Wiadomości

Tydzień Zawodowca w Gdańsku. Szkoły otwierają się dla młodzieży

Dla zainteresowanych swoją przyszłą karierą technika "branżówki" przygotowują dni otwarte i spotkania z doradcami.
Dla zainteresowanych swoją przyszłą karierą technika "branżówki" przygotowują dni otwarte i spotkania z doradcami. fot. 123rf.com/auremar

Eksperci rynku pracy już od dłuższego czasu przekonują, że najcenniejsze staje się "doświadczenie", a nie tylko zdobyty "dyplom". Cieśle i stolarze budowlani, dekarze i blacharze, elektrycy, murarze, kierowcy samochodów ciężarowych i ciągników siodłowych, kierowcy autobusów, kucharze, pielęgniarki i położne - to tylko kilka zawodów, które według Pomorskiego Obserwatorium Rynku Pracy nie będą miały w tym roku problemów ze znalezieniem pracy. O zainteresowanie kolejny rok walczą zawodówki, które przekonują, że osoby z wykształceniem zawodowym są poszukiwane przez pracodawców z Pomorza najczęściej.



Czy gdybyś miał(a) wybrać teraz szkołę to zdecydował(a)byś się na naukę w szkole zawodowej?

tak, uważam, że to taka sama szkoła jak inne 30%
tak, ale jeśli był(a)bym pewny(a) tego, jaki zawód chcę w życiu wykonywać 34%
tylko jeśli nie byłoby mnie stać na studia 5%
nie, uważam, że w szkołach zawodowych kształcą się osoby, które nie dostały się do żadnej innej szkoły 31%
zakończona Łącznie głosów: 402
W tym roku w Trójmieście, ale też w wielu innych regionach na Pomorzu największe szanse na znalezienie pracy będą mieli pracownicy służb mundurowych. To jeden z najbardziej deficytowych zawodów. W prognozie na rok 2018 osób do pracy brakowało tylko w 4 powiatach, a w prognozie na rok 2019 tych powiatów jest aż 12. Poza tym na Pomorzu według Obserwatorium Rynku Pracy wysokie zapotrzebowanie i niedobór pracowników pozostaje w 55 zawodach. To głównie zawody budowlane, związane z transportem i spedycją, gastronomią i zakwaterowaniem, opieką zdrowotną i pomocą społeczną.

Zawody, których szczególnie brakuje głównie w Trójmieście to pracownicy ds. finansowo-księgowych ze znajomością języków obcych, asystenci w edukacji, a także grupy związane z informatyką i elektroniką. Przez pracodawców wciąż poszukiwani są analitycy, testerzy i operatorzy systemów teleinformatycznych, niestety w regionie brakuje osób z kwalifikacjami, bez odpowiednich szkoleń i wykształcenia technicznego.

Z kolei na liście zawodów nadwyżkowych, czyli takich, na które jest niewielkie zapotrzebowanie na pracowników, według badania na 2019 rok znalazły się zaledwie 3 zawody. To ekonomiści, pedagodzy oraz pracownicy biur podróży i organizatorzy obsługi turystycznej. Również wśród zawodów nadwyżkowych można wskazać zawody charakterystyczne dla Trójmiasta. Filolodzy i tłumacze w nadwyżce znaleźli się tylko w Gdyni i w Sopocie, a wynika ona z braku zapotrzebowania rynku na te zawody. Podobna sytuacja dotyczy psychologów i psychoterapeutów (zbyt wielu absolwentów, na których nie ma zapotrzebowania na rynku pracy), choć aż w ośmiu innych powiatach województwa pomorskiego znaleźli się w deficycie.

W tej sytuacji do łask wracają zawodówki. Wszystko dlatego, że młodzi ludzie nie chcą martwić się o pracę, a o taką podobno nietrudno ich absolwentom. I coraz częściej stają przed wyborem: ogólniak, zawodówka czy technikum? Dla zainteresowanych swoją przyszłą karierą technika i "branżówki" przygotowują dni otwarte i spotkania z doradcami.

Eksperci rynku pracy już od dłuższego czasu przekonują, że najcenniejsze staje się "doświadczenie", a nie tylko zdobyty "dyplom".
Eksperci rynku pracy już od dłuższego czasu przekonują, że najcenniejsze staje się "doświadczenie", a nie tylko zdobyty "dyplom". fot. 123rf.com/Lisa Young

Tydzień Zawodowca



Przed rekrutacjami, które już niedługo ruszą w Gdańsku rozpoczął się właśnie "Tydzień Zawodowca", który potrwa do 9 marca. W tym czasie planowane są m.in. dni otwarte gdańskich szkół, spotkania z doradcami zawodowymi czy dni techniki. Uczniowie klas ósmych i gimnazjów mogą zapoznać się z atrakcyjną ofertą gdańskich szkół branżowych i poznać plany na kolejny rok szkolny.

- Co roku wiosną zapraszamy młodych ludzi do zapoznania się ofertą gdańskich szkół branżowych. Nasze placówki są nowoczesne, mają pracownie wyposażone w profesjonalny sprzęt. W ramach środków unijnych i własnych gminy inwestujemy miliony, by uczniowie dostali praktyczną naukę zawodu w standardzie XXI wieku i w warunkach zmieniającego się rynku pracy. We wszystkich funkcjonują klasy współpracujące z pracodawcami. Dzięki tej współpracy młodzi gdańszczanie już na tym etapie edukacji mają szansę odbywać praktyki zawodowe i poznać swoich przyszłych pracodawców. W dzisiejszym świecie posiadanie w ręku konkretnego zawodu jest gwarancją łatwiejszego wejścia na rynek pracy - mówi Piotr Kowalczuk, zastępca prezydenta ds. edukacji i usług społecznych.
Gdański Tydzień Zawodowca to oferta nie tylko dla uczniów z Gdańska, ale także gmin ościennych. 9 marca odbędą się dni otwarte wszystkich szkół zawodowych w godzinach 10:00-13:00.

Szczegółowy program na dni 4-9 marca 2019 roku:

Przed dylematem - zawodówka czy ogólniak - stają teraz młodzi ludzie, którzy są na samym początku swojej ścieżki zawodowej.
Przed dylematem - zawodówka czy ogólniak - stają teraz młodzi ludzie, którzy są na samym początku swojej ścieżki zawodowej. fot. Maciej Kosycarz/KFP

Nowe klasy zawodowe od września



Warto podkreślić, że od roku szkolnego 2019/2020, gdańskie szkoły zawodowe planują uruchomić nowe klasy zawodowe. Są to:
  • Kelner - Branżowa Szkoła I stopnia - Zespół Szkół Gastronomiczno- Hotelarskich
  • Pracownik obsługi hotelowej - Branżowa Szkoła I stopnia - Zespół Szkół Gastronomiczno-Hotelarskich
  • Technik rachunkowości - Technikum - Szkoły Ekonomiczno Handlowe
  • Technik obuwnik - Technikum - Zespół Szkół Kreowania Wizerunku
  • Obuwnik - Branżowa Szkoła I stopnia - Zespół Szkół Kreowania Wizerunku
  • Technik programista - Technikum - Zespół Szkól Łączności, Zespół Szkół Energetycznych.

Na Pomorzu według Obserwatorium Rynku Pracy wysokie zapotrzebowanie i niedobór pracowników pozostaje w 55 zawodach.
Na Pomorzu według Obserwatorium Rynku Pracy wysokie zapotrzebowanie i niedobór pracowników pozostaje w 55 zawodach. fot. 123rf.com/Dmytro Zinkevych

Gdyńska Giełda Szkół



W Gdyni jak co roku dla wszystkich, którzy chcą zapoznać się z ofertami poszczególnych placówek, przygotowywana jest coroczna Gdyńska Giełda Szkół. W jej ramach można będzie zapoznać się ze specjalnie przygotowanymi informatorami dla ósmoklasistów i gimnazjalistów. Tegoroczna edycja giełdy odbędzie się 1 kwietnia 2019 roku w hali Gdynia Arena. Dodatkowo bezpłatnej porady związanej z planowaniem kariery udzielają poradnie psychologiczno-pedagogiczne.

- Oferta gdyńskich szkół jest wszechstronna i różnorodna, a co najważniejsze - dostosowana do oczekiwań młodzieży oraz potrzeb stale zmieniającego się i wymagającego rynku pracy. Każda gdyńska szkoła średnia posiada inne profile klas, do których obowiązywać będą różne progi punktowe - informuje Gdynia Edukacyjna.

Opinie (116) 3 zablokowane

  • Tomeczek (10)

    Szkoła zawodowa zasadnicza nie - technikum po którym mam maturę i idę na studia zdecydowanie tak

    • 35 19

    • a co ty bedziesz studiowal po tym technikum (3)

      • 3 8

      • daj mu spokój (1)

        Chce mieć furtkę na studia po technikum to niech ma.

        • 14 1

        • chociażby położnictwo gdyby chciał

          • 3 1

      • Skończyłem technikum budowlane w kierunku technik geodeta, później zrobiłem inżyniera geodetę. W czym problem?

        • 12 0

    • tylko powiedz mi, po technikum, po maturze, z papierem czeladnika (5)

      na cholerę ci te studia? To jakby napisać, że jak zostanę specjalistą w IT, zabiorę się za roznoszenie ulotek w tunelu

      • 4 6

      • (2)

        Specjalistą IT raczej nie zostaniesz w technikum. Choć studia wyższe też dziś nie dają takiej gwarancji.

        • 10 1

        • (1)

          W technikum IT nie ma programowania - przynajmniej kiedyś nie było, tylk sieciowiec. Aczkolwiek programista inżyniera mieć nie musi - ja mam ale nikt nigdy mnie nawet nie pytał o dyplom. Pytali co potrafię i dawali zadanie do rozwiązania.

          • 3 0

          • kiedyś było, teraz nie bardzo. Wprowadzili jakieś g*wniane "programowanie" webowe troszkę javascriptu i php, a zabrali C/C++ i Javę.

            • 0 0

      • po to żeby ewentualnie robić coś innego

        może lepiej płatnego, bardziej złożonego

        • 2 0

      • A nie pomyślałeś, że może kiedyś życie ułoży mu się inaczej

        i jednak będzie chciał studiować. Co w tym złego.

        • 10 0

  • Kelner (2)

    Bardzo podoba mi się taki zawód ;)

    • 18 0

    • prawdziwy, zawodowy kelner, wyciaga 2-3 srednie krajowe (1)

      pracując sobie przyjemnie wewnatrz pomieszczeń. jak nie jesteś studentem obrażonym na świat, że nikt po 1,5 roku przyzakładówki zwanej studiami wyzszymk nie rzuca ofert pod nogi, to możesz z tego dobrze żyć. całej reszcie pozostaje uzupełniać braki z obsługi klienta i profesjonalnego podejścia do pracy

      • 6 6

      • jak w każdym zawodzie

        Wszyscy o takich słyszeli ale niewielu widziało.
        Branża stoi studentami (szczególnie w "centrach akademickich"), bo ZUSu się nie płaci i ubezpieczenia, nie mają wymagań i mogą kształtować godziny pracy.
        I raczej są to "podawacze", bo i klientela (statystycznie) niczego innego nie potrzebuje...

        • 6 2

  • Cis stary ten uczeń zawodówy na zdjęciu

    • 12 0

  • specjalistów, rzemieślników brakuje na rynku, dyktują ceny (7)

    ale przymusowe wojsko rozdmuchało studia i mamy teraz zalew absolwentow filologii, europeistyki, bezpieczenstwa miedzynarodowego i resocjalizacji. na kasach w Lidlu

    • 49 1

    • każdy w kraju powinien kończyć edukację z jakimś fachem w ręku (5)

      zawodówka czy technikum, sprawa drugorzędna. ogólniaki to 4 zmarnowane lata życia, gdzie wiedzy fachowej, społecznej czy ogólnej nie ma nic, a cąły program to wałkowanie rozwiązań pod matury.

      patrzcie na Finlandię, oni już odeszli od klasycznych przedmiotów, uczą fizyki na lekcjach gotowania, biologii na ogrodnictwie itd. ludzie koncza szkoły z praktyczną wiedzą z życia codziennego, dopiero potem kształcą się teoretycznie w bardiej abstrakcyjnych dziedzinach.

      Hamalainnen po zakonczeniu kariery w skokach anrciarskich został maszynistą w Pendolino. Kim zostają nasi byli sportowcy? W wiekśzości żulami i kloszardami, bo nawet sznurówek zawiązać nie potrafią.

      • 8 5

      • ogólniak przygotowuje cię na studia (4)

        chodziłem do klasy profilowanej mat.-fiz. Potem na PG nie miałem problemów z matematyką i fizyką.

        • 1 8

        • uczęszczałem do technikum

          I nie miałem problemów większych niż moi koledzy ze szkół ogólnych. Przedmioty kierunkowe to już inna bajka i znacznie łatwiej mi przychodziło rozwinięcie znanych zagadnień.
          Nie jest istotne, jaką szkołę ukończysz, ona za Ciebie pracy nie wykona. Trzeba wiedzieć, po co się do niej idzie. Powszechny w ogólniakach chów wsobny polegający na przygotowaniu to przeskakiwania sztucznych (choć potrzebnych) przeszkód, zabija ciekawość i pozbawia znajomość życia i dziedziny, której chciało by się poświęcić.
          Czekanie z tym do progu uczelni i oczekiwanie, że dostarczy ona poręcznego zestawu narzędzi do trzepania kasy, jest nieporozumieniem i prostą drogą do zawodu ale nie profesji. Od tego są włąśnie szkoły zawodowe na poziomie zasadniczym i średnim.
          Inna sprawa, czy uczelnie są w stanie dostarczyć produkt edukacyjny pozwalający na funkcjonowanie w świecie współczesnej nauki, czy chociażby implementacji wiedzy i przemysłu (bo gdzie on u nas jest?).
          Szczerze wątpię.

          • 6 2

        • jak znam poziom obecnych absolwentów szkół średnich (2)

          To raczej uczelnia ma problem z ich znajomością mat-fiz i mocno musiała opuścić wymagania. Obecny produkt wychodzący z uczelni nie ma szans na funkcjonowanie we współczesnej nauce...

          • 1 0

          • (1)

            Racja. Poprzednie pokolenie dosłownie wypełnione po brzegi było doktorami habilitowanymi znanymi na całym świecie ze swoich niesamowitych osiągnięć.

            • 1 3

            • Bylo ich znacznie wiecej niz obecnie.

              Wspolczesny swiat odjechal a poziom uczelni zjechal do stanu "kwiatek u kozucha".

              • 4 0

    • Problemem jest fakt, ze kazdy rodzic uwaza, ze ma w domu

      geniusza. Co najwyzej „jest zdolny ale leniwy”. Klasyczny pochlaniacz bulek nie dopusci mysli, ze jego geniusz mialby isc do zawodowki.

      • 4 0

  • jestem rocznik 1983 (21)

    jak w 1997 zastanawiałem się, jaką szkołę wybrac, to pojscie do zawodówki było jakims najgorszym upadkiem. po zawodówce zarabiało się marnie, praca była bez perspektyw. liceum plus studia dawały jakąś nieokreśloną nadzieję, ze cos moze sie wydarzy, no bo po zawodówce to tylko chlanie i czerwona gęba.

    • 45 14

    • 1997 (2)

      Hahaha to tak jak teraz tylko odwrotnie, studia to wylęgarnia nieudaczników i alkusów, od wymienionych przez ciebie różni ich tylko większy zasób słownictwa i ładniejsze ubrania.

      • 19 4

      • A może problem alkusów nie jest związany ze szkołą tylko wychowaniem i rodziną? Nie, nie możliwe....

        • 14 2

      • z tym zasobem słów to bym nie szalał....

        • 14 0

    • w zawodówkach przede wszsystkim w tamych latatach była fala. (2)

      potem ten sam element do woja wędrował i była kolejna fala. nic dziwnego, że kto mógł omijał z daleka te szkoły.

      • 20 2

      • (1)

        Jestem rocznik 1974, skończyłam m.in. zawodówkę; żadnej fali nie było.

        • 2 0

        • nie mówimy o pojedynczych wyjątkach tylko o ogóle

          • 0 0

    • Corpo szczur (6)

      Też jestem 83 i miałem podobnie. Ojciec mówił idź do szkoły zawodowej a matka mówiła idź na studia. Posłuchałem matki skończyłem studia pedagogiczne. Pracowałem w korporacjach za 2000 zł na miesiąc (pozdrawiam kolegów i koleżanki z branży finansowej). Dziś pracuje na stoczni i zarabiam 5000 zł miesięcznie. Fakt że mocno się oza%@?lam, ale przynajmniej stać mnie na normalne życie, poza tym mam rodzinę na utrzymaniu więc tu sentymenty się kończą.

      • 19 1

      • (3)

        No i co teraz? To, że wybrałeś złe studia dla siebie znaczy, że studia są złe? xD No widać, że z edukacją to ci nie po drodze.

        • 4 6

        • Mógł iść odrazę na stovznie (2)

          Tutaj fachowiec z umiejętnościami niekoniecznie z papierami jest w cenie

          • 2 0

          • (1)

            Mógł olać pedagogikę i zostać inżynierem, no ale...

            • 2 1

            • mógł, ale nie wszyscy będą dobrymi inżynierami

              nie wszyscy mają smykałkę. Jedni są humanistami, inni wolą przedmioty ścisłe. Lepiej robić za połowę stawki coś co się lubi niż sie wqrwiać za dobry pieniądz i nienawidzić swojej pracy a potem nawet życia. Tym bardziej że trudno być dobrym w czymś czego się nie lubi. On jest elektrykiem, ale instalatorem. Pracuje w terenie. Robi instalacje. Inżynier siedzi w biurze z kompem, liczy i projektuje. Sam jestem inzynierem tyle że budowy maszyn i po 12 latach pracy muszę przyznać że nie lubię siedzieć przy biurku. Dobrze zarabiam, robię fajne rzeczy w niesamowicie profesjonalnym zespole. Każdy na moim stanowisku by mi pozazdrościł. Ale widzę już że mam tego dość. Albo się wypaliłem albo inaczej od początku to widziałem. Dlatego nie warto mówić komuś, że trzeba było zostać kimś, np. inżynierem. Nie ma zawodu uniwersalnie zaepistego.

              • 2 0

      • Ok
        Ale te studia z założenia były z d... Py lub hobbystyczne

        • 3 0

      • Praca fizyczna to nie hańba tyle że po 50tce człowiek nie ma tej samej siły i sprawności a robotę trzeba wykonać.

        • 6 0

    • (3)

      Podstawowa sprawa była taka że po zawodówce to szło się do wojska
      Dlatego kto tylko był w stanie szedł na jakiekolwiek studia, a do zawodówek szli ci co do których było wiadomo po podstawówce że nie mają szans na zdanie matury.
      Dlatego upadł poziom w zawodówkach.

      • 8 0

      • nie do końca (2)

        po zasadniczej szkole zawodowej można było pójść do technikum a po skończeniu technikum - na studia.

        • 3 0

        • dokładnie tak, ciekawym przypadkiem jest ks. Kalina, probosz z Chełmu (1)

          on zaczynał od zawodówki budowlanej

          • 1 0

          • I patrz jak skończył

            Nie jest to najlepszy przykład

            • 1 0

    • Rocznik 82 (1)

      Liceum oczywiście, bo zawodówa to obciach i dno. Potem jedne studia humanistyczne nie skończone, drugie skończone i wegetacja za 1500, 2000. W końcu decyzja o przebranżiwieniu się na elektryka. Jedna z najlepszych decyzji w moim życiu. Szkodę, że tak późno...

      • 11 0

      • Lepiej późno, niż wcale.

        Lepiej późno, niż wcale. Poza tym skoro jesteś rocznik 82, to dopiero 37 lat masz, więc na rynku pracy będziesz z 30 lat, o ile zdrowie dopisze. W sumie to nie jest tak późno. Gratuluję mądrej decyzji.

        • 1 0

    • może, ale studnia pracy nie gwarantują (1)

      jestem 1984 rocznik i studiów nie mam a mam dobrą i dobrze płatną pracę a moi koledzy i koleżanki po studiach borykają się z brakiem pracy i a jak coś dorwą to mają trudności w jej utrzymaniu... nie che mi się wierzyć, że to tylko kwestia wychowania

      • 0 1

      • to nie kwestia wychowania tylko statystyki

        po studiach znacznie większy % ludzi ma dobrą pracę niż bez nich. Nie mówimy tu o konkretnych przypadkach tylko o ogóle. Konkretnie to zawsze da sie znaleść kogoś kto ma lepiej ale przecież nie o tym dyskusja. Oczywiście, studia pracy nie gwarantują, ale jak skończysz te wymarzone to bedziesz dobry w swoim fachu i zarobisz też dobrze. Tylko entuzjaści swojego zawodu osiągają w swoim fachu wyżyny.

        • 0 0

  • Dobra wizja przyszlosci

    Dobry fach w rekach daje duze perspektywy i pewny, calkiem niezly pieniadz.

    • 18 0

  • Pamiętam (3)

    Jak wszyscy pchali się na psychologię, zarządzanie, marketing, ekonomię. W mediach pompowano temat do granic absurdu, każdy miał być intelektualistą. A potem to zdziwienie że nie ma dla nich pracy... Tak samo teraz pompują Informatyków, więc na programistę idą nawet ludzie którzy nie potrafią zliczyć do 10, bo się im obiecuje złote góry. A tu zonk, bo nawet zdesperowana firma nie weźmie byle kogo. Albo weźmie, ale nie będzie płacić lepiej niż Biedronka.

    • 43 0

    • jest wiele firm

      Których nie stać na poziom płac "Bieronki".
      Równiez w IT.

      • 5 0

    • W IT jest tak, ze nawet cienki koles bez wiedzy

      i umiejetnosci zarabia te 5k na reke. Nie mowiac o wszelkiej masci procesowcach czy jakis project managerach, co z IT maja tyle wspolnego co fizyka kwantowa. W zadnej innej branzy tak nie jest.

      • 0 1

    • wszyscy mówią idź na infę, będziesz zarabiał 15k! Informatyka to kierunek ogólny, a nie specjalizujący się w jakimś dziale. To obszerny kierunek, więc nie rozumiem, z czego te głupie oczekiwania ? To, że jednym z najbardziej obleganych działów jest programowanie, to nie ma nic do rzeczy. Na informatyce uczysz się wszystkiego po trochu. Jeżeli chcesz być programistą, nie potrzebujesz studiów.

      • 0 0

  • Niskie bezrobocie to promują zawodowki (1)

    Teraz brakuje ludzi do prac fizycznych. Bezrobocie jest niskie, więc rządzący promują zawodówki aby ludzie szybko poszli do pracy. W latach 90 bezrobocie było wysokie to chodziło o opóźnienie wejścia na rynek więc wszystkich pchano do liceów i techników a potem na studia.

    • 29 0

    • a jak wysokie

      to na przechowanie na uczelni...

      • 4 0

  • Nie ma czegos takiego jak „problem z pracownikiem” (11)

    jak pracodawca dobrze płaci, to prawdziwych fachowców znajdzie bez problemu. A jak chce za cenę pietruszki mieć pracownika, z doświadczeniem i zaangażowanego to powodzenia.
    Zresztą „problemy” z ilością pracowników spowodowali sami pracodawcy, płacąc przez ostatnie 20 lat grosze, uniemożliwili ludziom posiadanie dzieci, a więc i przyszłych pracowników.
    I efekty mamy.

    • 52 0

    • (5)

      nadal dużo jest "Januszexów" gdzie szef jest wielce zdziwiony jak nowozatrudniony pracownik pyta o zarobki.
      Przecież wiadomo że płaci się minimalna, czasami jak się pracownik jakoś szczególnie przysłuży to stówka pod stołem może wpadnie.

      No i tacy strasznie jęczą że "pracowników ni ma", trochę się ratują Ukraińcami, ale ci też już zaczynają wołać więcej

      • 13 0

      • Płaczecie i płaczecie, że janusze to, że janusze tamto... jak zdarta płyta (4)

        do roboty, jak nie tu to tam, jak nie za 1000 to za 5000 lepiej zadbaj o siebie a nie komentuj, jak byś pracował to nie było by czasu na durne komentarze na forach!!!

        • 0 15

        • (3)

          Minusują cię, bo to niewygodna prawda :D Skoro ktoś przegrywa z obcokrajowcem nie znającym języka, bez znajomości i zaplecza, to coś tu jest na rzeczy...

          • 2 5

          • bez zaplecza? (2)

            Firmy moga finansować logistykę (zakwaterowanie i wyżywienie) i to robią.
            Tubylec ponosi wszelkie koszty utrzymania.
            Nie widzisz tu rozbieżności?

            • 2 0

            • (1)

              No tak, bo w Polsce nie ma przecież żadnych prywatnych agencji pracy, państwowego urzędu pracy ani nic z tych rzeczy, nie?

              • 0 4

              • co ma piernik do wiatraka?

                Problemem jest to, ile i komu zostaje w ręku po odliczeniu kosztów życia. Jesli skoszarowany robotnik jest tańszy od tubylca i temu robotnikowi się to opłaca (jakiś czas), to jest to znacząca konkurencja dla tubylca.
                Dobrze to znamy z naszych "wojaży" po Zachodzie. Jesteśmy konkurencją, psujemy rynek i "zarabiamy".
                Ale czy to jest rozwój? Nie, to jest konsumpcja. Efekty są równie pustoszące jak na Bałkanach.

                • 2 0

    • to nie wina pracodawców tylko słabego stanu gospodarki (4)

      Januszexy to biedne firmy które mało zarabiały więc nie mogły płacić. Jak zatrudniali ludzi do łopaty, zamiast do koparki bo nie mieli koparki, to ile mogli w tym czasie zrobić żeby zarobić? Niewiele więc i płacili słabo. Zobacz sobie teraz ile kosztuje godzina pracy koparkowego. 100-120zł. Oczywiście w tym jest eksploatacja urządzenia które posiada, ale gość zarobi na życie bo jest wydajny i nigdzie nie musi iść na etat. O to w tym wszystkim chodzi.

      • 1 5

      • Janusze biznesu (1)

        mało zarabiali bo zgadzali się brać prawie nieopłacalne prace, gdyby na końcu nie znalazł się jakiś Janusz, który wziął zlecenie za pół darmo, to zleceniodawca by był zmuszony podnieść wartość zlecenia. Dlatego dochodziło do absurdu ze 10 ludzi z łopatą było tańszych niż jedna koparka. Do tego robiło tą samą prace 10x dłużej niż koparka.

        • 4 1

        • nie, hipotetyczna "koparka" zawsze jest tańsza niż 10 ludzi

          tylko trzeba mieć kasę by ją nabyć. To jest pewien próg wejścia na rynek. Ci pracownicy tak samo jak pracodawca, nie mieli kasy więc robili dla niego. Ten sam wózek, tylko jeden cwańszy organizował robotę, a reszta szuflowała łopatą.

          • 2 0

      • to oznacza, że nie stać ich na bycie przedsiębiorcą (1)

        A przerzucanie kosztów rozwoju na pracowników jest jednym z największych grzechów "transformacji".

        • 3 1

        • to nie jest grzech ani przerzucanie

          jeśli twierdzisz że to przerzucanie to musiałbyś określić obiektywnie jaka wartość wynagrodzenia jest odpowiednia. Tyle że nie zrobisz tego obiektywnie. Nie ma czegoś takiego jak wartość obiektywna.

          • 1 2

  • I bardzo dobrze (5)

    Np Szwajcaria zawodówkami stoi - większość Szwajcarów jest po zawodówce - szybko w młodym wieku zdobywa się fach, wyższe wykształcenie jest tam rzadkością

    • 28 1

    • (1)

      Zawodówki w Szwajcarii nie mają nic wspólnego z polskimi. To prawie studia.

      • 5 2

      • tiaaa :D

        studia walenia młotkiem

        • 0 2

    • (2)

      podobnie jest w Norwegii. Ludzi w wielku 15-16 lat juz sie ukierunkowuje, musza dobrze przemyslec co ich kręci i kim chca byc w przyszlości, potem ida w tym kierunku, maja prace i zro problemow...w Polsce kazdy chce byc marketingowcem, ekonomista, cholera wie co..w moim roczniku wciskalo sie,ze turystyka bedzie dzwognia handlu i przyszloscia, tylko z biura podrozy te fizyczne padaja,sprzedaz coraz czesciej odbywa sie w sieci....nikt tego pod uwage bie wziol..a szkoly zakasaja rekawy i zbijaja niezla kase na naiwnej mlodzizy i ladnych tytułach. Potem placz ze sa bezrobotni lub siedza na kasie w Biedronce.

      • 4 0

      • (1)

        Akurat Norwegia to wyjątek...
        Tam raczej każdy ma prace

        • 1 0

        • Kuwejt europy

          gdyby nie ropa to by byli narodem pastuchów jak jeszcze w latach 60

          • 4 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Sprawdź się

Wybierz poziom

Jaka rzeka przepływa przez centrum Gdańska?