Na remont pokoju, podróże i niezależność, czyli nastolatek pracujący w wakacje

Na podróżowanie, remont pokoju, czy po prostu większe kieszonkowe - powodów, dla których nastolatkowie rezygnują z błogiego lenistwa w czasie wakacji jest wiele.
Na podróżowanie, remont pokoju, czy po prostu większe kieszonkowe - powodów, dla których nastolatkowie rezygnują z błogiego lenistwa w czasie wakacji jest wiele. fot. 123rf.com/avebreak Media Ltd

W restauracjach, kawiarniach, budkach z goframi, kinach, ale też w sklepach czy przy pracach sezonowych - młodzi ludzie w wakacje się nie nudzą, a ciężko pracują. Dla wielu osób w wieku 15-16 lat to dobry moment, by zacząć pracować na swoją niezależność albo po prostu na przyjemności. Co robią najbardziej przedsiębiorczy nastolatkowie latem?



Czy wakacyjna praca dla nastolatków to dobry pomysł?

zdecydowanie tak, uczą się odpowiedzialności i nabierają doświadczenia, zarabiając przy tym własne kieszonkowe 60%
tak, ale nie przez całe wakacje, muszą mieć też czas na odpoczynek i zabawę 31%
nie, pracując tracą najlepszy czas, w którym powinni odpoczywać 9%
zakończona Łącznie głosów: 724
Wakacje powinny być dla dzieci czasem odpoczynku, a nie pracy? Coraz częściej tak nie jest. Winić możemy kapitalizm albo ambicje dzieciaków, które letnie zajęcie traktują jak idealny wstęp do dorosłego życia.

Specjalne warunki pracy



Zgodnie z prawem pracę w czasie wakacji - i nie tylko - mogą podjąć nastolatki od 15. roku życia - po zmianach, które wprowadzono 1 września 2018 roku (wcześniej obowiązywała granica ukończenia 16 roku życia). Zatrudnić można jednak jedynie młodocianego, który ukończył co najmniej ośmioletnią szkołę podstawową oraz przedstawi świadectwo lekarskie stwierdzające, że praca danego rodzaju nie zagraża jego zdrowiu.

Prawo reguluje też, jakie warunki pracy powinien mieć zapewnione nastolatek i jakie są wymagania formalne, by mógł ją podjąć.

Praca powinna być przede wszystkim bezpieczna. Nie może być to ciężka praca fizyczna. Na przykład nastolatek może być zatrudniony przy zbiorze owoców, ale nie wolno mu zlecać dźwigania ciężkich skrzynek. To znaczy, że nastolatek nie może też pracować przy załadunku i wyładunku ciężkich towarów. Czas pracy nieletnich od 16 r.ż. podczas wakacji nie może przekraczać siedmiu godzin dziennie i 35 godzin tygodniowo łącznie u wszystkich pracodawców. Z kolei dobowy wymiar czasu pracy młodocianego w wieku do 16 lat nie może jednak przekraczać sześciu godzin. Nastolatki nie mogą też pracować w nocy, czyli od godziny 22 do 6.

Wydaje się, że ograniczeń jest sporo, jednak tak naprawdę wachlarz zajęć, których mogą podejmować się zarobkowo uczniowie, jest naprawdę szeroki.

Czytaj też: Pracodawcy poszukują na sezon. Jak znaleźć wakacyjną pracę?

Za wakacyjnym zajęciem najlepiej rozejrzeć się jeszcze kilka tygodni przed sezonem.
Za wakacyjnym zajęciem najlepiej rozejrzeć się jeszcze kilka tygodni przed sezonem. fot. 123rf.com/Antonio Guillem

Standard wychowawczy?



Dla wielu nastolatków wakacje to jedyna okazja na zdobycie własnego kieszonkowego czy dorzucenie się do rodzinnego budżetu. W wielu zachodnich krajach to również standard wychowawczy.

- To bardzo dobra forma przystosowania nastolatka do wejścia w dorosłe życie. Jednak duża odpowiedzialność spoczywa tu również na rodzicach, którzy powinni czuwać, by ich dzieci nie stały się tanią siłą roboczą - mówi Michał, tata dwójki nastolatków.
- Mój syn pierwszą pracę dostał w wieku 16 lat przy zbiorze truskawek. Musiał wyjechać za granicę, dzięki temu nie dość, że nauczył się języka, to jeszcze poznał wartość pieniądza. Praca w tym wieku uczy pewnego rodzaju przedsiębiorczości - przekonuje Maciej.

Powodów jest wiele



Na podróżowanie, remont pokoju czy po prostu większe kieszonkowe - powodów, dla których nastolatkowie rezygnują z błogiego lenistwa w czasie wakacji jest wiele. Zdecydowana większość przekonuje też, że praca po prostu ich wciąga.

Jakie zajęcia są wśród nich najpopularniejsze? Najczęściej to praca kelnerów w restauracjach, roznoszenie ulotek, dostarczanie pizzy, rozdawanie kuponów promocyjnych czy zaproszeń do restauracji. Dla tych, którzy lubią spędzać czas poza domem, jedną z propozycji może być praca podczas letnich zbiorów owoców lub warzyw. Jeszce innym pomysłem jest zatrudnianie nastolatków jako korepetytorów dla młodszych uczniów.

Wśród ogłoszeń pojawiają się też zlecenia dotyczące opieki nad zwierzętami, prac domowych - sprzątania, przynoszenia zakupów, prasowania czy pomocy w utrzymaniu ogrodu.

Wśród ogłoszeń pojawiają się też zlecenia dotyczące opieki nad zwierzętami, prac domowych - sprzątania, przynoszenia zakupów, prasowania czy pomocy w utrzymaniu ogrodu.
Wśród ogłoszeń pojawiają się też zlecenia dotyczące opieki nad zwierzętami, prac domowych - sprzątania, przynoszenia zakupów, prasowania czy pomocy w utrzymaniu ogrodu. fot. 123rf.com/Mark Bowden
Ola ma 16 lat i pracuje w jednym z nadmorskich stoisk z goframi i lodami. Zarabia 13 zł netto/godz. Pracuje, bo wymarzyła sobie własny pokój.

- Mieszkam w pokoju z młodszą siostrą, a ponieważ mamy niezagospodarowany pokój na poddaszu, postanowiłam go wyremontować i na ten remont zarobić samodzielnie, by nie obciążać budżetu rodziców - opowiada. - Praca bardzo mi się podoba, bo poznaję nowych, ciekawych ludzi. Koledzy i koleżanki z pracy również okazali się fajnymi ludźmi, więc atmosfera jest fajna. Czasami niestety jest taki ruch, że nie mam czasu zamienić z nikim ani słowa, ale przez to czas leci szybciej. Klienci również są bardzo mili, to zazwyczaj turyści - dodaje.
Jak przekonuje, znalezienie pracy nie było wcale trudne - chodząc od lokalu do lokalu w jednym z miejsc okazało się, że może zacząć od zaraz.

- Myślę, że w przyszłe wakacje również będę pracować. Fajnie mieć własne pieniądze, zwłaszcza samodzielnie zarobione - przyznaje.
Natalia swoją pierwszą pracę również znalazła mając 16 lat. Razem z koleżanką pracowała w jednym z gdańskich muzeów.

- O tym zajęciu powiedziała nam ciocia koleżanki, więc postanowiłyśmy spróbować. Wyglądało to tak, że pilnowałam, żeby zwiedzający nie dotykali eksponatów, jeśli ktoś o coś zapytał, udzielałam też informacji. I tak przez cały lipiec - opowiada Natalia. - Teraz mam 18 lat i trochę poważniejsze zajęcie, bo pracuję w firmie, którą prowadzi moja rodzina, zajmuję się typowo biurowymi sprawami - przygotowuje certyfikaty, faktury. Oczywiście zostałam do tego odpowiednio przygotowana i czuwa nade mną szefowa. Praca mi się bardzo podoba - dodaje.
Zarobione pieniądze po prostu odkłada. Z kolei Kuba zaczynał w wieku 17 lat, pomagając przy pracach wykończeniowych podczas remontów.

- Teraz mam 18 lat i znów udało mi się znaleźć wakacyjne zajęcie przy pracach remontowych. Teraz mam trochę więcej zajęć, pracuję też w ogrodach, ale jestem bardzo zadowolony. Praca mi się podoba a zarobki są satysfakcjonujące. Przyznam, że choć jestem w klasie o profilu handlowym, to obecne zajęcie pasuje mi na tyle, że mógłbym wiązać z nim swoją zawodową przyszłość, mam już też doświadczenie - przekonuje.
Kuba zamierza również w roku szkolnym pracować podczas weekendów.

Wiele zajęć wymaga dużej odpowiedzialności i odpowiedniego przygotowania.
Wiele zajęć wymaga dużej odpowiedzialności i odpowiedniego przygotowania. fot. 123rf.com/amil Macniak
Od pomocy przy pracach remontowych zaczynał też Mateusz, gdy miał 16 lat. Teraz 19-latek swoje ostatnie wakacje przed rozpoczęciem studiów spędza na odpoczynku, ale też pracy - popołudniami i nocą pracuje przy rozładunku towarów.

- Rozładowujemy towary, przeprowadzam inwentaryzację - to moje aktualne zajęcie, które znalazłem przez ogłoszenie w agencji pracy, można tam znaleźć wiele podobnych ofert, czasem to po prostu zlecenie kilkudniowe. To zajęcie, które nie wymaga wielkiego wysiłku ode mnie, a daje pewną niezależność finansową. W przyszłym roku zaczynam studia dzienne, więc pewnie nie od razu zdecyduję się na dodatkową pracę, ale myślę, że po pierwszym roku będę szukał kolejnego zajęcia - przekonuje przyszły student.

Sprawdź oferty pracy sezonowej



Praca z klientem wiele uczy



Monika w wieku 17 lat pracowała jako kelnerka w pizzerii w Sopocie. Pracę dostała w pierwszej restauracji, do której się zgłosiła.

- Chciałam spędzić wakacje pożytecznie i zdobyć doświadczenie, które przyda mi się w przyszłości. Oczywiście, moim celem było też zarobienie pierwszych pieniędzy, które dały mi poczucie niezależności i dojrzałości. I tak pierwszą pensję wykorzystałam podczas podróży za granicą. Resztę zaoszczędziłam na "czarną godzinę" - opowiada. - W pracy nauczyłam się cennych rzeczy, które mogę wykorzystać w życiu. Praca w gastronomii nie jest łatwa, długie godziny na nogach, zmęczenie, kontakt z klientami bywał trudny. Po jakimś czasie, przy pomocy współpracowników, udało mi się polepszyć umiejętności skutecznej komunikacji z klientami, nawet tymi trudnymi. Zebrane doświadczenia i ludzie, których poznałam, dostarczyły dużo satysfakcji i pozytywnych emocji - przyznaje.
Niedługo rozpoczyna studia i ma nadzieję, że w kolejnej pracy będzie zdobywać doświadczenie bliższe przyszłemu zawodowi.

- Wymarzoną pracą byłaby praca w firmie consultingowej zajmującej się analizą danych i systemami informacyjnymi dla biznesu - zgodnie z kierunkiem moich studiów - dodaje.
Potrzeba niezależności do poszukiwania wakacyjnej pracy skłoniła również Basię.

- Każdy młody człowiek ma sporo wydatków, począwszy od codziennych zachcianek przez samodzielne wyjazdy aż po przyszłe szkoły czy studia. Fakt, że niektóre z nich jesteśmy w stanie sami sobie sprawić, daje bardzo przyjemne poczucie dorosłości. A nawet jeśli nie mamy konkretnego celu, na który zbieramy, samodzielnie zarobione pieniądze mają zupełnie inną wartość, nawet te odłożone w skarbonce - przekonuje nastolatka.
Jak dodaje, znalezienie pierwszej pracy zajęło jej około tygodnia, ze wszystkich ofert udało jej się dostać zajęcie w kawiarni. Pracowała tam cztery sezony. Według niej praca w tak młodym wieku oprócz korzyści finansowych ma też wiele innych zalet.

- W pracy trudno o poczucie niewykorzystanego czy straconego czasu. Nie można też zapomnieć o tym, że praca daje możliwość poznania wielu ludzi, zawarcia znajomości. Można też się sporo nauczyć, zdobyć nowe umiejętności - w moim przypadku od obsługi ekspresu przez rozliczenia aż po najbardziej cenną zdolność do kontaktu z klientem, otwartość i pokonanie wstydu - przekonuje.
Zarobione pieniądze przeznaczyła częściowo na wyjazd z przyjaciółką, a resztę odłożyła na studia, które niedługo rozpoczyna, i związaną z nimi przeprowadzkę. Jej wymarzona praca?

- Byłaby to praca w agencji reklamowej lub studiu graficznym jako grafik. Chciałabym zajmować się wizerunkiem i komunikacją - mówi Basia.
Czytaj też: Godziny, napiwki, umowy. Blaski i cienie pracy w gastronomii

Popularna jest praca kelnerów w restauracjach, roznoszenie ulotek, dostarczanie pizzy, rozdawanie kuponów promocyjnych czy zaproszeń do restauracji.
Popularna jest praca kelnerów w restauracjach, roznoszenie ulotek, dostarczanie pizzy, rozdawanie kuponów promocyjnych czy zaproszeń do restauracji. fot. 123rf.com/puhhha

Gdzie szukać wakacyjnej pracy?



Ogłoszenia o pracę często pojawiają się w lokalach poszukujących pracowników, jednak zamiast czasochłonnych spacerów po mieście warto przejrzeć oferty umieszczane w internecie. Pracy sezonowej lepiej jest szukać lokalnie niż przez ogólnopolskie portale, dzięki temu zyskujemy lepszy dostęp do ofert znajdujących się w naszym zasięgu. W tej chwili w naszym serwisie Praca znajduje się kilkaset ofert pracy sezonowej.

- Rozpoczęcie pracy w wakacje to świetny pomysł. Zgłasza się do nas wiele chętnych osób, w naszych ośmiu restauracjach zatrudniamy aż ponad 100 młodocianych osób. Wiele osób po pierwszym sezonie przychodzi do nas pracować w kolejne, mamy nawet kierownika restauracji, który zaczynał u nas właśnie jako nastolatek - opowiada Piotr Szymański, koordynator restauracji McDonald's.
Jak dodaje, od tego roku nasi najmłodsi pracownicy mogą też pracować na większości stanowisk w obszarze kuchni. Mają też zapewnione wsparcie koordynatorów i starszych kolegów.

- Chcemy, żeby młode osoby dobrze się u nas czuły, ale też żeby ich rodzice byli pewni, że ich dzieci są odpowiednio traktowane. Dlatego w całym procesie rekrutacyjnym czy przy podpisywaniu umowy zapraszamy też rodziców - podkreśla.
Czytaj też: Praca sezonowa. Oferty, zarobki, perspektywy

Należy pamiętać, że przypadku umowy o pracę obowiązują minimalne, gwarantowane progi wynagrodzenia. Pracodawca nie może zaproponować mniej niż 2250 zł brutto w przypadku zatrudnienia na pełnym etacie. W przypadku umowy zlecenia minimalna stawka godzinowa, która obowiązuje od 2019 roku, wynosi 14,70 zł brutto za godzinę.

Opinie (90) 9 zablokowanych

  • Czakera

    Warto też cały czas zaglądać do swojego cv i je udoskonalać. Z wizualnej strony jest to prostsze bo mamy dostęp do kreatorów takich jak szybkiecv.pl, więc warto skupić się na merytoryce

    • 0 0

  • włosy (2)

    ładne włosy ale tak muszą być rozpuszczone nad kanapką?

    • 21 3

    • Zdjęcie poglądowe.

      • 0 0

    • Też mnie to zawsze zastanawiało. W regularnych obiektach gastronomicznych sanepid łoi kary za brak fartuchów i nakryć głowy. A w knajpkach i burger budkach wolna amerykanka. Fakt, że w kafejce barman w fizelinowym czepku byłby obciachem. Może od jakiegoś czasu obowiązują inne przepisy.

      • 4 1

  • (14)

    Bzdury, bzdury, bzdury. Nie miałam pracy do prawie 25 lat. Moją pracą była szkoła i studia. Rodzice płacili za wszystko, również liczne wyjazdy nie tylko wakacyjne, za imprezy i inne rozgrywki. Od kiedy podjęłam pracę zawodową blisko 20 lat temu i zaczęłam żyć samodzielnie nigdy więcej nie korzystałam z pomocy rodziców. Owszem ich prezenty z okazji urodzin itp są hojne ale nie do tego stopnia żeby zmienić styl życia. Ja również nie żałuję na prezenty dla nich i staram się chociaż w ten sposób odpłacić za ich szczodrość. Jestem odpowiedzialną osobą, świetnie zarządzam swoim budżetem domowym, jestem odpowiedzialna, w pracy też zawsze pracowałam równie solidnie pod okiem szefostwa jak i samodzielnie co zresztą zaowocowało obecną bardzo zadowalającą mnie sytuacją zawodową. Mam nadzieję że to samo będę mogła dać moim dzieciom i będę je zachęcała do beztroskiej młodości i rozwijania swoich zainteresowań zamiast gonitwy za mamoną, chyba że mogłyby połączyć jedno z drugim . Nie muszą, gdyby było inaczej też wolałabym najpierw porozmawiać z nimi o tym co jest ważniejsze, co jest zachcianką a co koniecznością i czy nowszy model telefonu jest warty spędzenia lata na byle jakiej pracy.

    • 16 12

    • Mama z tatą mi na wszystko dawali (2)

      ale przecież wszystko w życiu osiągnełam sama xD

      • 2 2

      • (1)

        Rodzice dali mi ponadprzeciętne możliwości i zapewnili lepszy start w życiu. Wszystko inne (rzeczy materialne) osiągnęłam sama. Twój komentarz jest złośliwy, gdybyś miał taką sytuację z pewnością też byś z niej skorzystał.

        • 0 0

        • ta jasne, i mieszkanie bez kredytu sama kupiłaś?

          • 0 0

    • (2)

      Nie musialas po prostu wcześnie pracować, bo było stać twoich rodziców na twoje utrzymanie, kieszonkowe i studia. Połowa ludzi w Polsce nie ma tego luksusu i muszą liczyć hajs żeby starczyło do pierwszego dlatego uwazam ze praca dla młodych z biedniejszych rodzin jak najbardziej

      • 5 2

      • Nie tylko biedniejszcyh. (1)

        Dawno temu pracowałem w UK, razem z ludźmi z wypasionych domów. Ja pracowałem na utrzymanie się w UK, drobne wyjścia i przyjemności, a oni wszyscy na wycieczki i podróże. Połowę wakacji pracowali, a potem Wyspy Greckie lub Australia. Nie brali kasy od rodziców.

        • 3 0

        • Wyspy Greckie?

          • 0 0

    • (2)

      bananowa młodzież, na początku XXI mówilismy na Was banany albo lamusy, moi koledzy spod klatki mają teraz rodziny biznesy, ja skończyłem studia ale pamiętam dorywcze roboty na budowie

      • 3 7

      • (1)

        I co z tego co mówiłeś na osoby takie jak ja. Tak cię gryzło że ktoś nie musiał pracować? Dyskusja dotyczy etyki pracy. Jeżeli rodzice cię tego nie nauczą, to praca podjęta w wieku 15-16 lat też tego nie uczyni. Też mam rodzinę, "biznesu"nie mam bo nie chcę. I czym mnie to obecnie odróżnia od "nie bananów"? Jaki jest sens twojego komentarza?

        • 6 2

        • chodzi o to panienko, że potem Was spotykaliśmy w pracy i po znajomości siedzieliście i nic nie umieliście a dobry chłopak co się życia uczył w mig robotę łapał, Wam wszystko rodzice dali a my zapierniczaliśmy od małego, my nauczyliśmy się życia i szanujemy pieniądze a Wy?

          • 0 1

    • Poważnie? (4)

      Byłaś dzidzią na utrzymaniu rodziców do 25 roku życia? Nie było ci głupio? Nie nudziłaś się? Coś długo studiowałaś. 25 lat bez praktyki zawodowej jakiejkolwiek? U mnie w pracy by cię nikt nie zatrudnił, jest duża konkurencja osób, które dorabiały na studiach. Te osoby są zawsze górą.

      • 2 6

      • (2)

        Zgadza się nie pracowałam do 25 roku życia. Nie muszę się nikomu tłumaczyć zwłaszcza obcym ludziom na forum ale skoro zaczęłam ten wątek to zaspokoję twoja ciekawość. Głupio mi nie było dlatego że moi rodzice nie musieli się poświęcać żeby mi to wszystko zapewnić. Po prostu są dobrze sytuowani. Długo studiowałam dlatego że brałam dziekanki i wyjeżdżałam żeby uczyć się dodatkowego języka. Po studiach nie miałam żadnego problemu z zatrudnieniem. Moja pierwsza praca nie była atrakcyjna i jej nie lubiłam ale po 10 miesiącach znalazłam lepszą, bardziej interesującą i od tamtej pory każda następna była krokiem do przodu. Od 10 lat pracuję w tej samej firmie i jestem bardzo zadowolona. Problem jest właśnie w tym, że w Polsce najbardziej liczą się papierki, certyfikaty i praktyka zawodowa. Osobiście te osiągnięcia są dla mnie drugorzędne. Ważniejszy jest człowiek, potencjał i charakter. Oczywiście zależy to od pozycji. Są zawody gdzie doświadczenie i certyfikat jest wszystkim czego trzeba do wykonywania zawodu - nawet małpę można nauczyć rutyny. Inne zawody wymagają nieco więcej wyobraźni i tzw soft skills, które zwyczajnie się ma lub nie bo jest to kwestia charakteru.

        • 0 1

        • Czyli obijałaś się na studiach na koszt rodziców. Te dziekanki o tym świadczą. (1)

          Języka można się nauczyć w Polsce lub podszlifować na wakacjach. Wbrew pozorom, żeby dostać dobrą pracę za granicą też musisz mieć dobre cv. Papierki i certyfikaty się przydają. Większość zawodów wymaga soft skills i kreatywności, a małpy da się wyuczyć prostych skills w ograniczonym tylko zakresie. Soft skills nie posiadasz. Over.

          • 0 3

          • Zawiść i kompleksy odbierają ci zdolność logicznego myślenia. Każdy wie doskonale że języka można nauczyć się najszybciej i najłatwiej przebywając w danym kraju tzw full immersion. W tamtych czasach w Polsce nie uczono obcych języków innych oprócz tych podstawowych. Gdybyś miał taką możliwość też byś z niej skorzystał i nie atakował kogoś tylko dlatego że mogl zrobić coś czego ty nie mogłeś. Brakuje ci też umiejętności rozumienia czytanego tekstu. Nigdzie nie napisałam że certyfikaty są zbędne (to nie to samo co drugorzędne) -to twoja interpretacja moich słów. Nie znasz różnicy między pojęciami -większość zawodów wymaga umiejętności rozwiązywania problemów( posługując się prostym algorytmem) a nie kreatywności (tworzenie nowych koncepcji) -dwie różne rzeczy. Soft skills - osobowość, umiejętność komunikowania się, wrażliwość/ inteligencja emocjonalna, deskalacja sytuacji stresowych i rozwiązywanie konfliktów to nie są cechy których można się nauczyć po kilku szkoleniach bo te umiejętności są ściśle powiązane z charakterem człowieka. Małpy z pewnością tego nie nauczysz. Swoim postem udowodniłeś że zamiast dyskutować - prostacko szykanujesz. Podszlifować możesz sobie paznokcie. NOW it's over!

            • 1 0

      • W wieku 25lat juz mialem 2lata hipoteki splacone.

        • 1 2

  • (10)

    Ja pierwszą wakacyjną pracę miałem jako 17-latek w 2000 roku, na cztery lata przed wejściem do UE. W Stoke-on-Trent pracowałem w Screwfix Direct za 4 funty za godzinę, w weekendy 6 funtów za godzinę. Funt był wtedy po 6,5 zł, a zatem 26 zł w tygodniu, 39 w weekendy, de facto pracowałem środa-niedziela. We wrześniu nieźle się z kumplem uśmialiśmy, gdy słyszeliśmy, że inni spędzili wakacje na zmywakach u trójmiejskich Januszy po 2-2,5 zł za godzinę.

    Młodym powiadam, pracujcie bo tam uczycie się życia (nie spóźniać się, słuchać poleceń itd.), ale nie w Polsce! Granice teraz otwarte, więc się szanujcie.

    • 16 10

    • jasne, jasne. (4)

      Napisz ile kosztowało cię życie w Stoke-on-Trent. Ile dojazdy do pracy, jak cię tam traktowali. ^ funtów na godzinę to nie było tak strasznie dużo. Napisz też czy stać cię było żeby poszaleć na mieście w weekendy. Czy może jadłeś tylko fasolkę sosie pomidorowym z puszki?
      Fajnie, że udało ci się zarobić, ale napisz prawdę i nie nabijaj się z innych. A przy okazji, też wykonywałeś polecenia jakiegoś supervisera.

      • 8 0

      • (2)

        "Napisz ile kosztowało cię życie w Stoke-on-Trent"

        Niezbyt dużo. Wynajmowaliśmy w czwórkę terraced house i mnie to kosztowało mniej więcej dniówkę.

        "Ile dojazdy do pracy"
        Jakieś pół godziny, bilet autobusowy był po funt z hakiem. Nie pamiętam za ile, ale bliżej funta niż dwóch.

        " jak cię tam traktowali"

        Jak upośledzonego o którego trzeba dbać (bo ledwie mówi po angielsku). Najpierw mnie to wkurzało, potem zrobiło się wygodne.

        "Napisz też czy stać cię było żeby poszaleć na mieście w weekendy."

        W weekendowe wieczory zazwyczaj pracowałem, bo wtedy płacili najlepiej (praca w weekend ekstra, nadgodzina superekstra). Byczyłem się w czwartki i piątki, i owszem, poszalałem sobie po tamtejszych imprezowniach. Ale nie polecam tego młodym.

        "Czy może jadłeś tylko fasolkę sosie pomidorowym z puszki?:"

        Przez parę dni. Potem zatkałem zlew.

        "A przy okazji, też wykonywałeś polecenia jakiegoś supervisera."

        Nazywaliśmy go "teamleaderem". I o to chodzi, żeby się tego nauczyć.

        "Fajnie, że udało ci się zarobić, ale napisz prawdę i nie nabijaj się z innych"

        Tak to już jest, że jak masz 17 lat, to ofiara losu jest dobra do nabijania. Dziś nie pochwalam, natomiast apeluję do młodych, by nie dawali się dymać Januszom i Grażynom, tylko pracowali w cywilizowanym świecie.

        • 2 1

        • Ściemniasz.

          Pracowałem w Londynie w podobnym czasie, tez wynajmowałem z kumplami. Tam życie było stosunkowo tanie i na bank ściemniasz. Bilet za funta, byczenie dwa dni w tygodniu i jeszcze miałeś za co poszaleć w wieku 17 lat? Pewno jeszcze dostałeś referencje i list z tax office.
          Dawałeś się traktować niepełnosprawny umysłowo dla wygody, a tu doradzasz ludziom żeby się nie dali dymać Januszom.

          • 0 0

        • wkwestii pierwszej - dniówkę tygodniowo

          • 1 0

      • wystraszony i na rozkaz miał pełne spodnie codziennie

        • 1 0

    • (3)

      "Słuchać poleceń" to jest cenna umiejętność z obszaru nauki życia? Nie myśl samodzielnie, nie popełniaj błędów, rób tylko to, co wymagają. Najpierw naucz się tego w szkole, potem w pierwszej pracy, a potem w pielęgnuj tę sztukę w korporacji. Życie wykonującego polecenia to też jakieś życie.

      • 7 8

      • (1)

        Ale najpierw będzie drabinka, w której będziesz wykonywał polecenia i będziesz z tego rozliczany. Możesz wykonywać wolny zawód, tudzież mieć swój mały biznesik, ale wtedy dla odmiany dowiesz się, że "klient nasz pan", a to gorsze niż wykonywanie poleceń.

        • 10 1

        • "nieźle się z kumplem uśmialiśmy" - to właśnie jest polska mentalność.

          • 4 1

      • "Nie myśl samodzielnie, nie popełniaj błędów".

        To na początek. Wraz ze wzrostem kwalifikacji dochodzisz do sytuacji, gdy wykonanie polecenia wymaga myślenia samodzielnego (i wtedy zarobki szybują w górę).

        • 8 0

    • 26 zł w tygodniu

      Istny uchachany milioner

      • 2 2

  • Jasne, że to dobry pomysł. (2)

    Na całym świecie młodzi ludzie dorabiają w weekendy i wakacje. To ich uczy pewnej dyscypliny, zaradności i daje trochę pieniędzy na własne wydatki. Czasem to pieniądze na wyjazd.

    • 40 7

    • Praca

      A ja pracowałem od 8 roku życia, wychowałem się na wsi w dużym gospodarstwie rolnym, każde wakacje spędzałem na ciężkiej pracy, a to wyganiałem krowy na pastwisko, a to żniwa itp. Za to moi rodzice pozwolili mi się kształcić, dawali mi na to kasę do 24 roku życia. Dziś mam 35 lat, 3 fakultety, mgr, inż. przed nazwiskiem i wielki szacunek dla rodziców za pokazanie drogi życia. A na wakację jeżdżę co roku tam gdzie chcę nie patrząc na koszty.

      • 1 0

    • Taaa. Tylko pieniądze. A gospodarka rośnie. Smutne.

      • 4 4

  • Normalny nastolatek oswaja się z pracą właśnie w tym wieku co przedstawione osoby. (16)

    Wieczne dziecko kończy studia i zastanawia się czemu mając 25+ lat i brak styczności chociażby ze stażem/praktykami nie może zostać zatrudnione w teoretycznie wyuczonym zawodzie. Ewentualnie zacznie od stawki, jaką znajomi mieli 8 lat wcześniej.
    W technikach często szkoły współpracują z lokalnymi firmami i same podsyłają im uczniów, każdy przy tym korzysta.

    • 68 27

    • A potem zostają lewicowcami (6)

      Bo jak to, mam bardzo ważny tytuł magistra i oczekiwania. Jak mi zły rynek nie da odpowiedniej pensji, to się obrażę i będę mieszkał u rodziców do 40stki

      • 3 14

      • No i ? (4)

        W Norwegii, Szwajcarii i w wielu innych państwach gdzie obywatele nie są okradani na każdym kroku i zarabiają normalne pieniądze (czytaj możesz sobie kupić nowe auto w salonie co 3/4 lata też często tak to wygląda. To tutaj w PL jest jakaś chora mania z zadłużaniem się na lata i braniem na kredyt mieszkań - gdzie za same odsetki mozna kupić dwa dobrej klasy nowe auta (już pomijam oprocentowanie, które jest często 2 lub 3 razy wieksze niż w Niemczech.....
        Poza tym tak - jeśl ktoś ma tytuł magistra, to powinin się cenić na rynku pracy i nie pracować u pierwszego lepszego janusza bysssnesssu za jakieś ochłapy....

        • 12 7

        • Sprostowanie do mgr

          To że ktoś ma tytuł magistra nie stanowi znacząco o jego wartości na rynku pracy, więc cenienie samego siebie tylko za tytuł często jest głupią pychą, którą przyszli pracodawcy szybko sprowadzają do parteru. Dzisiaj liczy się wiedza i doświadczenie, a nie mgr przed nazwiskiem. Z drugiej strony znam wiele osób bez tytułów i z nimi, którzy mając trochę więcej oleju w głowie pozakładali swoje firmy, dobrze prosperujące po dziś dzień, niekoniecznie w branżach zgodnych z ich wykształceniem. I nie stękają że muszą pracować u januszuf byssnesu.

          A to że obywatele są okradani przez "Państwo" świadczy niestety o samych obywatelach. Takie "Państwo" (Rząd) wybrali. I kiedy to "Państwo" ich okrada nie protestują, wypłakują się jedynie na forum trojmiasto.pl. W pochodach LGBT potrafimy brać udział, w walkach o promocyjne towary w Lidlu również, ale zawalczyć protestami o wyższe zarobki i obniżenie kosztów życia nikt nie potrafi...

          • 0 0

        • Czasy się zmieniły. (2)

          Światowe trendy są takie, że edukacja jest powszechna i tytuł magistra nie jest niczym zaskakującym. Doktorat to jest coś, ale też zależy w jakiej dziedzinie.

          • 12 5

          • (1)

            Doktorat nie jest coś, tu też standardy się pozmieniały. Jeżeli chcesz być pracownikiem wyższej uczelni to nie jest to wielkie halo. Magister jest minimum i bez doktoratu będziesz jedynie wykładowcą. Na zwykłym rynku pracy doktorat jest zbędny.

            • 2 1

            • Z doktoratem też możesz być tylko wykładowcą.

              Wszystko zależy od tego czy robisz coś więcej.

              • 1 0

      • Dobrze, ze nie zostaja prawicowcami.

        Bo jak to, ja panisko w Polsce w dresie i haslami patriotycznymi na stadionach nie bede pracowal u obcych korporacji ani u Januszy polskich. Lewicowcy dobrze zarabiaja, sa pracowici, obyci z innymi kulturami, znaja jezyki, pracuja w zagraniczych korpo.

        • 0 0

    • (1)

      Trzeba zarobić kasę na modne ciuchy i drogie telefony. Takie marne wartości u młodzieży. I co zrobisz?

      • 4 6

      • A na co w tym wieku mają zarabiać? Bez przesady.

        • 10 1

    • (3)

      Dobrze mówisz polać mu

      • 6 9

      • (2)

        Inna sprawa, że młodzież nie przejmuje się pracą. Ma się wrażenie jakby pracowali za karę. Nie zależy im na pozyskaniu klienta. Kupuj lub nie kupuj, zamów lub nie, ja tu tylko pracuję. Daje się odczuć, że czekają by tylko powrócić do swojego ukochanego ekraniku, w którym jest cały ich świat. Zaniknęła już kultura obsługi. Może nie ma kto uczyć, szefowie nuworysze patrzą jedynie ile przybyło im w kasie i nie rozumieją, że klienta trzeba "zanęcić". U mojego szefa liczył się tylko klient, bo to on zostawiał u nas pieniądze, jak wchodził milkły rozmowy, żadnego opierania się o ladę, czasem trzeba było nawet recytować określone formułki, nasze telefony zamknięte w szafkach, nic nas nie rozpraszało. Oj to było życie, człowiek czuł, że pracuje. Teraz to nieraz nie wiadomo czy to ekspedientka, czy klientka.

        • 15 5

        • (1)

          Czyli co, którzy nie pracują w tym wieku są nienormalni? Mógłbyś rozwinąć ten wątek? Nagle okazuje się że dzieci moich znajomych są nienormalne. Nie wiem tylko co to znaczy w twoim przekonaniu bo ja widzę je jako świetnie ułożone dzieci, spędzające wakacje na wyjazdach, czasem zajęciach, które odpowiadają ich zainteresowaniom i spędzaniu czasu ze znajomymi. Co w tym nienormalnego?

          • 4 8

          • Trochę generalizowałem, w większości spotykam miłą i chętną do pomocy młodzież, jednak natykam się na takich, którzy nie wiadomo dlaczego pracują. Rodzice im każą? Czują się jak w szkole. Rozmawiają między sobą. Nawołują się. Grzebią w telefonie w trakcie obsługi /w banku kasjerka sms-owała czy mesengerowała obsługując klienta!!! po banku spodziewałbym się więcej/. Powiedzenie: klient, nasz pan trochę wyszło z mody. Nie mam na myśli płaszczenia się, ale normalną obsługę, gdzie klient nie czuje się intruzem. Moje dziecko też pracuje i jego znajomi również. Mam nadzieję, że klienci na nich nie narzekają. Oczywiście jestem za tym, żeby młodzi pracowali. Ktoś niżej napisał: piwo inaczej smakuje za swoje, a na wymarzony gadżet trzeba popracować ładnych parę godzin.

            • 4 0

    • (1)

      "Ewentualnie zacznie od stawki, jaką znajomi mieli 8 lat wcześniej." W Polsce? Nie bądź śmieszny już w wielu firmach dostawałem większe stawki na start niż ci co siedzieli w firmie parę lat. Sam zacząłem pracę dopiero w wieku 25 lat. Pierwszą pracą była praca w stoczni i był to rok 2005 , jako niedoświadczony pracownik miałem stawkę na start 7,90zł, pracownik pracujący juz 7 lat na tym samym stanowisku miał 7,70zł. Fakt faktem, że się wku.... i się zwolnił.

      • 17 1

      • Jak ktoś bardzo chce to i do emerytury może cisnąć za minimalną.

        Pytanie tylko po co...

        • 8 0

    • No najlepiej niech pracuje od razu jak wyleci z łożyska. Przecież potrzebuje ośmiogodzinnej eksploatacji rozumu i godności w późnym kapitalizmie.

      • 17 14

  • Lubie bajki lat minionych

    Np. mój ojciec utrzymywal, że pracował na pełen etat od 12 roku życia kończąc równocześcnie wszystkie szkoły. Potem sie okazało, że pare razy przytrzymał drzwi xD

    • 1 2

  • "Fajny" artykuł

    W środku sezonu dawać radę o tym że za wakacyjnym zajęciem najlepiej rozejrzeć się jeszcze kilka tygodni przed sezonem. Naprawdę bardzo dobra rada, ale na maj/czerwiec.

    • 4 0

  • na wódę prochy i koleżanki z roksy

    • 0 3

  • Oj dorabiają te nastolatki

    Mazowiecka w Warszawie, Sopot w sobotę nocą, widać jak ciężko pracują

    • 1 2

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Nowe Trendy w Turystyce
Nowe Trendy w Turystyce
konferencja
paź 29-30
piątek - sobota
Gdańsk, Europejskie Centrum Solidarności
Miasto mieszkańców i/czy turystów
Miasto mieszkańców i/czy turystów
debata
paź 27
środa, g. 18:00
Gdańsk, Instytut Kultury Miejskiej
IDEA Squash
IDEA Squash
warsztaty, spotkanie
lis 4
czwartek, g. 18:00 - 20:00
Gdańsk, Instytut Kultury Miejskiej

Sprawdź się

Sprawdź się

Wybierz poziom

Jaka rzeźba terenu przeważa w Trójmiejskim Parku Krajobrazowym?