stat
Impreza już się odbyła

12. Ogólnopolskie Spotkania Podróżników Żeglarzy i Alpinistów Kolosy (18 opinii)

Relacja z imprezy

Najbliższe, czyli 12. Ogólnopolskie Spotkania Podróżników Żeglarzy i Alpinistów odbędą się w dniach 12-14 marca 2010 roku w Gdyni. Tradycyjnie, w ostatni dzień Spotkań, zostaną wręczone Kolosy za dokonania 2009 roku. Program zostanie ogłoszony w połowie lutego, po zakończeniu przyjmowania zgłoszeń.

Od eksploracji dziewiczych korytarzy jaskiń, poprzez samotne rejsy dookoła świata, po ekspedycje do najbardziej oddalonych od cywilizacji zakątków Ziemi. Od tego, co wzrusza i bawi, poprzez edukację i historię, po mrożące krew w żyłach relacje z ekstremalnych wypraw. Pełny obraz dokonań naszych środowisk podróżniczo-eksploracyjnych w ciągu trzech intensywnych dni w Gdyni.

Ogólnopolskie Spotkania Podróżników, Żeglarzy i Alpinistów to zdecydowanie największa impreza globtroterska w Polsce.
W tym roku na wielbicieli wrażeń podróżniczych czeka 2500 miejsc w Hali Sportowo-Widowiskowej w Gdyni. W programie przewidziano ponad 70 pokazów, prelekcji i wykładów, m.in. panel seminaryjny.

Kolosy to impreza dla podróżników, nie tylko dla tych doświadczonych, ale także dla tych początkujących. To też okazja do pochwalenia się swoimi osiągnięcia mi w dziedzinie fotografii oraz możliwość nabycia fachowej literatury i sprzętu niezbędnego podczas wypraw globtroterskich.

DZIEŃ WODY I FOTOPLASTYKONU
Piątek, 12 marca 2010
Prowadzący: Dariusz Podbereski


12.00-14.45 BLOK I

Szalupą do zamku Hamleta
Michał Jósewicz

Chociaż DZ-ta, odkrytopokładowa łódź wiosłowo-żaglowa, z zasady przeznaczona jest tylko do żeglugi śródlądowej i przybrzeżnej, oni postanowili wybrać się nią ze Świnoujścia aż do Helsingør, by zobaczyć zamek Hamleta - Kronborg. Kpt. Michał Jósewicz (62 lata), Stanisław Bolewicz, Krzysztof Marski (obaj 66 lat) oraz fotograf Grzegorz Czarnecki (45 lat) żeglowali wyłącznie za dnia, nocami śpiąc na podłodze jachtu pod plandeką. Zawinęli do czternastu portów (niemieckich, szwedzkich, duńskich i polskich), z wody zwiedzili Kopenhagę, na koniec zaś dopadł ich ulewny deszcz, grzmoty, błyskawice i szkwały o sile sztormu.

Nurkowy rekord świata - wyzwanie rzucone klątwie
Kamil Iwankiewicz

Indianie wierzą, że kto zakłóca spokój wulkanu Licancabur, tego dosięgnie zemsta. Śmiałkowie z Polski postanowili jednak zaryzykować. W kraterze wulkanu leży bowiem najwyżej położone na świecie jezioro (5916 m). A to kusi. Nic dziwnego - Kamil Iwankiewicz nurkując w nim przez 40 minut i kilkakrotnie je opływając, ustanowił rekord świata w nurkowaniu górskim. Cała akcja górska - wejście, zejście (pod wodę) i zejście (na dół) - trwała zaledwie 18 godzin. Oprócz dokonania sportowego wyczynu członkowie wyprawy podziwiali oszałamiające widoki na jednym z najsuchszych obszarów na Ziemi, zapoznali się ze zwierzątkami zamieszkującymi jezioro, którego radiacja porównywalna jest z marsjańską, oraz innymi cudami Ameryki Południowej.

W 198 dni dookoła świata
kpt. Joanna Pajkowska

Najszybszy polski samotny rejs dookoła świata, przeprowadzony zgodnie z Dobrą Praktyką Morską. Opłynięcie Ziemi w kierunku zachodnim zajęło kpt. Joannie Pajkowskiej zaledwie 198 dni (zakończyła go w styczniu 2009 roku). Na trasę liczącą 25 tys. mil wyruszyła z Panamy, by następnie przez Pacyfik i wzdłuż północnych wybrzeży Australii dostać się na Ocean Indyjski, skąd dalej, wokół Afryki Południowej, przez Atlantyk i Morze Karaibskie dotrzeć z powrotem do Panamy. Swojego wyczynu polska żeglarka dokonała na 8,5-metrowym jachcie mantra "ASIA", zaprojektowanym i wykonanym przez Andrzeja Armińskiego w jego szczecińskiej stoczni.

El Condor Rio Colca
Krzysztof Mrozowski, Dariusz Kandzia

Celem wyprawy do Ameryki Południowej była eksploracja dna niezbadanego dotychczas dwudziestokilometrowego odcinka Kanionu Colca w Peru. Prowadzono ją w sposób kanioningowy z wykorzystaniem sprzętu raftingowego i wspinaczkowego. Członkom ekspedycji udało się pokonać cały zaplanowany odcinek: od mostu Madrigal, aż do San Galle. Uwieńczone sukcesem przedsięwzięcie składało się z dwóch wypraw. W trakcie przerwanej ze względu na wyjątkowo trudne warunki "El Condor Rio Colca 2008" zespół przebył pierwsze 8 km. W miejscu, w którym uczestnicy zmuszeni byli opuścić trasę, rozpoczęto "El Condor Rio Colca 2009". Eksploracja "najbardziej polskiego" kanionu na świecie, zorganizowana przez Akademicki Klub Turystyczny "Watra" z Gliwic, przy współpracy z Akademickim Klubem Turystyki Kajakowej "Bystrze" z Krakowa, zakończyła się 2 lipca 2009 roku.

Młodzi na "Starym" wokół Islandii
Piotr Owczarski

Odwiedzili rezerwat bałtyckich fok na wyspie Anholt, widzieli gejzery i czynne wulkany, żeglowali koło wodospadów wpadających wprost do oceanu. Wrażenia niesamowite, szczególnie gdy ma się 16 lat (tyle wynosiła średnia wieku załogi) i pierwszy raz wypływa się na ocean. W czasie tego rejsu na pokładzie jachtu "Stary" młodzież pod opieką kpt. Macieja Krzeptowskiego, Piotra Owczarskiego i garstki innych doświadczonych żeglarzy opłynęła Islandię, okrążając m.in. groźny cypel Hornbjarg i przecinając koło podbiegunowe północne. Przemierzając strefę czasu, który już minął, młodzi na "Starym" nie zapomnieli również o tym, by uczcić 50. rocznicę pierwszego polskiego rejsu "Witezia II" do Islandii.

14.50-15.20 PRZERWA

15.20-18.25 BLOK II

odwodna planeta
Dariusz Sepioło

"Podwodna planeta" to projekt, którego celem jest pokazanie różnorodności świata skrywającego się pod powierzchnią mórz i oceanów. Zadziwiające, jak bardzo uboga jest nasza wiedza o podwodnym świecie - środowisku, które zajmuje ponad 70% powierzchni Ziemi. Więcej razy lądowaliśmy na Księżycu niż na dnie najgłębszego oceanu. Darek Sepioło, dziennikarz i fotograf magazynu "Wielki Błękit" odbył w 2009 roku podróż przez wszystkie 7 kontynentów. Od lodowatych wód Antarktyki po bajeczne rafy koralowe Fidżi. Efektem tej podróży jest film dokumentalny i seria artykułów pokazująca jak różnorodny świat skrywa królestwo Neptuna.

Samotny rejs dookoła świata
Marta Sziłajtis-Obiegło

Najmłodszy kapitan ze starym patentem i najmłodsza Polka, która samotnie opłynęła świat. Prosto z obrony pracy magisterskiej 22-letnia Marta wyleciała do wenezuelskiego portu Puerto la Cruz, gdzie wsiadła na pokład jachtu mantra "Ania". Przez następny rok samotnie żeglowała trasą pasatową po nie zawsze spokojnej wodzie. W czasie podróży nie zabrakło podartych żagli, wspaniałych ludzi, sztormów, pięknych wysp i wąskich przesmyków między rafami, cały rejs zaś przebiegał niezwykle sprawnie. Dobra organizacja pozwoliła Marcie znaleźć czas na rozmaite rozrywki - brała udziału w safari, nurkowała z rekinami i płaszczkami w podwodnych grotach, pomagała Ekwadorczykom w ratowaniu żółwi, a także wjechała konno na wulkaniczne wzgórze.

Samotnie wzdłuż brzegów Bajkału
Aleksander Doba

Nie dość, że jako pierwszy Polak w historii samotnie opłynął składanym kajakiem "Syberyjskie morze", to jeszcze "na luzie", bo z pięciodniowym wyprzedzeniem, zdążył do Polski na ślub syna. Doświadczony (63 lata) i świetnie znany publiczności Kolosów kajakarz z Polic tym razem spędził 41 dni na wodach najgłębszego jeziora na świecie. Po przepłynięciu 1954 km i zamknięciu pętli w Listwiance spłynął jeszcze dodatkowe 70 km rzeką Angarą do Irkucka. Na całej trasie musiał zmagać się z nieprzewidywalną i zmienną pogodą, trudami samotnej podróży, brakiem cywilizacji i ograniczoną łącznością. Przede wszystkim jednak doświadczał kontaktu z dziką naturą, gościnnymi ludźmi oraz spełnił swoje marzenie.

Darwin & Tierra del Fuego
Gość specjalny - kpt. Henryk Wolski

Chociaż ekspedycja "Darwin & Tierra del Fuego" była skrupulatnie przygotowana, już na początku pojawiły się problemy. Transport "Fuegii", repliki łodzi wielorybniczej z XIX wieku, na której mieli płynąć uczestnicy wyprawy, znacznie się opóźnił, wskutek czego niemożliwe stało się okrążenie Przylądka Horn. Żeglarze skupili się na drugiej części planu - rejsie upamiętniającym 200. rocznicę urodzin Karola Darwina, który w 1833 roku na pokładzie dowodzonego przez kpt. Roberta Fitzroya HMS "Beagle" brał udział w pionierskiej wyprawie kartograficznej do Ziemi Ognistej. Wiosłowo-żaglową odkrytopokładową łodzią pływali na trudnym akwenie, znanym z niespodziewanych silnych wiatrów spadowych i niedostępnych skalistych brzegów.

Dookoła świata po uśmiech dziecka
Natasza Caban

Na 10-metrowym jachcie "Tanasza Polska Ustka" w 28 miesięcy samotnie opłynęła świat, pokonując ponad 26 tys. mil morskich i 3 oceany. Zaczęła na Hawajach, a po drodze odwiedziła m.in. Vanuatu, Port Moresby, Darwin, Wyspy Kokosowe, Reunion, Kapsztad, Wyspę św. Heleny, Panamę, Wyspy Galapagos i Markizy. Nie tylko jednak żeglowała, ale również, we współpracy z Fundacją "Mimo Wszystko", przygotowała i zrealizowała akcje charytatywne: "Rejs z Nataszą" i "Medivet Rejs z Nataszą". Podczas dwóch postojów na trasie swojego rejsu zaprosiła na pokład "Tanaszy" podopiecznych fundacji, spełniając w ten sposób ich marzenia o egzotycznej podróży i żeglowaniu. W trakcie wyprawy wykazała wyjątkową determinację i talent, samodzielnie organizując od podstaw całe przedsięwzięcie.

18.25-19.00 PRZERWA

FOTOPLASTYKON
19.00-23.35 BLOK III

Na falach Amuru
Karol Kustusch

Na wyprawę wielką azjatycką rzeką pchnęła go pasja przyrodnicza. Mimo że nigdy wcześniej nie brał udziału w spływach kajakowych, udało mu się przepłynąć 1000 km dolnym biegiem Amuru (w całości rosyjskim, niegraniczącym z Chinami). Interesowała go głównie flora i fauna dalekowschodnich lasów mieszanych, leżących w strefie przejściowej pomiędzy północnymi lasami iglastymi tajgi, a liściastymi lasami Kraju Nadmorskiego. Wysiłek niezbędny do pokonania rzeki, miejscami szerokiej na pięć kilometrów, wynagradzały niesamowite krajobrazy. Spotkania z miejscowymi rybakami, poszukiwania choć skrawka suchego miejsca na rozbicie namiotu oraz spotkanie z niedźwiedziem, to wydarzenia, które dodatkowo ubarwiły jego wyprawę.

Canoe Expedition Danube 2008 - przez środek Europy
Dariusz Aksamit, Andrzej Burgs

Przepłynęli lub przeciągnęli kajaki przez każdy kilometr Dunaju. Zaczęli u samych źródeł, gdzie krzyżują się potoki Brigach i Berg, by po 38 dniach wiosłowania, odwiedzeniu 10 państw i pokonaniu 2840 km, dotrzeć do Morza Czarnego. Aby to osiągnąć, przemierzali dziennie od 80 do 120 km, od świtu do zmierzchu, podziwiając różne oblicza Dunaju. Rzeka, początkowo przypominająca raczej malowniczą łąkę pełną kwiatów, fragmentami płynęła z dużą prędkością wśród wysokich wapiennych skał, kiedy indziej zaś rozszerzała się nawet do 800 m. A przy tym nie oszczędzała czterem studentom przygód, jak choćby tej, gdy w ciągu zaledwie jednej nocy zostali przepędzeni przez dzikie psy, wpadli wprost na kłusowników, a po zmianie noclegu obudziło ich rżenie koni, wyciągających ich rzeczy z kajaków.

Zobaczyć morze
Film 10'

Przejmująca relacja o rejsie "Zawiszą Czarnym" niewidomych żeglarzy, mówiąca o tym, jak wiele wymiarów może mieć podróż i jak różne mogą być sposoby doświadczania świata. Roman Roczeń wspomina: "Kiedy pierwszy raz «zobaczyłem morze», zrozumiałem, jak inne były moje (osoby zupełnie niewidomej) wyobrażenia o rejsie. Zrozumiałem, że żaden niewidomy, który nie popłynie, nie zrozumie. Nie da się opowiedzieć, nie da się nawet przybliżyć dźwięków, nutki niepokoju, woli zwycięstwa nad sobą. To piorunująca mieszanka doznań, które składają się na wspomnienia z rejsów".

Film powstał podczas jednego etapów czwartej edycji projektu "Pokonać morze". Produkcja: Nautilus Media Jolanta Klupś, 2009.

Patagonia z poziomu morza
Piotr Opacian

Laureat Kolosa 2005 za samotną, 700-kilometrową podróż kajakiem przez boliwiską dżunglę, w górę rzeki Madidi, tym razem wybrał się - rzecz jasna także kajakiem - w morską wyprawę wzdłuż wybrzeży chilijskiej Patagonii. W ciągu 30 deszczowych, wietrznych i niezwykle zimnych dni przepłynął z Puerto Montt na południe laguny San Rafael i powrócił do Puerto Chacabuco. Rejs po tak trudnym akwenie stanowił dla samotnego podróżnika prawdziwy test wytrzymałości zarówno fizycznej, jak i psychicznej. Jego walkę z żywiołem i samym sobą, w trakcie której pokonał blisko 1000 km, w tym odcinek przez otwartą na bezpośrednie działanie Pacyfiku zatokę Corcovado, podziwiały tylko delfiny, uszatki i pingwiny.

Przez bagna i selwę na granicy wenezuelsko-gujańskiej
Michał Kochańczyk, Justyna Naumowicz, Izabela Stachowicz

Przeprawa przez trawiasty płaskowyż wenezuelskiej Gujany, przez rozległe bagna Rio Warpata i selwę, aż do podnóży niezdobytych płaskowyży (tepuj): Tramen (2800 m), Kararaurin (2450 m) i Iru Tepuy (2800 m), w rejon, gdzie jeszcze nie dotarli cudzoziemcy. Podczas tej małej, rekonesansowej wyprawy jej uczestnicy zaprzyjaźnili się z Indianami z plemienia Pemon i wspólnie z nimi eksplorowali selwę.

El Camino Baby
Marek Klonowski

W 2005 roku wyróżniony za niezwykłą wędrówkę po Ameryce Południowej, trzy lata później, razem z Tomaszem Mackiewiczem, otrzymał Kolosa w kategorii "Wyczyn Roku" za ekstremalną wyprawę przez terytorium Alaski i Jukonu oraz wejście na Mount Logan. Podróż z 2009 roku, choć nie aż tak ekstremalna, dla Marka Klonowskiego była co najmniej równie ważna - odbył ją bowiem w towarzystwie Idy i ich 1,5-rocznego synka. Przez trzy tygodnie pokonali na rowerach 900 km hiszpańskim szlakiem św. Jakuba. W upale, deszczu i po trudnych drogach dotarli do Santiago de Compostela. W myślach pozostanie im niezapomniana przygoda oraz fantastyczna pamiątka z podróży małego dziecka: przejażdżka karetką, pierwszy pocałunek, pierwsza zjedzona ośmiornica.

Najdłuższy Marsz, czyli oblicza indiańskiej Ameryki
Adam Piekarski

Przez pięć miesięcy 2008 roku z San Francisco do Waszyngtonu szli i biegli uczestnicy Najdłuższego Marszu II, zorganizowanego przez legendarnego założyciela Ruchu Indian Amerykańskich, Ojibwa Dennisa Banksa, w 30. rocznicę pierwszego takiego wydarzenia. Biorący udział w tej nietypowej podróży Adam Piekarski na trasie marszu odwiedził liczne indiańskie rezerwaty, m. in. plemion Cheyenne, Arapaho, Sioux, Cherokee, Choctaw oraz Creek. Rozmawiając z rdzennymi mieszkańcami Ameryki, a także uczestnicząc w ich ceremoniach i obrzędach, zweryfikował romantyczny stereotyp Indian, jednocześnie pogłębiając wiedzę o ich życiu i kulturze.

Karelia 2009
Anna i Wiesław Michalak

Małżonkowie w poprzednim roku wyróżnieni za prezentację "Ałtaj 2008", tym razem przedstawią relację ze swojej wyprawy do Karelii, autonomicznej republiki Rosji. Wraz z szesnastoosobową grupą rosyjskich przyjaciół, kajakami i katamaranami przemierzyli zdradliwą rzekę Wilczę, usiane wysepkami wielkie jeziora karelskie i urokliwe Morze Białe. Podróżując przez niedostępne i odludne rejony podbiegunowe, doświadczyli niezwykłej gościnności oraz sympatii ze strony Rosjan. Urzekło ich też piękno surowej przyrody.

Kajakiem po Nilu
Celina Mróz i Jarosław Frąckiewicz

Oto naprawdę niekonwencjonalny sposób, by poznać Egipt i jego zabytki - spłynąć kajakiem po Nilu. Chcących tego dokonać Celiny i Jarosława nie zraziła nawet taka nieoczekiwana, a przy tym zasadnicza trudność, która wyszła na jaw dopiero na miejscu, że rzeka jest niedostępna dla kajakarzy. Mimo wszystko postanowili spróbować i po obejrzeniu skarbów położonego na południu Asuanu, wczesnym świtem spuścili swoje kajaki na najdłuższą rzekę Afryki, by wyruszyć w stronę Luksoru. Po drodze spotkało ich jednak kilka niespodzianek, z powodu których osiągnięcie celu okazało się nie takie łatwe. O takich przygodach Jarosław Frąckiewicz potrafi opowiadać jak mało kto.

160 km spacerem, czyli solowy trawers Khan Tengri
Tomasz Mackiewicz

Samotna wyprawa laureata Kolosa 2009 na siedmiotysięczny szczyt w górach Tien-szan na pograniczu kazachsko-kirgiskim. Zbudowaną z marmuru górę Mackiewicz zamierzał podejść, rozpoczynając od 160-kilometrowego "spaceru" po lodowcu Inylczek, następnie zaś wspinając się drogą Woronina z 1975 roku. Z uwagi na zagrożenie lawinowe musiał co prawda na miejscu zweryfikować swoje plany, nie przeszkodziło mu to jednak w zdobyciu wierzchołka Khan Tengri (7010 m), na którym stanął 2 sierpnia. Spełnił w ten sposób swoje marzenie, które "chodziło" za nim od dłuższego czasu.


DZIEŃ PODRÓŻY I WYCZYNU
Sobota, 13 marca 2010
Prowadzący: Janek Mela


10.00-12.50 BLOK IV

Azja Środkowa po polsku
Filip Czuchwicki, Szymon Brzóska

Dwumiesięczna podróż na Syberię, do Kazachstanu i Kirgizji śladami polskich zesłańców i emigrantów. W jej trakcie Filip i Szymon przekonali się, że ojczysty język można usłyszeć nawet tysiące kilometrów od domu i spotkali niezwykłych ludzi, którzy nigdy nie zapomnieli o swojej ojczyźnie. W podróży doświadczyli wzniosłości gór oraz bezkresu stepów, a także zrozumieli, dlaczego tereny te określano mianem więzienia bez krat. Dzięki pomocy Polonii oraz napotkanych po drodze osób, starali się poznać kulturę Sybiraków, Kazachów i Kirgizów, zawieszoną pomiędzy tradycją a nowoczesnością.

W cztery strony świata
Kasia Huzarska

Przekroczyła strefy terytorialne dwudziestu państw, zastawiła odcisk stopy na czterech kontynentach i przeprowadziła cztery projekty naukowe. A wszystko to w ciągu jednego tylko roku. Zaczęła na południu - spacerowała marokańskimi ścieżkami, mieszkała z Berberami i świętowała swoje urodziny, słuchając pieśni nomadów. Potem był zachód i samotne przemierzanie meksykańskich, bezkresnych przestrzeni, zejście do jaskini, górska wspinaczka i odwiedziny buszujących w ruinach miasta Majów małp. Na północny doświadczyła arktycznego słońca i uciekała przed niedźwiedziem polarnym. Wreszcie na wschodzie, w Afganistanie, poznała smak Kabulu, dotarła do legendarnej Doliny Pandższiru - Pięciu Lwów i przeprowadziła ważne badania naukowe.

Synowie przestrzeni
Beata Jakuszewska

Reporterska opowieść o Beduinach i ich stosunku do konfliktu na Bliskim Wschodzie. Po pół roku spędzonym z Nomadami na Saharze Beata Jakuszewska wyruszyła autostopem ku kolejnym otwartym przestrzeniom - na pustynie Bliskiego Wschodu. Przebywając tym razem z Beduinami, "synami przestrzeni", przekonała się, w jaki sposób ten żyjący na obrzeżach konfliktu izraelsko-arabskiego wolny lud pustyni odczuwa skutki walk. Relacja Beaty Jakuszewskiej to nie tylko historia podróży w rzadko odwiedzane miejsca, ale przede wszystkim fascynująca wędrówka ścieżkami kultury i wrażliwości oraz odkrywanie zagadek tożsamości.

Oswoić Afrykę
Katarzyna Priebe, Andrzej Bis

Jeśli marzy się o tym, by karmić i drapać za uchem lwa, trzeba czasem zadziałać zdecydowanie. Oni sprzedali firmę i ruszyli w wymarzoną podróż - do Afryki. W ciągu pięciu tygodni spędzonych na Czarnym Lądzie uczucie strachu, którego doświadczali, niejednokrotnie mieszało się im z fascynacją. Tak było na przykład wtedy, gdy w nocy - po tym jak zgubili się na Safari - spotkali hipopotama lub przez pomyłkę rozbili swój namiot na zejściu do wodopoju i aż do świtu wokół ich obozu spacerowały bawoły, hieny i dzikie psy.

Azjatycki moto-kalejdoskop
Aleksandra Trzaskowska, Jerzy Pietkiewicz

Przez sześć miesięcy na motocyklach przemierzyli pustynie Iranu, Turkmenistanu i Uzbekistanu, pokonali suchy Pamir, zaśnieżony Ałtaj i Tien-szan. W Nepalu przejechali regiony porośnięte tropikalną dżunglą, a w Tybecie, Aksi Quin i indyjskiej części Himalajów najwyżej na świecie położone przejezdne przełęcze. W Xinjiangu wybuchły akurat zamieszki i panował stan wyjątkowy, do Turkmenistanu ograniczono wjazdy ze względu na świńską grypę, a w Iranie były wybory prezydenckie. Mimo wszystko Ola i Jurek dojechali zaplanowaną trasą z Warszawy do Kalkuty. O takich przygodach jak obiad z pasterzami w dzikich górach Kaçkar, wypiekanie chleba z mistrzem Gruzji w boksie czy nauczanie języka angielskiego małych mniszek w Indiach, na pewno długo nie zapomną.

12.50-13.20 PRZERWA

13.20-16.10 BLOK V

Drogi do wolności
Dominik Szmajda

Po przebyciu pięknego wybrzeża Maroka, pustynny wiatr na Saharze Zachodniej dał mu solidny wycisk. Nagrodą za trud okazało się Mali. Jadąc piaszczystymi ścieżkami wzdłuż rzeki Niger, kilkakrotnie trafił do wiosek, których mieszkańcy nigdy wcześniej nie spotkali przybysza z Europy. Pokochał majestatyczne baobaby i z przyjemnością wsłuchiwał się w zachodnioafrykańską muzykę na festiwalu w Segou. Choć wybrał samotną rowerową podróż, by poczuć wolność, nie stronił od ludzi. Poznał członków rybackiego plemienia Bozo, od których dowiedział się o zaklinaczach hipopotamów żyjących w rzece Niger, a dzięki pomocy spotkanego na drodze Dogona, dane mu było znaleźć się w świecie, z którego istnienia mało kto zdaje sobie w ogóle sprawę.

Odyseja andyjska 2009
Piotr Kłosowicz

Niebywałe przedsięwzięcie łączące podróż rowerem z trekkingiem i wspinaczką. Celem samotnej wyprawy było zdobycie sześciu andyjskich szcześciotysięczników w rejonie Puna de Atacama oraz dokonanie rowerowego trawersu pustynnych bezdroży. W ciągu trzech miesięcy spędzonych w Chile i Argentynie Piotr Kłosowicz stanął na szczytach Aconcaguy, Mercedario, Bonete Chico, Pissis Main, Pissis East, wszedł "nową drogą" (Ruta Varsoviana, czyli "tam, gdzie wola i ochota") na Ojos del Salado i pokonał, rowerem (z przyczepką) i na piechotę ponad 3000 km. Niezwykle różnorodna, pomysłowa podróż, będąca równocześnie przykładem ogromnej wytrwałości i wytrzymałości.

Stopem przez azjatyckie góry
Anna Borecka-Pasek

Samotna, trzymiesięczna podróż przez siedem muzułmańskich krajów, która dostarczyła niezliczonych i niezwykle różnorodnych przygód. Anna Borecka-Pasek wspinała się w górach Elbrus i Pamirze (do 6100 m), doświadczyła skrajnych temperatur (od +50ºC do -25ºC), żyła w muzułmańskich domach i kirgiskich jurtach, a także przyglądała się burzliwym demonstracjom w Teheranie oraz pacyfikacji Ujgurów w Chinach. W Tadżykistanie kosiła trawę, kierowała rosyjską ciężarówką i odwiedziła bazę wojskową na wysokości 5000 m. A wszystko to, dzięki 19-letniej córce, która zrezygnowała z wakacji i zastępowała ją w tym czasie w pracy.

Zimno i mokro: "Expedición Triatlón Patagónico 2009"
Arkadiusz Mytko

Ponad sześć miesięcy w drodze, w ekstremalnych, zimowych warunkach. "Antek" przemierzył całą Patagonię wyłącznie dzięki sile własnych mięśni. Pierwsze 2000 km pokonał rowerem, w deszczu, po gęstym błocie, a miejscami po lodzie i śniegu. Potem przesiadł się na narty i, ciągnąc za sobą sanie, wykonał trudny trawers południowego lodowca kontynentalnego i otaczających go gór. Porywisty wiatr przekraczający momentami prędkość 150 km/h zniszczył mu większość sprzętu i pozbawił jedzenia. Ostatni etap, Cieśninę Magellana i Kanał Beagle z Punta Arenas do Puerto Williams, przepłynął kajakiem. Wiatry, zmienne prądy i wysokie fale zmuszały go do wiosłowania i koncentracji przez całe 500 km. Na koniec przeniósł kajak na drugą stronę Kordyliery Darwin.

Rowerem przez indyjskie Himalaje
Wojciech Zieleziecki

22-letni rowerzysta, który sam zarobił na swoją autorską wyprawę do źródeł Gangesu i po indyjskich Himalajach, tuż przed wyjazdem miał chwilę zawahania. W podjęciu ostatecznej decyzji pomogła mu interesująca się numerologią koleżanka - z liczb "wyczytała", że musi się udać. I tak też się stało. Wojtek przejechał na swojej trasie przez Himachal Pradesh, Ladakh oraz Dżammu i Kaszmir w północnych Indiach. Na rowerze pokonał najwyżej położoną administracyjnie drogę świata i dotarł do przełęczy Khardung La. W czasie podróży dał się też porwać do tańca hinduskim pielgrzymom oraz poznał gościnność mieszkańców Indii.

16.10-16.40 PRZERWA

16.40-19.20 BLOK VI

Jedną nogą w mezolitycznym błocie Amazonii - Huaorani 2009
Tomasz Raczyński

Wędrowiec, który dotrze do ekwadorskiej Amazonii i spotka się z bezwzględnymi Indianami Huaorani, poczuje się zagubiony w czasie. Trudno zresztą, by było inaczej - na terenach zamieszkanych do niedawna przez całkiem odizolowane od reszty świata plemię, pojawiły się kampanie naftowe i Indianie z mezolitu weszli wprost do XXI wieku. Tomasz Raczyński i Joanna Kozak przekonali się, że choć dziś Huaorani mają telefony komórkowe i strzelby, nie zmienili się aż tak bardzo - nadal prowadzą zbieracko-łowiecki tryb życia i polują przy pomocy dzid i dmuchawek.

Tam, gdzie oczy poniosą
Piotr Strzeżysz

Dla większości spotkanych Kirgizów byli Amerykanami lub "Angliczanami", a dla reszty biedną, bo bezdzietną parą, w dodatku podróżującą po ich kraju nie konno czy samochodem, lecz rowerami. Ale to dzięki jeździe na dwóch kółkach mogli się udać naprawdę i dosłownie tam, gdzie oczy poniosą. Alicji i Piotrowi Kirgizja będzie się kojarzyć z tonami arbuzów, ustawionych w piramidy, babuszkami sprzedającymi pierogi wprost z dziecięcych wózków, nietkniętymi krajobrazami oraz rozmowami z tubylcami. To od nich usłyszeli przepis, w jaki sposób postarać się o syna, a nie córkę, oraz dowiedzieli się, czemu Kirgizi nie są tak krzepcy i rośli jak kiedyś. Po kilometrach przejechanych fatalnymi drogami, odkryli, że nocleg w suchym namiocie to prawdziwa ekstrawagancja, a gorąca herbata jest nie lada rarytasem.

Motocyklem dookoła świata
Goście specjalni - Michał Gąsiorowski i Tomasz Gorazdowski

Pomysł wyprawy zrodził sie, gdy Tomek przeczytał książkę, którą dostał w prezencie od brata - "Long way round" Ewana McGregora i Charliego Boormana. Co prawda nie miał takiego jak jej autorzy zaplecza (BBC), ani motocyklowego doświadczenia, ale i tak udało mu się przekonać do pomysłu kolegę z pracy. W 125 dni dwaj dziennikarze radiowej Trójki odwiedzili m. in. Turcję, Iran, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Indie, Tajlandię, Malezję, Singapur oraz Stany Zjednoczone. O bólu pleców, pomocy Hameda w naprawie poważnie uszkodzonego motocykla, kompletnym chaosie komunikacyjnym w Indiach, ślubach w Las Vegas, walce z amerykańskim urzędem celnym oraz wielu innych ciekawych wydarzeniach motocykliści na bieżąco opowiadali słuchaczom. Codzienną relację z wyprawy można też było znaleźć na stronie internetowej Polskiego Radia. W końcowym etapie podróży dziennikarzom towarzyszyli liczni motocykliści, kibicujący i gratulujący im przejechania 21 tys. km i okrążenia świata.

Afryka Nowaka - polskie ślady na pustyni
Piotr Sudoł, Anna Grebieniow, Piotr Tomza

Pierwsze trzy odcinki (dwa libijskie, jeden egipski) zaplanowanej na dwa lata rowerowej sztafety szlakiem Kazimierza Nowaka, który w l. 30. XX wieku samotnie, rowerem i pieszo, przejechał Afrykę z północy na południe i z powrotem. Liderzy zakończonych do tej pory etapów (łącznie ponad 6000 km) opowiedzą o swoich zmaganiach z pustynią, nie zawsze przyjemnych spotkaniach z ludźmi oraz o uwieńczonych niebywałym i niespodziewanym sukcesem poszukiwaniach afrykańskich śladów wielkiego polskiego podróżnika.

W bezprecedensowym i skomplikowanym organizacyjno-logistycznie przedsięwzięciu, jakim jest "Afryka Nowaka", bierze udział kilkudziesięciu podróżników z Polski i zagranicy. W tej chwili uczestnicy kolejnej "zmiany" sztafety znajdują się w Sudanie. Planowane zakończenie wyprawy nastąpi w listopadzie 2011 roku w Algierze.

19.20-19.50 PRZERWA

19.50-23.20 BLOK VII

West - Man - Woman
Katarzyna Gembalik, Mikołaj Książek

Laureaci Kolosa 2006 za podróż "kosmiczną" pakistańską ciężarówką przez Azję Środkową, na rok ubiegły zaplanowali sobie kąpiel w najgłębszym jeziorze świata, Bajkale, i przejazd przez Syberię starym, rosyjskim motorem. Los zrewidował ich plany bardzo szybko, bo zakupiony w Irkucku motocykl, musieli zostawić na kazachskiej granicy. Dlaczego jednak mieliby rezygnować? Przez wysychające Jezioro Aralskie, Kirgistan i Uzbekistan przejechali 32-letnim moskwiczem. Gdy radzieckie auto, przerobione przez nich na "hipisowskie cabrio", zawiodło, zmienili plany po raz kolejny - porzucili wóz na środku pustyni i w dalszą podróż ruszyli stopem.

Długa droga przed ołtarz
Magdalena Nitkiewicz, Paweł Opaska

Gdy we wrześniu 2006 roku wyjeżdżali na rowerach z Polski, nie mieli jeszcze ustalonej trasy ani terminu powrotu. Przejechali przez Europę, mieszkali u irańskiej rodziny, jedli obiad w domu Palestyńczyka, zachwycali się Chinami, uciekli przed biedą Indii, nieco rozczarowały ich Chile i Argentyna. Na dwóch kółkach pokonali najwyższe z gór - Himalaje, Karakorum, nowozelandzkie i południowoamerykańskie Andy. Oczywiście nie obyło się bez przeszkód: Magdę potrącił minibus i ukąsił skorpion, Paweł zaś nabawił się kataru. Wrócili w kwietniu 2009 roku, po przejechaniu 33803 km. Podróż zakończyła się dramatycznie - na ślubnym kobiercu.

MotoSyberia: Reaktywacja
Maciej Swinarski, Mirosław Kolerski

W 2007 roku trzech motocyklistów dotarło do położonego na rubieżach azjatyckiej części Rosji Magadanu. Wydawało się, że to "koniec świata", ale ich zżerała ciekawość, by sprawdzić, co jest dalej. Przedsięwzięcie było o tyle zuchwałe, że rejony te latem zmieniają się w bagna poprzecinane rzekami. Pomysłów na pokonanie ich z motocyklami było wiele: testowali je na mazurskich jeziorach, radzili się też tubylców, którzy za każdym razem stwierdzali, że na sukces nie mają szans. Po miesięcznych, bezskutecznych staraniach, by dostać się do Anadyru przez Kamczatkę, zmienili początkowo zaplanowaną trasę i spłynęli Kołymą na północ Jakucji, dalej zaś, już na motorach, przemierzyli całą północną Czukotkę. Cel został osiągnięty.

Pokonać Północ
Marcin Gienieczko

Na Północ zamierzył się naprawdę solidnie: najpierw postanowił niewielkim gumowym kajakiem spłynąć rzeką Ponoj do morza Barentsa, następnie Morzem Białym opłynąć południową część Półwyspu Kolskiego, potem zaś - już pieszo, z plecakiem i wózkiem - przejść przez mało dostępne góry północnej Kanady - Mackenzie. Ostatnim etapem miała być Syberia i przeprawa od Magadanu po Ocean Arktyczny - wyspę Ayon na Czukotce. Wyprawa w ekstremalnych warunkach przez Rosję i Kanadę, stanowiła dla Marcina Gienieczki trudny sprawdzian woli i wytrzymałości. W swojej prezentacji opowie, czy i jak udało mu się go przejść.

Incognito po Dachu Świata (w 45 dni dookoła Chin)
Joanna Marcińczyk, Krzysztof Gutteter

Dwoje młodych w Tybecie - bez specjalnych pozwoleń, bez rządowego przewodnika, bez kompleksów. Asia i Krzysiek odważyli się na podróż "na wariackich papierach", dzięki czemu mieli okazję poznać prawdziwy Tybet i jego mieszkańców. Bawili się na weselu, brali udział w stypie, w przebraniach przemieszczali się lokalnymi środkami transportu. Oprócz odbycia tej nielegalnej, z punktu widzenia chińskiego prawa, podróży, przejechali też ponad 4000 km niedawno uruchomioną linią kolejową T27 łączącą Pekin z Lhasą. O swoich przygodach potrafią opowiadać z dystansem i dużym poczuciem humoru.

African Express 2009Iza i Piotr Witkowscy

Tempo mieli zawrotne - podróż drogą lądową z Warszawy na sam koniec Afryki, aż do Kapsztadu, zajęła im zaledwie 65 dni. Swoim samochodem przejechali w tym czasie 21 tys. km, przecinając dwa zwrotniki i równik. Wspięli się po piramidzie egipskiej biurokracji, a gdy w słonecznym skwarze pokonywali sudańską pustynię, do chłodzenia buntującego się silnika jeepa używali nie klimatyzacji, a ogrzewania. Bez wsparcia pokonali niebezpieczne kenijskie tereny, w Zambii natomiast uciekali przed słoniami i weszli do rzeki z krokodylami. Gdy wreszcie (całkiem szybko) stanęli na Przylądku Dobrej Nadziei, poczuli, że marzenia się spełniają.

Upalno-mroźna Zatoka Botnicka
Krzysztof Batycki

Znad książek i komputera przesiadał się wprost na rower. Choć na co dzień nie uprawia żadnego sportu, okrążenie Zatoki Botnickiej nie sprawiało mu żadnego problemu. Gorzej bywało z pogodą: w Helsinkach przywitał go niespotykany w maju 30-stopniowy upał, z kolei, gdy znalazł się na północy Finlandii, odmroził sobie obie ręce. Nawet przez moment jednak nie żałował - piękne, surowe skaliste wybrzeża były dokładnie tym, czego szukał, chcąc wyrywać się na chwilę z codzienności i "betonowej cywilizacji". W czasie podróży odwiedził też wiele fińskich i szwedzkich

DZIEŃ GÓR I KOLOSÓW
Niedziela, 14 marca 2010
Prowadzący: Jakub Niziński


10.00-13.05 BLOK VIII

"Ciekawa" droga do Kahlersberg
Dariusz Bartoszewski

Członkowie Sopockiego Klubu Taternictwa Jaskiniowego i Sekcji Grotołazów Wrocław po raz kolejny udali się w austriacki masyw Hagengebirge. Skupili się na jaskini "Ciekawej", gdzie rok wcześniej dokonali obiecujących odkryć. Za ciasnym ciągiem pionowym, od głębokości 150 m, rozpoczynał się obszerniejszy poziomy system korytarzy, w którym wyczuli silny przewiew. W tym roku wrócili tam, by kontynuować eksplorację, posuwając się na południe, w stronę najwyższego szczytu w rejonie - Kahlersberg (2350 m ). Starali się przede wszystkim rozpoznać poziome piętro i skartowali aż 2,5 km korytarzy jaskini, dzięki czemu "Ciekawa" osiągnęła długość 3 km (przy 280 m głębokości).

Alpejski maraton: 12 × 4000 m
Łukasz Supergan

Początkowo chciał wejść tylko na Mont Blanc, ale ponieważ apetyt rośnie w miarę jedzenia, w Alpy francuskie i szwajcarskie Łukasz pojechał w końcu z zamiarem samotnego zdobycia aż dwanaście czterotysięczników "za jednym razem". Trudne warunki atmosferyczne zmusiły go do skorygowania planów, ale to, że nie udało mu się wspiąć na Dufourspitze czy Matterhorn, "nadrobił" na innych wierzchołkach, których wcześniej nie brał pod uwagę. W trakcie swojego alpejskiego maratonu w ciągu 28 dni samotnie wszedł na trzynaście czterotysięczników, pokonując łącznie 30 km przewyższeń i trawersując masyw Mont Blanc.

W Kaninie ciasno jak zwykle
Paweł Ramatowski

Działalność grotołazów z Sekcji Taternictwa Jaskiniowego Klubu Wysokogórskiego Kraków w słoweńskim masywie Kanin trwa już 11 lat. Podczas ubiegłorocznej wyprawy, w trakcie której eksplorowano jaskinię BC 10, pojawiła się szansa na kolejny otwór systemu Poljska Jama - Mala Boka (za osiągnięcie w nim głębokości 1319 m krakowscy grotołazi otrzymali Kolosa 2005). Jaskinię pogłębiono o 300 m (do poziomu 700 m), długość korytarzy przekroczyła zaś 1,35 km. Głównym problemem, z jakim zmierzyli się speleolodzy, były "legendarne" już trudności Kaninu, czyli bardzo ciasne korytarze. A wszystko to w przededniu 60. rocznicy utworzenia Klubu Grotołazów - STJ KW Kraków, pierwszego klubu jaskiniowego w Polsce, która przypada w tym roku.

Jackdaniels do dna, czyli Bobry w Austrii
Wit Dokupil

Aż o 2000 m udało się powiększyć długość korytarzy w jaskini Jackdaniels w masywie Tennengebirge w Alpach Salzburskich grotołazom ze Speleoklubu BOBRY z Żagania. Po ubiegłorocznej wyprawie stała się ona tym samym najdłuższą jaskinią w rejonie (łącznie 5500 m), a eksploracja nie została jeszcze zakończona. Sukces stał się możliwy, dzięki otwarciu drogi do tzw. Galerii Koziorożców, czyli starszych partii jaskini z nagromadzoną dużą ilością różnorodnych nacieków, wieloma salami, salkami i korytarzami.

Poza działalnością w Jackdanielsie (która trwa już sześć lat) BOBRY prowadziły też eksplorację w niebadanych wcześniej otworach, sprawdzając w ten sposób 14 jaskiń o głębokości od 18 do 70 metrów.

Nowe polskie drogi w Kirgizji
Michał Kasprowicz, Wojtek Ryczer

Wyjątkowość Regionu Zachodniego Kokshaał Tau, położonego w górach Tien-szan na pograniczu kirgisko-chińskim pomiędzy jeziorem Issyk Kul na północy, a pustynią Takla Makan na południu, polega na tym, że wciąż znajduje się tam wiele dziewiczych szczytów, których wysokość przekracza 5000 m (najwyższe sięgają nawet 6000 m). W tym mało do tej pory eksplorowanym terenie na przełomie sierpnia i września działała polska wyprawa w składzie: Michał Kasprowicz, Wojtek Ryczer i Rafał Zając. Alpiniści operujący w trudnodostępnej dolinie Fersmana poprowadzili dwie nowe drogi - na dziewiczy północny wierzchołek Piku Plaza (4912 m ) oraz na inny niezdobyty dotąd szczyt, Granitsa (5370 m ).

Rodzinna wyprawa na Mount Logan
Lech i Wojciech Flaczyńscy

Dwa i pół miesiąca trwała trudna i obfitująca w dramatyczne momenty wyprawa ojca i syna na daleką północ Kanady i Alaski. Flaczyńscy najpierw przez trzy tygodnie wspinali się wschodnim żebrem na najwyższą górę Kanady, Mount Logan (5959 m ), następnie zaś postanowili spłynąć rzeką Porcupine przez całkowicie bezludne tereny poza kołem podbiegunowym. W Old Crow, jedynej osadzie nad liczącą 850 km długości rzeką, napotkali największą barierę na swojej drodze - biurokrację amerykańską. Szczęśliwym trafem trzy dni przymusowego postoju, jaki im zafundowano, zbiegły się z dorocznym świętem plemiennym Indian Gwich'in.

13.05-13.35 PRZERWA

13.35-16.00 BLOK IX

Dziewicza ściana: Malanphulan 2009
Wojciech Kozub

Pojechali do Nepalu w jednym, wymarzonym celu - by przejść niezdobytą wcześniej, północną ścianę góry Malanphulan (6573 m, 1400 m deniwelacji), wznoszącą się w otoczeniu Doliny Nare w Himalajach. Krzysiek Starek, Marcin Michałek oraz Wojciech Kozub wspinali się w stylu alpejskim, a żeby nie tracić czasu, akcję prowadzili także w nocy, przy świetle księżyca, który nie pozwolił im zabłądzić. Ostro dawał się za to we znaki zimny wiatr, a ogromny wysiłek potrzebny do zmagania się z nim był jeszcze bardziej odczuwalny ze względu na dużą wysokość. Ale opłacało się - ściana, która wielokrotnie nie dawała się nikomu pokonać, tym razem musiała dać za wygraną. Zdobycie Malanphulan, razem ze zjazdami i zejściem, zajęło znakomitym alpinistom pięć dni.

"Ty wiesz, że mnie nie ma?" - opowieść o Piotrze Morawskim
Olga Morawska

Był jednym z najwybitniejszych polskich himalaistów ostatnich lat. Jako pierwszy człowiek w historii, wraz z Włochem Simone Moro, stanął zimą na szczycie Shisha Pangmy, zdobył też pięć innych ośmiotysięczników. Będąc wybitnym sportowcem, robił znakomite zdjęcia w ekstremalnie ciężkich warunkach, również powyżej 8000 m. W kwietniu 2009 roku zginął tragicznie w trakcie wspinaczki na Dhaulagiri. Miał 32 lata.

Podczas pokazu zdjęć wykonanych przez Piotra, o jego osiągnięciach i drodze życiowej opowie żona, Olga Morawska.

Lata eksploracji
Andrzej Ciszewski

Najwybitniejszy ciągle aktywny polski taternik jaskiniowy i speleoalpinista. W swoim dorobku ma tak znakomite i spektakularne osiągnięcia jak dokonanie szeregu szybkich, świetnych stylowo przejść trudnych jaskiń tatrzańskich w latach 70. XX wieku, ustanowienie rekordu świata w głębokości eksploracji jaskiń (-1632 m w 1998 roku w systemie Lamprechtsofen w Alpach Austriackich) czy wykonanie dokładnych pomiarów i map kilkuset jaskiń Wyspy Wielkanocnej. Inicjator wprowadzenia w Polsce nowoczesnych, do dzisiaj stosowanych, linowych technik poruszania się po jaskiniach. Ich zastosowanie umożliwiło dokonywanie szybkich przejść w małych zespołach, co w efekcie pchnęło polską działalność sportową i eksploracyjną w jaskiniach na nowe tory i dało podwaliny pod późniejsze sukcesy Polaków.

Urodzony w 1952 roku Ciszewski, od końca lat 60. XX wieku związany z Krakowskim Klubem Taternictwa Jaskiniowego, był pomysłodawcą, uczestnikiem i kierownikiem kilkudziesięciu wypraw do jaskiń na całym świecie. Jego działania, obliczone na długofalowe efekty (czego przykładem np. kilkunastoletnia, systematyczna i ukoronowana ogromnym sukcesem eksploracja Lamprechtsofen), charakteryzuje wybór ambitnych celów, doskonała organizacja i niesamowita konsekwencja. Osobowość i charyzma Andrzeja Ciszewskiego od ponad 30 lat stymulująco wpływają na polskie taternictwo i alpinizm jaskiniowy. Jego działania nadały kierunek rozwoju całemu środowisku, bez czego osiągnięcie przez polską speleologię jej dzisiejszego, bardzo wysokiego poziomu, nie byłoby możliwe.

16.00-16.30 PRZERWA

16.30-17.00
Koncert zespołu Ikenga Drummers

Ikenga Drummers wykonuje muzykę etniczną, będącą połączeniem tradycyjnych rytmów afrykańskich i polskich z elementami high life, rocka oraz afro jazzu. Muzycy sami określają swoją muzykę mianem "elelekulele music". Poszczególne utwory są zaaranżowane tak, żeby nie opierać się na indywidualnościach. Każdy instrument ma swoje określone miejsce i zadanie, dzięki czemu tworzy się jeden, wielki, niepowtarzalny rytm o nietuzinkowej harmonii. Inspirację stanowią pieśni z Afryki Zachodniej, gospel, polskie pieśni ludowe oraz transowe rytmy bębnów.

17.00-19.00
Ceremonia wręczenia nagród
Prowadzenie: Hanna Wilczyńska-Toczko i Radosław "Chopin" Siuda

19.10-20.00
Podróże kształcą
Gość specjalny - Elżbieta Dzikowska

Około 300 filmów dokumentalnych, programów telewizyjnych ("Pieprz i wanilia") oraz audycji radiowych ze wszystkich niemal zakątków świata, do tego cykl książek "Groch i kapusta, czyli podróżuj po Polsce!" - Elżbiety Dzikowskiej nikomu nie trzeba przedstawiać.

Jak sama mówi, podróże były dla niej uniwersytetem, na którym najpierw, wędrując po Meksyku tropem prekolumbijskich kultur, odwiedzając Gwatemalę, Peru i Boliwię oraz poznając dawne cywilizacje Azji i Afryki, ukończyła archeologię. Potem, przyglądając się zwyczajom różnych plemion oraz podziwiając florę i faunę licznych rezerwatów, "zdobyła dyplomy" z etnografii, geografii i biologii. Nie pominęła też religioznawstwa (zwiedzała świątynie i uczestniczyła w wielu obrzędach religijnych) oraz politologii, historii i filozofii, potrzebnych do zrozumienia procesów zachodzących we współczesnym świecie, a także co najmniej kilku filologii. Do tej listy trzeba jeszcze dodać historię sztuki, którą Elżbieta Dzikowska ukończyła, tym razem na Uniwersytecie Warszawskim. Wiedzą, którą zdobyła, chętnie dzieli się z innymi.

20.10-21.00
Losowanie nagród rzeczowych dla osób, które zagłosują w plebiscycie na najlepszą prezentację i najlepsze zdjęcie wystawy FotoGlob.

Konkurs

Co roku , podczas spotkań ogłaszane są też wyniku konkursu o Nagrodę im. Andrzeja Zawady, dla młodych podróżników. Nagroda to 10 tys. złotych - na zorganizowanie swojej wymarzonej wyprawy.

W tym konkursie mogą wziąc udział podróżnicy któzy nie ukończyli jeszcze 30 lat. Wyboru dokonuje kapituła. Liczy się dotychczasowy dorobek oraz oryginalność i jakość projektu, na który laureat zobowiązuje się przeznaczyć grant. (Dopuszcza się możliwość zgłoszenie grupowego w przypadku gdy średnia wieku nie przekracza 30 lat). Wybrani kandydaci zostaną poproszeni o wygłoszenie podczas Spotkań ilustrowanej prelekcji o swoim największym dotychczasowym dokonaniu.

Formularz oraz regulamin do pobrania w Urzędzie Miasta Gdyni (ul. 10 Lutego 24), pok. 507 oraz na stronie internetowej: www.gdynia.pl/spotkania .

Zgłoszenia należy przesyłać do 31 stycznia 2010 roku - pocztą na adres Urzędu Miasta Gdyni, al. Marsz. Piłsudskiego 52/54, 81-382 Gdynia oraz kopię pocztą elektroniczną na adres: kapitula@kolosy.pl .

Nagroda im. Andrzeja Zawady przyznawana jest od 2002 r. Ma umożliwić młodym podróżnikom spełnienie ambitnych podróżniczo-eksploracyjnych celów. Grant podróżniczy w wysokości 10 000 zł ufundował Prezydent Gdyni Wojciech Szczurek.

Przeczytaj także

Opinie (18) 4 zablokowane

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Sprawdź się

Wybierz poziom

Do kości płaskich u człowieka zaliczamy: