Wiadomości

Co z tą szkołą? Placówki przygotowują się na różne scenariusze

Rząd zapowiedział wprowadzenie "regionalizacji obostrzeń", które miałyby objąć również szkoły.
Rząd zapowiedział wprowadzenie "regionalizacji obostrzeń", które miałyby objąć również szkoły. fot. Piotr Hukało/trojmiasto.pl

Na półmetku wakacji wciąż nie wiadomo, czy dzieci od września rozpoczną stacjonarną naukę. Pojawia się coraz więcej pomysłów na to, jak miałby wyglądać powrót, jednak konkretnych decyzji brak. Rodzice i uczniowie nie kryją zdenerwowania. Trójmiejskie szkoły z kolei już teraz starają się przygotować na różne scenariusze.



Chcesz, żeby uczniowie od września wrócili do nauki stacjonarnej?

zdecydowanie tak 41%
tak, ale z ewentualnością przejścia na naukę zdalną, jeśli w placówce pojawi się przypadek zakażenia 24%
tak i nie wyobrażam sobie, żeby przy 1-2 przypadkach zakażenia zamykać całe duże szkoły, raczej klasy 6%
nie, myślę, że powrót do nauki stacjonarnej od września nie jest dobrym pomysłem 29%
zakończona Łącznie głosów: 648
O tym, czy dzieci rozpoczną stacjonarnie naukę w nowym roku szkolnym, według zapowiedzi Ministerstwa Zdrowia powinniśmy dowiedzieć się najpewniej na tydzień lub dwa przed 1 września. Resort nie wykluczył powrotu, ale podkreśla, że sytuacja jest dynamiczna.

W ostatnich dniach rząd zapowiedział też wprowadzenie "regionalizacji obostrzeń", które miałyby objąć również szkoły. Zależnie od stanu epidemiologicznego placówki podejmowałyby decyzję o powrocie do zdalnego nauczania bądź nie.

- Chcielibyśmy dać szansę pewnej regionalizacji. Tego, żeby szkoły w powiatach, zależnie od stanu epidemicznego, mogły reagować inaczej. Mogły np. wprowadzić mieszaną edukację zdalną i w klasach czy dla pewnych grup, gdzie to jest łatwiejsze do wprowadzenia, tylko zdalną. To już zależy od lokalnych możliwości danej szkoły - powiedział w poniedziałek rano minister zdrowia Łukasz Szumowski w radiowej Jedynce.
Czytaj też: Są wyniki egzaminów ósmoklasistów. Jak wypadły na Pomorzu?

Czekają na decyzję i wytyczne



Nie wiadomo jednak, kto mógłby zdecydować o zawieszeniu zajęć stacjonarnych w konkretnej placówce. Takich przepisów bowiem nie ma. Szkoły podlegają samorządom, a te czekają na wytyczne, których również nie ma.

- Cały czas przygotowujemy się do tego, co może się wydarzyć, chcemy być gotowi na różne scenariusze. Układamy plany lekcji, wdrażamy nowych pracowników, tak jakbyśmy mieli wrócić do stacjonarnej edukacji, ale nauczanie zdalne też bierzemy pod uwagę i w razie potrzeby nie mielibyśmy trudności, żeby je wdrożyć - mówi Beata Ryńska, wicedyrektor Szkoły Podstawowej nr 6 w Gdańsku.
Nie ukrywa jednak, że ze względu na najmłodsze dzieci, które dopiero rozpoczynają edukację w szkole, najlepszym rozwiązaniem byłby powrót do stacjonarnej nauki.

- Muszą poznać nauczycieli i kolegów, dla nich to będzie bardzo ważne doświadczenie i na pewno lepiej, żeby mogli zrobić to w szkole - dodaje.
Niektórzy dyrektorzy obawiają się również tego, że w sytuacji, kiedy w placówce pojawi się przypadek koronawirusa, to zamknięcie szkoły nie przyniesie efektów.

- Problemem jest to, jak się zachowujemy. Jeśli decydujemy się na zdejmowanie czy nieprzestrzeganie obostrzeń w sytuacji, kiedy epidemia wciąż trwa, to nawet jeśli w szkole pojawi się osoba zakażona, to co zmieni zamknięcie placówki, tylko utrudni pracę i naukę. Może rozwiązań trzeba szukać gdzieś indziej, wcześniej, a nie decydować się na ostateczność i paraliżować działanie instytucji - słyszymy w jednym z gdańskich liceów.

Szkoły średnie w Trójmieście


Zdalna edukacja w tym roku dała się we znaki szczególnie uczniom klas ósmych i maturzystom, którzy ze względu na epidemię musieli z opóźnieniem podchodzić do egzaminów, przez co zmieniono też terminy rekrutacji.

- Widać zdenerwowanie wśród kandydatów, którzy teraz czekają na wyniki rekrutacji. Na pewno był to dla nich trudny rok, a co będzie z kolejnym - wciąż nie wiadomo. Oczywiście przygotowujemy się na różne warianty, ale zdajemy sobie sprawę z tego, że sytuacja może się dynamicznie zmieniać - mówi Małgorzata Mroczkowska, dyrektor III Liceum Ogólnokształcącego w Gdańsku.
Czytaj też: Naukowcy zbadali, jak zdalne nauczanie wpłynęło na nasze życie

Kursy przygotowujące do egzaminów


Na jakich zasadach powrót?



Według wstępnych założeń GIS powrót we wrześniu do szkół ma się obyć bez większych obostrzeń. Nie będzie mierzenia temperatury przed wejściem, maseczek i rękawiczek na lekcjach ani pojedynczych ławek.

Konkretne wytyczne maja być znane po 15 sierpnia.

- Płyny do dezynfekcji, maseczki - musimy wiedzieć, czy będą obowiązkowe, i to nie na chwilę przed rozpoczęciem roku szkolnego, te środki trzeba przecież wcześniej zorganizować. Na razie słyszeliśmy, że pewne obostrzenia mają być zdjęte, ale jeśli tak się stanie, to trudno będzie zachować dystans. Jeśli wszyscy uczniowie wrócą jednocześnie, nie da się ukryć, że w szkołach raczej panuje ścisk - przekonuje dyrektor jednej z trójmiejskich szkół.

"Chcemy do szkoły"



W tym roku na rozpoczęcie nauki przede wszystkim czekają rodzice, nie ukrywają, że trudno będzie im się pogodzić z ewentualnym powrotem zdalnej nauki. Przekonują, że sytuacja epidemiologiczna nie powinna stanowić problemu w powrocie do stacjonarnej edukacji, w sytuacji kiedy wszystkie instytucje i przedsiębiorstwa do normalności wróciły. Z kolei podkreślają też, że zdalna nauka w polskim systemie edukacji nie zdaje egzaminu.

- Martwi mnie to, że w dyskusji o otwieraniu szkół we wrześniu ciągle pada stwierdzenie, "a kto poniesie za to odpowiedzialność"? A ja się pytam, kto poniesie odpowiedzialność za braki w edukacji. Przecież w większości to tzw. zdalne nauczanie polega na tym, że nauczyciele wysyłają uczniom e-mailem listę zadań. Szansę mają tylko zdolni uczniowie i ci, których rodzice mają czas i przede wszystkim kompetencje, aby im pomóc. A przecież nie każdy umie uczyć? Nie każdy potrafi przekazać wiedzę, nawet jeżeli ją ma. Bo skoro to takie proste i każdy rodzic może i powinien, to po co szkoła i nauczyciele - mówi pan Jacek, ojciec dwóch synów.
Na powrót do normalności liczą też sami zainteresowani - uczniowie. Choć dzieci i młodzież rzadko narzekają na godziny spędzane sprzed ekranem komputera czy smartfona, to w czasie nauki zdalnej zdecydowanie brakowało im prawdziwego kontaktu z rówieśnikami czy realizowania pasji.

- Cała ta dyskusja na temat edukacji zdalnej bardzo mnie smuci. Mówimy tylko o realizacji podstawy programowej. A co z relacjami społecznymi, co z tzw. kształtowaniem kompetencji społecznych. O tym ludzie mówiący o potrzebie zamykania szkół z powodu koronawirusa chyba zapomnieli. Jak budować relacje między uczniami w trybie online? Jak potem, po pandemii, wytłumaczyć im, że od teraz online i siedzenie na smartfonie całymi godzinami jest już złe, skoro teraz jest dobre. I dla kogo dzieci i młodzież mają rezygnować z normalnych relacji z rówieśnikami? Dla dorosłych, którzy w większości za nic mają obostrzenia. Dlaczego moja dziesięcioletnia córka ma rezygnować z normalnego, szkolnego życia, skoro większość rodaków nie zrezygnowała z wesel, wieców wyborczych, wakacji czy imprez? - mówi pani Wioleta, mama Niny.

Opinie (69) 6 zablokowanych

Wszystkie opinie

  • Ciekawe jak sobie wyobrażają naukę online przy zajęciach praktycznych w technikum.

    Ze studiami podobnie, tego nie da się zrobić tak dobrze jak "na żywo".

    • 32 7

  • Januszowy kod zero-jedynkowy... Zrobią tak, postanowią tak, to zaraz źle. Zrobią inaczej, postanowią inaczej, to też zaraz źle;) Narzekanie Januszy czas zacząć;)

    • 19 8

  • jestem włefistą

    i dobrze mnie z tym :-)

    • 18 3

  • Nawet strajkować nie musza teraz nauczyciele, bo by jeszcze strajk okupacyjny był i by w szkole siedzieć musieli

    • 16 9

  • Do szkoły, marsz!

    I się nie cackać z tym wirusem, bo wyrośnie nam kolejne pokolenie zdalnych tumanów.

    • 29 16

  • dlatego powinni przywrócić np. przedmioty zawodowe do szkół tak aby nie było tłumów a resztę realizować on-line.
    Problemem jest niestety elastyczność ( a właściwie jej brak) kadry - głównie tej kierowniczej- placówek oświatowych.

    • 8 2

  • Na tzw. laborkach grupy są i tak mniejsze.

    Zresztą co tu na razie gdybać, może doczekamy się jakiegoś planu z wytycznymi przed rozpoczęciem roku szkolnego/akademickiego...

    • 6 0

  • tak...koleżanka W-Fistka też jest zadowolona ,że nic nie robi .bo nie musi, bo "jak"?

    A moje dzieci miały prowadzony WF on-line , Panie które na żywo były sobie "takie średnie" (rzucały piłkę i patrzyły co dzici robią, czasem prowadziły lepiej a czasem nudniej zajęcia - ogólnie bez szału ale podstawę realizowały), gdy poczuły wzrok rodzica wzięły się do roboty i ćwiczyły z dzieciakami, wymyślały zabawy itp.( w klasach 1-3) .Dzieci były zachwycone i sumiennie ćwiczyły przez 2 miesiące a potem Panie się zmęczyły i zaczęły przysyłać filmiki z youtube'a - dzieci nawet tego nie oglądały.

    Wniosek - można , tylko niestety to wymaga od nauczyciela ( a nie tylko od ucznia) dużo pracy ..i tego brak w naszym systemie - chęci do pracy.

    • 11 3

  • I włefista na tym najlepiej wyjdzie...

    ...bo z dzieciakami może wychodzić na dwór, na boisko, na stadion, pobiegać, jakieś gry i zabawy zorganizować itd. Nie musi nosić maseczek jak w szkole, a i prawdopodobieństwo zakażenia na zewnątrz prawie żadne. :)

    • 6 1

  • akurat zajec z wf powinno byc wiecej, nawet zamiast innych lekcji

    bo mozna je na dworzu prowadzic...

    • 4 3

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Sprawdź się

Wybierz poziom

Jak możesz chronić środowisko w codziennym życiu:

 

Najczęściej czytane