Wiadomości

stat

Licealistki uczą, jak nie marnować jedzenia

Projekt "Bułka z Serem" pokazuje uczniom i przedszkolakom, jak wiele pracy i zasobów potrzebnych jest, żeby powstała jedna, niepozorna bułka i kawałek sera.
Projekt "Bułka z Serem" pokazuje uczniom i przedszkolakom, jak wiele pracy i zasobów potrzebnych jest, żeby powstała jedna, niepozorna bułka i kawałek sera. grafika: Maia Sarmiento

Zosia Gorska i Iga Ossowska, uczennice III LO w Gdyni, w ramach olimpiady Zwolnieni z Teorii walczą z problemem marnowania żywności. Ze swoim projektem "Bułka z Serem" docierają do uczniów i przedszkolaków, aby przekonać ich, że nawet najprostsze, codzienne jedzenie nie powinno lądować w śmietniku.



Które sposoby na niemarnowanie żywności stosujesz?

Zobacz wyniki (109)
Kornel Machnikowski: Skąd pomysł na taki projekt? Powstał przed podjęciem decyzji o udziale w Zwolnionych z Teorii czy na potrzeby olimpiady?

Zosia Gorska: Od jakiegoś czasu chciałyśmy zrobić projekt związany z ekologią. Pomysł na to, żeby dotyczył on właśnie marnowania żywności, wziął się stąd, że mówi się o tym dużo mniej niż o ograniczeniu użycia plastiku i segregacji odpadów. Naszym zdaniem wszystkie te kwestie się zazębiają.

Iga Ossowska: Poza tym problem wyrzucania żywności jest ogromny - na świecie marnuje się 1/3 całej produkowanej żywności. Dlatego uznałyśmy, że trzeba nagłośnić tę sprawę i zrobić razem coś pozytywnego.

Dlaczego akurat "Bułka z serem"?

Iga: Na początku miałyśmy pewne zastrzeżenia co do tej nazwy. Obawiałyśmy się, że będzie ona odebrana mało poważnie. Ostatecznie doszłyśmy do wniosku, że jest naprawdę chwytliwa i zapada w pamięć. Dobrze zgrała się ona z naszą wizją na materiały edukacyjne.

Zosia: Bułka z serem to coś, co zna każdy przedszkolak i uczeń. Zupełnie inny wydźwięk miałoby pokazanie marnowania przez dzieci kolorowych, wykwintnych posiłków. Promujemy małe kroki, prowadzące do poprawy każdego dnia.

Jakie działania prowadzicie w ramach projektu?

Zosia: Przede wszystkim organizujemy warsztaty dla dzieci w wieku przedszkolnym i w szkołach podstawowych. Na zajęciach z przedszkolakami naszą główną pomocą jest książeczka o życiu bułki z serem, którą napisałyśmy. Czytamy ją z dziećmi i tworzymy improwizowane scenki, w które one chętnie się angażują. Opowiadamy dzieciom, jak bułka powstała i jak bardzo jest jej smutno, kiedy ktoś wyrzuca ją do śmietnika. Staramy się uczyć przez zabawę.

Przeczytaj książkę "Bułka z serem" w formie e-booka

Iga: Dla starszych dzieci - od około 9 do 12 roku życia - przygotowałyśmy film, obecnie dostępny na YouTube, którego główny bohater wyrzuca drugie śniadanie w drodze do szkoły. Następnie na ekranie przewijają się wszystkie procesy, które musiały zajść, aby powstała ta jedna, niepozorna bułka i plaster sera. Oprócz projekcji filmu na warsztatach przedstawiamy dane liczbowe i fakty naukowe związane z zanieczyszczeniem środowiska i gazami cieplarnianymi, czego nie robimy w młodszej grupie.

Film edukacyjny stworzony w ramach projektu "Bułka z Serem"

Czy planujecie coś robić poza warsztatami?

Iga: Będziemy organizować jadłodzielnię na terenie naszej szkoły - III LO w Gdyni. Mamy już na to wstępną zgodę. Nasi nauczyciele fantastycznie przyjęli ten pomysł. Jako wsparcie otrzymałyśmy piękną ceramikę od pani Doroty, która prowadzi w naszej szkole zajęcia artystyczne, oraz drewniane skrzynki od zaprzyjaźnionej firmy. Uczniowie zamiast wyrzucać kanapki, owoce i inne produkty, będą mogli podzielić się nimi w jadłodzielni.

Zofia: Regał będzie dostępny na korytarzu dla uczniów i pracowników naszej szkoły. Jeżeli projekt się rozwinie, może uda nam się wyjść z nim dalej.

Iga: Byłoby świetnie! W Warszawie funkcjonuje cała sieć jadłodzielni, a w Trójmieście mamy na razie tylko jedną na Wydziale Nauk Społecznych UG. Żeby takie inicjatywy miały rację bytu, muszą być pod ręką.

Czytaj także: Pierwsza jadłodzielnia w Trójmieście powstała na UG


Myślicie że wasi rówieśnicy będą zainteresowani korzystaniem z jadłodzielni?

Iga: W tym momencie ciężko to ocenić, ale wydaje mi się, że możemy na to liczyć. Pokazała to przeprowadzona przez nas na początku projektu ankieta, w której ponad połowa uczestników stwierdziła, że korzystałaby z jadłodzielni, gdyby działała w ich okolicy.

Sprzedawałyście też pizzę na szkolnych korytarzach w ramach Bułki z Serem, o co chodziło w tym pomyśle?

Zosia: Chciałyśmy zebrać pieniądze na wydrukowanie książki "Bułka z serem", abyśmy na warsztaty nie przychodziły z plikiem w komputerze. Dlatego przygotowałyśmy stoisko z włoską bułką z serem - pizzą i ciastem dla łasuchów. Wszystko rozeszło się błyskawicznie! Dzięki tej akcji wydrukowałyśmy własnym sumptem kilka egzemplarzy książeczki.

Warsztaty prowadzicie tylko osobiście?

Iga: Nie, może to zrobić właściwie każdy. Dla ułatwienia działań osobom zainteresowanym projektem stworzyłyśmy scenariusze lekcji dla młodszych i starszych dzieci, a wszystkie stworzone przez nas materiały dostępne są online na naszej grupie na Facebooku. Przetłumaczyłyśmy je także na język angielski i francuski. Nasza nauczycielka francuskiego, pani Olga, pomogła w ich promocji za granicą i obecnie są dostępne dla szkół we Francji, Hiszpanii, Bułgarii, Turcji i we Włoszech.

Czy pojawiły się jakieś zarzuty albo negatywne opinie o waszym projekcie?

Iga: Właściwie jedynym zarzutem, który pojawił się w sieci co do naszego filmu, było to, że bułka jest tak zwykła, że nikt nie chciałby jej jeść. Ale to chyba nie jest nawet negatywna opinia, tylko inne spojrzenie na problem. Chciałyśmy pokazać, że nawet najprostsze jedzenie nie powinno się marnować.

Zosia: Nasz film udostępniłyśmy na różnych grupach związanych z ekologicznym stylem życia, a ludzie bardzo zaangażowali się tam w jego komentowanie. Niektórzy zarzucali nam, że pokazałyśmy bułkę ze spulchniaczami i sztuczny ser, którymi nie powinno się karmić dzieci. Wydaje mi się, że dla większości naszego kraju właśnie taka żywność to niestety codzienność.

Iga: Wiele osób wspominało nam też, że musimy edukować rodziców, a nie tylko dzieci. Dlatego na ostatniej stronie naszej książki pojawia się prośba do dorosłych o rozmawianie ze swoimi dziećmi o tym, że nie wolno wyrzucać jedzenia, a także o tym, co właściwie mają ochotę jeść ich pociechy oraz jak powinna wyglądać racjonalna dieta.

Zosia: W nawiązaniu do tego pojawił się komentarz pani, która przyznała, że zdarzało jej się wyrzucać kanapki w dzieciństwie, bo rodzice krzyczeli na nią, jeżeli znaleźli je w plecaku. Autorka komentarza jako dziecko dokonała szybkiej kalkulacji - bardziej opłacało jej się wyrzucić jedzenie, niż słuchać kolejnych pretensji dorosłych.

Wasz projekt zakończy się wraz z tegoroczną edycją Zwolnionych z Teorii?

Zosia: W ramach olimpiady działamy do końca marca, ale nie chcemy po tym terminie zamykać projektu. Później chciałybyśmy skupić się próbie wydania naszej książki w większym nakładzie i organizacji wydarzeń innych niż dotychczasowe warsztaty.

Czytaj także: "Idź pobiegaj" walczy ze stereotypami na temat zaburzeń psychicznych w ramach Zwolnionych z Teorii.



Jakie pomysły na ograniczenie marnowania żywności polecacie? Od czego możemy zacząć we własnych domach?

Zosia: Podstawą są racjonalne zakupy z listą. Dzięki temu naprawdę możemy kupić tyle, ile jesteśmy w stanie zjeść. Racjonalnie podchodźmy też do promocji. Zamiast od razu łapać się na ofertę dwa w cenie jednego, zastanówmy się, czy naprawdę potrzebujemy tych produktów.

Iga: Pamiętajmy też o odpowiednim przechowywaniu i konserwacji żywności. Na przykład wekowanie przetworów z owoców, a nawet zup i innych potraw znacznie wydłuża ich przydatność.

Zosia: Podobną rzeczą jest mrożenie nadwyżek jedzenia, którego nie możemy zjeść na bieżąco. Mięso, warzywa i owoce dobrze się mrożą, jednocześnie zachowując swoje właściwości.

Iga: Kupujmy nieidealne warzywa i owoce! Sklepy wyrzucają duże ilości krzywych marchewek, lekko obitych jabłek i pojedynczych bananów. Lądują one w śmietniku tylko przez swój wygląd.

Zosia: Jeżeli już kupiliśmy warzywa i zaczynają one tracić jędrność, warto je upiec, a otrzymamy pyszny, pełnowartościowy produkt. Nie ma sensu wyrzucać papryki albo pomidorów tylko dlatego, że są trochę pomarszczone. Tak samo z bananami z czarnymi kropkami - jedzmy je śmiało albo zmiksujmy na koktajl.

Iga: Pamiętajmy też, że kupowanie produktów lokalnych ma bardzo duże znaczenie, nie tylko dla środowiska i śladu węglowego, ale też dla marnowania żywności - mniej transportowania jej na duże odległości, to mniej zmarnowanych kilogramów produktów w kontenerach.

Dla mnie największym szokiem związanym z marnowaniem żywności były samotne banany...

Zosia: Tak, to zaskakujące, a problem jest na tyle duży, że Banki Żywności prowadziły akcję z pewną siecią supermarketów, która plakatami na działach z warzywami zachęcała do zakupu tych pojedynczych, oderwanych od kiści bananów, których tyle marnuje się na stoiskach.

Często mówi się też o różnych rodzajach terminów podawanych na opakowaniach. Jak je rozróżniać?

Iga: Chodzi tutaj o dwa rodzaje terminów. "Należy spożyć do" oznacza, że po upływie tego terminu nie można spożywać danego produktu. Natomiast "najlepiej spożyć przed" informuje tylko, że po tej dacie produkt może, ale nie musi, stracić swoje właściwości. Dlatego po otwarciu go należy zwrócić uwagę na jego wygląd, zapach i smak. Jeżeli produkt był dobrze przechowywany, wszystko powinno być z nim w porządku.

Co - oprócz naszego częstego lenistwa - najbardziej utrudnia ograniczenie marnowania żywności?

Zosia: Przede wszystkim nadprodukcja. Oczywiście to wygodne, że w marketach wszystko jest dostępne od ręki, ale z drugiej strony to sprawia, że my więcej kupujemy i marnujemy, a sklepy więcej wyrzucają, bo i tak nie jesteśmy w stanie wykupić wszystkiego.

Iga: Od siebie dodam produkty pakowane. Zdarza się, że nie możemy kupić w konkretnym sklepie mniej niż np. pół kilograma pieczarek. Wszystko pięknie owinięte w plastik.

Zosia: Oczywiście możemy inaczej organizować nasze zakupy, na przykład chodząc do małych osiedlowych sklepów, ale rzeczywiście, osoby samotne albo pary, które kupują w marketach, mogą być po prostu skazane na duże paczki różnych produktów.

Zrobiło się pesymistycznie. Są jakieś jasne strony całej sprawy?

Iga: Pozytywne jest to, że obecnie rozwija się moda na zdrowy i ekologiczny styl życia, co kiedyś przecież nie było żadnym standardem.

Zosia: Widać to na przykład po jedzeniu dla wegetarian, które dostępne jest teraz praktycznie wszędzie. Podobnie jest z ograniczeniem używania plastiku. Dlatego miejmy nadzieję, że nasz głos w sprawie marnowania jedzenia stanie się słyszalny i wpisze się w ten optymistyczny trend.

Iga: Niektóre sieci sklepów wyciągają rękę do konsumentów i środowiska, tworząc stoiska z przecenionymi produktami o krótkim terminie przydatności do spożycia. Klienci nie tylko mogą dzięki temu sporo zaoszczędzić, ale też przysłużyć się idei, którą także my staramy się promować.

Opinie (11) 1 zablokowana

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Sprawdź się

Wybierz poziom

Żuraw w Gdańsku to: