Z Gdyni do Bostonu. Historia kompozytora muzyki

Proces komponowania i nagrywania muzyki filmowej zajmuje niekiedy wiele miesięcy.
Proces komponowania i nagrywania muzyki filmowej zajmuje niekiedy wiele miesięcy. Fot. Krzysztof Karsznia

Na czym polega tworzenie muzyki filmowej? Czego potrzeba, by stworzyć dobrą ścieżkę dźwiękową do filmu? Jak wyglądają studia za oceanem? Odpowiedzi na te pytania zna Bartosz Gruchała, kompozytor muzyki filmowej pochodzący z Gdyni, który uczy się w Bostonie. Opowiedział nam o swojej pracy.



Uczelnie i szkoły wyższe w Trójmieście


Czy zwracasz uwagę na muzykę podczas oglądania filmów?

tak, ma dla mnie ogromne znaczenie 55%
raczej tak, myślę, że to ważna część filmu 32%
w niektórych przypadkach tak, ale nie zawsze 9%
raczej nie, nie skupiam się na tym 2%
nie, w ogóle nie zwracam na to uwagi 2%
zakończona Łącznie głosów: 137
Julia Rzepecka: Jak zaczęła się twoja przygoda z muzyką i filmem?

Bartosz Gruchała: Są to dwie oddzielne przygody! Przygoda muzyczna rozpoczęła się od lekcji pianina, gdy miałem 6 lat. Miałem szczęście trafić na pana Michała Kierzkowskiego, który obecnie jest dziekanem na Akademii Muzycznej w Gdańsku. To on obudził we mnie miłość do muzyki i pianina. Jeśli chodzi o filmy, od zawsze mnie interesowały. Fascynuje mnie przełożenie wyobraźni reżysera na ekran, tworzenie głębokich relacji między bohaterami na ekranie a widzem oraz to, jak muzyka potrafi wzbogacić odczucia towarzyszące oglądaniu.

Jak przebiegała historia twojej muzycznej edukacji?

Przez wszystkie szkolne lata zawsze starałem się brać udział w rożnych pozalekcyjnych aktywnościach, gdzie mogłem rozwijać się muzycznie. W podstawówce i gimnazjum grałem na pianinie w zespole "Po Remoncie", a w liceum byłem stałym kompozytorem do wszystkich występów teatralnych grupy "BrAlo". Byłem zdecydowany, aby rozwijać się w kierunku muzyki filmowej, dlatego aplikowałem na warsztaty kompozycji do filmu z Janem A.P. Kaczmarkiem - zwycięzcą Oscara za muzykę do filmu "Marzyciel".

Pół roku później zakwalifikowałem się na short-course z Film Scoring w National Film&Television School pod Londynem. Miałem również przyjemność uczyć się jazzu i aranżacji od Szymona Sutora, który niedawno otrzymał Fryderyka w kategorii jazz. Podczas licealnych wakacji pojechałem też dwukrotnie na Valencia Summer Performance Program organizowany przez Berklee College of Music. Byłem pod ogromnym wrażeniem kadry akademickiej, organizacji zajęć, różnorodności i poziomu muzycznego studentów.

Koncerty w Trójmieście


Skąd pomysł, żeby podjąć naukę na takim właśnie kierunku i czemu za granicą?

Nie mam pojęcia, skąd wzięło się u mnie marzenie, aby zostać kompozytorem muzyki filmowej. Było to dla mnie tak oczywiste i naturalne, że już w gimnazjum wiedziałem, co chcę studiować i robić w życiu. W Polsce nie było wtedy takiego kierunku, w Wielkiej Brytanii był, ale jako studia II stopnia, a Berklee w Bostonie proponowało Film Scoring od samego początku studiów.

Z drugiej strony, na początku wyjazd do USA wydawał się abstrakcją. Rodzice bali się, że jak wyjadę, to nie wrócę, ja z kolei bardzo cenię sobie europejski styl życia i chciałbym w przyszłości pracować właśnie tutaj. Kiedy jednak dokładnie przeanalizowałem dostępne opcje, a do tego pozytywnie zaraziłem się atmosferą Berklee, gdzie kształcono m.in. takich artystów jak Charlie Puth, Quincy Jones, Alan Silvestri lub Diana Krall, Berklee stało się opcją numer jeden.

Mam ogromne szczęście i jestem bardzo wdzięczny za to, że rodzice zawsze wspierali mnie w mojej pasji, nawet gdy zdecydowałem się wyjechać za ocean. Nie da się zaplanować tego, gdzie studiować, żeby gdzieś żyć, albo kiedy i w kim się zakochać. Relacja z moją dziewczyną, Natalią, zrobiła się poważniejsza właśnie w okresie, kiedy planowałem wyjazd na studia za ocean. Nie było łatwo. Dziś też pandemia pokazuje nam wszystkim, jak wiele znaczą nasze długoterminowe plany...

Czytaj też: Do Hollywood po marzenia. Historia muzyka z Gdyni

Czy trudno było zorganizować wyjazd? Jak wspominasz studia, ludzi, miasto, kraj?

Tak, było trudno. Aplikować musiałem zanim jeszcze podszedłem do matury! Później odbył się najważniejszy etap w procesie rekrutacji: wywiad oraz przesłuchanie, na które musiałem pojechać do Paryża. Kandydat przygotowuje się do tego latami, a trwa to w sumie około pół godziny. Sprawdzają tam ogólne umiejętności gry na instrumencie, poziom improwizacji, czytanie nut a vista. Dwa miesiące później dostałem potwierdzenie, że zostałem przyjęty, musiałem tylko zdać maturę i skończyć liceum. Organizując sam wyjazd, trzeba pamiętać o załatwieniu wizy studenckiej, ubezpieczenia, potwierdzenia z banków czy wykazu szczepionek.

Pierwsze tygodnie w Stanach były dla mnie bardzo ciężkie. W USA moment rozpoczęcia studiów to taki symboliczny czas wyjścia z rodzinnego domu, przeprowadzki do akademika, prawie wszyscy studiują z dala od domu. Studenci zjeżdżają na kampus z całymi rodzinami, poznają uczelnię, miasto itd. Ja poleciałem do Bostonu sam, z ambicją, że się sam "ogarnę" i z nadzieją na szybką integrację. Tutaj się pomyliłem.

Znani kompozytorzy muzyki filmowej z Trójmiasta



Na początku wszystko jest obce. Ludzie zachowują się inaczej, jedzenie inaczej smakuje, nawet windę "ściąga" się inaczej. W końcu udało mi się znaleźć tam swój rytm, znajomych, rozpoczęły się zajęcia i wtedy zaczęło być super. Atmosfera w szkole jest nieporównywalna z niczym innym. Wszyscy bardzo ciężko pracują, rozwijają swój talent, doskonalą swoje umiejętności. Mamy ponad 350 pokojów do ćwiczeń z instrumentami, a czasami i tak czeka się do nich w kolejce. Do studia nagrań czasem trzeba umawiać się na godzinę 3 w nocy. Sam rytm doby jest inny. Plan zajęć każdy ustawia sobie sam, tak samo jak wybiera profesorów i przedmioty, które się chce zaliczyć. Zajęcia często rozpoczynają się dopiero około południa, potem jest czas na lunch. Po południu znów zajęcia, wieczorem i w nocy ćwiczenia. Średnio dziennie jest około czterech godzin programowych zajęć, ale praca własna to kolejne osiem godzin.

Na czym polega tworzenie muzyki filmowej? Czym różni się ten proces twórczy od tworzenia innego nurtu muzyki? Jak to wygląda, jeśli chodzi o współpracę z filmowcami? Czy to skomplikowane?

Muzyka w filmie sprawia, że świat stworzony przez producenta i reżysera staje się jeszcze bardziej prawdziwy. Pomaga zrozumieć i poczuć, co dzieje się w głowach bohaterów. Jako kompozytor staram się zrozumieć scenę. Czasami powinno się pójść muzyką w zupełnie innym kierunku niż sugeruje scena, a czasami ze sceną. W jednym z moich ulubionych animowanych filmów "Odlot" ten sam motyw muzyczny Michaela Giacchino towarzyszy zarówno szczęśliwym, jak i smutnym chwilom.

Od innych nurtów muzycznych odróżnia nas zasadnicza kwestia - my tworzymy muzykę pod wypracowany wcześniej obraz. Przy standardowej produkcji muzykę filmową komponuje się w drugim lub trzecim roku powstawania filmu. Dużym wyzwaniem jest nieustanna walka między byciem jak najbardziej kreatywnym a jak najszybszym. Miałem zlecenia, gdzie dostałem parominutowy film w poniedziałek, a w środę musiałem już mieć gotową muzykę. Jeśli chodzi o współpracę z filmowcami, niezmiernie ważne jest rozumienie się na poziomie kreatywnym. Ustalamy, które sceny i dlaczego potrzebują muzyki, reżyser szuka określeń, które pozwolą mi zrozumieć, co muzyka ma zdziałać w danej scenie. Ma budzić emocje, a to subiektywna kategoria, więc tak, jest to skomplikowane.

Czego potrzeba, aby stworzyć dobrą muzykę do filmu? Co twoim zdaniem wyróżnia wybitne ścieżki dźwiękowe? Jakie są twoje ulubione?

Na pewno potrzeba bardzo dobrego zrozumienia całego procesu tworzenia filmu. W końcu kompozytor jest jednym z twórców i musi pamiętać, że jego muzyka nie jest najważniejszą składową filmu. Istnieje ciekawa opinia, że dobrej muzyki w filmie nie słychać, dlatego że tak dobrze współgra z obrazem. Nie zgadzam się z tym. Owszem, powinna wspierać to, co się dzieje na ekranie, ale widz powinien być w stanie ją też zauważyć i docenić.

Moim zdaniem najlepsze ścieżki dźwiękowe wyróżnia motyw lub brzmienie, którego nie możemy się pozbyć z głowy po wyjściu z kina ("Star Wars", "E.T.", "Piraci z Karaibów", "Rocky"). Są to z reguły bardzo proste melodie, które dziecko potrafiłoby bez trudu zagrać, ale właśnie takie utwory komponuje się najciężej! Czasami oryginalne dobranie nietypowych instrumentów sprawia, że soundtrack staje się wybitny, tak jak to było w przypadku "Grand Budapest Hotel", kiedy Alexander Desplat otrzymał Oscara za muzykę w konkurencji z Hansem Zimmerem, który tego samego roku tworzył do "Interstellar". Obie ścieżki dźwiękowe posiadają nietypowe instrumenty dla muzyki filmowej i są moimi ulubionymi. Oczywiście, nie mógłbym pominąć też na liście muzyki do takich filmów jak: "Incepcja", "Ojciec Chrzestny", "Gladiator" oraz "Whiplash".

Udany koncert Hansa Zimmera w Ergo Arenie - relacja z koncertu



Jakie projekty dotąd udało ci się zrealizować? Do jakich filmów?

Podczas liceum, oprócz komponowania do spektakli grupy teatralnej BrAlo, współpracowałem z Akademią Sztuk Pięknych w Gdańsku. Stworzyłem muzykę do wielu animacji studentów, którzy zatrudniali mnie do swoich prac dyplomowych. Do portfolio pisałem m.in. re-score do fragmentów "Toy Story", "Little Fires Everywhere" lub ostatnio do konkursu "Westworld", "Indie Film Music Contest". Cały czas czekam na swój pierwszy pełnometrażowy film.

Co planujesz na najbliższe miesiące?

Nieustannie szukam kontaktów oraz zleceń, które pozwoliłyby mi wejść na polską scenę filmową. Niezmiernie kręci mnie ten świat i szukam swojej drogi, aby do niego wejść. Od marca bardzo poszerzyłem swoje portfolio, komponując wiele utworów oraz tworząc muzykę do scen wyjętych z filmów. Wszystko regularnie zamieszczam na moich profilach społecznościowych oraz na swojej stronie internetowej.

Jak żyje się w Bostonie? Jakie są wady, a jakie zalety?

Jeśli chodzi o plusy: świetnie tam się mieszka, zimą jest chłodniej, a latem cieplej niż u nas, ale praktycznie codziennie świeci słońce. Mówi się, że Boston jest najbardziej europejski spośród wszystkich amerykańskich miast. Jest podzielony na wiele dzielnic i każda ma swoje małe centrum, dlatego ciekawie się go zwiedza po zajęciach.

A co na minus? Ceny w Bostonie są bardzo wysokie - burrito z reguły kosztuje 50 zł, a miesięczny karnet na siłownię już po zniżce studenckiej - 220 zł. Zakaz pracy dla studentów na wizie sprawia, że wydawanie takich kwot staje się niekomfortowe. Można jedynie pracować na kampusie, gdzie złożyłem 34 aplikacje na różne stanowiska. Przyjęli mnie jako asystenta technologicznego, gdzie mogłem w końcu zarabiać adekwatnie do wydatków.

Co poleciłbyś osobie, która marzy o takich studiach, ale nie wie, jak się do tego zabrać?

Poleciłbym, aby nie czekała do jutra, tylko już dziś napisała do paru uczelni, które ją interesują. Uczelnie, z którymi ja rozmawiałem, miały bardzo dobrze rozpisany proces rekrutacyjny, a korespondencja mailowa z nimi była szybka i efektywna. A jeśli się ktoś zastanawia czy jechać lub nie - moja rada to jechać. Ilość pracy, jaką wykona się, przebywając samemu daleko od domu, będzie nieporównywalna, a w dodatku będzie to przygoda i szkoła życia.

Opinie (32)

  • Gratulacje odwagi! (1)

    • 34 1

    • Za co gratulacje?

      Co to za odwaga?

      • 0 1

  • (1)

    Cudownie czyta się o takich sukcesach i o młodych, utalentowanych, odważnych ludziach. O ludziach, którzy mają pasję, marzenia i cele. O ludziach, którzy mają otwarte umysły i wciąż poszerzają horyzonty. Gratuluję Panu Bartoszowi, ale także jego rodzicom i wszystkim tym, którzy mieli wpływ na jego wychowanie i edukację :)

    • 30 1

    • Joanna - imię piękna

      • 1 0

  • serdecznie gratuluję! (3)

    Jestem pod wrażeniem progresu jaki robią absolwenci Berklee. A malkontentom z sekcji komentarzy życzę dużo zdrowia!

    • 21 3

    • Szkoda czasu na Berkley (2)

      Tam się można rozwinąć tylko jak ktoś nie umie zupełnie nic.

      • 0 6

      • no tak (1)

        Metheny i inni nic nie potrafili...

        • 1 1

        • Pat Metheny nie kończył Berkley, tylko tam wykładał

          Czujesz różnicę? Jakiś jego uczeń potrafi to, co on? Nie!

          • 2 0

  • Super (1)

    Młody człowiek, a taki dojrzały , podziwiam Jego pasję do muzyki filmowej

    • 20 2

    • Pasja to za mało

      To jest zwykła kreacja człowieka, który z jakichś powodów nie mógł uczestniczyć w formalnej edukacji artystycznej, po której można nazwać się kompozytorem.

      • 1 0

  • Pytanie (2)

    Gdzie można zapoznać się z twórczością owego kompozytora? Czytam, że coś robił, tylko co?

    • 7 0

    • (1)

      w artykule jest link do jego strony :) bartoszgruchala.com

      • 4 2

      • Posłuchałem - niefajne

        Sztampa jak prawie wszystko inne, nic nadzwyczajnego, ale taka jest dzisiejsza młodzież, więcej kreacji niż umiejętności.

        • 5 4

  • (1)

    Gratuluję samozaparcia, dążenia do celu, spełniania swoich marzeń. Jednak samo wykształcenie nie zrobi z nikogo dobrego kompozytora. Jest wielu świetnych kompozytorów muzyki filmowej, którzy są samoukami np. Vangelis. Najlepiej gdy wykształcenie idzie w parze z talentem, czego Panu głęboko życzę :)

    • 9 1

    • No to jeszcze trzeba polecić Panu Bartoszowi

      żeby nauczył się instrumentacji i orkiestracji a nie wkładał gotowce do programu, bo to nie jest komponowanie. I burrito.

      • 4 3

  • (1)

    Bartosz ALO jest z Ciebie dumne !! Wielkie brawa !!!

    • 14 1

    • I tak się zostaje z wyłącznie lokalnymi fanami

      Większość tak ma właśnie. Trochę znajomków, którzy podziwiają, bo znają i tyle. A tu nic interesującego nie ma w tym.

      • 1 1

  • (1)

    Gratulować, ja też jestem pasjonatem muzyki, od małego byłem muzykalny, w gimnazjum grałem w orkiestrze szkolnej na trójkącie.

    • 9 1

    • Kocham Cię :D

      • 3 0

  • Tylko pogratulować (1)

    Wspaniale widzieć dążące do celu młode, zdolne osoby, aż miło popatrzeć, gratulacje!
    Samych sukcesów!!!

    • 7 0

    • Popatrzeć? Nie posłuchać?

      • 0 0

  • Cudna pasja (1)

    Miło poczytać o takiej fajnej, ciekawej i interesującej osobie! Trzymam kciuki za sukcesy! Powodzenia!

    • 6 1

    • Pasja, pasją

      Zawód, zawodem, to, że się nazywa kompozytorem, nie znaczy, że nim jest. To tak, jakbym powiedział, że jestem baletnicą...

      • 1 0

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Nowe Trendy w Turystyce
Nowe Trendy w Turystyce
konferencja
paź 29-30
piątek - sobota
Gdańsk, Europejskie Centrum Solidarności
Miasto mieszkańców i/czy turystów
Miasto mieszkańców i/czy turystów
debata
paź 27
środa, g. 18:00
Gdańsk, Instytut Kultury Miejskiej
IDEA Squash
IDEA Squash
warsztaty, spotkanie
lis 4
czwartek, g. 18:00 - 20:00
Gdańsk, Instytut Kultury Miejskiej

Sprawdź się

Sprawdź się

Wybierz poziom

Źródła energii odnawialnej to: