• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport

Dofinansowania na studia, po których nie ma pracy

Elżbieta Michalak
27 marca 2013 (artykuł sprzed 9 lat) 

Od 2008 roku uczelnie mogą korzystać z wprowadzonego przez MNiSW programu "kierunków zamawianych". Ma on przyczynić się do wzrostu popularności kierunków technicznych, matematycznych i przyrodniczych. Czy rynek polski przygotowany jest na zapewnienie pracy absolwentom tych kierunków?



Czy po zakończeniu edukacji szybko udało ci się znaleźć pracę?

Od niespełna pięciu lat polskie uczelnie korzystają z programu zamawiania kształcenia na kierunkach technicznych, matematycznych i przyrodniczych. Ma to odciążyć wydziały humanistyczne i skierować zainteresowanie przyszłych studentów na kierunki ścisłe. Do programu chętnie przyłączają się zarówno studenci, jak i uczelnie. Pierwsi mają szansę na stałe stypendium w wysokości do 1 tys. zł, drugim natomiast przysługuje solidne dofinansowanie zależne od tego, ilu studentów przyjętych zostanie w danym roku na studia.

Sytuacja wymarzona, jednak okazuje się, że niektórzy absolwenci po ukończeniu tak ciężkich studiów czują rozgoryczenie, które spada na nich w chwili zderzenia się z realiami polskiego rynku pracy. Z takim problemem napisała do nas jedna z czytelniczek.

- Jestem absolwentką biotechnologii i czuję się bardzo zawiedziona i rozgoryczona. Roztaczano przed nami bajeczne perspektywy zawrotnej kariery w dziedzinie zmieniającej świat, tymczasem okazuje się, że w kraju, gdzie ludzie boją się GMO i zapłodnienia in vitro, biotechnolog nie ma dużego wyboru. Może zostać na uczelni i pracować w najlepszym wypadku za tysiąc złotych lub za darmo - pisze pani Natalia, absolwentka biotechnologii. - Na zatrudnienie w firmie nie ma szans, z kilku prostych względów: braku kilkuletniego doświadczenia, braku firm, czy też braku studiów podyplomowych potrzebnych do podjęcia pracy np. jako diagnosta, co jest wysoce absurdalne. Jednym słowem praca jest, ale dla kogoś, kto ma plecy i idąc na takie studia wie już, że znajomości zagwarantują mu pracę. Chciałabym też powiedzieć jasno, że nie chodzi tu o złe kształcenie, bo nasz wydział jest naprawdę dobry, o czym najlepiej świadczy to, że absolwenci uczelni są bardzo cenieni za granicą. Niestety, w Polsce niemożliwością jest ukształtowanie absolwenta, będącego w stanie od razu wejść do firmy i pracować, bez żadnego wdrożenia. Poza tym, tych miejsc pracy zwyczajnie nie ma. Nie rozumiem więc polityki tego kraju. Dlaczego łożymy takie pieniądze na wykształcenie specjalistów, zamiast np. zagwarantować im chociaż możliwość stażu, pozwalającego na wdrożenie się w pracę?

Kierunki zamawiane wprowadzane są na listę z ramienia Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Biotechnologia znalazła się na niej po raz drugi, a sytuacja ta obowiązywać będzie do 2015 roku. O komentarz i ustosunkowanie się do problemu poruszonego przez naszą czytelniczkę poprosiliśmy rzecznika MNiSW, Kamila Melcera.

- Biotechnologia jest bardzo młodą i jedną z najbardziej dynamicznie rozwijających się dziedzin nauki, a w opinii Komisji Europejskiej ma kluczowe znaczenie dla konkurencyjności gospodarki UE. Dlatego weszła na listę kierunków zamawianych - wyjaśnia Mercel. - W badaniu poprzedzającym uruchomienie tego programu oszacowana została, w perspektywie 5- i 15-letniej, potencjalna luka między popytem a podażą na absolwentów kierunków technicznych, matematycznych oraz przyrodniczych. Na liście specjalności, których kompetencje absolwentów były najbardziej niedostosowane do oczekiwań rynku pracy, znalazła się m.in. biotechnologia - dodaje.

Zdaniem dziekana wydziału, Igora Koniecznego, uczelnia pomaga wejść studentom na rynek pracy także poprzez dofinansowanie staży i praktyk, tak w kraju jak i za granicą, za które studenci zostają oczywiście wynagrodzeni. Odbywają się one w trakcie wakacji i trwają od 2 do 3 miesięcy.

- Faktem jest, że wielu ludzi boryka się z problemem znalezienia pracy, bo bezrobocie sięga 14 proc. - tłumaczy Igor Konieczny. - Robimy jednak, co możemy, by nasi absolwenci radzili sobie także na rynku polskim. Chcemy, by wykazali się innowacyjnością oraz kreatywnością i sami zakładali firmy, tworząc tym samym miejsca pracy. Tak też jest. Poza tym powstaje coraz więcej firm, otwierają się nowe działy, także w Trójmieście, w których stawia się na biotechnologię. Nie jesteśmy zagłębiem biotechnologii, ale miejmy nadzieję, że powoli będzie się to zmieniało. - dodaje.

Zmiany mogą przyjść, jednak nie jest to wielkim pocieszeniem dla absolwentów obecnie szukających pracy. Szans na szybką poprawę, podobnie jak pani Natalia nie widzi też pani Kasia, która biotechnologię na Międzyuczelnianym Wydziale Biotechnologii UG-GUMed ukończyła dwa lata temu.

- To prawda, że pracy po tym kierunku nie ma. Byłam jedną z najlepszych studentek, a mimo to moje obecne dochody nie starczają nawet na pokrycie kosztów wynajmu dwupokojowego mieszkania w Gdańsku - przyznaje Kasia. - Praktyki i staże, owszem są, ale trzeba się wokół nich porządnie zakręcić. Natomiast jeżeli chodzi o pracę w firmach, np. kosmetycznych, to niestety rządzi tam jedna zasada, ręka rękę myje, więc jeśli nie masz znajomości, to nie masz szans. Prawda jest taka, że na rynku polskim dla biotechnologów miejsca brakuje, nie wspomnę już o Trójmieście, gdzie ta dziedzina dopiero raczkuje - dodaje.

Pracy nie ma, ale są za to plany na przyszłość. Międzyuczelniany Wydział Biotechnologii się rozwija. W planach jest budowa nowoczesnego budynku biotechnologii, który ma zostać oddany do użytku w 2015 roku. Całkowity koszt jego budowy wyniesie blisko 53 mln zł.
Elżbieta Michalak

Miejsca

Opinie (126) 1 zablokowana

  • Jeśli chodzi o biotechnologię, (7)

    a konkretnie technologię żywienia to miraże roztaczano już w 1994r. przy uruchamianiu tego kierunku na PG, że niby np. Dr Oetker będzie potrzebował wykwalifikowanych technologów, szybko okazało się, że zachodnie firmy opracowują swoje receptury u siebie w centralach i inżynierowie biotechnolodzy nie są im tutaj wcale potrzebni, a polskich dużych firm spożywczych, które miałyby działy R&D już nie ma. Absolwentów mojego rocznika pracujących w wyuczonym zawodzie praktycznie brak (2 czy 3 osoby tylko). Polska stała się krajem wyrobników i jako taka wcale nie potrzebuje tak dużej ilości wykwalifikowanych inżynierów. Jedyna rada: uczcie się języków (angielski i niemiecki), żeby po studiach stąd spadać lub (to do władz) przyjmujcie jedynie max. 10 osób rocznie na te kierunki, bo wtedy nie będzie bezrobotnych lub wykonujących inny niż wyuczony zawód biotechnologów.

    • 89 1

    • jesli chodzi o biotechnologie (6)

      to w Polsce na palcach jednej reki mozna wyliczyc firmy ktore maja wlasne R&D. Niestety, ludzie Ci poprostu wyjezdzaja z Polski bo, moze to bedzie odkrywcze dla wladz, nie ma pracy

      • 19 0

      • odkrycie... (5)

        Ten sam temat był wałkowany w komentarzach pod tym artykułem:

        "Budowa biotechnologii UG ruszy w przyszlym roku"

        biotechnologie na naszych trójmiejskich uczelniach istnieją tylko po to żeby zaspokoić ambicje kadry akademickiej.

        • 24 2

        • Nie ambicje a portfele (4)

          tzw. kadra akademicka działa
          na zasadzie im większy MiŚ tym większe nasze 20%

          a konkretnie:

          więcej studentów -- większe nasze 20%
          więcej budynków -- większe nasze 20%

          po co ten MiŚ? Nikt się nie zapyta itp...

          • 18 0

          • czyli jak zwykle w POlsce (3)

            mniejszość dyma większość ...

            • 5 0

            • Na całym świecie tak jest (2)

              Polecam bycie w tej mniejszości, wbrew pozorom droga jest otwarta

              • 6 1

              • to podaj kierunek

                • 0 1

              • jak? Bo w USA to wiekszość uczelni jest prywatna

                więc podatnik dokłada niewiele do dziadostwa

                • 4 2

  • Proponuję Akademie Biotechnologii (6)

    Wówczas uczelnia zupełnie oderwie się od rzeczywistości.
    A swoja droga napisać duży tekst i nie napisać jaka to uczelnia, to duża sztuka. Podziwiam

    • 29 1

    • czytaj ze zrozumieniem (4)

      MIĘDZYUCZELNIANY Wydział Biotechnologii, mówi ci to coś?

      • 7 4

      • cZYLI MIĘDZY JAKIMI UCZELNIAMI ? (3)

        Za anonimowością fajnie się skryć. Ale ktoś podejmuje decyzje o wydawaniu ciężkiej kasy na prowadzenie studiów po których ustawia się kolejka do pracy w Biedronce, a jedynym sensownym wyjście jest wyjazd. Bardzo współczuje tym młodym ludziom.
        To nie takie trudne zatem, warto czytać :)

        • 7 5

        • Między AWF a Wyższą Szkołą Bankową, (1)

          tak trudno się domyślić???

          • 13 2

          • no cóż, raczej mięszy tęsknota za rozumem a Bareją :)

            Miłego dnia...

            • 5 1

        • jaka anonimowoscia?

          jest tylko jeden Miedzyuczelniany Wydzial Biotechnologii w Polsce

          • 7 2

    • podana jest uczelnia

      UG-GUM-ed Uniwerek wraz z Akademią Medyczną współpracują razem tworząc ten kierunek

      • 1 0

  • jak płacą to niech studiują co chcą

    • 8 15

  • W Polszu jak zwykle kasa poszła dla kolegów... (2)

    Za kierunki zamawiane powinni płacić pracodawcy to proste...
    A tak to kupę kasy podzielono wg. zasady ważny pan-profesor X dostanie 50%
    bo jest najważniejszy a pan prof. Y i pani profesor Z po 25% bo są mniej ważni...

    A pieniądze cudze więc żalu nie ma

    • 42 2

    • dokladnie tak

      Wystarczy spojrzec na liste kierunkow zamawianych i co tam znajdziemy? Optoelektronike, inzynierie biomedyczna.. masakra i brak kompetencji wladz.

      • 13 0

    • Gdzie siedzibę ma Polsz?

      Może, zmień firmę, jak w obecnej masz takie straszne układziki i ci tak przeszkadzają.

      • 0 0

  • Piwo, wóda....Polibuda (4)

    i praca jest

    • 18 7

    • Polibuda, to jedyna uczelnia, (3)

      która daje konkretny zawód i wiedzę.

      • 7 16

      • ..moze i tak... (1)

        ....ale wiem z doswiadczenia ze "mlody czlowiek" rzaaadko kiedy tak naprawde wie czego tak narwde chce!!!!.....a to juz kwestia "pro-edukacji"odnosnie mozliwosci -nie pracy kształcenia lecz "spelniania" sie-realizowania sie!!!...i tu pies pogrzebany na kazdym tkz szceblu tkz edukacji....to taka tragi-komedia.
        ....ludzi sie edukuje-produkuje, aby byli pewnego rodzaju "wyrobnikami na roznych "szceblach" tzk hierarchi zawpdpwej.....
        -.....innymi slowy mowiac :SYSTEM--samonapedzajaca sie zarłoczna,bezwgledna machina ktora pozera ludzi!!!...aha zeby nie bylo : za ta machina tez stoja tkz ludzie?......
        --------i pozniej wracamy do "chcesz liczyc na dobre zyciew, licz na siebie"--------
        ------- zycie to nie pieniadze ani kariera, czy pogon za tkz szczesciem-----

        • 3 1

        • w jezyku polskim frazę "tak zwany" przyjelo sie skracać do formy tzw

          • 4 3

      • ?

        Mycie klozetów?

        • 2 1

  • Taki sposob ksztaltowania kadr to skandal (11)

    w firmach brakuje programistow i teraz zatrudniani sa wszyscy jak leci. Brakuje tez testerow oprogramowania (i to bardzo). Ale jak widac biotechnologow nie brakuje. Szkoda mi yych mlodych ludzi...

    • 23 6

    • (5)

      Ale programistą nie każdy może być. A jak ktoś jest lewy z matematyki? I to tak serio? Ja akurat jestem bardzo uzdolniona plastycznie, to się zahaczyłam jak grafik gier komputerowych. Ale do tego zdolności potrzeba...

      • 6 1

      • . (3)

        Większość tzw. programistów po politechnice nie radzi sobie w praktyce, a wielu uzdolnionych ludzi po szkole średniej jest rewelacyjnymi kierownikami projektów informatycznych.

        • 5 3

        • (1)

          Niestety to prawda, programiści po politechnice zauważyłem że są najgorsi (a znam kilkunastu), bo nie dość że znają się tylko na programowaniu (zero wiedzy tzw. biznesowej), to uważają że skoro skończyli politechnikę to nie muszą się już jakkolwiek dokształcać.

          • 2 2

          • Po co programiście `wiedza biznesowa'?

            Od tego jest kto inny...

            Pan po "informatyce" & ekonometringu ?

            • 4 0

        • Pracowałem już w kilku firmach.

          W każdej 90% osób było po PG i oczywiście były osoby oderwane od rzeczywistości, ale stanowiły nie więcej jak 1/3 absolwentów. Reszta radzi sobie naprawdę nieźle, a w wielu wypadkach ogarniają analizę lepiej niż absolwenci szkół biznesowych. Więc nie wiem skąd te wnioski.

          Dodam, że były to firmy różnych rozmiarów, od międzynarodowych korporacji (tu najwięcej oderwanych) po 20 osobowe start upy, gdzie zdecydowana większość potrafiła wejść w klienta.

          • 1 0

      • Grafik - gier czy nie gier - to zdolność, nie umiejętność, można nauczyć się programu, ale nie tworzenia eleganckiej grafiki

        Programista nie musi znać matematyki - to bzdura powtarzana zwłaszcza na wydziale matematyki UG i podobnych. Oczywiście podstawy tzn. mnożenie i dzielenie się przydadzą ;)

        • 2 2

    • zgadzam się (4)

      w naszym regionie kształci się za mało informatyków i to dużo za mało, mówią o tym wprost pracodawcy na spotkaniach na uczelniach. Byłem na jednym z takich spotkań, gdzie bylipracodawcy, studenci, przedstawiciele władz uczelni i jacyś urzędnicy i lokalni politycy. W sumie rocznie kształci się w Trójmieście na PG , UG i prywatnych uczelniach 600-700 absolwentów, potrzeby jak wstał facet chyba z Intela to oszacował na około 2 razy więcej...Ale tu oczywiście NIE MA kasy na kierunek zamawiany, bo wazna jest biotechnologia któa jak zrozumiałem kształci za nasze pienądze dla lepiej rozwiniętych krajów (ew. bezrobotnych) mimo, że rynek woła o informatyków...Inna sprawa to ilu humanistów po studiach jest na bezrobociu? Chyba też sporo, a kierunki zamawiane oczywiście dostają. No i oczywiściesame studia nie dla kazdego muszą być przepustka do pracy, ale o tym wszyscy juz wiedzieć powinni.

      • 3 3

      • . (2)

        Informatycy to w 99% praktyka, a na politechnice masz suchą teorię...

        • 3 1

        • OK (1)

          jasne, że to zawód dla ludzi ciągle uczących się, ale studia na info dają pewne podstawy, punkt wyjścia, co więcej na spotkaniu (akurat na MFI UG) rozmawialiśmy jak te podstwy zmieniać by miały wiekszy sens z punktu widzenia tych co pracę daja , tych co studiują i tych co prowadzą zajęcia. Niektóre zajęcia też po prostu pracodawcy

          • 0 0

          • przepraszam za literówki, niestety wszystko w pośpiechu

            Niektóre zajęcia prowadzą też po prostu pracodawcy. Pozdrawiam

            • 0 0

      • Dosyć jest informatyków.

        Po co więcej? By mogli płacić nam mniej? Mniejsza podaż, większy popyt == lepsza płaca.

        • 0 0

  • Pani Natalia, absolwentka biotechnologii... (4)

    .. prawdę pisze. Analogicznie jest z Obroną Narodową. Ukończyłem elitarne studia, wiem jak zaplanować operacje koalicyjną, mam kursy specjalistyczne jak np. spadochronowy. Na zakończenie studiów zaśpiewali "nie żal żyć w nędzy" i wypuścili bez żadnej możliwości służby.

    • 33 6

    • spytaj się (1)

      w Black Water, może mają wakaty?

      • 6 1

      • albo w Impelu

        • 10 1

    • nie rób jaj, studia elitarne ?

      chciałeś to masz, tylko szkoda społecznych pieniędzy, poszły w błoto

      • 17 0

    • Troszkę nie ma porównania...

      Trochę powagi. Nie można porównać trudnych studiów technicznych (biotechnologia) do do jakiś studiów operujących trudnymi nazwami tylko po to by rozdmuchiwać ego. Na takie studia wiadomo, że idzie się dla zabawy ale pracy po tym brak. A kurs spadochronowy chyba niezbyt potrzebny dla pracodawcy :D

      • 16 2

  • Takie są niestety realia rynku... (1)

    "Byłam jedną z najlepszych studentek, a mimo to moje obecne dochody nie starczają nawet na pokrycie kosztów wynajmu dwupokojowego mieszkania w Gdańsku". Takie są niestety realia rynku. Uczelnie i media roztaczają wizję, że ukończenie dobrego kierunku gwarantuje od razu dobrze płatna pracę. Taki student jest wówczas przekonany, że dostanie 5.000,00zł na rękę, no może 4.000,00zł. A taka sutuacja ma miejsce chyba tylko jak ktoś skończy informatykę na PG i dobrze trafi. Ja też początkowo byłem załamany pierwszą płacą po studiach. Ale stanowisko pracy czekało na mnie już dzien po obronie. Dlaczego? Bo najpierw odbyłem nielpłatne praktyki u przyszłego pracodawcy a ostatni rok studiów przepracowałem tam na umowie-zleceniu. Później stopniowo zarobki rosły i teraz zarabiam dobrze choć też nie rewelacyjnie.

    Niestety nic samo nie przyjdzie i dobre oceny na dyplomie nie gwarantują automtycznie ciepłej posadki.

    • 36 3

    • Zatrudnienia w zawodzie nie znalazłam, bo go nie było w ojczyźnie

      Wszyscy absolwenci biotechnologii praktycznie w każde wakacje wyjeżdżają za granicę na praktyki i staże albo odbywają je w Polsce. W trakcie roku akademickiego też nie próżnują i jak widać, efekt żaden.

      • 6 1

  • Bez znajomości nic się nie da. (3)

    Po Biotechnologii w naszym mieście nie ma pracy. Pojedynacze osoby zostały w Polsce. Reszta emigruje, ale jak długo można funkcjonować na kontraktach zmieniejąc miejsce zamieszkania. Życia rodzinnego nie ma, tym bardziej, że całe rodziny muszą się błąkać latami.
    Ten kierunek to ułuda, piękna perspektywa na którą dało się złapać setki zapaleńców, a potem się okazało, że bez rodzinki nic ni ma...

    • 30 2

    • Że po biotechnologii nie ma pracy wiadomo od 15 lat co najmniej. (1)

      Więc czym się kierowali obecni studenci?
      To samo z farmacją - studiujesz jak lekarz a kończysz jak kasjerka.

      • 11 4

      • Nie co a gdzie. Przede wszystkim

        Po dobrej uczelni znajdzie pracę. Po góωnianej są problemy

        • 2 2

    • Ida czasy, w ktorych rodziny beda sie blakac po swiecie za praca przez cale zycie. Wygraja ci, ktorzy sie dostosuja. Zreszta to ma zalety, bardzo rozwija. Uczcie sie angielskiego.

      • 4 2

  • Po co nam tyle studentow (7)

    Należałoby zadać pytanie po co w ogóle tyle studentów - każdy chce na studia, albo nie chce ale rodzice go pcha a potem lament, że nie ma pracy.

    • 47 3

    • podążamy tą samą drogą co zgniły zachód, teraz brak u nich prawdziwych rzemieślników-fachowców (3)

      • 11 1

      • --ot ci stzral w 11stke--

        ....no raczej!!!...ktos musi cos potrafif zrobic, wykonac, naprawc, wyprodukowac....a nie tylko fabryki!!!.....w roznych sektorach!!!
        .....coz, ale kogo to obchodzi ...tak realnie....przeciez pociagu nie mozna zatrzymac ...mozna go jedynie przyspeiszyc.....BRAVO!!!!
        .....i otem sa kolejki studentow bez pracy, ktorzy wyjezdzaja poza kraj do pracy np nazmywaku(tak dla przykladu...itp).....albo w biedronce zabce itd, albo sa "pomagierami" tkz pracodawcow i wtedy podaj pozamiataj za przyslowiowe grosze......bo rzadko dzis spotkac zdrowych , rozumnych, dobrych ludzi--np tkz pracodawcow!!!!
        ----------------------swiat schodzi na psy, razem z nimi ty, wiezrysz mi?, oliczone sa twoje dni--------ciekawe co?........pora sie obudzic!!!! ..uswadomic sobie to i owo.......HALLLOOOOO

        • 2 7

      • To nie jest tak że im brak fachowców (1)

        Po prostu oni pracują jako specjaliści, dyrektorzy, kierownicy. A do tanich, prostych prac rzemieślniczych, wymagających więcej pracy, sprowadzają sobie ludzi z zagranicy.

        • 1 3

        • do tanich , prostych prac ?

          to zrób mi remont silnika do AUDI tanio i prosto, a może skrzynię automatyczną do mustanga z 1974 roku

          • 1 2

    • Studia zaoczne i praca są jakimś wyjściem (2)

      Właśnie dużo studentów liczy chyba na to, że po kilku latach nicnierobienia praca spadnie im z nieba. Niestety tak pięknie nie jest, dlatego ja wolałem wcześniej zacząć pracować, a studiować zaocznie. Prawda jest taka, że jak komuś zależy na nauce, to na zaocznych na spokojnie da sobie radę. Znalazłem pracę w eniro gdzie zawsze mam wolne weekendy, więc z czasem na szkołę nie mam problemu. A zbieram doświadczenie, które w przyszłości się przyda, albo kto wie, może zostanę tu dłużej, bo bezproblemowo się pracuje. A namacalną korzyścią studiowania zaocznie i pracowania jest jednak własna kasa, a nie 'mamo, daj na kino' ;)

      • 4 1

      • nie zawsze studia zaoczne to takie super wyjście:
        - nie każdy kierunek jest dostępny zaocznie
        - często studia w trybie zaocznym są na niższym poziomie niż dzienne, ambitnym osobom to może przeszkadzać
        - są zawody, w których bez studiów nie popracujesz - np. własnie biotechnologia. w czasie tych studiów nie popracujesz w zawodzie, bo aż do magisterki praktycznie nic się nie umie. słyszałam już opinie od potencjalnych pracodawców w tej branży, że wpisywanie np. pracy w Macu do CV to aż żal i przez to krytycznie patrzyli na takiego kandydata. a sensowne doświadczenie, na które spojrzeliby przychylnym okiem, można zdobyć tylko na darmowych stażach np. na uczelni
        - nie każde studia to jest nicnierobienie przez 5 lat. akurat biotechnologia to naprawdę ciężki kierunek, jeżeli ktoś chce mieć dobre wyniki to trzeba się napracować.

        Ale jestem też zdania, że warto łączyć pracę ze studiami. nawet jezeli to bzdurna wakacyjna lub studencka praca to i tak wiele można się nauczyć i mieć choćby na drobne własne wydatki a nie tylko od rodziców. przez całe studia (biotechnologia, dziennie) dorabiałam po zajęciach i w weekendy i nie żałuję, bo choć miałam bardzo mało wolnego czasu. Wiem jaki to wysiłek, więc każda osoba która jednocześnie pracuje i studiuje sensowny kierunek zyskuje mój szacunek :)

        • 3 0

      • Może i tak

        Zakładając, że masz szansę wybrać studia zaoczne. Na PG wspomniana w artykule biotechnologia to tylko studia stacjonarne. Zresztą, nie wyobrażam sobie jak można wyrobić robiąc BT w same weekendy, jak student 3. roku siedzi na uczelni często od 7 do 21.

        • 4 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Hackerspace Game Jam 2023

wykład, spotkanie

Nasze sprawy - działaj z głową!

konferencja

Po co Projektornia? | debata mieszkańcow

spotkanie, debata, forum

Sprawdź się

Sprawdź się

Wybierz poziom

Jakie drzewa można spotkać w polskich lasach liściastych?

 

Najczęściej czytane