nie radziłeś, potem doucz się w tych obszarach i następna firma, spłukać i powtórzyć. Nie ma lekko - skończyłeś jeden kurs, a konkurujesz z ludźmi po studiach inżynierskich czy magisterskich, którzy niejednokrotnie dłubią już w kodzie od lat hobbystycznie w domu.

      Dużo też zależy od tego, jak sprzedasz się na rozmowie - pamiętaj, że rekrutujący oceniają Ciebie też pod kątem tego, że jesteś człowiekiem, z którym będą musieli współpracować.

      Nie zniechęcaj się zbyt szybko, gra jest warta świeczki ;)

      • 20 1

  • Amatorstwo (8)

    Do wykonywania zawodu jest potrzebny dyplom określający prawnie że można wykonywać czynności zawodowe. Po kursach nie ma określenia prawnego że jest się zawodowym programistą czy informatykiem. - do kardiologa też pójdziecie bez dyplomu. w takim wypadku to szaman bez uprawnień. Niestety takich osób podszywających się pod informatyków i opowiadających bajki jest całe mnóstwo. Dlatego takie osoby bez znajomości podstaw dogłębnych a po wszelkiej masci kursach są potem spychane do prostszych prac nie wymagających kwalifikacji. Dalej osoba taka osoba bez dyplomu może narobić wiele szkód, bo do końca nie ma wiedzy co naprawdę robi. Zgoda, są osoby lepsze bez dyplomu niż te z dyplomami ale dalej to nie ma przełozenia prawnego i w wypadku gdy powstanie szkoda np . utrata danych to powstają pytania kto dopuścił taką osobę bez uprawnień np po kurskie do wykonywania tego zawodu.

    • 8 36

    • (3)

      Bez przesady
      Informatyk to nie zawód, który wymaga państwowych uprawnień by go w ogóle uprawiać.
      Takimi zawodami są np. lekarz, inżynier budownictwa, architekt, prawnik itd.
      Więc sobie nie dodawaj.

      • 13 3

      • może i zawód nie wymaga "uprawnień" (co nie jest prawdą)

        ale już rozwiązywane problemy i zadania tego wymagają.
        Wymagają tego zleceniodawcy oraz producenci komponentów, którzy odmówią wsparcia, jeśli będzie przy nich pracował człowiek "nieostrugany" na ich modłę.

        • 0 0

      • (1)

        co do architekta to mam wątpliwości, oni tyko muszą program obsługiwać i ewentualnie z rzadka coś ręcznie na rysować. odpowiedzialności za bezpieczeństwo w tym nie ma. To inżynier musi dobrać materiały by się to nie zawaliło. Bo to on beknie jak coś się stanie a nie architekt co sobie coś wymyślił.

        Natomiast tu ten 'zawodowy programista' chce reglamentacji rynku bo ma pewne obawy czy przy rosnącym poziomie rozleniwienia będzie wstanie konkurować z innymi.

        • 4 2

        • ok
          Sam jestem inżynierem budownictwa i tak, architekt musi mieć uprawnienia.
          A zakresu jego odpowiedzialności nie będę komentował, ale swoje zdanie mam.

          • 3 0

    • to własnie po szkoleniach i egzaminach certyfikacyjnych

      masz potwierdzoną specjalizację...

      Po studiach mgr masz potwierdzoną możliwość robienia dr
      I to wszystko.

      • 2 0

    • nic mądrego nie powiedziałeś i pewnie nie jesteś tym "Zawodowy programista"

      • 7 0

    • tez mi porownanie....kardiolog

      typowy kardiolog przepisuje leki, najpierw preparat A, jak stan pacjenta się nie poprawi to B i tak do skutku, owszem ma jakaś wiedze ale większość lekarzy ma przeciętna wiedzę i doświadczenie .... żeby być specjalistą też trzeba się szkolić, uczyć i czytać.... większość lekarzy nie tylko kardiologów tego nie robi....

      • 6 1

    • xD

      • 7 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Jan Heweliusz - astronom, rajca miejski i dyplomata
Jan Heweliusz - astronom, rajca...
wykład
lis 30
wtorek, g. 19:00
Online
Akademia Młodego Lidera
Akademia Młodego Lidera
wykład, warsztaty, spotkanie
lis 24-30
Gdańsk, GFKM
Forum Młodych 2021
Forum Młodych 2021
forum
lis 30-2.12
wtorek - czwartek
Gdańsk, Europejskie Centrum Solidarności

Sprawdź się

Sprawdź się

Wybierz poziom

Głowica w Trójmiejskim Parku Krajobrazowym to:

 

Najczęściej czytane