Wiadomości

Dr Michał Jaśkiewicz: kryzys klimatyczny to nasza wspólna sprawa

Najnowszy artukuł na ten temat

Nie dostała kawy do prywatnego kubka przez "ryzyko zatrucia"

Osoby, które doświadczają lęku związanego z kryzysem klimatycznym, mogą wziąć udział w spotkaniach specjalnych grup wsparcia.
Osoby, które doświadczają lęku związanego z kryzysem klimatycznym, mogą wziąć udział w spotkaniach specjalnych grup wsparcia. fot. 123rf / alphaspirit

Temat kryzysu klimatycznego budzi dużo skrajnych emocji. Jedni stanowczo zaprzeczają jego istnieniu, inni aktywnie angażują się w działania prośrodowiskowe, jeszcze inni popadają w apatię i bezradność, która zyskała już nazwę depresji klimatycznej. Dr Michał Jaśkiewicz, psycholog społeczny z Uniwersytetu Gdańskiego, podpowiada, jak znaleźć wspólny język w rozmowach o klimacie.



Aleksandra Wrona: Zajmuje się pan kryzysem klimatycznym. Jaka jest rola psychologii w tym procesie?

Czy obawiasz się kryzysu klimatycznego?

tak, chwilami czuję się tym przytłoczony(a) 37%
tak, ale staram się podchodzić do tego racjonalnie 25%
nie zastanawiałe(a)m się nad tym 2%
nie, ponieważ wierzę, że uda się opanować sytuację 4%
nie wierzę w kryzys klimatyczny 32%
zakończona Łącznie głosów: 621
Dr Michał Jaśkiewicz: Są przynajmniej trzy powody, dla których psychologowie zajmują się kryzysem klimatycznym. Po pierwsze, psychologia jest nauką, a psychologowie naukowcami, dlatego z niepokojem obserwujemy podważanie roli nauki i budowanie braku zaufania do naukowców przez osoby deklarujące, że globalne ocieplenie to bzdura. Po drugie, psychologowie społeczni i środowiskowi zajmują się interakcją, czyli wzajemnym wpływem człowieka i środowiska. To oczywiste, że swoimi decyzjami przyczyniamy się do kryzysu klimatycznego, ale pamiętajmy, że kryzys klimatyczny również na nas wpływa. Po trzecie, psychologowie społeczni interesują się postawami, ich genezą i tym, jak przekładają się na działanie, dlatego interesuje nas, jak ludzie radzą sobie z kryzysem klimatycznym, co o nim myślą, co motywuje ich do zmiany zachowania i dużo podobnych kwestii.

Spotkałam się z takim pojęciem, jak "depresja klimatyczna". Jak to rozumieć?

W oryginale to pojęcie brzmi "climate anxiety", czyli "niepokój klimatyczny", co moim zdaniem lepiej oddaje istotę problemu. Jest to coś na kształt chronicznego lęku wynikającego z obawy przed zagładą z powodu kryzysu klimatycznego. Ten lęk dotyczy obawy przed rozpadem struktur społecznych, wojną, głodem, kryzysem ekonomicznym, zmianą świata, który znamy. Psychologowie, którzy bliżej się temu przyglądają, mówią o takich objawach, jak bezsenność, poczucie braku sensu, nawracające myśli o nieuchronnej katastrofie. Może się to przekładać na różne życiowe decyzje, jak ta o nieposiadaniu dzieci.

Wykłady i prezentacje w Trójmieście


To bardzo trudna decyzja. Zastanawiam się, na ile jest racjonalna w obecnych realiach.

Dotychczasowy rozwój społeczno-gospodarczy przyzwyczaił nas, że każde kolejne pokolenie ma trochę lepiej niż następne. Po raz pierwszy mamy do czynienia z tym, że pokolenie, które przyjdzie po nas, prawdopodobnie będzie miało gorzej. Jeśli dołączymy do tego świadomość, że nasze potencjalne dzieci mogą żyć w świecie kryzysu i niepokoju, to może to skutecznie powstrzymać nas przed decyzją o powiększeniu rodziny. Z drugiej strony niewątpliwie mamy do czynienia z kryzysem przeludnieniowym, więc tego typu decyzje mogą być też wyrazem świadomości ekologicznej.

Czyli ta idea nie jest oderwana od rzeczywistości?

Może się taka wydawać, bo jako "zwierzęta ludzkie" mamy naturalną dla naszego gatunku potrzebę posiadania potomstwa, którą świadomie hamujemy ze względu na czynniki zewnętrzne.

Dr Michał Jaśkiewicz pracuje na Uniwersytecie Gdańskim. Aktywnie angażuje się też w propagowanie wiedzy o kryzysie klimatycznym.
Dr Michał Jaśkiewicz pracuje na Uniwersytecie Gdańskim. Aktywnie angażuje się też w propagowanie wiedzy o kryzysie klimatycznym. mat. prasowe
No właśnie, czynniki zewnętrzne odgrywają dużą rolę w depresji klimatycznej. Wydaje mi się, że w klasycznym rozumieniu lęku czy depresji przyczyn szukamy w przekonaniach danej osoby, doświadczeniach z dzieciństwa itp. Tymczasem depresja klimatyczna spowodowana jest faktami naukowymi, z którymi trudno polemizować. Co w takim razie możemy z nią zrobić?

Rzeczywiście, sam mam z tym problem, żeby o depresji czy lęku klimatycznym mówić w kategorii zaburzenia. Myślę, że żeby zrozumieć ten stan, trzeba przyjrzeć się lękowi. Lęk sam w sobie ma potencjał adaptacyjny, to emocja, która pozwoliła gatunkowi ludzkiemu przeżyć, więc średni, a nawet podwyższony poziom lęku może nas ostrzegać i motywować do działania. Problem pojawia się wtedy, kiedy lęk jest tak mocny, że wywołuje poczucie bezsensu i przekonanie o braku kontroli. Psychologowie i psychiatrzy nazywają go "lękiem nieadaptacyjnym".

Co mogą zrobić osoby, które tego doświadczają? Jednym ze sposobów są grupy wsparcia związane z kryzysem klimatycznym, na których można podzielić się z innymi swoimi obawami i zasięgnąć porady psychologa. W Trójmieście takie spotkania odbywają się w Europejskim Centrum Solidarności z inicjatywy grupy Extinction Rebellion Trójmiasto.

W jaki sposób aktywnie możemy włączyć się w przeciwdziałanie kryzysowi klimatycznemu?

Problem z tym tematem polega na tym, że jest cały arsenał zachowań prośrodowiskowych, które możemy wdrożyć, takich jak niejedzenie mięsa, korzystanie z transportu publicznego, ograniczanie plastiku, natomiast te indywidualne wybory nie będą wystarczające bez zmiany systemu ekonomicznego. Jeśli miałbym wskazać działania sprzyjające znajdowaniu sensu i przełamywaniu lęku przed kryzysem, to byłyby to działania dwutorowe - z jednej strony indywidualne decyzje konsumenckie, a z drugiej próby wywarcia wpływu na polityków i korporacje.

Młodzieżowy Strajk Klimatyczny w Gdyni:

Mat. archiwalny

Wspomniał pan o polityce. Wydaje mi się, że sprawa kryzysu klimatycznego stała się pewnego rodzaju narzędziem w rękach polityków i  sposobem, żeby dzielić ludzi.

Według badań, które przeprowadził dr Adrian Wójcik, psycholog społeczny, w Polsce poglądy polityczne nie są aż tak silnym czynnikiem pozwalającym przewidzieć postawę wobec kryzysu klimatycznego, jak np. w Stanach Zjednoczonych. W badaniach sondażowych okazało się, że 55 proc. wyborców PiS-u chce odejścia od energetyki węglowej do 2030 r. Możemy uznać, że istnieje pewien ponadpartyjny konsensus w tej sprawie. Pokazuje to, że podziały polityczno-społeczne mogą nie być aż tak drastyczne, jak przypuszczamy.

Z drugiej strony okładki pism, które mówiły o "globalnym klimakterium" czy "zbiorowej histerii", to tygodniki opinii kojarzone z opcją konserwatywną. Jeśli miałbym szukać wytłumaczenia tego zjawiska, to wydaje mi się, że osoby o takich poglądach mają większy kłopot z zaakceptowaniem faktu, że aby uniknąć dramatycznych konsekwencji kryzysu klimatycznego, muszą nastąpić pewne społeczne, ekonomiczne i polityczne zmiany.

Ideą postaw konserwatywnych jest obrona pewnego porządku. Osoby, które mają silny opór przed zmianą, będą bardziej skłonne sądzić, że wszystko jest jak dawniej i nie ma żadnego kryzysu klimatycznego. Dzieje się tak, ponieważ potencjalne rozwiązania kryzysu naruszają pewien porządek, w który te osoby chcą wierzyć i zabierają im stały, stabilny i przewidywalny obraz świata, którego potrzebują.

Jak rozmawiać z tymi ludźmi o kryzysie?

Po pierwsze, paradoksalnie możemy odwołać się właśnie do postaw konserwatywnych. Warto uświadamiać im, że przeciwdziałanie zmianom klimatycznym pomoże nam ocalić jakikolwiek świat. Po drugie, panuje zgoda wokół tego, że jako gatunek ludzki cenimy zieleń, przyrodę, naturę. Odwołanie się do ochrony zasobów naturalnych wydaje się być argumentem ponad podziałami politycznymi. Po trzecie, badania z zakresu psychologii społecznej wykazują dużą skuteczność strategii redukcji uprzedzeń, polegającej na znalezieniu pięciu rzeczy, które łączą nas z daną grupą lub osobą. Poprośmy naszego rozmówcę o wymienienie pięciu rzeczy, które łączą go z przyszłymi pokoleniami. Możemy pomyśleć o przyszłych pokoleniach jako o ludziach o podobnych marzeniach, aspiracjach, chcących żyć w stabilnym, przewidywalnym, bezpiecznym świecie. Możemy uznać też, że te osoby są nam bliskie, są np. naszymi wnukami, prawnukami. Część badań pokazała, że strategia budowania podobieństw do osób z przyszłości zwiększa szansę na działania prośrodowiskowe.

Czyli zamiast przerzucania się liczbami i faktami naukowymi lepiej jest poszukać tego, co nas łączy?

Tak, choć i z tą strategią jest pewien problem. W psychologii funkcjonuje taki mechanizm jak "wiara w sprawiedliwy świat". Zakładamy, że świat jest miejscem stabilnym i przewidywalnym, gdzie na dobrych ludzi czeka nagroda, a na złych, czyli postępujących niemoralnie, kara. Kryzys klimatyczny godzi w ten system przekonań, bo wspomniana "kara" dotknie ludzi, którzy na nią nie zasłużyli, np. nasze dzieci. Osoby, u których przekonanie o sprawiedliwym świecie jest bardzo silne, będą opierały się przed informacjami o kryzysie klimatycznym. Musimy bardzo uważać, żeby nie adresować do nich zbyt katastroficznego przekazu.

Młodzieżowy Strajk Klimatyczny w Gdańsku

Mat. archiwalny

Powinniśmy być gotowi na te katastroficzne wizje?

To, że świat się zmieni, jest pewne. Jeśli nic nie zmienimy, to do końca stulecia temperatura wzrośnie o 3-4 stopnie, co według analityków z Banku Światowego jest to nie do pogodzenia z żadną sensowną wizją zorganizowanej społeczności. Jeśli nie chcemy do tego dopuścić, musimy radykalnie zmienić nasz styl życia i sposób myślenia o świecie. Zmienić musi się też ekonomia, która nie może opierać się na permanentnym wzroście PKB. Nie da się nieustannie budować wzrostu na planecie, która ma ograniczone zasoby.

Młodzieżowy Strajk Klimatyczny - postulaty


Nie dziwię się, że taka perspektywa budzi strach. W tej sytuacji wszyscy jesteśmy jak dziecko we mgle, nie do końca wiemy, jak ten nowy świat ma wyglądać. Nowa ekonomia i gospodarka nieopierająca się na paliwach kopalnych wiąże się też z rewolucją mentalną, która w optymistycznej wersji będzie oznaczała powrót do tego, co psychologicznie daje ludziom szczęście.

Chce pan powiedzieć, że katastrofa klimatyczna może mieć też pozytywne skutki?

Dobrostan i szczęście człowieka niekoniecznie związane jest z konsumpcją i dobrami materialnymi, a raczej z relacjami interpersonalnymi, poczuciem więzi, bliskości. Nadchodząca rewolucja mentalna może sprawić, że to właśnie te wartości będą dla nas ważniejsze niż nieustanne gonienie za wzrostem i dobrami materialnymi, co wpisane jest w logikę współczesnego systemu.

To optymistyczna wizja. Pesymistyczna jest taka, że zbudujemy społeczeństwo hierarchiczne, bliższe ekonomi i gospodarce feudalnej. To, w którą z tych stron pójdziemy, będzie zależało od nas jako społeczności. Jako obywatele powinniśmy wywierać taki nacisk i wpływ na rządzących, żeby przyczyniali się do wizji świata, który będzie sprawiedliwy, egalitarny i stawiający na relacje, a nie nierówny i skoncentrowany na pogoni za topniejącymi dobrami.

Opinie (283) ponad 20 zablokowanych

Wszystkie opinie

  • Ciekawe co mówią o zlodowaceniu klimatu (19)

    Wzgórzach morenowych itd.

    • 24 22

    • W Skandynawii w jednym muzeum wisi obraz pt żniwa (13)

      Jest z XVII wieku, namalowany w okresie zimy, kiedy to zim przez kilka lat nie było.

      • 10 13

      • No i?

        • 8 3

      • "Dziadek" Grety wzywał świat do zwiększenia produkcji CO2, (8)

        walczył o swój kraj, o zwiększenie możliwości rolnictwa...

        • 3 3

        • W szkole nie uczyli, że rośliny do wzrostu potrzebują wody i słońca? (6)

          Samo ciepło jest dobre... dla wirusów, bakterii, grzybów, ewentualnie owadów i pasożytów.

          • 5 3

          • no i ... mnie jeszcze uczyli - nie wiem jak teraz - dwutlenku węgla potrzebują. (5)

            Kto wie, może na to też jest zakaz rozpowszechniania i teraz rosną tylko od wody i słońca.

            • 5 2

            • No brawo, dopływamy do brzegu: (2)

              owszem, potrzebują: obecnie mają w nadmiarze i na tym polega właśnie problem.

              • 5 2

              • dodajmy, że w nadmiarze do dostępnych wody i słońca (1)

                w szklarniach owszem, podnosi się stężenie CO2 do 1000ppm, ale szklarnie są całodobowo oświetlone i nawadniane.

                • 2 0

              • Nie tylko, potrzeba także innych pierwiastków

                , bodajże azotu i fosforu, ale tutaj musiałby się wypowiedzieć jakiś botanik albo chemik.

                • 0 0

            • CO2 (1)

              Chciałbym zauważyć, że nadmiar dwutlenku węgla wpływa na funkcje poznawcze u ludzi. Bardziej wprost: obniża nasze zdolności intelektualne. To może tłumaczyć wiele zjawisk w społeczeństwie ...

              • 1 0

              • ale gdzieś ok 1000ppm

                • 0 0

        • Chodziło wówczas o podwyższenie temperatury.

          Dowiedziano się wówczas, że CO2 wpływa na efekt cieplarniany

          • 4 1

      • aha, to ciekawe

        Problem w tym, że zimą w Skandynawii praktycznie nie ma słońca (lub nie ma go wcale: cholera wie jaką część miałeś na myśli), więc pewnie mech ze skał zbierali.

        • 3 1

      • (1)

        Musieli więc żniwić biomasę albo kukurydzę. Niczego innego się zimą nie zbiera. Nie ze względu na temperaturę, ale czas. No ale sieczkarnie w XVII wieku? W sumie...? Krone to szwedzka firma...pewnie ukrywają że najnowsze swoje modele dostali od kosmitów już we wczesnym średniowieczu.

        • 3 1

        • Obraz jest na coś dla ciebie dowodem? Porównujesz obraz do badań naukowych? He he. No to mamy wytłumaczenie skąd te 30% w ankiecie ;-)

          • 0 0

    • ciekawe co mowia o zidioceniu internautow? (1)

      • 3 1

      • To wpływ podwyższonego stężenia CO2 w powietrzu. CO2 obniża IQ.

        • 4 0

    • Ignorant

      Ignorancją jest porównywać zmiany pór roku i pogody z zanieczyszczeniem Ziemi i tegoż skutkami. Żyjemy na śmietniku, sr*czu i kominie. I sami sobie kopcimy i śpimy na plastiku. Podcinając gałąź na której jeszcze jednym półdupkiem siedzimy. To taka wizualizacja naszego nędznego istnienia jako gatunku ludzkiego.

      • 1 2

    • "zlodowacenie klimatu" (1)

      ale bystrzocha się odezwał ;)

      • 2 0

      • To prawicowy troglodyta, nieświadomie wspierający

        doktrynę Friedmana jednym końcem, drugim Marxa.

        • 2 2

  • Przeciętny Kowalski (13)

    Ma wszystko w głębokim poważaniu. Chce się najeść, zabawić, spłodzić potomka żeby miał kto podać tę legendarną szklankę wody na starość. Środowisko go nie interesuje. Tu rzuci peta, tam papierek. Kosze w marketach wypełnione plastikowymi opakowaniami po brzegi. Diesel kopci pod marketem. I tak dalej...

    • 71 22

    • Przeciętny Kowalski łyka takie bzdury (6)

      Myśli, że jest taki ekologiczny wymieniając 5 raz telewizor i połowę sprzętu AGD w ciągu dekady na 'bardziej eco'. Koncerny się cieszą, gospodarka się cieszy, ekolodzy trąbią, że musi być jeszcze bardziej eco i tak w koło Macieju, a ziemia i tak ma swoje cykle. Sinusoida

      • 27 8

      • (5)

        Chyba w kolorowej telewizji. Ekolodzy akurat robią zupełnie inne rzeczy.

        • 8 3

        • Wchodza do portu i blokuja węgiel (4)

          Gdy do Wisły s.ra cała Warszawa. No tak, są rzeczy ważne i ważniejsze.

          • 27 6

          • (1)

            To nie ekolodzy tylko nawiedzeni aktywiści. To jakbyś wszystkich katolików zrównał z Głódziem, Petzem czy innym zboczeńcem.

            • 10 6

            • Kto nie jest taki jak Głódź nie ma prawa nazywać się prawdziwym katolikiem

              prawdziwym Polakiem, ani nawet wierzącym.

              • 4 3

          • Ta krótka wypowiedź jest tak bezsensowna na tylu różnych poziomach... (1)

            Ekologia - nauka o lokalnych ekosystemach. Greenpiece to nie są ekolodzy, tylko aktywiści proekologiczni. Jest to jedna z wielu organizacji, nie stanowi ich reprezentacji. I mieli rację: spalanie węgla przyczynia się do wzrostu globalnej temperatury. I co ma do tego zrzut ścieków, to są dwa niezwiązane ze sobą problemy. Zrzut ścieków nawiasem mówiąc to jest problemem nieporównywalnie mniejszy, bo ścieki to odpady organiczne, które ulegają szybkiej biodegradacji, wyemitowany dwutlenek węgla pozostanie w atmosferze przez kilkadziesiąt tysięcy lat. Pomijając to, że ciężko protestować przeciwko awarii, nieplanowanemu zdarzeniu. To trochę jakbyś zarzucał francuskim aktywistom, że nie protestowali przeciwko pożarowi katedry Notre Dame. Nawiasem mówiąc: jaką alternatywę widziałbyś w przypadku takiej awarii jaka miała miejsce w Warszawie? Mają nieczystości wylewać na ulice, czy wywozić ciężarówkami?

            • 4 5

            • Zapewne jesteś Ekologiem...

              "wyemitowany dwutlenek węgla pozostanie w atmosferze przez kilkadziesiąt tysięcy lat. "
              Taką mniej więcej wiedzą dysponują Walczący o Klimat.
              A Greta widzi CO2

              • 1 1

    • Jest obraz przedstawiajacy żniwa zimą (2)

      Namalowano go w XVII wieku, obraz jest eksponowany w Szewcji bodaj.

      • 1 6

      • No i? (1)

        Anomalie pogodowe się zdarzają. Bywał też śnieg w lecie...
        Mówimy o klimacie, nie o pojedynczych przypadkach.

        • 11 5

        • Ile anomalii

          Musi wystąpić żeby przestały nimi być według Ciebie? Dziś to anomalie, za 20 lat będą normami. Ogarnijcie się ludzie.

          • 3 5

    • Na starość? Wody już brakuje. Akurat na Pomorzu w skali całej Polski nie bylo najgorzej, ale dotkliwa susza uderzyła w większość polskich rolników. Niektore miasta południowej Polsce przez pewien okres lata mialy ograniczony dostęp do wody. Poziom wód słodkich tak zmalał, ze instytut meteorologii podawał, ze musiałoby padać non stop przez kilka miesiecy aby poziom na powrot stał sie satysfakcjonujący. Idąc dalej - kraje jak Hiszpania sa zagrożone gospodarczo wlasnie przez susze bo utrzymują sie glownie z turystyki i rolnictwa, a jak wiadomo bez wody rolnictwa nie ma.

      • 11 1

    • tym bardziej regulacją ilości plastiku czy samochodów bez DPF powinno zająć się państwo, co z tego że ja staram się być eko jeżeli 1000 innych osób ma to gdzieś??

      • 0 1

    • Klimat się zmienia ale to nie nasza wina i nie nasz wpływ, wiesz, że u wybrzeży greckich wysp są zalane całe starożytne miasta? Cywilizacje odchodzą w zapomnienie i tak będzie z nami. Żaden zielony psycholog tego nie zmieni.

      • 0 0

  • Wspólna sprawa. (1)

    Ale biznes już nie.

    • 45 1

    • W sedno.

      • 3 0

  • Nie wierzyć w kryzys klimatyczny (20)

    to jak nie wierzyć w dinozaury.

    • 36 53

    • Uważać jedną opcję jako jedyną prawdziwą (9)

      To jak myśleć, że kij ma tylko jeden koniec.

      • 14 14

      • (2)

        W kraju węglem płynącym innej odpowiedzi się nie spodziewam. Trujcie się dalej, im szybciej ludzkość wyginie tym lepiej.

        • 13 10

        • CO2 nie jest trujące

          przynajmniej w obecnych stężeniach 400 ppm, czy nawet 500-600. Globalne ocieplenie jest pochodną emisji całkiem nietrującego gazu. Może dlatego ludzie nie wierzą w to zjawisko. Smog dotyka bezpośrednio i go nawet widać, a 1,5K przez 100 lat jest nienamacalne.

          • 0 0

        • Zamieniono wegiel juz z filtrami na nieskonczona ilosc ekologicznego gazu

          i bardzo tanio wydobywanego... koszty produkcji węgla limitowaly ilosc jego produkcji. Gazu jest juz na dzien dzisiejszy bez ograniczeń.

          • 0 0

      • Tylko, że nie ma danych potwierdzających braku zmian klimatycznych. (4)

        Ludzie, którzy badają klimat od kilkudziesięciu lat doszli do wniosku na podstawie zebranych danych, że klimat się niekorzystnie zmienia z powód działań człowieka.

        Nie ma innej opcji. Tak samo jak możliwość, że Ziemia jest płaska nie jest żadną opcją do rozważenia, więc nie próbuj mydlić oczu fałszywą dychotomią.

        Zresztą, o czym my mówimy? O słuchaniu garstki nawiedzonych pseudo naukowców i wtórującym im w internecie ćpunom?

        • 16 7

        • (3)

          wszystko zgoda, tylko nie ma pewności czy "z powodu działań człowieka". Równie dobrze mogliśmy się podłączyć pod jakiś globalny trend i co najwyżej go wzmocnić. Chociaż....hm... jak sie czujemy tacy silni że nawet klimat umiemy zmieniać, no to cyk, odwrócmy zmiany też w pare lat. Chetnie wykorzystam wreszcie moje narty biegowe.

          • 6 6

          • Nikt nie zaproponował mechanizmu innego niż wpływ człowieka, który w kilkadziesiąt (1)

            lat spowodowałby takie duże zmiany. Więc jaką alternatywę chcesz rozważać?

            • 5 5

            • Nikt to przesada

              Jest co najmniej tyle teorii, co przyczyn katastrofy smoleńskiej.

              • 0 0

          • Jeśli jesteś zainteresowany, to poczytaj

            Bardziej popularną naukaoklimacie.pl , albo z bardziej ścisłe doskonaleszare. Czytania może być na kilka tygodni.

            • 0 0

      • To nie jest kwestia poglądów, tylko praw fizyki

        Grawitacji nie obchodzi, czy w nią wierzysz, czy nie.

        • 9 1

    • chcieć słuchać tylko jednej strony, to chcieć być samozmanipulowanym - wygodne. (9)

      W dinozaury się nie wierzy, po prostu idzie się do muzeum i widzi kości. To nie kwestia wiary ale dowodów i logicznego myślenia.
      Czy komuś kryzys klimatyczny jest potrzebny ?

      • 6 6

      • (5)

        Wpływ człowieka na klimat to też fakty, nie żadna wiara. Po prostu czyta się raporty i... a no tak, to trudniejsze od oglądania kości.

        • 10 3

        • w treści jest wiara dwa razy wypisana...

          nie ma co odwracać kota ogonem, bo to też jest fakt. Dla ludzi jest to potrzeba wiary.
          To właśnie raport jest prostszy... w skrócie "ktoś za kogoś coś zrobił i opisał" - nie trzeba samemu myśleć, wystarczy przyjąć co jest w nim napisane - wierzyć.

          • 2 1

        • Są grupy dla których dowody są niewygodne.

          Ważne są same raporty.

          • 3 0

        • (2)

          Owszem, tylko potrzeba dowodów, że te raporty są prawdziwe. Patrząc co się dzieje na świecie, jak człowiek oszukuje człowieka nie jestem ufny w te "badania" i "raporty"

          • 5 6

          • Nie czytasz żadnych raportów, tylko oglądasz gadające głowy w tv, nie kłam. Motłoch stąd czerpie swoją wiedzę i przekonania.

            • 5 0

          • Aha, a jakie znasz dowody, że kości dinozaurów są prawdziwe?

            • 0 5

      • Z jednej strony mam naukowców (2)

        Z drugiej Korwina i spółkę. Serio, słuchać obydwóch stron?

        • 4 0

        • (1)

          Wysłuchać należy wszystkich. Tego wymaga kultura. Ale wnioski możesz mieć swoje własne, od poziomu Twojej inteligencji zależy czy będziesz powtarzać po innych czy dojdziesz do własnych konstruktywnych wniosków.

          • 0 1

          • z kulturą słuchasz płaskoziemców?

            antyszczepionkowców? Amerykanie nie wylądowali na Księżycu?

            • 2 0

  • rośnie (2)

    armia terapeutów klimatycznych, czyli kasa leci

    • 60 22

    • Super

      Później trzeba będzie kupować broń i kasa będzie jeszcze większa.

      • 1 0

    • rośnie armia negacjonistów klimatycznych

      ... spalają ropę i nie widzą problemu a kasa leci dla koncernów paliwowych, które podgrzewają wątpliwości i cieszą się że zadowolony z siebie Sebix jeszcze nie skumał i pewnie już nie skuma, że podcina sobie i swoim dzieciom gałąź na której siedzą. Bo przeciez Sebix jest panem, może wszystko, jest najmądrzejszy i kto mu zabroni.

      • 0 1

  • Walka z "kryzysem klimatycznym" pod hasłem "dajcie więcej kasy" (2)

    a oni sobie to przewalą na imprezki, samochody z V8, domy 350m2 i biurowce

    • 65 24

    • Masz na myśli koncerny paliwowe? (1)

      Jeżeli tak, to nie samochody V8, tylko prywatne lotniska.

      • 4 1

      • no tak wiem chcielibyście mieć lotniska ale musicie się zadowolić tylko V8

        ode mnie ani złotówki nie dostaniecie

        • 2 0

  • Wyniki ankiety (20)

    Są przerażające...
    43% nie wierzy w wyniki badań naukowych...
    Jednocześnie większość społeczeństwa wierzy w stawianie z martwych i ludzi chłodzących po wodzie oraz, że pieniądze biorą się znikąd i rząd może je ot tak rozdawać...

    • 58 45

    • A w dziurę ozonową wierzysz? (14)

      Czy za młody jesteś?

      • 9 16

      • Doskonały przykład! (13)

        Bo właśnie dziura ozonowa doskonale pokazuje, jak badania naukowe i współpraca międzynarodowa może skutecznie powstrzymać nadciągajacy kryzys.
        W dziurę ozonowa nie trzeba wierzyć, to jest zwykły, mierzalny bezpośrednio fakt. Była i jest nadal.
        A dlaczego się o niej nie mówi tyle co w latach osiemdziesiątych? (nie, nie jestem za młody)
        Dlatego, że powoli znika i ma szanse zasklepić się całkowicie do 2050 roku.
        A znika dzięki międzynarodowej współpracy i ogólnoświatowemu zakazowi używania niszczacych ozon CFC, który został ustanowiony w roku 1987.
        Poszukaj w internecie hasła Protokół montrealnski. Podpisało go 160 państw.
        Dziura ozonowa to właśnie najlepszy przykład, że człowiek ma ogromny wpływ na planetę, oraz że można i trzeba działać na rzecz jej ochrony - i można to robić skutecznie.

        • 32 11

        • (1)

          Tak było, ale oczywiście motłoch "wie lepiej" od tysięcy naukowców.

          • 16 9

          • to nie sa zwykli naukowcy tylko opłacani, inni naukowcy twierdzą co innego, klimat się zmienia a za tym idzie wzrost CO2, ja wierzę tamtym

            • 0 0

        • (10)

          Pozniej sie okazalo, ze przeciwko freonowi lobbowala glownie firma ktora jako jedyna miala technologie do produkowania dezodorantow bez freonu. Czysty przypadek prawda?

          • 13 18

          • To wolny rynek. Skoro freon jest zakazany, to normalne, że powstaną firmy produkujący produkty bez niego.

            • 12 9

          • (5)

            I te 160 państw na świecie, z ich uniwerytetami, rządami, naukowcami i ekspertami dało się tak naiwnie wyprowadzić w pole jednej firmie?
            No niesamowita skuteczność...
            Nie no spoko, zniszczmy warstwę ozonową i pół biosfery, zafundujmy raka skóry milionom ludzi, żeby tylko przypadkiem ktoś na ochronie ozonu nie zarobił.
            Z takim podejściem dalej będziemy dopłacać miliardy z budżetu do górnictwa i importować węgiel z Afryki, byle tylko Siemens nie zarobił kilku euro na sterownikach do wiatraków.
            Tak, to ma sens, gratuluję podejścia do życia.

            • 18 7

            • (4)

              Nigdzie nie napisałem by nie chronić warstwy ozonowej, gratuluję czytania ze zrozumieniem. Firma powstała szybciej niż padły ustalenia, pewnie mieli dar lepszy niż jasnowidz :) cóż jeżeli chodzi o wiatraki wcale nie są takie ekologiczne, a wszyscy omijają ewentualne skutki zdrowotne u ludzi oraz wpływ na środowisko

              • 4 9

              • (3)

                A firmy samochodowe powstały zanim upadł transport konny. Dziwne? xD

                • 9 2

              • (2)

                Mylisz postep technologiczny z biznesem

                • 3 2

              • (1)

                Biznes jest wszędzie, ktoś zauważył idące zmiany i zaryzykował. Faktycznie to musi być spiseq iluminatuf albo reptilian!

                • 8 1

              • zapomina się ile firm upadło, a mówi tylko o tej jednej co miała szczęście, przewidziała, zaryzykowała i teraz się cieszy

                • 3 1

          • wiadome było, że R-11 i R-12 zostaną zakazane (1)

            niczym dziwnym nie było, że ktoś prowadził badania nad zamiennikami o obniżonym wpływie na warstwę ozonową.

            • 5 0

            • teraz za to są palne, wybuchowe i żrące, super

              • 0 0

          • To, że taka firma lobbowała nie znaczy, że tak firma nie miała słuszności

            Logika w szkole by się przydała. Dziura ozonowa w tym roku osiągnęła najmniejsze rozmiary od momentu rozpoczęcia pomiarów, czyli od 1982.

            • 6 0

    • Anomalie pogodowe byly wcześniej (2)

      Kilka lat temu była chryha w UK, bo tamtejsi "naukowcy" podpicowali dane klimatyczne aby się zgadzało z tezą globalnego ocieplenia. Sąd naukowców uznał winnymi, ale tego typu przestępstwa przedawniają się tam po pół roku, więc nic im nie jest.
      Był taki film - 2017 nakręcony przez Ala Gore'a. Mialo nie być ropy.
      A w skandynawii wisi sobie taki fajne malowidło - przedstawia ono żniwa zimą, namalowany w XVII wieku. Wtedy kilka lat z rzędu nie było zim. Zboże rosło sobie w okresie zimowym

      • 6 16

      • tamtejsi naukowcy wieli problem z ciągłością serii danych

        otóż dane z nowych bojek pomiarowych zainstalowanych na morzu nie zgadzały się z danymi uzyskanymi wcześniej ze statków pomiarowych. Metodami statystycznymi obliczono, ile wynosi różnica - bojki wskazywały średnio 0,1 stopnia Celsjusza mniej (co nie powinno dziwić, bo statki jednak produkują dużo ciepła odpadowego). I teraz można było przyjąć dwa rozwiązania:
        1. wszystkie historyczne serie oparte na pomiarach ze statków obniżyć o 0,1 stopnia Celsjusza. Zgodne ze sztuką, ale niemożliwe ze względu na ilość papierowych opracowań
        2. wszystkie nowe serie w oparciu o bojki podnieść o poprawkę uwzględniającą te 0,1 stopnia - co ułatwia obliczanie trendu, ale foliarze uznają to za "fałszerstwo". Co ciekawe poprawek na "miejskie wyspy ciepła" (ujemnych) nie krytykują - a te są wyliczane i nakładane na dane surowe co roku.

        • 7 1

      • Nie mówimy o pogodzie, tylko o globalnym klimacie

        Zboże dojrzało zimą w Skandynawii? Bez słońca? Serio? Szkoda, że średniowieczni rolnicy nie pozostawili współczesnym genetykom wiedzy jak dokonuje się niemożliwego...

        • 3 0

    • wtedy kiedy pisales ten komentarz

      ankiete wypelnilo 18 osob. jesli w takie badania teraz ludzie wierza, to ja sie nie dziwie tej klimatycznej psychozie

      • 1 5

    • Uderzyło mnie dokladnie to samo, że tak wielki procent ludzi nie wierzy w kryzys klimatyczny. To jest poziom ignorancji level hard. Obecnie jakies 30% ankietowanych -
      nie wiem co bardziej mnie przeraża sam kryzys czy głupota tych ludzi.

      • 10 2

  • to zimy nie będzie ? (6)

    • 11 1

    • (2)

      ponoć ma byc zima stulecia przez około 40 dni - tak chińczycy przewidują dla naszego regionu

      • 1 2

      • To fake news był.

        • 1 0

      • chińczycy z Kantonu czy z Xi'an? Bo ja wierzę tylko tym drugim...

        • 1 0

    • globalna średnia temperatur jest o około 1,3 stopnia wyższa, niż przed epoką przedprzemysłową (1)

      dla Polski średnia jest wyższa o 2,1 stopnia. Nie oznacza to, że nie będzie mrozu - po prostu średnia temperatura w zimie nie wyniesie np. -5 stopni a -3 stopnie. Za to w lecie, ze względu na prawdopodobieństwo - skrajne temperatury mogą być nawet o 4 stopnie wyższe (co zgadza się z obserwacjami). Dwa stopnie więcej już powodują, że atmosfera jest w stanie utrzymać 10% więcej wody bez generowania opadów (stąd długotrwałe susze) ale na frontach te 10% więcej może oznaczać powstanie błyskawicznych powodzi.

      • 2 2

      • Podczas ostatniej epoki lodowcowej, gdy tu gdzie mieszkamy była warstwa 2km lodu, średnie globalne temperatury były 4 stopni niższe niż dzisiaj.

        • 3 1

    • Zima będzie, kalendarz się nie zmienia, ziemia dalej krąży wokół słońca z pochylona osią

      Za to zimna może być mniej, ale to też zależy gdzie i jak długo. Intensywne śnieżyce mogą się pojawić, tak jak i okresy nagłego ochłodzenia, tylko że śnieg nie będzie długo zalegał, a okresy mrozów będą coraz krótsze. Jak na razie wygląda to tak, że u nas w okresie świąt Bożego Narodzenia potrafi być kilkanaście stopni, a w tym czasie USA jest przykryte śniegiem. Ale zastrzegam: nie mylmy klimatu z pogodą, klimat decyduje tylko i wyłącznie o prawdopodobieństwie wystąpienia danej pogody.

      • 2 1

  • w latach siedemdziesiątych gadali o oziębiebiu się klimatu, w latach dziewiędziesiątych o dziurze ozonowej (7)

    w 2000 o ociepleniu klimatu teraz już ogólnie o zmianach klimatycznych i kryzysie...
    a kasa leci.:)
    od tysięcy lat klimat zmieniał się i będzie się zmieniał.

    • 70 42

    • O oziębieniu klimatu mówili "naukowcy" opłacani przez Exxona, pozostali już alarmowali (5)

      z tym, że wtedy problemy wydawał się bardzo odległy, bo emitowaliśmy kilka razy mniej CO2 niż obecnie. Dziurę ozonową udaje się utrzymać w ryzach własnie dzięki temu, że w latach 90. podjęto odpowiednie działania. A klimat owszem, zmieniał się przez całą historię ziemi (czyli 4,5 mld lat, żadne tysiące), tylko, że a) człowieka wtedy nie było na ziemi (i być nie mogło, bo większość tego okresu nie bylibyśmy w stanie przeżyć) b) zmiany trwały miliony lat, gwałtowne zmiany zdarzały się stosunkowo rzadko i zawsze towarzyszyło im wielkie wymieranie c) tempo i skala zmian z przeszłości nie mają startu do obecnych trendów (przy sprzyjających warunkach ziemia ogrzewałaby się przez setki tys. lat, żeby osiągnąć poziom, który my osiągniemy w ciągu kilkudziesięciu).

      • 21 9

      • Hłe, hłe, hłe,..... (4)

        " Dziurę ozonową udaje się utrzymać w ryzach własnie dzięki temu, że w latach 90. podjęto odpowiednie działania. "
        A mogę prosić o przykłady tych działań i dowód na liczbach, że to te odpowiednie działania miały istotne znaczenie?

        • 9 26

        • W 1985 uchwalono Konwencję wiedeńską w sprawie ochrony warstwy ozonowej, zobowiązującą państwa sygnatariuszy do ograniczenia emisji gazów powodujących zubażanie warstwy ozonowej.

          W 1987 roku podpisano protokół montrealski, międzynarodowe porozumienie mające na celu przeciwdziałanie dziurze ozonowej. Porozumienie doprowadziło do wprowadzenia przez 196 krajów regulacji, które doprowadziły do redukcji emisji substancji zubożających warstwę ozonową. Emisje niektórych substancji przyczyniających się do wzrostu dziury ozonowej zostały zredukowane aż o 90%.

          • 19 5

        • Koleś, już z siebie przygłupa zrobiłeś, wszyscy już wiemy

          jaki bystry jesteś, ile można

          • 6 2

        • Zaprzestano całkowicie użycia freonów (1)

          W sprayach i klimie. To naprawdę dużo.

          • 4 3

          • Czyli firma, która wyprodukowała inny gaz, niecieplarniany zarobiła co miała zarobić i temat wyciszono...

            • 0 0

    • prawda

      • 0 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.