Sprzedawał dyplomy znanym piłkarzom i ich żonom? Prokuratura prowadzi śledztwo

W śledztwie gdańskiej prokuratury przewija się wiele nazwisk znanych sportowców.
W śledztwie gdańskiej prokuratury przewija się wiele nazwisk znanych sportowców. fot. Piotr Hukało / Trojmiasto.pl

Miał sprzedawać podrabiane dyplomy studiów znanym piłkarzom i ich żonom. Mężczyzna wpadł w zasadzkę śledczych i przyznał się do winy. Sprawę bada gdańska prokuratura. Wśród dowodów są e-maile podejrzanego do znanych sportowców, takich jak Robert i Anna Lewandowscy.



Czy pracujesz w wyuczonym zawodzie?

tak, jak najbardziej 41%
kiedyś tak, ale zdecydowałe(a)m się zmienić pracę, co wiązało się z dokształcaniem się 5%
kiedyś tak, ale zdecydowałe(a)m się zmienić pracę i obyło się bez kolejnych studiów 6%
tylko w pewnym stopniu 15%
zdecydowanie nie 33%
zakończona Łącznie głosów: 2298
Sprawą - o której poinformował w środę Onet - zajmuje się Prokuratura Okręgowa w Gdańsku. Wszystko zaczęło się od zgłoszenia mieszkanki Trójmiasta, która stwierdziła, że Zbigniew D. miał zażądać od niej 2,5 tys. zł za dyplom bez konieczności uczęszczania na zajęcia lub zdawania egzaminu.

Śledczy po informacji od kobiety przygotowali zasadzkę. Na umówionym spotkaniu w Trójmieście dr D. wręczył jej podrobiony dyplom i odebrał pieniądze, wtedy został zatrzymany.

- Mężczyzna został zatrzymany bezpośrednio po przyjęciu pieniędzy w zamian za przekazanie podrobionego świadectwa ukończenia studiów podyplomowych osobie, która w nich nie uczestniczyła - mówi w rozmowie z Onetem Grażyna Wawryniuk, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.
Prokuratura postawiła Zbigniewowi D. zarzut wzięcia łapówki w związku z pełnieniem funkcji publicznej. Grozi mu za to do ośmiu lat więzienia. Do sądu trafił też wniosek o tymczasowe aresztowanie podejrzanego, jednak sąd nie zgodził się na areszt.

Czytaj też: Rekrutacja na studia 2021/22. Jakie kierunki wybierają kandydaci?

Klientami znani sportowcy



W czasie śledztwa okazało się, że kobieta była tylko jedną z klientek dr. Zbigniewa D. Mężczyzna na temat fałszywych dyplomów prowadził korespondencję ze znanymi sportowcami i ich rodzinami.

Jak informuje Onet, w korespondencji podejrzanego doktora miało pojawić się nazwisko Roberta Lewandowskiego, napastnika reprezentacji Polski i Bayernu Monachium. Mężczyzna miał też rozmawiać z żoną piłkarza Anną Lewandowską oraz innymi osobami z jego otoczenia o magisterce dla kapitana polskiej kadry narodowej i proponować kolejne tytuły naukowe dla obojga małżonków.

Według informacji portalu podczas przeszukania u dr. D. policja znalazła zdjęcie dyplomu magisterskiego dla Lewandowskiego z pieczątką Uczelni Nauk Społecznych oraz podpisem żony doktora D., która jest rektorem tej szkoły wyższej. Na dyplomie znajdowało się zdjęcie Roberta Lewandowskiego. Według korespondencji podejrzany miał spotkać się w 2018 roku z Anną Lewandowską.

Podejrzany miał także zaproponować dla Lewandowskich dyplomy MBA (ang. Master Of Business Administration, czyli magister managementu) bez konieczności udziału w zajęciach. To podyplomowe zaoczne studia, trwające 3-4 semestry, zazwyczaj na kierunkach finansowych.

Według korespondencji, która jest w rękach śledczych, mężczyzna oczekiwał zapłaty w wysokości ok. 25 tys. zł. Proponował także Annie Lewandowskiej zrobienie doktoratu.

Czytaj też: Były rektor UG nie jest już doktorem habilitowanym

Z materiałów znajdujących się w śledztwie ma wynikać, że wśród klientów Zbigniewa D. było więcej osób ze świata sportu. M.in. Jacek Góralski, pomocnik reprezentacji Polski, który za dyplom licencjacki miał zapłacić 10 tys. zł. W czasie przeszukania policja znalazła też zdjęcia dyplomów maturalnych wystawionych na Łukasza Damiana Milika oraz Arkadiusza Krystiana Milika, czyli kolejnego piłkarza polskiej reprezentacji.

W śledztwie pojawiło się też nazwisko Piotra Świerczewskiego czy Mateusza Borka, znanego komentatora sportowego.

Bez użycia dyplomu nie popełnili przestępstwa



Czy osoby, które fałszywy dyplom kupiły, mogą ponieść konsekwencje? Jak podkreślają śledczy, zgodnie z przepisami art. 270 Kodeksu karnego do przestępstwa dochodzi dopiero wtedy, gdy ktoś fałszywego dyplomu używa, np. składając go w urzędzie czy innej instytucji.

Według Onetu ani policja, ani też prokuratura nie przesłuchały dotąd nikogo z piłkarzy ani żadnej znanej postaci spośród osób przewijających się w korespondencji dr. D.

Opinie wybrane


wszystkie opinie (262)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze

więcej artykułów »

Wydarzenia

Szkolenie Online z Audiodeskrypcji
Szkolenie Online z Audiodeskrypcji
warsztaty
wrz 21-27
Gdańsk, CSW Łaźnia
O kulturze organowej w Gdańsku
O kulturze organowej w Gdańsku
konferencja
paź 1-2
piątek - sobota
Gdańsk, Centrum św. Jana
PCHET 2021 online
PCHET 2021 online
konferencja
paź 4-5
poniedziałek - wtorek, g. 15:00
Online

Sprawdź się

Sprawdź się

Wybierz poziom

Jaka rzeźba terenu przeważa w Trójmiejskim Parku Krajobrazowym?

 

Najczęściej czytane