Wiadomości

stat

Co czeka 26 gdańskich szkół?

Zespół Szkół Przemysłu Spożywczego i Chemicznego, od dawna działa na rzecz mieszkańców swojej dzielnicy, uczestnicząc w różnych akcjach.
Zespół Szkół Przemysłu Spożywczego i Chemicznego, od dawna działa na rzecz mieszkańców swojej dzielnicy, uczestnicząc w różnych akcjach. archiwum szkoły

26 szkół z Gdańska, kiedyś dużych i prężnie działających, dziś pustoszejących, nie zostanie zamkniętych, choć być może taki los czekałby je w przyszłości. Miasto przygotowuje program, który ma takie placówki włączyć w życie dzielnicy i sprawić by to właśnie do nich przeniosło się życie kulturalne i społeczne jej mieszkańców. Zmiany czekają za to szkolnictwo zawodowe.



Czy powinno się ratować szkoły za wszelką cenę?

tak, bo mała szkoła nie znaczy gorsza, można to też wykorzystać

59%

raczej tak, ale jeśli dzieci jest bardzo mało, a miasto musi do szkoły dużo dopłacać, to chyba nie warto

23%

nie, nie powinno się utrzymywać deficytowych placówek, zawsze rodzić może posłać dziecko do innej

18%
Niż demograficzny i przenoszenie się młodych małżeństw z dziećmi do nowych dzielnic Gdańska były jednym z powodów zamknięcia sześciu placówek (pierwotnie planowano osiem). Taki los ominie, przynajmniej na razie, 26 szkół, które również borykają się ze spadającą liczbą uczniów. A to z dwóch powodów: po pierwsze w większości są jedynymi szkołami w promieniu 3 km, co ustawowo utrudnia ich likwidację, po drugie, bo miasto chce uruchomić projekt "Od szkoły otwartej do szkoły - lidera wspólnoty lokalnej".

- Właśnie w takich placówkach, w których kiedyś uczyło się po 700-800 uczniów, a dziś jest ich o połowę mniej, jest najwięcej miejsca i zasobów kadrowych do tego, żeby się zmierzyć z nowym projektem - mówi Ewa Kamińska, wiceprezydent Gdańska. - Ten projekt ma jednak nie tylko ratować te szkoły.

Jak ma to wyglądać w praktyce? Placówki miałyby opracować własne projekty działań. Część z nich ma być związana z aktywizacją mieszkańców dzielnicy, w której szkoła się znajduje. I tak np. nauczyciel W-F, któremu do pełnego pensum (czyli 18 godz.) brakuje 8 godz., zamiast dorabiać w innej szkole, mógłby przepracować je w swojej macierzystej, prowadząc zajęcia ruchowe dla seniorów.

- I za te 8 godz. zapłacimy mu z innej puli pieniędzy, już nie z Wydziału Edukacji, ale np. ze środków z Wydziału Polityki Społecznej - mówi Piotr Kowalczuk z Urzędu Miejskiego w Gdańsku. - Chodzi o to, aby nauczyciel nie biegł do innej szkoły, bo do pensum brakuje mu kilku godzin. Chcemy go zatrzymać w tej jednej szkole, by opiekował się dziećmi, z którymi pracuje, dla których powinien poświęcić cały etat.

Urzędnicy chcą też, by z pomieszczeń szkolnych korzystali chętniej mieszkańcy. - To nic innego jak otwarte zarządzanie szkołą. Ale, póki co, nie mamy doświadczenia na tym polu. To szkoły będą musiały wypracować swoje własne programy - mówi Kamińska. - Cel otwartego zarządzania szkołą jest taki, by stała się ona nie tylko najbliższym miejscem dla dzieci, ale też najbliższą przestrzenią życia społecznego w środowisku, w swojej dzielnicy.

Co na to dyrektorzy? - Współpracujemy z Akademią Wychowania Fizycznego i Sportu, z oliwskim ZOO czy stowarzyszeniem Oliwskie Słoneczko, robimy więc sporo z tego, co jest założeniem dla otwartej szkoły. Ale też zachęcamy mieszkańców, by do nas przychodzili i tak np. wynajmujemy salę na zajęcia jogi. Raz w tygodniu takie zajęcia są prowadzone nieodpłatnie dla seniorów. Takich inicjatyw mamy więcej - wylicza Małgorzata Filipowicz, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 23.

Własne inicjatywy, ale też współpracę z firmami prowadzi m.in. Zespół Szkół Przemysłu Spożywczego i Chemicznego. - W związku z tym projektem planujemy spotkanie z naszymi partnerami czyli m.in. z Lotosem, zakładami mięsnymi Nowak czy spółdzielnią mleczarską Maćkowy. Chcemy wspólnie wypracować jakiś kierunek działań - mówi Barbara Mizerska, dyrektorka tej placówki.

Lista 26 szkół, które biorą udział w programie.(PDF)

Projekt ma na dobre wejść od roku szkolnego 2014/2015. Do tego czasu szkoły same muszą same znaleźć pomysł na siebie. Urzędnicy zapewniają, że placówki dostaną dofinansowanie na niektóre swoje działania. I dodają, że na razie nie ma w planach likwidacji szkół.

- Etap porządkowania sieci edukacyjnej mamy za sobą - mówi Kamińska. - Przed nami porządkowania sieci szkolnictwa zawodowego, które jednak nie będzie polegało na likwidacji szkół, a na układaniu ich branżami. Czeka nas także rozbudowa sieci szkół tam, gdzie są dzieci, a placówek nie ma, czyli w nowych dzielnicach.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (81)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Sprawdź się

Poziom:

Gniazdowniki to ptaki: