Wiadomości

stat

Rynek pracy nauczycieli po reformie oświaty

Młodzi ludzie nie są zainteresowani pracą nauczyciela. Odstraszają ich m.in. długa ścieżka awansu zawodowego i niskie zarobki.
Młodzi ludzie nie są zainteresowani pracą nauczyciela. Odstraszają ich m.in. długa ścieżka awansu zawodowego i niskie zarobki. fot. 123rf

Reforma systemu oświaty z 2017 roku wprowadziła w polskim szkolnictwie wiele zmian. Najbardziej odczuli je uczniowie, którzy zamiast pójść do gimnazjum, zostali na kolejne dwa lata w szkole podstawowej. Likwidacja gimnazjów wpłynęła też na rynek pracy nauczycieli. Jak wygląda on rok po reformie?



Reforma edukacji sprzed roku to:
Reforma edukacji sprzed roku to:

dobry pomysł, który przyniesie dużo korzyści

16%

projekt, który ma swoje plusy i minusy

15%

zła decyzja, która przyniosła więcej strat niż zysków

69%
Podczas gdy przeciwnicy reformy edukacji prognozowali, że jej wprowadzenie będzie równoznaczne ze zwolnieniami nauczycieli, jej zwolennicy przekonywali, że miejsca dla nauczycieli z gimnazjów znajdą się w szkołach podstawowych i liceach. Rok po reformie systemu oświaty sytuacja jest znacznie bardziej skomplikowana. Za kilka dni wypada Dzień Edukacji Narodowej, czy tzw. Dzień Nauczyciela (14 października). Tegoroczne obchody znów zdominuje dyskusja na temat reformy i zbyt niskich płac w oświacie.

Urząd Miasta Gdańska podaje, że w zestawieniu danych z Systemu Informacji Oświatowej z 31 marca 2018 r. i 10 września 2018 można zauważyć spadek etatów o ponad 55 (w analogicznym okresie roku 2017, czyli marzec 2017 do września 2017 notowany był wzrost o 30 etatów). W zestawieniu rok do roku, czyli września 2017 do września 2018 to notowany jest wzrost o 49 etatów (analogiczne dane za lata 2016 i 2017 wykazywały wzrost o 169 etatów).

- Warto zaznaczyć jeszcze jedną ważną informację - wzrost etatów przy jednoczesnym spadku liczby zatrudnionych osób (o ok. 9 osób). Oznacza to, że ruch kadrowy dotyczy głównie godzin przyznawanych w ramach pomocy psychologiczno-pedagogicznej. Dodatkowo cały czas wzrasta liczba uczniów obcokrajowców i wracających z zagranicy, którym zgodnie z przepisami przydzielane są dodatkowe godziny języka polskiego. Należy również pamiętać o tym, że od 1 września 2018 roku uruchomiliśmy na terenie Gdańska dwa nowe przedszkola samorządowe przy ul. Lawendowe Wzgórze i ul. Kolorowej - mówi Piotr Kowalczuk, zastępca prezydenta Gdańska ds. polityki społecznej.
Ruch kadrowy dotyka zwolnieniami głównie osoby na umowach okresowych, czyli o najkrótszym stażu pracy.

- Ewentualne zwiększenia nie generują całych etatów w placówkach. Zauważamy znaczną liczbę osób uzupełniających etat w kilku placówkach. Jednocześnie przy poszukiwaniu pracy najczęściej przez nauczycieli wychowania fizycznego i historii widzimy braki kadrowe w takich kierunkach, jak matematyka i przedmioty przyrodnicze - mówi Piotr Kowalczuk.
W Gdyni sytuacja wygląda nieco inaczej.

- W roku szkolnym 2017/2018 zatrudnialiśmy 4096 nauczycieli we wszystkich szkołach i placówkach. W obecnym roku mamy 4042 nauczycieli. Co prawda jest ich o 54 mniej, ale szkoły nadal dysponują wakatami w wymiarze 28 etatów. Więc w skali miasta problem braku miejsc pracy dla nauczycieli nie istnieje. Poszukiwani są szczególnie z przedmiotów nauczyciele przedmiotów ścisłych: matematyki, fizyki, przyrody, ale również z takich jak np. doradztwo zawodowe, wychowanie do życia w rodzinie, a także pojedyncze braki na stanowiskach psychologa, pedagoga czy nauczyciela świetlicy - mówi Agata Grzegorczyk, rzecznik prasowy Urzędu Miasta Gdyni.
O brakach kadrowych wśród nauczycieli matematyki i przedmiotów przyrodniczych mówi też NSZZ "Solidarność".

- Zarówno w Gdańsku, jak i Gdyni są wakaty dla nauczycieli między innymi matematyki, fizyki, chemii, języka angielskiego, informatyki, języka polskiego, nauczania początkowego. Na rynku pracy zaczyna brakować nauczycieli. Ten problem niejednokrotnie wskazywała "Solidarność" pracowników oświaty. Nauczyciele odchodzą na emeryturę, natomiast jest coraz mniej chętnych do studiowania na kierunkach pedagogicznych. Młody człowiek mając do wyboru bycie w przyszłości nauczycielem lub też pracowanie w innym, bardziej intratnym zawodzie, myśli pragmatycznie i zazwyczaj wybiera to drugie rozwiązanie - mówi Olga Zielińska, rzecznik Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania, NSZZ "Solidarność".
Reforma systemu oświaty z 2017 roku wydłużyła też czas awansu zawodowego nauczycieli, wpływającego bezpośrednio na ich wynagrodzenie. Według ekspertów ma to bezpośrednie przełożenie na braki kadrowe oraz spadek zainteresowania zawodem nauczyciela.

- Niestety swojego miejsca w oświacie nie widzą młodzi nauczyciele, raz, że nie chronią ich przepisy prawa oświatowego, dwa, że wydłużony czas awansu do 15 lat oznacza, że pierwsze godziwe pieniądze otrzymają w połowie swojej kariery zawodowej. Nie jest to motywujące. Po trzecie system oceny pracy nauczyciela zamiast dawać mu informację zwrotną o momencie rozwoju i zaangażowania, prześwietla jego status osobisty, wraz ze stosunkiem do rozumianego jednostronnie patriotyzmu, czy postawy moralnej. Trudno więc liczyć, że młodzi ludzie masowo ruszą do pracy w placówkach edukacyjnych. Edukacja potrzebuje zarówno doświadczonych nauczycieli, tutorów dla nowych kadr, jak i młodych ludzi, którzy praktykując, wprowadzają do życia placówek nowe trendy i uaktualnioną wiedzę. Niestety przez działania MEN te dwa filary nie równoważą się, a oferta dla dzieci, młodzieży i rodziców staje się uboższa - mówi Piotr Kowalczuk.
Na ten sam problem zwraca uwagę NSZZ "Solidarność".

- Środowisko oświatowe szczególnie zbulwersowały nowe przepisy dotyczące wydłużenia awansu zawodowego oraz oceny pracy nauczycieli. Wielu nauczycieli skorzystało ze świadczeń kompensacyjnych - to rodzaj "wcześniejszej" emerytury, bo jak tłumaczą "nie chcą być poddawani ciągłej ocenie, pracując za marne pensje". Tym samym liczba nauczycieli się zmniejszyła. Są nawet szkoły, które są chętne do zatrudnienia nauczycieli emerytów. Kolejny problem to nauczyciele stażyści. Według nowych przepisów nauczyciel stażysta będzie musiał zrealizować staż w wymiarze roku i dziewięciu miesięcy, a nie jak wcześniej dziewięciu miesięcy, aby ubiegać się o stopień nauczyciela kontraktowego (to wyższy stopień awansu zawodowego, a więc i wyższe wynagrodzenie). Tymczasem są nauczyciele, których dyrektorzy szkoły zatrudnili jedynie na rok czasu. Tym samym nauczyciel stażysta może latami pracować bez możliwości ubiegania się o wyższy stopień awansu zawodowego - mówi Olga Zielińska, NSZZ "Solidarność".
Skutki reformy oświaty odczuwane będą jednak nie tylko w tym roku, ale też wtedy, kiedy ostatnie roczniki skończą gimnazja.

- Już teraz sygnalizujemy problemy, które pojawią się ostatnim, najtrudniejszym roku wdrażania zmian. Chodzi nie tylko o braki kadrowe w szkołach średnich, zwłaszcza w przedmiotach zawodowych, ale również zwolnienia, które mogą dotknąć nauczycieli uczących w ostatnich rocznikach gimnazjalnych. Gdyby nie działania gminy, takie jak nowe samorządowe placówki edukacyjne, system wsparcia uczących się ponad pół tysiąca dzieci imigrantek i imigrantów, to sytuacja byłaby dramatyczna dla wielu nauczycieli - mówi Piotr Kowalczuk.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (207)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Sprawdź się

Poziom:

Źródła energii odnawialnej to: