Wiadomości

PG w światowym rankingu jako jedyna polska uczelnia techniczna

PG znalazła się w przedziale 801-1000. W tym samym "koszyku" został ulokowany UAM, podczas gdy Uniwersytet Jagielloński oraz Uniwersytet Warszawski trafiły do grupy uczelni 601-800.
PG znalazła się w przedziale 801-1000. W tym samym "koszyku" został ulokowany UAM, podczas gdy Uniwersytet Jagielloński oraz Uniwersytet Warszawski trafiły do grupy uczelni 601-800. fot. Łukasz Unterschuetz/Trojmiasto.pl

Politechnika Gdańska jako jedna z czterech polskich uczelni i jedyna uczelnia techniczna w kraju znalazła się wśród tysiąca najlepszych uniwersytetów na świecie w najnowszej edycji prestiżowego zestawienia Times Higher Education World University Rankings. PG odnotowała też największy wśród polskich szkół wyższych awans.



Czy przy wyborze studiów warto kierować się rankingami?

zdecydowanie tak, bo powstają w oparciu o informacje trudne do zdobycia nawet dla studenta 34%
raczej tak, ale trzeba traktować je z przymrużeniem oka, warto za to zasięgnąć języka wśród studentów 38%
nie, bo kryteria brane pod uwagę nie mają wpływu na naukę 28%
zakończona Łącznie głosów: 903
Ranking uniwersytetów światowych Times Higher Education 2020 obejmuje prawie 1,4 tys. uniwersytetów w 92 krajach, co stanowi największą i najbardziej zróżnicowaną pozycję w rankingu uniwersytetów do tej pory.

Ranking obejmuje zaledwie 5 proc. uczelni z całego świata. Jest jednym z najbardziej cenionych i opiniotwórczych rankingów szkół wyższych. Instytucje poddawane są ocenie w oparciu o pięć obszarów: kształcenie, umiędzynarodowienie, badania naukowe, wskaźnik cytowań i publikacji oraz współpraca z biznesem.

Czytaj też: W czym wybierają przyszli studenci? Nowości na trójmiejskich uczelniach

Z ponad 400 funkcjonujących w Polsce uczelni wyższych na liście tysiąca najlepszych na świecie wraz z Politechniką Gdańską znalazły się też: Uniwersytet Jagielloński, Uniwersytet Warszawski i Uniwersytet Adama Mickiewicza w Poznaniu.

PG znalazła się w przedziale 801-1000. W tym samym "koszyku" został ulokowany UAM, podczas gdy Uniwersytet Jagielloński oraz Uniwersytet Warszawski trafiły do grupy uczelni 601-800.

Czytaj też: Prof. Krzysztof Wilde nowym rektorem Politechniki Gdańskiej

Światowa czołówka z USA i UK



Po raz czwarty z rzędu najlepszą uczelnią na świecie okazał się Uniwersytet Oxfordzki. Zaraz za nim The California Institute of Technology oraz Uniwersytet w Cambridge. Ranking potwierdza coraz silniejszą pozycję uczelni chińskich i amerykańskich oraz niezagrożoną pozycję uczelni niemieckich czy włoskich, które utrzymują swój dobry poziom. Spadek zanotowały uniwersytety ze Zjednoczonego Królestwa i Ameryki Południowej. Po raz pierwszy uwzględniono także szkoły wyższe z Brunei, Kuby, Malty, Czarnogóry, Puerto Rico czy Wietnamu.

The World University Ranking jest jednym z trzech najbardziej cenionych i najszerzej komentowanych rankingów szkół wyższych na świecie, tuż za Academic Ranking of World Universities (tzw. rankingiem szanghajskim) i QS World University Rankings.

Opinie (150) ponad 20 zablokowanych

  • The Best (18)

    Powinniśmy być dumni z PG, wg rankingu są lepsi niż tak chwalona w kraju AGH, to dziadostwo w Gliwicach, czy Warszawie.

    • 124 24

    • I po co ta mowa nienawiści (8)

      Można być dumnym z PG i nie wyładowywać kompleksów na AGH i PW. Ja skończyłem uniwerek, ale szczerze gratuluje PG i życzę jej dalszych sukcesów.

      • 58 4

      • Gratuluje nowemu rektorowi. (1)

        przyszly student

        • 3 2

        • byłem, ukończyłem. Z perspektywy lat radzę brać pod uwagę, że dużo materiału

          nauczanego na studiach jest nieaktualna i na rynku pracy niepotrzebna.

          • 0 0

      • Wskaż miejsce w zdaniu, w którym została użyta mowa nienawiści. (1)

        • 6 22

        • plucie jadem na świetną uczelnię jaką jest AGH

          nazywaniem jej dziadostwem wbrew oczywistej i udowodnionej klasie i jakości AGH,
          wskazałem, a że tego nie rozumiesz to tylko świadczy o twoim poziomie intelektualnym a także o ilości klas podstawówki, które skończyłeś bądź nie

          • 28 3

      • (3)

        Tacy jak ty widzą mowę nienawiści w każdej krytycznej opinii. Najlepiej dla rządzących tego świata byłoby, aby mówić o nich jak o zmarłych, dobrze albo wcale. Nie ma na to zgody, nie zamknięcie nam ust, wasz slogan "mowa nienawiści" jest porównywalny do słowa "terroryzm" jaki wpojono Amerykanom po 11.09. Jak brakuje argumentów w dyskusji to wyskakujecie z mowa nienawiści, antysemityzem, homofobiznem itp.

        • 7 14

        • (2)

          To samo po śmierci budynia, zero krytyki same pochwały, pochówek w bazylice, pomnik i ulice pewnie też będą niedługo, nikt już nie pamiętam, potężnego majątku, który ukrywał niewiadomego pochodzenia, tego że wybór na prezydenta przez radę miasta załatwił mu Jankowski u którego był ministantem, tego że dostawał rabaty na mieszkania o których my możemy tylko pomarzyć, siedział w zarządach spółek które wcześniej miasto sprywatyzowalo za bezcen itp.

          • 12 14

          • Ale nie było na to dowodów prawda? (1)

            Więc to co piszesz to zwykłe oszczerstwa.

            • 5 4

            • Jakieś jednak były.

              Do procesu nie dojdzie z wiadomej przyczyny.

              • 2 1

    • AGH jest akurat doskonała (3)

      korzystałem z ich materiałów w czasie studiów na PG bo były lepsze, w sumie to korzystałem głównie z materiałów z MIT i szwedzkich politechnik. W każdym razie AGH jest bardzo dobrą uczelnią, przynajmniej jeśli chodzi o niektóre wydziały i kierunki.

      • 17 1

      • zgadza sie AGH bylo dobre - czas przeszły (2)

        ale podupada pod rzadami majchrowskiego.

        • 4 7

        • Politechnika Gdańska także była lepsza niż jest (1)

          także...

          • 14 0

          • dawniej wszystko było lepsze

            nawet wódka lepiej smakowała

            • 0 0

    • pg to dno (2)

      • 8 17

      • napisał człowiek o wielkiej wartości

        • 3 5

      • Pewnie

        Zostales szybko skreslony

        • 4 0

    • Z dobrymi studiami, to trochę jak ze skutecznymi służbami specjalnymi

      nie mówi się o nich za wiele. Po prostu są i będą.

      • 6 0

    • miejsce 800 czy 1000?

      • 4 0

  • Po raz czwarty z rzędu najlepszą uczelnią na świecie okazał się Uniwersytet Oxfordzki. Zaraz za nim The California Institute of (6)

    Tam jeden wydział ma wiekszy budzet na badania niż cały PG i UG razem.

    • 103 6

    • na PG nie ma ogole powaznych badan. (2)

      • 19 6

      • Są - ale nie są prowadzone masowo (1)

        można sprawdzić pracowników - ich publikacje, projektu (i budżety).

        • 9 3

        • publikacje od dawna nie są wyznacznikiem jakości

          wręcz przeciwnie

          • 13 2

    • (2)

      Gdyby były studia płatne to i poziom poszedłby w górę,lub kilkoro studentów na roku,a nie kilkuset przy tym samym budżecie.

      • 8 5

      • nigdzie na świecie odpłatność nie poprawiła poziomu także nie bredź i nie wysysaj z palca bzdur i i**otyzmów

        sprzecznych z faktami

        • 4 0

      • Nie

        • 0 0

  • Brawo PG! (2)

    Mamy rewelacyjną uczelnię, jaką jest Politechnika Gdańska. Trzymam kciuki za dalszy awans w rankingu

    • 108 20

    • a gdzie studiowałeś? (1)

      • 2 1

      • MIT

        • 2 0

  • (59)

    PG przez ostatnie 10 lat cofnęła się w kształceniu studentów do czasów średniowiecza. Zobaczcie czego uczą wykładowcy którzy nie maja często kontaktu z przemysłem. Najczęściej wracają do technologii sprzed kilkudziesięciu lat bo nie maja na codzień praktyki z budowami, projektowaniem

    • 129 26

    • Jacku - to na prawdę zależy od wydziału - na ETI nie jest tak źle (choć oczywiście zawsze może być lepiej) (19)

      • 13 12

      • na ETI jest najgorzej, skoro to nie jest oczywiste dla ciebie to moim zdaniem żyjesz w iluzji (9)

        a to nie jest zdrowe ani rozsądne

        • 17 4

        • jak ponad polowa mlodych ludzi w Gdansku (3)

          • 5 3

          • powiem więcej, połowa Polski również (2)

            • 4 0

            • ta mniejsza czy ta większa (1)

              połowa?
              ;)

              • 3 0

              • ta ukąszona przez pszczołę, czyli większa połowa

                • 2 0

        • Bredzisz

          Na radiokomie jest top of the top

          • 0 4

        • i pewnie dlatego, że na ETI jest najgorzej, ETI ma ocenę A+ (jako jeden z 2 wydziałów w Polsce) :) (3)

          • 0 3

          • (tzn. jako jeden z 2 wydziałów w Polsce o tymże profillu :) ) (2)

            • 0 4

            • tak sobie wmawiaj dalej (1)

              to szkodzi tylko tobie samemu

              • 1 1

              • To że ETI ma A+ to fakt (można sprawdzić) - nie ma tu czego sobie wmawiać

                Ciekawi mnie dlaczego jesteś taki sfrustrowany.... Wg mnie nie masz racjonalnych argumentów. Albo Ci jakieś zaliczenie nie poszło :)

                Ja studiuję na ETI i o poziomie świadczy to, ile osób znajduje pracę. Na 3 roku pracują już chyba wszyscy i to za dobre pieniądze.

                A może ty po prostu się na ETI nie załapałeś :))))

                • 2 1

      • (7)

        Laborka na ETI - czytamy w instrukcji o tym, że oświetlenie LEDowe nie jest jeszcze powszechnie stosowane, po czym spoglądamy na LEDowe lampy na suficie.

        • 28 1

        • Laborka? Mam lepszego mindfucka. (5)

          Ani promotor, ani konsultant, ani recenzent nie zauważyli że na samym początku pracy magisterskiej jest błędne założenie, które ciągnęło się przez całą pracę do samego końca. Życzę powodzenia, jeżeli ktoś kiedyś z tej pracy będzie próbował korzystać. Od dawna się mówi, że tych prac nikt nie czyta, ale dopóki się człowiek sam nie przekona to nie uwierzy.

          ETI

          • 15 1

          • zdajesz sobie sprawę, jaką trzeba mieć odporność psychiczną (2)

            aby to przeczytać?
            Czasem zdarzają się prace, które są fragmentem większej całości ale najczęściej sa to tematy powielane od lat. Zadaniem delikwenta jest wykazanie się organizacją i umiejętnością zgromadzenia i opracowania danych...

            • 6 3

            • to może wypadałoby skończyć z całą tą "naukową" otoczką? (1)

              Skoro to tylko wykazanie się organizacją gromadzenia i opracowania danych to po co ten cały pic z konsultantami, recenzentami i obronami?

              • 5 4

              • to wszystko są ćwiczenia tego co spotka inzyniera w przyszłości

                rozmowa z klientem, przełozonym, partnerem, opracowanie rozwiązania, udokumentowanie, przekazanie informacji...
                Wszystko w tempie i na czas...
                Prezentacja i obrona stanowiska w celu np. wygrania kontraktu, dyskusja, argumentacja, perswazja... Wnioskowanie, przeprowadzenie dowodu.

                To jest potrzebne i później ma znacznie większe znaczenie. Na studiach to jeszcze "zabawa", choć lepiej nie być zbytnio rozbawionym.

                • 9 4

          • Z tego co piszesz - to ty też (jako dyplomant) nie zauważyłeś? (1)

            Bo jak piszesz, że nie zauwazył recenzent, to znaczy, że obroniłeś tę pracę. Czyli obroniłeś pracę magistersą posiadającą błędnne założenie... Czyli zrobiłeś pracę bez sensu. Ja bym zmienił promotora.

            P.S.: Moi dyplomanci czytają pracę innych dyplomantów z ETI i jakoś nie zdarzył sie jeszcze taki babol ... - ale może to zależy po prostu od Katedry

            • 1 1

            • Papier jest, więc po co :-)

              bywaj zdrów i do niezobaczenia moja alma mater Polytechnica Gedanensis

              • 2 4

        • a nowe auta mają ledowe lampy

          taki cud nad Wisłą

          • 4 2

      • Na ETI jest tragicznie.

        • 3 2

    • kończyłem ETI (11)

      wykład z assemblera był tak pasjonujący i tak nowoczesny, że na sali było może z 6 osób, a zaliczenie to było typowe ZZZ. W pierwszej robocie jak zapytali się mnie o program nauczania to poszła salwa śmiechu.

      • 14 7

      • ciekawe, śmiać się musieli jacyś niewykształceni ludzie, skoro nie rozumieją technologii i podstaw (10)

        w takim razie to nie był poważna firma, ja mam dogłębne zrozumienie budowy procesora i asemblera i to w mojej pracy ludziom imponuje, dzięki temu jestem w stanie zrobić rzeczy, których inni nie są, ta wiedza na siebie zarabia i to dobrze

        • 10 11

        • No i super, ale po co ci asm w branży (9)

          gdzie nigdy go do niczego nie użyjesz? :-)

          • 5 7

          • słabo szukasz (2)

            po prostu.
            A na studiach znać musisz. Takie ćwiczenie, figura obowiązkowa...

            • 2 7

            • programując PLCki w drabinkach (1)

              będziesz używał asemblera? Zamiast uczyć czegoś nieprzydatnego w zawodzie zrobiliby lepiej więcej godzin laboratoriów.

              • 5 5

              • PLC'kiza grosze kupisz na Allegro i cwiczyc mozesz do woli.

                Poza tym, PLC to zadanie dla sredniego personelu. Ty masz PLC konstruowac i taki "job" odpowiada twojemu poziomowi wyksztalcenia. Oczywiscie, realia sa inne, bo "taki mamy klimat"...
                Ale potrafisz znalezc zrodla, przeanalizowac konstrukcje, wyciagnac wnioski, dobrac algorytm do kontrolowanego zjawiska?
                To cos ze studiow wyniosles. One nie sa od instrukcji obslugi.

                • 5 1

          • Bo asm jest stosowany przez elektroników oraz tych informatyków, (1)

            co piszą np. kompilatory czy niskopoziomowe sterowniki... Nikt z webdevu czy baz danych nie będzie używał assemblera. A uczelnia kształci wszystkich - i tych od sprzętu i tych od big data.
            Co to za student czy absolwetnt który nie rozumiałby jak działa procesor czy maszyna wirtualna javy czy czego tam...

            • 8 0

            • amen

              abstrakcyjnych języków programowania można spokojnie na uniwerku uczyć, dla inżyniera to tylko narzędzie

              • 1 1

          • asm jest używany codziennie na całym świecie (2)

            to, że ty o tym nie wiesz, to inna rzecz, twój samochód działa na asm,
            myślisz, że sterowanie zapłonem się pisze w Java?

            • 5 1

            • ale wiem, że jest używany (1)

              tyle że kształcąc się w kierunku gdzie nie jest używany po cholerę zaprzątać nim głowę. Myślisz, że pamiętam cokolwiek z tych zajęć? Wiem tylko, że takowe były i jakoś się je zaliczyło.

              • 0 7

              • jeśli chcesz wydajnie uzywac bibliotek z innych języków to przynajmniej calling convention powinieneś rozumieć

                czyli asembler, ale jeśli piszesz apki to faktycznie nic nie musisz wiedzieć

                • 4 0

          • Ooooo

            Super teoria. Inzynierem w tej branzy nie jestes, to pewne skoro takie brednie piszesz. Moge wymienic zyliard aplikacji nalisanych w asm w tym kernel androida miszczu

            • 3 0

    • Dokładnie. Takim rankingiem mozna oczy mydlić tylko tym co nie studiowali na PG...

      • 15 4

    • (22)

      PG to takie dziwne miejsce gdzie można zostać inżynierem robotykiem oglądając robota przez siatkę może łącznie przez trzy godziny w całym trzy i pół rocznym programie studiów.

      • 18 3

      • PG to tylko budynek z dostępem do książek, niestety studiować trzeba samemu (14)

        ale to nie jest problem, problemem jest, że wykładowcy aktywnie i metodycznie przeszkadzają w zdobywaniu wiedzy, chyba z zawiści

        • 15 3

        • a na czym te przeszkody polegają? (13)

          Na czym ta aktywność i metodyka polega?
          Na regularnym organizowaniu sprawdzianów?

          • 1 5

          • Na wymaganiu uczenia się czegoś co (8)

            1) jest przestarzałe
            2) na kolokwium musi zostać precyzyjnie opisane mimo tego, że w życiu zwyczajnie wejdziesz na stackoverflowa, poszukasz sobie w Google, itd. Wystarczyłoby wiedzieć jak coś mniej więcej działa, a nie uczyć się wręcz książkowej definicji
            3) zajmuje czas, który mógłby być poświęcony na praktyczne laboratoria

            • 12 4

            • --- (6)

              ad. 1 - jeśli myślisz, że w praktyce zawodowej będziesz miał do czynienia wyłacznie z najnowszymi wersjami, to jesteś w grubym błędzie. Ponieważ widzę z nastawienia, że jesteś z okolic informatyki, przyjmij do wiadomości, że robisz w tym, co życzy sobie Klient albo pracodawca. A odpowiedź Dostawcy - "zmieńcie wersję" - najczęściej go dyskwalifikuje.
              ad. 2 - tworząc dokumentację, opis rozwiązania, prezentację masz wykazać się precyzją, dokładnoscią i zwięzłością. Nawet złapany przez szefa na korytarzu. Rownież w dyskusji z klientem czy partnerem. Tam nie ma ściąg. Kolokwium nie jest jedynie sprawdzianem wiedzy ale i ćwiczeniem pamięciowym. Zapamiętanie (ze zrozumieniem) dużej ilosci wariantów i przypadków powoduje, ze umysł ma na czym wypracować rozwiązanie i nie tracisz czasu na ćwiczenia. To się nazywa doświadczenie. Jest jak trening biegacza czy dymanie bica, bez niego nie osiągniesz formy, choć to nudne i trudne.
              ad. 3 - to są praktyczne laboratoria. Jesli myślisz, że ktoś poda tobie 17 hintów, które zrobią z ciebie zawodowca, to jesteś w błędzie.

              Więc raczej marnujesz czas. I więcej pokory, bardzo się przyda w faktycznej działalnosci.

              • 7 8

              • polibudę skończyłem (2)

                i jakoś ta wielce ważna teoria w życiu zawodowym się niespecjalnie przydaje, ba, ulega zapomnieniu :-)

                • 8 7

              • Ale Twoj mozg tego nie zapomina.

                Bo zostal wytrenowany do szybkiego przyswajania i analizy informacji. Przynajmniej w dostatecznym stopniu. A miesnie nieuzywane, zanikaja. To ze nie rozumiesz teorii, powoduje ze zawsze zostaniesz na etapie odtworczym i jak to sie mowi, "prochu nie wymyslisz". Najwyzej po raz milionowy bedziesz wylamywal "otwarte drzwi".
                Tak, wazna teorie sie zapomina, bo praktyka inzynierska rzadko stosuje ja w praktyce szarego mieszkanca budowy. Jednak metody opracowania tej teorii sa podstawa organizacji dzialan inzynierskich.
                To tylko pokazuje, jak wielkim nieporozumieniem jest szerokie ksztalcenie inzynierow gdy sa potrzebni technicy do prowadzenia ustalonych procedur.
                Tylko jak by to w statystykach wygladalo? ;)
                I jakim cierpieniem byloby zycie inzyniera, gdyby musial uzerac sie z dziecmi, ktorymi sa ludzie na etapie ksztalcenia sredniego? Jak bedziesz mial dzieci i zostaniesz zmasakrowany nawalem pytan, to moze zrozumiesz.
                Nie zrozumiesz, posadzisz przed ekranem...

                • 5 3

              • a co robisz - kebaby? :)

                • 1 0

              • (2)

                Ładnie powiem - guzik prawda.

                Ad. 1 Liczy się spełnienie wymagań w czasie rekrutacji. Jeżeli w pewnym momencie w pracy okaże się, że trzeba zrobić coś innego nikt nie liczy na dobrą pamięć tylko zapoznaje się z odpowiednią dokumentacją.
                Ad. 2 Mów mi jak budowa lampy oscyloskopowej przyda mi się w pracy albo nauczenie na pamięć noty katalogowej układu, którego nigdy nie użyję. Dokumentacji, w przeciwieństwie do kolokwiów, nie pisz się z pamięci tylko z danych i obliczeń. O kretynizmie wkuwania na pamięć nie wspomnę, nieporównywalnie szybciej wiedza przyswajana jest w praktyce, oczywiście z dozą odpowiedniej teorii.

                Dużo ludzie nie kończy studiów po tym jak zaczynają pracę w przemyśle: uświadamia im to jak bardzo oderwani od rzeczywistości są niektórzy wykładowcy.

                • 2 3

              • "Dużo ludzie nie kończy studiów po tym jak zaczynają pracę w przemyśle""

                I to jest słuszna ścieżka.
                Niektórzy dojdą do etapu, gdzie zrozumieją potrzebę studiowania i na nie wrócą. Ty jesteś na etapie conajwyżej średnim, więc rozmowa Twoja z kadrą uczelni, to rozmowa głuchego ze ślepym o kolorach. I nikt nie ma ochoty Cie wychowywać (och jej...), bo to sie z domu wynosi.

                Omawianie lampy oscyloskopowej jest prostym i przystępnym pojęciowo przykładem ilustracji zasad fizyki i obiektywnych praw nią rządzących. Nie miałeś pewnie tego zakresu w szkole średniej? W praktyce zawodowej nie musi być ci on literalnie potrzebny ale świadomość jego istnienia oraz metodologia jego opisu, już tak. Z notą katalogową to przegięcie ale nie oceniam... Znam inzynierów, którzy maja fotograficzną pamięć i konstruują bez straty czasu na rycie po katalogach. Może to test na to, czy posiadasz takie umiejętności?

                "zapoznaje się z odpowiednią dokumentacją"
                Tutaj też powiem ładnie - i vice versa. Najpierw ją musisz zdobyć i jesli myślisz, że pracodawca zapewnie ci ścianę książek a 100usd sztuka, to żyj dalej mżonkami. Jest deal, klient płaci a ty masz robić robotę. Nie rekrutuje się określonego zbioru cech i umiejętności, to jest wstęp jedynie.

                Nie bronię tu uczelni, bo jej stan zapóźnienia jest oczywisty ale rozminięcie się oczekiwań i brak "dopasowania falowego" pomiędzy "materiałem" a uczelnią jest dominujący. I nigdzie na świecie nie jest tak, że uczelnie i studenci pracują z najnowszymi technologiami.
                Po prostu, nie rozumiesz roli uczelni. I, niestety, nie jest to tylko Twój problem i "wina" . Takich was zrobiono (w konia...).

                • 3 2

              • Ad 1. idac tym tropem po co komu tabliczka mnozenia. Jak sie zapytaja ile kupic elementow to wezmiesz ksiazke, zapoznasz sie jak sie mnozy i po twoch godzinach podasz wynik. Genialnie!
                Ad 2. Po to uczyles sie tego katalogu zebys potem wiedzial jak taki katalog sie czyta i co w nim jest. Zebys potem nie sciagal z google wszystkich PDFow jakie znajdziesz bo moze cos w nich jest.

                Przy okazji sadzisz ze na uczelni powinni cie ksztalcic z obslugi obrabiarki cyfrowej Fenix 2 versja C bo taka bedzie mial twoj pracodawca?? Powaznie tak uwazasz?

                • 6 0

            • To mnie rozbawiles z tym punktem 2. Ta metoda nadal siedzielibysmy na drzewach bo jak wynalezc cos nowego jak nie ma tego na google. Wszyscy w Polsce wiedza jak mniej wiecej dziala telefon, a ilu potrafi go skonstruowac? Jak wynalazlby ktos kolo kiedy nie bylo projektu na google?

              Od razu widac ze urodzony po 2000 r.

              • 5 0

          • wystawianie ocen za wygląd lub za obecność na wykładach (3)

            gubienie dokumentów i wyników egzaminów i wypieranie się tego,
            nieprzygotowanie do ćwiczeń, brak podstaw i zrozumienia wykładanego zagadnienia, lista jest dłuższa

            • 2 3

            • (2)

              "wystawianie ocen za wygląd"
              Twój wygląd określa stosunek do partnera w przedsięwzięciu. W tym w kształceniu. Zachowania i manifestacje rzutują na efekty pracy i nalezy mieć to na względzie. Jest "dress code" i nie należy go kontestować.

              "gubienie dokumentów i wyników egzaminów i wypieranie się tego"
              Cóż, nie znam sytuacji. Za to znam wiele przeciwnych. Stąd moja nieufność. A do dzisiaj wspominamy "urocze" (obecnie) cechy naszych wykładowców, którymi doprowadzli nas do rozpaczy. A czasem, bawili.
              Taki koloryt, to nie są cyborgi.

              "nieprzygotowanie do ćwiczeń, brak podstaw i zrozumienia"
              Poważny zarzut i wymaga on wykazania. Bo Twoje odczucie może być... subiektywne... Choć do dzisiaj wspominam wykładowce ekonomii, co zajęcia prowadził na srogim kacu... ;) Aż mi go żal było...

              Ogólnie, nic poważnego...

              • 2 2

              • to co robisz to wywijanie się, rozmywanie prawdy i wybiórcza argumentacja (1)

                za wystawienie oceny za wygląd na zachodzie jest sąd i wyrok oraz koniec kariery często, dress code nie jest ustanowiony na PG, więc nie naciągaj rzeczywistości, gubienie dokumentów i kłamanie to poważne uchybienie w pracy i ma poważne konsekwencje, tłumaczenie, że to tylko ludzie brzmi jak próba wybielania jawnej niekompetencji, prowadzenie na kacu? mówimy tu o braku elementarnych podstaw, człowiek na kacu nagle swojej wiedzy nie traci więc kolejna próba unikania tematu i odwracania uwagi od niekompetencji nieudana

                • 1 4

              • i vice-versa

                peace...

                • 0 1

      • mikrokontrolerów i podzespołów dla "robotyki" (6)

        Są takie ilości i w tak niskich cenach, że w czasach, gdy tym się zaczynałem zajmować takie fakty przyjąłbym za bajki... Podobnie jak środowisk do ich obsługi.
        Ktoś broni?

        • 3 1

        • (5)

          Nie mówimy o robotach z klocków lego tylko o robotach przemysłowych.

          • 1 2

          • sądzisz że uczelnia zapewni Ci dostęp do dowolnego urządzenia przemysłowego? (4)

            Wiesz ile to kosztuje?

            Robotyki uczysz sie za pomoca ołówka i kartki.
            W skrajnym przypadku jest to całkowicie wystarczające, bo i tak wszystko sie odbywa w umyśle konstruktora. Pomocne są ogólne umiejętności programowania i symulacji. "Lego" jest świetnym poligonem a dostepne obecnie na rynku podzespoły pozwalają nawet amatorowi na bardziej zaawansowane konstrukcje.

            Tego typu umiejętności nabywasz własnym sumptem, samodzielnie konstruujac urządzenia albo zdobywając do nich dostep u pracodawców. Jesli będziesz miał szczęście, może uczelnia dopusci Cie do własnych programów badawczych lub wdrożeniowych. Ale tu mozesz mieć rację, bieda na uczelniach powoduje, że pozbyły się własnego zaplecza rzemieślniczego i mozliwości wdrożeniowych. Nie współpracują również w ramach praktyk (niegdyś obowiązkowych!)
            To jest rola podmiotów gospodarczych. Albo chcą być "nowoczesne" i inwestują (w tym w ludzi) albo ograniczają się do "klepania palet".
            Przy okazji, "klepanie palet" to idealne zadanie dla automatyzacji. Jak myślisz, dlaczego nie zostało nią objęte?

            • 1 0

            • (3)

              Bo ludziom sie wydaje ze inzynier robotyk obsluguje roboty. Dlatego to zawiedzenie ze nie ma laborek z robotami. Tymczasem inzynier robotyk konstuuje roboty i nauka obslugi konkretnego modelu nie jest mu do niczego potrzebna... Dzisiejsze dzieciaki ida na robotyke bo mysla ze sie pobawia robocikiem z lego i dostana dyplom. A potem z ta unikalna wiedza obslugi lego beda kosic no tak chociaz 10k na miesiac.

              • 4 0

              • dokładnie, robotyka na ETI to głównie modelowanie matematyczne i przetwarzanie sygnałów (2)

                DSP, rozwiązywanie równań różniczkowych w dziedzinie czasu dyskretnego, modelowanie i kontrola dynamiki czyli procesów fizycznych (i nie tylko), a że czasem ten proces fizyczny to robot to tylko zbieg okoliczności, to może równie dobrze być zjawisko chemiczne albo socjologiczne, patrz analiza wpływu fabryki troli na wyniki głosowania, to także AiR

                • 1 0

              • fabryka troli... taa (1)

                a może, po prostu, wkur*eni ludzie.
                Jak by nie byli w takim stanie, to żadne "trole" wpływu by nie mieli.

                • 1 1

              • przecież są dowody na was ruski agencie

                cały świat się obecnie zajmuje rozbiorem Rosji

                • 0 3

    • technologie się zmieniają ale zasady funkcjonowania świata są dość stałe

      Szczególnie w zakresie nauk technicznych i przyrodniczych.

      Technologie (metody wytwarzania) niestety znacząco poszły do przodu. Ale powiedz, dlaczego uczelnie mają w nie inwestować i mrozić kapitał?
      Dlaczego "biznes" oczekuje gotowców bez inwestycji w ciagłość wiedzy i pokoleń.
      To jest gospodarka rabunkowa.
      Rozejrzyj się, kogo potrzebują kręgi gospodarcze. Robotników budowlanych, spawaczy i...
      No właśnie.

      • 3 2

    • W średniowieczu uniwersytety były OK

      • 3 1

    • echh, prawda

      To prawda! a na wydziale chemicznym student traktowany jest jak popychadło i czemu w ogóle tu przyszedł i zawraca głowę... na innych wydziałach jest znacznie lepiej na pg!

      • 1 0

  • (8)

    Dla mnie PG skończyło się wraz z konwencją wyborczą wiodącej partii politycznej. I wcale nie chodzi ot to że tych nie lubię a innych bardziej. Dawniej na PG uczono nas że inżynier ma być fachowcem a nie politykiem i uczelnie to nie miejsce działalności politycznej. Mam nadzieję że nowy rektor zrobi z tym porządek.

    • 111 59

    • (6)

      Mam nadzieję,że tak samo reagowałeś na konwencję wyborczą PO na tym samym dziedzińcu w roku 2007.większosc zapomniała ,nieliczni pamiętają...

      • 26 16

      • (1)

        tak samo #dojnozmianowcu

        • 14 11

        • Alu-rozumiem,że wg Ciebie ten,kto nie przepada za PO to musi być wyborcą PIS i odwrotnie.tragedią tego narodu od jakiegoś czasu stał się fakt iż daliście sobie wmówić ,że macie wybór tylko między tymi dwoma partiami.Głosując na powyższe wybierasz między dżumą a cholerą.Poza tym wypraszam sobie inwektywy pod swoim adresem.

          • 11 5

      • (3)

        dokładnie tak samo zareagowałem wtedy. Polibuda powinna być apolityczna i tyle!

        • 18 0

        • Jezeli wtedy rzeczywiscie także wyrażałeś swój sprzeciw to szanuję Twoją konsekwencję w wyrażaniu opinii i poglądów.
          Pozdrawiam

          • 9 2

        • Czyli Twoja wypowiedź tyczy się roku 2007? (1)

          Wtedy dla Ciebie skończyła się PG.

          • 1 1

          • W 2007 byla inna partia wiodąca . Tak wtedy skonczylo się dla mnie PG. Wtedy runął mit bezpiecznej fajnej uczelni

            Ok

            • 1 0

    • Odwrotnie byłoby lepiej? puknij się

      • 2 1

  • Super, szary ogonek (9)

    jako absolwent jestem dumny, że ta skostniała uczelnia z archaicznym programem nauczania polegającym na Zakuj-Zdaj-Zapomnij, bo większość teorii jest do niczego nieprzydatna, znalazła się w jakimkolwiek rankingu.

    "W tu nie jesteście, by zdobyć zawód. Macie się tego nauczyć, bo magistrzy mają mieć wiedzę ogólną"
    Słowa jednej doktorki.

    • 49 13

    • bo nie jesteście (8)

      Wiekszość tych zawodów nie jest potrzebna, niektóre są na uczelni aby robić odsiew "mniej zdolnych do czegokolwiek" (klasyczne kierunki elektryczny, budownictwo, mechanika - bo tam błędy zabijają).

      Studia są po to, abyś w końcu zaczął się uczyć, szukać informacji, rozwiązywać problemy. Niektórzy zdobędą wystarczające podstawy aby nawiązać dialog z nauką światową i może jakoś zaistnieją. Studia to nie tylko wiedza utylitarna ale równiez kształtowanie widzenia świata i podejścia do rzeczywistości. Niektórzy przychodzą na uczelnię, wiedząc czego chcą i potrzebują.

      Reszta przychodzi po "zawód" (papier) na własne życzenie a wystarczyłoby im dobre technikum...

      • 14 4

      • (6)

        I właśnie przez takie podejście jest problem z uczelniami technicznymi w Polsce. Bo one powinny dawać zawód i podstawy merytoryczne do rozpoczęcia pracy. A problem polega na tym, że brakuje kształcenia praktycznego przez wykładowców, którzy mają prawdziwe osiągnięcia we współpracy z przemysłem.

        • 11 6

        • nie, to nie jest problem z myśleniem (5)

          To jest problem świadomości "materiału", który w wieku 19-20 lat przychodzi dowiedzieć się, jak ten świat jest zbudowany i jak funkcjonuje. A raczej jakby tu z niego wyciągnąć profity.
          A czego można się nauczyć w 3 lata, zaczynając od zera absolutnego? Po tych trzech latach jedynie u niektórych kiełkuje świadomość, czym się zajmuje dziedzina, którą wybrali. Duża część się rozczarowuje i odpada. Do dalszej obróbki zostają jednostki - i tak często marnowane.

          Nie pomaga w tym cały system edukacji, ulegający naciskowu "bezstresowości" i "równania w dół". Szkolnictwo wyższe, choć zdegenerowane, zachowało jednak nieco poziomu. Co jednak doprowadza do zupełnego braku wspólnego języka z "materiałem", który wymaga gruntownej "obróbki wyrównującej". Która, zgodnie z zasadą "studiowania", powinien wykonanać "materiał" (!!!) samodzielnie.

          Gwożdziem do trumny jest fakt, że przemysł praktycznie nie istnieje a ci, którzy mieli w nim osiągnięcia i doświadczenie, w najlepszym razie dochodzą do emerytury.
          Więc wracają czasy rzemieślników i odtwórczej pracy "w terminie" na sprowadzanych gotowcach i w obcych przedsięwzięciach. Do czytania dokumentacji i rysunków technicznych, stosowania norm i podstawowych regulacji prawnych wystarcza technik. Kształcony od 15 roku życia. Może z tego jakieś ambitne osobnieki odtworzą kiedyś przemysł i uczelnie... Bo wszystko jest obecnie jest patentowane i chronione...

          "brakuje kształcenia praktycznego przez wykładowców, którzy mają prawdziwe osiągnięcia we współpracy z przemysłem"
          Pomijając fakt, że takich ludzi nie ma, jeśli się znajdą, to nie mają czasu, bo są zaorani zdobywaniem środków dożycia. A jeśli je mają, to kto/co ich zachęci do poświęcenia czasu wolnego dla roszczeniowego stada?

          Oczywiście, jadę sobie równo, "nieco" kolorując sytuację ale po to, aby problemy stały się widoczne.

          • 9 0

          • (4)

            Większość osób studiuje na Politechnice Gdańskiej 5 lat, a i w 3 lata też można się czegoś nauczyć.
            Przemysł nie istnieje? W swojej pracy często pracuję dla firm produkcyjnych, nierzadko z nowoczesną technologią. Jest ich sporo - tylko wiele osób ich nie zauważa, bo ciągle myśli, że przemysł oznacza dymiące kominy i kilkadziesiąt budynków. A nowoczesne zakłady buduje się nieco inaczej.
            To uczelnie i cały system edukacji nie potrafi zapewnić kadry z z właściwym doświadczeniem zawodowym, utrzymując ludzi, którzy przez 20-30 lat wykładają to samo. I tu nie ma winy "materiału" - tylko tych, którzy go "obrabiają".
            Swojego czasu uczęszczałem na studia podyplomowe na Politechnice Gdańskiej i spotkałem tam wykładowcę, którego pamiętałem ze studiów inżynierskich. On wykładał to samo, co kilkanaście lat wcześniej! Tyle, że zamiast folii miał już prezentację w wersji elektronicznej.
            Chciałem pójść na inne studia podyplomowe, związane ściśle z tym, czym się zajmuję - ale spytałem o informacje, jakie doświadczenie praktyczne mają prowadzący. Nie dostałem żadnej odpowiedzi...
            Sam prowadzę szkolenia - i gdy nie potrafię ludzi "z branży" zainteresować tematem, to jest moja porażka, jako prowadzącego - a nie wina szkolonych. I może pora, żeby nasze uczelnie też tak do tego podchodziły.

            • 9 1

            • jak z każdym problemem (3)

              Nie da się obciążyć winą jednej przyczyny.

              Jaka to różnica 3 czy 5 lat? W założeniu te następne 2 lata to przygotowanie do pracy naukowej i nawiązanie dialogu ze światem. Bardzo niewielu się to udaje.
              Wiem, jak się buduje "przemysł", ten z "kominami" jaki ten bez kominów. Oba maja swoje prawa swoje prawa i oba są potrzebne. Znany jest mi rozziew pomiędzy potrzebami implementatorów a działalnoscia naukową. Czy oczekujesz, że uczelnia poda na talerzu gotowca na zaspokojenie twoich potrzeb?

              Tylko proszę powiedzieć, kto te potrzeby implementatorów zfinansuje?

              Ilu ludzi musiałoby się tym zajmować? Co na to liberalni "optymalizatorzy", którzy likwidowali stanowiska pracy ludzi, którzy w małym palcu mieli technologie metali i byli w stanie dostarczyć dowolną "blaszkę", w dowolnym kształcie, o dowolnych właściwościach? Bo "blaszki" w Chinach można kupić...

              Równanie Schrodingera czy prawa Maxwella albo zasady optyki nie uległy zmianie i naucza się ich tak samo z folii, tablicy czy ekranu. Prawdą jest, że ich implementacje się zmieniły. Materiały, metody konstrukcji i wytwarzania. Miejsca zastosowania i wykorzystania.
              Ale to nie rolą uczelni jest zmieniać garnitur linii technologicznych pod bieżące potrzeby grymaszących "przedsiębiorców". Bo metody praktyczne są cudzą własnościa i chronione patentami. Że nie mamy własnych? Uczelnie mogą w tym pomóc ale tego same nie zrobią.

              Umiejętności praktycznych należy szukać w badawczych instytutach przemysłowych i biurach konstrukcyjnych, na zasadzie partnerstwa. Można je kupić od firm, które je opracowały. Tyle, że one nie zajmują się dydaktyką a u nas najczęściej przestały istnieć.
              Dlaczego?

              "gdy nie potrafię ludzi "z branży" zainteresować tematem, to jest moja porażka"
              - tak, ale to są ludzie z branzy, którzy wiedzą po co przyszli. W przypadku studenta, on najczęście nie wie. Uczelnia to nie "centrum experyment" (moze i szkoda) i nie uwiedzie wodotryskami. Ale powie jak one działają. Zrobić je musisz sam.

              • 6 2

              • (2)

                Gdy wspominałem o wykładowcy - miałem na myśli przedmiot, w którym zmiany mają miejsce, a do uzyskana wiedzy o nich nie trzeba wiele.

                Ja świadomie wybrałem kierunek studiów - i pracuję zgodnie z nim. Ale po ukończeniu studiów byłem wręcz przerażony tym, jak niewiele wiedzy zawodowej mi przekazano. Jeśli kształcąc człowieka od organizacji produkcji nie wspomina się o identyfikowalności i jej znaczeniu - to o czym my tu mówimy?

                Najprościej jest wskazać, że nie ma pieniędzy albo że to studenci są słabi...

                • 3 2

              • jest faktycznym dramatem uczelni ("technicznych") (1)

                że w pogoni za finasowaniem i dobrostaniem łapią się za działki, które są spoza kanonicznych ramek funkcjonowania tej instytucji. Ramki te tworzą obiektywne prawa przyrody (fizyki?) , które nie zależa od woli człowieka. Od tej woli zależy natomiast stopień ich poznania oraz sposoby zastosowania.
                Lecz ta druga część zdania nie jest już nauką.

                Stąd informacja o identyfikacji w systemach organizacji produkcji czy same systemy tego typu nie powinny być przedmiotem zainteresowania uczelni. Ich zasady działania są oparte o umowy i pragmatyki a nie prawa obiektywne. Stąd wielość rozwiązań i zastosowań. Czym ma się zająć uczelnia? I na dodatek, ma przeprowadzić szczegółowe szkolenie z wdrożenia? Kto za to zapłaci i jaki jest z tego zysk? Że paru pracodawców będzie miało gotowca? Którego zmieni lub zwolni, gdy zmieni się konunktura?

                • 0 1

              • Gwoli wyjaśnienia - nie identyfikacja, a identyfikowalność, czyli możliwość prześledzenia historii np. wyrobu (pochodzenie surowca, wykonane operacje, użyty sprzęt, zaangażowani pracownicy).
                Sprawa ważna i często trudna, zwłaszcza przy bardziej złożonych wyrobach. O której absolwent kierunku o nazwie "Organizacja systemów produkcyjnych" powinien wiedzieć.

                • 0 0

      • brawo

        • 2 0

  • PG znalazła się w przedziale 801-1000 (5)

    Sam fakt, że jedyna uczelnia jest w przedziale pomiędzy 801 a 1000 świadczy, że w Polsce poziom uczelni jest katastrofalny!!!!!!!!

    To trzeba zaorać i budować od zera.

    • 90 15

    • PG ma potencjał ale winić trzeba kolejne rządy za systematyczne i metodyczne pogrążanie edukacji (1)

      wystarczy spojrzeć jacy nieudacznicy zostają ministrami, to dobrze temu krajowi nie wróży

      • 11 1

      • A rozklad materialu pisany jest przez rzad czy psorkow?

        Gdyby wykladowcy chcieli tylko ....
        Naprawde - jest sie czym chwalic w tym rankingu? Zenada !!!!!! I wstyd !!!!!!!!

        • 0 0

    • Niektóre wydziały SGH w Wawie

      Są bardzo wysoko w rankingach no a nasza filmówka w Łodzi jest w pierwszej piątce na świecie

      • 5 1

    • Obecnie są 194 kraje na świecie.

      Pozostałe obliczenia pozostawiam w Waszej gestii. Zauważmy jednak, iż około 130 z nich to kraje 3 świata. Jesteśmy w du...ie.

      • 3 1

    • Nie jest jedyna.

      • 4 0

  • (2)

    To w Polsce do McDonalda albo za granicę na Warehouse

    • 16 4

    • Ich stimme nicht zu (1)

      • 2 0

      • Ja gut

        • 0 3

  • (1)

    A wynik zostal podany przed czy po konwencji pis na politechnice.

    • 32 23

    • wierzysz, że to miało znaczenie?

      • 0 0

  • haha najlepsza Polska uczelnia :) To ci co chca wprowadzic czipy do kazdego śmietnika i karty magnetyczne inwigilować by

    I sprawdzać jakie śmieci każdy wywalił ! To nędza umysłowa!!
    Skoro tak niski poziom logiki jest w tej uczelni która jest najlepsza w Polsce to jaki poziom albo jego brak jest w pozostałych uczelniach w Polsce!!

    • 17 18

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Sprawdź się

Wybierz poziom

Za co odpowiedzialne są bakterie?