Liczniejsze klasy w szkołach podstawowych?

MEN, w klasach 1-3 szkół podstawowych, znosi ograniczenia liczby uczniów do 26 osób. Czy to oznacza, że podstawówkach będzie większy ścisk?
MEN, w klasach 1-3 szkół podstawowych, znosi ograniczenia liczby uczniów do 26 osób. Czy to oznacza, że podstawówkach będzie większy ścisk? fot. fotolia/Zsolnai Gergely

Z nowej podstawy programowej dla klas 1-3 zniknął zapis o ograniczeniu liczby uczniów w klasie do 26 osób. Rodzice maluchów, które we wrześniu 2016 r. rozpoczną naukę, nie muszą jednak obawiać się przepełnionych klas, bo dopuszczalną liczbę dzieci określa ustawa.



Czy chciałbyś, żeby twoje dziecko uczyło się w klasie liczącej mniej niż 20 uczniów?

Zobacz wyniki (395)
Według Instytutu Badań Edukacyjnych nie ma związku między wynikami w nauce a liczbą uczniów w klasie. Wyniki badań wskazują, że zarówno w małych oddziałach, jak i tych liczniejszych za osiągnięcia odpowiadają w dużej mierze inne czynniki. Decydujący bywa sposób prowadzenia lekcji przez nauczyciela, bo to on ma najczęściej wpływ na stopień zaangażowania uczniów w lekcję.

Czytaj również: 25 pierwszaków w klasie - nie wszędzie. MEN: Uelastycznimy tę zasadę

Łatwiej dotrzeć do mniejszej grupy

Mimo wyników badań nauczyciele stoją na stanowisku, że w mniejszych grupach pracuje się łatwiej nie tylko im, ale i dzieciom.

- Kiedy klasa liczy zbyt wielu uczniów, zmniejsza się komfort pracy i pedagogów, i dzieci. Dziecko potrzebuje kontaktu z nauczycielem, na który nie może wówczas liczyć. Trudniej także w takich warunkach indywidualizować proces nauczania - uważa Marlena Grzelak, dyrektorka Szkoły Podstawowej nr 2 w Gdańsku, wchodzącej w skład Zespołu Kształcenia Podstawowego i Gimnazjalnego nr 21 w Gdańsku. - Optymalna liczba uczniów w klasie to moim zdaniem 22 osoby.
Nauczyciele potwierdzają, że na tworzeniu zbyt licznych oddziałów straciłyby dzieci.

- Maluchy, zwłaszcza w pierwszej klasie, gdy muszą się przyzwyczaić do szkolnej rzeczywistości, przeszkadzają sobie nawzajem, gdy jest ich zbyt wiele - mówi Iwona, nauczycielka nauczania początkowego w jednej z gdańskich szkół. - Nie jest zasadą, że liczna grupa jest bardziej niesubordynowana, bo zdarza się, że nawet w kilkuosobowej gromadce chaos może zapanować za sprawą działań jednej osoby. Jednak gdy klasa liczy 30 osób, prawdopodobieństwo, że w tym gronie znajdzie się kilkoro dzieci tak absorbujących, że nauczyciel będzie musiał skupić się wyłącznie na nich, jest większe.
Czytaj również: Zaskakujące zasady tworzenia pierwszych klas

Liczba dzieci w klasie nie wpływa na wyniki

Chociaż w małych oddziałach nauczycielowi łatwiej utrzymać kontrolę nad grupą, to z przeprowadzonych przez IBN badań wynika, że liczba uczniów w klasie wpływ na efekty nauczania ma mniejszy niż inne czynniki. Podobne obserwacje mają doświadczeni pedagodzy.

- Pracowałam z klasami, które liczyły po 14 uczniów, jak i dużo liczniejszymi. To, ile dzieci było w danej klasie nie przekładało się na wyniki. Więcej zależało od samych dzieci i od sposobu pracy nauczycieli. Mimo doświadczenia w pracy z mniejszymi oddziałami uważam, że klasa "w sam raz" powinna liczyć 26 osób - mówi Iwona Makurat, dyrektorka Szkoły Podstawowej nr 76 w Gdańsku. - Od MEN oczekiwałabym wprowadzania zmian, które nie wpłyną negatywnie na proces kształcenia, natomiast pomogą dzieciom rozwijać się bez ograniczeń w różnych dziedzinach.
Czasem więcej znaczy lepiej

Są szkoły, w których to właśnie mała liczba uczniów w klasie utrudnia pracę. Tam, gdzie trzeba skompletować liczny zespół, by realizować stawiane przed uczniami wyzwania, zmiany w podstawie programowej nie wywołują obaw.

- My, jako szkoła sportowa, wolimy, by klasy były liczniejsze, bo dzielimy dzieci na grupy składające się z chłopców i dziewczynek, więc zależy nam, by te grupy liczyły więcej niż parę osób - mówi Bartłomiej Perzanowski, wicedyrektor Szkoły Podstawowej nr 7 w Sopocie.
Zmiana porządkowa

Choć skłania do tego, by przyjrzeć się zależnościom między liczebnością klas a ich wynikami w nauce, zmiana polegająca na wykreśleniu ograniczenia liczby uczniów z podstawy programowej nie zwiastuje żadnej rewolucji.

- Przy tworzeniu oddziałów klas 1-3 dyrektorzy szkół mają obowiązek przestrzegać przepisów zawartych w art. 61 ustawy o systemie oświaty. Ponieważ przepisy ustawy są nadrzędne wobec zaleceń zawartych w rozporządzeniu w sprawie podstawy programowej kształcenia ogólnego, w najnowszej nowelizacji tego rozporządzenia, z zalecanych warunków i sposobów realizacji podstawy programowej wykreślony został punkt mówiący o liczbie uczniów w klasach 1-3. Zgodnie z art. 61 liczba dzieci w tych klasach nie może przekroczyć 26 (ta regulacja obowiązuje od 2013 r.) - informuje Łukasz Trawiński z Ministerstwa Edukacji Narodowej.
Miasta pilnują liczebności klas

Nad tym, by klasy nie były przepełnione, czuwają też gminy.

- Jeżeli chodzi o klasy 1-3 to stoimy na stanowisku, że im mniej uczniów w oddziale, tym lepiej. Klasy te będą liczyć maksymalnie 26 osób. Jest to zgodne z dotychczas obwiązującymi zasadami przyjęć uczniów - mówi Małgorzata Omachel-Kwidzińska z Urzędu Miasta w Gdyni.
W Sopocie od lat klasy są najmniej liczne w Trójmieście.

- W sopockich szkołach podstawowych średnia liczba dzieci w oddziale to 19. Maksymalna liczba uczniów w kl. 1-3 wynosi od 23 do 24 i w przewidywanej organizacji szkolnej na przyszły rok planujemy zachować obowiązujące standardy - informuje Piotr Płocki, naczelnik Wydziału Oświaty Urzędu Miasta w Sopocie.
Gdańsk nie tylko nie zamierza dopuścić, by klasy liczyły więcej niż 25, 26 osób, ale za priorytet stawia sobie także likwidację nauki w systemie zmianowym.

- Liczba dzieci w klasach będzie ustalana indywidualnie w każdej szkole, ale na pewno nie przekroczy 26 uczniów. Docelowo chcemy sytuacji, w której dzieci nie będą uczyły się w systemie zmianowym. Ma w tym pomóc upublicznianie i tworzenie nowych szkół w dzielnicach, w których potrzeba jest największa - zdradza Olimpia Schneider z biura prasowego Urzędu Miejskiego w Gdańsku. - W najbliższej przyszłości ma powstać jeszcze jedna szkoła podstawowa w dzielnicy Gdańsk-Południe.

Opinie (48) 1 zablokowana

  • (1)

    Pamiętam, że dzienniki lekcyjne miały 42 pozycje :)

    • 35 14

    • Mhm... po takim kataklizmie jak II wojna światowa.

      Wróciliśmy do tych czasów. Trwa upadek szkolnictwa.

      • 9 0

  • Im mniejsza klasa tym lepiej, zarówno dla nauczyciela, jak i ucznia.

    • 62 6

  • (10)

    u mnie w klasie były 32 osoby i wyszły na ludzi

    • 19 40

    • u mnie podobnie i co ciekawe na każdym etapie nauczania - przedszkole 4-6l, szkoła podstawowa, gimnazjum, technikum i studia, tylko na tym ostatnim etapie ilość osób gwałtownie się zmniejszała - i prawdopodobnie nie było to spowodowane za małą uwagą nauczyciela per student a wręcz odwrotnie :D

      • 6 1

    • Skąd to absurdalne myślenie się bierze? (6)

      My mieliśmy źle i żyjemy, więc dobrze byłoby gdybyście wy również mieli źle, a broń Boże nie lepiej, tak samo jak my mieliśmy.

      • 30 3

      • (5)

        Nie że mają mieć źle, tylko że nie będzie dramatu jak będzie tak jak my mieliśmy, bo skoro my daliśmy radę, to i oni dadzą.

        Tylko ciekawe skąd potem taka roszczeniowa młodzież się bierze ;)

        • 3 7

        • Edukacja jest ważna!

          Przecież nie chodzi o to, żeby nie było dramatu. Chodzi, żeby edukacja była lepsza, mniejsze klasy, nowoczesne metody edukacyjne. Nikt w tym kraju nie rozumie, ile ludzkich talentów, zdolności zostaje zmarnowanych, a mogłoby być rozwiniętych. Tracimy na tym wszyscy, gospodarka i każdy z osobna.

          • 12 0

        • (3)

          można nawet zrobić lekcję jeden na jeden - w sensie jeden uczeń jeden nauczyciel - pytanie tylko brzmi czy stać nas na to???

          • 1 2

          • (2)

            A stać nas na pogarszanie warunków edukacji? Przecież lepiej wyedukowana młodzież, za parę lat odda to gospodarce. To inwestycja w przyszłość i rozwój. Ktoś tu mówił: Innowacyjna Gospodarka

            • 8 2

            • nigdy nie mieliśmy lepiej wyedukowanej młodzieży a i tak 1/3 nie ma pracy więc z tym zwrotem z inwestycji to różnie bywa

              • 2 0

            • gospodarce może i odda , tylko na pewno nie naszej :D

              • 1 0

    • EMERYT

      A U MNIE 56

      • 2 1

    • nie porównuj

      nie porównuj systemu nauczania dawniej a dziś. Mój syn zaraz idzie do czwartej klasy i dzięki poprzedniej pani Minister Edukacji zamiast czytać Antka, Naszą Szkapę, czy Akademię Pana Kleksa będzie czytał Charlie i fabryka czekolady, Opowieści z Narnii.

      • 6 5

  • Oczywiście popieram klasy 26-osobowe.

    Ale wszystko zależy od nauczycieli. Nas było w klasie 37-38 osób, a mimo to nauczyciele znali nas na wylot: wiedzieli komu trzeba pomóc, a komu dać dodatkowe zadania bo się już nudzi. Ja w podstawówce trafiłam na super nauczycieli - umieli dostrzec to w czym byliśmy najlepsi i to rozwijać. Nawet po 10 latach od skończenia szkoły pamiętali nas po imieniu. Niestety gorzej było w liceum gdzie klasy były mniejsze, ale kadra gorsza.

    • 16 26

  • (5)

    To jest jedna z " dobrych zmian", ku...wa jego m.ć.

    • 28 17

    • Ale jaka? (2)

      Czy ty rozumiesz co czytasz?

      "Z nowej podstawy programowej dla klas 1-3 zniknął zapis o ograniczeniu liczby uczniów w klasie do 26 osób. Rodzice maluchów, które we wrześniu 2016 r. rozpoczną naukę, nie muszą jednak obawiać się przepełnionych klas, bo dopuszczalną liczbę dzieci określa ustawa."

      P. S. Mam nadzieję, że drożdżowki wrócą do szkół po tym jak Tusk ich zakazał

      • 3 1

      • (1)

        jaaasne ....niech wpieprzają drożdżówki, chipsy,batoniki zamiast kanapek pisowski dietetyku

        • 2 2

        • nie ty będziesz układał menu dla MOJEGO dziecka

          on o drożdżówkach a ty o chipsach.
          ---
          co wy platfusy macie z tym pisem? wszedzie tylko pis widzicie i kaczyńskiego...

          • 1 3

    • Czytaj ze zrozumieniem.

      Zmiana ma charakter porządkujący - jeśli ustawa reguluje liczbę dzieci w klasie rozporządzenie już tego robić nie może. Proste.

      • 2 0

    • Jak ci sie nie podoba to wyjedz na zmywak sympatyku kapusów . ku...wa jego m.ć.

      • 0 3

  • Wbrew oczywistemu myśleniu

    im więcej dzieci w klasie tym lepiej? Ej, proszę włączyć elementarną logikę.

    • 33 1

  • BRAWO GDYNIA hahahaha (3)

    Radziłbym przeczytać ten artykuł włodarzom Gdyni (Szczurek i jego spółka). W Gdyni nie jest tak cudownie jak wszystkim dookoła się wydaje. Fałszywa bańka mydlana Szczurka powinna dawno pęknąć. Może nie wiecie, ale właśnie teraz w Gdyni przeprowadzana jest jedna z największych o ile nie największa reforma oświatowa w Polsce. Wiele szkół jest zamykanych, łączonych, likwidowanych, podmienianych przez inne placówki. Wszystko dlatego, że jakaś tęga głowa z UM w Gdyni obliczyła, że jest za dużo pustych klas. Problem w tym że pustych klas za dużo jest TERAZ, a za kilka lat (i po tej reformie jest to pewne) klas będzie O WIELE ZA MAŁO (całe szczęście będzie to problem UM w Gdyni a nie mój :-D). Prawda jest taka, że to, co robi teraz Szczurek, to łatanie jego budżetowych dziur po nieudanych inwestycjach (Lotnisko, Infobox, Kolejka na KG, itd.). Cwaniaczki wymyśliły, że kiedy polikwidują szkoły i połączą je w tak zwane Centra Kształcenia Ustawicznego I Zawodowego to odejdą im koszty (szkoły typu CKUIZ, są na utrzymaniu Urzędu Marszałkowskiego, a nie jak zwykłe szkoły na utrzymaniu UM). Problem w tym, że takie rozwiązanie jest dobre na teraz, kiedy nie ma wielu uczniów, ale za kilka lat, kiedy szkół będzie więcej to kto wie................

    • 14 11

    • SZCZUREK, BARTOSZEWICZ i ich miasto marzeń (1)

      Od jakiegoś czasu prezydenci Gdyni, robią z tego miasta Polskie Hollywood, kompletnie zapominając o mieszkańcach, którzy powinni chyba być najważniejsi. Wygląda na to, że jak nie obcinają komunikacji, to rozwalają co innego, co w tym mieście działało świetnie. Przykre :-( Po prostu kończą się pomysły na to miasto!!!!

      • 5 4

      • Może jakieś konkrety tego "rozwalania"

        Bo ten twoj wpis taki jakiś platformerski, że tak powiem... Vel histeryczny

        • 2 5

    • To za kilka lat się zmieni

      W czym masz problem? Kasa nie zostanie zmarnowane przez kilka lat, to źle?

      • 2 0

  • Proste dzielenie, godzina lekcyjna podzielona przez ilość uczniów daje ilość minut jakie nauczyciel ma dla każdego z uczniów . (2)

    A to się przekłada na jakość nauczania , aby uczeń mógł się prawidłowo uczyć musi zadawać pytania i otrzymywać odpowiedzi , w większej grupie nie ma na to szans.

    • 28 3

    • Ale często większość dzieci chce zadać to samo pytanie (1)

      Gdy cos jest niejasne. Jedna odpowiedź wystarczy.
      Jeśli uczą się np. dodawania to jakie 25 różnych pytań mogłyby 7-latki zadać?
      A w starszych klasach jak pamiętam że swojej nauki, to większość zdecydowana nigdy o nic nie pytała. Bo i po co?

      • 2 2

      • Po co? Może myślą, że wszystko już wiedzą? Moi studenci prawie nigdy nie pytają, choć im to umożliwiam. Natomiast efekty tego są na kolokwium... większość pał... Stawianie pytań, to znak, że student myśli...

        • 3 0

  • (1)

    Ja miałam 34 nr w dzienniku, a w klasie wszystkie ławki były zajęte ;-) No i fajno było.

    • 8 13

    • Tyle że dotąd nie wiesz,

      że szkoła nie jest po to żeby było "fajno".

      (Też pamiętam takie fajno: wychodzenie pięciu osób żeby zmoczyć jedną gąbkę, granie pod ławką w kółko i krzyżyk, lub jawnie, na ławce i podobne.
      Tylko jakoś nie wiem co wtedy było rzekomo przerabiane.)

      • 6 3

  • To może jeszcze białe jest czarne?

    • 10 0

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Jan Heweliusz - astronom, rajca miejski i dyplomata
Jan Heweliusz - astronom, rajca...
wykład
lis 30
wtorek, g. 19:00
Online
Sieci Widma - Wystawa Ghost Diving
Sieci Widma - Wystawa Ghost Diving
spotkanie, wystawa, pokaz
maj 29-31.12
g. 11:00, 12:30, 14:00
Gdynia, Akwarium Gdyńskie
Forum Młodych 2021
Forum Młodych 2021
forum
lis 30-2.12
wtorek - czwartek
Gdańsk, Europejskie Centrum Solidarności

Sprawdź się

Sprawdź się

Wybierz poziom

Jakiego pierwiastka jest najwięcej w powietrzu?

 

Najczęściej czytane