• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport
Skopiowano

Spór o sprawdziany. Czy nauczyciel musi je wydać rodzicom?

Ewa Palińska
28 listopada 2019 (artykuł sprzed 2 lat) 
Opinie (228)
Zdaniem Pomorskiego Kuratorium Oświaty niewydawanie ocenianych sprawdzianów do domu jest sprzeczne z prawem rodziców i opiekunów do swobodnego dostępu do informacji o postępach i trudnościach w nauce ich dziecka. Zdaniem Pomorskiego Kuratorium Oświaty niewydawanie ocenianych sprawdzianów do domu jest sprzeczne z prawem rodziców i opiekunów do swobodnego dostępu do informacji o postępach i trudnościach w nauce ich dziecka.

Nauczyciel ma obowiązek pokazać uczniowi i jego prawnym opiekunom sprawdzone klasówki - zobowiązuje go do tego ustawa. Niestety w co najmniej kilku trójmiejskich szkołach problemem jest to, w jaki sposób taki sprawdzian miałby trafić do rodziców. Nauczyciele chcą je dać do wglądu na miejscu, w godzinach ich pracy, i nie godzą się na zrobienie kopii. Rodzice twierdzą, że nie mogą brać urlopu zawsze wtedy, kiedy chcą sprawdzić, z czym nie radzą sobie ich dzieci. Kuratorium staje po stronie rodziców.



Czy twoje dziecko korzysta z płatnych korepetycji?

Przepisy oświatowe pozwalają na udostępnianie sprawdzianów uczniom i ich opiekunom, nie mówią tylko w jakiej formie. Tu pomóc ma statut szkoły.

Z kolei szkoły mają różne zapisy dotyczące form udostępniania prac: np. zebrania z rodzicami, dyżury nauczycielskie, konsultacje (zobacz Statut Szkoły Podstawowej Nr 6 w Gdyni, w którym znajdziemy informację, że sprawdzian jest udostępniany rodzicom / prawnym opiekunom do wglądu i omówienia na konsultacjach). Zdarza się jednak, że takich zapisów nie ma - w Statucie Szkoły Podstawowej nr 50 w Gdańsku dla przykładu znajdziemy informację, że dokumentacja dotycząca postępów ucznia w nauce (prace pisemne, sprawdziany, testy, prace klasowe) przechowywana jest przez nauczycieli do rozpoczęcia kolejnego roku szkolnego. Nie ma tam jednak informacji na temat formy ich udostępnienia - § 36 pkt. 6. W takiej sytuacji decyzja w tej kwestii zależy od grona pedagogicznego.

Wydawanie ocenionych sprawdzianów bądź ich kopii do domu umożliwiłoby uczniom pracę nad zaległościami np. podczas korepetycji. Wydawanie ocenionych sprawdzianów bądź ich kopii do domu umożliwiłoby uczniom pracę nad zaległościami np. podczas korepetycji.

Wgląd do sprawdzianów tylko na terenie szkoły



Nauczyciele nie zawsze chcą iść rodzicom na rękę i wydawać dokument (bo sprawdziany są dokumentami) do domu.

- We wcześniejszych latach nie było z tym problemu. Zdarzało się wręcz, że nauczyciele dawali sprawdziany dzieciom do domu i wymagali od opiekunów podpisu na potwierdzenie, że się z nim zapoznali - opowiada Magda, której dzieci uczą się w jednej ze szkół podstawowych na gdańskiej Morenie. - Obecnie syn jest w VIII klasie, przygotowuje się do egzaminów, więc chcę być na bieżąco nie tylko z ocenami, ale i z tym, co sprawia mu trudność. Mógłby to wówczas przećwiczyć ze swoim korepetytorem, aby lepiej przygotować się do poprawy. Niestety - matematyczka powiedziała, że nie dość, że nie udostępni takiego sprawdzianu, to jeszcze nie pozwala na ksero czy zrobienie kopii telefonem. Mogę go zobaczyć tylko w szkole, na miejscu. W godzinach jej pracy. Takiej możliwości nie mam, bo mój dzień pracy jest ośmiogodzinny i nie dam rady zjawić się w szkole przed 13:30, jak nauczycielka sobie życzy - dodaje.
To nie jedyna szkoła, w której pojawił się problem z udostępnianiem klasówek.

- Większość nauczycieli pozwala robić zdjęcia telefonem, jednak są i tacy, którzy kategorycznie odmawiają kopiowania sprawdzianów. Tłumaczą, że dzieci wrzucają później takie prace do sieci i robią z nich pośmiewisko - dodaje mama ucznia Szkoły Podstawowej nr 86.
Justyna, matematyczka w jednej z gdyńskich szkół, przyznaje, że to jeden z powodów, dla których nie godzi się na kopiowanie sprawdzianów, ale nie jedyny.

- Pozwalam dzieciom kopiować prace, ale dopiero wówczas, kiedy wszyscy uczniowie napiszą ten sam sprawdzian. Gdybym go wcześniej wydała, pokazaliby go pozostałym i musiałabym zmieniać zestaw pytań, a chcę dać wszystkim równe szanse. W matematyce z reguły kwestia rozwiązania zadania nie budzi zastrzeżeń, rodzice - jeśli mają uwagi - to do ustalonej przeze mnie punktacji. Znacznie gorzej jest w przypadku np. wypracowań czy prac klasowych z polskiego. Koledzy poloniści niejednokrotnie skarżyli się, że rodzice przygotowują na nich nagonkę i szukają haka. Prace często lądują w internecie, a sposób ich oceniania jest przedmiotem kpin na wielu grupach w portalach społecznościowych. Podważa się też kompetencje nauczyciela. Nie dziwię się, że moi koledzy po fachu nie godzą się na wydawanie czy kopiowanie. Na ich miejscu zrobiłabym tak samo. Prawa nikt nie łamie, bo jeśli rodzice chcą mieć wgląd w dokumentację szkolną, mogą to zrobić na miejscu. Jeśli nie pasują im moje godziny pracy, możemy spotkać się po szkolnym zebraniu. Wówczas grono pedagogiczne, niemal w komplecie, jest na miejscu - przekonuje.

Kuratorium staje po stronie rodziców



Ministerstwo Edukacji odpowiada, że nic nie stoi na przeszkodzie, aby nauczyciel przekazywał sprawdzoną pracę uczniowi do domu (ewentualnie pozwalał na jej skopiowanie czy wykonanie zdjęcia).

- Rodzice i uczniowie mogą przedstawić wnioski i opinie dotyczące sposobu udostępniania prac i sposobu wglądu do dokumentacji poprzez społeczne organy działające w szkole - radę szkoły, radę rodziców oraz samorząd uczniowski - mówi Anna Ostrowska, rzecznik prasowy MEN. - W związku z powyższym należy podkreślić, że przy ustalaniu sposobu udostępniania sprawdzonych prac szkoła powinna rozważyć propozycje składane przez rodziców w tej kwestii. Rozwiązań organizacyjnych w tej sprawie należy zatem zawsze poszukiwać na poziomie szkoły i regulować te kwestie w przepisach wewnątrzszkolnych - dodaje.
Pomorskie Kuratorium Oświaty nie tylko podkreśla, że szkoła powinna mieć w swoim statucie zapis dotyczący formy udostępniania sprawdzianów, ale dodaje też, że nauczyciele powinni zapewnić rodzicom swobodny dostęp do oceniania prac, a możliwość wglądu w godzinach pracy nauczyciela tego warunku nie spełnia.

- Udostępnianie sprawdzonych i ocenionych prac pisemnych uczniów reguluje art. 44e ust. 4 Ustawy z 7 września 1991 r. o systemie oświaty (Dz.U. z 2019 r. poz. 1481, 1818 i 2197). Przytoczony przepis stanowi, że sprawdzone i ocenione prace pisemne ucznia są udostępniane uczniowi i jego rodzicom. Uzyskanie sprawdzonej pracy pisemnej jest również wyrazem prawa ucznia i jego rodziców do bezpośredniego dostępu do informacji o postępach w nauce lub ich braku - wyjaśnia Jerzy Wiśniewski, dyrektor Wydziału Strategii i Nadzoru Pedagogicznego Kuratorium Oświaty w Gdańsku. - Jednocześnie art. 44e ust. 7. ustawy wskazuje, że szkoła musi określić w swoim statucie sposób tego udostępniania. Przy wyborze sposobu udostępniania sprawdzonych prac szkoła powinna wziąć pod uwagę realne możliwości szybkiego otrzymania przez ucznia i jego rodziców wspomnianej pracy, np. przekazanie zainteresowanym oryginału pracy lub jego kopii, udostępnianie pracy w domu z prośbą o zwrot pracy podpisanej przez rodziców itd. Udostępnianie prac do wglądu tylko na terenie szkoły (np. w czasie organizowanych przez szkołę spotkań z rodzicami) nie spełnia warunku swobodnego dostępu rodziców ucznia do informacji o postępach i trudnościach w nauce ich dziecka.

Miejsca

Opinie (228) 4 zablokowane

  • Dziwne czasy. Problem robimy ze wszystkiego... (8)

    • 184 14

    • ale masz na myśli nauczycieli robiących problem z udostępnieniem sprawdzianów (6)

      czy rodziców domagających się swoich praw?

      • 13 11

      • A na co ci ten sprawdzian? (2)

        Będziecie podziwiać czy uczyć się go na pamięć? Sam sprawdzian nic nie da, trzeba porozmawiać z nauczycielem i zapytać o szczegóły.

        • 18 37

        • Kpisz? (1)

          Nauczyciele nie mają zielonego pojęcia co umieją uczniowie, właśnie dlatego robi się sprawdziany. Na podstawie sprawdziany więcej dowiem się o stanie wiedzy dziecka, niż na podstawie wiedzy nauczyciela, który ma pod sobą kilkadziesiąt dzieci.

          • 30 10

          • Problem polega na tym, że jeśli nauczyciel da sprawdzian uczniowi

            A on go wyrzuci, to rodzic (który wspólnie z synkiem wyrzuci) może zakwestionować tę ocenę twierdząc, że nie widział tego sprawdzianu. I nie będzie się ona liczyła. Dochodzi do takich absurdów i wcale nie dziwię się nauczycielom, że wola mieć dowody "wiedzy" u siebie.

            • 10 1

      • nauczycielem nie jestem, jestem rodzicem (2)

        I nie widzę swojego skodyfikowanego prawa do organizowania pracy nauczyciela (np. ma na mnie czekać po godzinach pracy lub dostosowywać pode mnie system obiegu dokumentów). Co więcej, wiem, że nawet jakbym był pieniaczem i się sądził, to mnie każdy ogarnięty nauczyciel/prawnik uspokoi powołując się na autorski charakter sprawdzianu i wynikające z tego prawa autorskie. I może dlatego, że nie jestem pieniaczem we wszystkie sprawdziany mam wgląd. A specjaliści od "mój Brajanek został pokrzywdzony, bo mu wredna baba odjęła punkty za to, że Pi napisał jako 3,1 a w poleceniu było coś tam o dokładności do 4 miejsc i to jest fanaberia, cały Internet musi o tym wiedzieć" niekoniecznie.

        • 29 10

        • Co ty w ogóle mówisz. Przeczytaj swoją wypowiedź ze zrozumieniem. Masz gdzieś co umie twoje dziecko i jest ci z tym dobrze, ale nie każdy jest takim komformistą.

          • 3 21

        • Nie strasz....

          Prawa autorskie. Jakaś forma obrony... ale do czasu pierwszego spotkania na rozprawie. Potem pojawi się wymóg, że w związku z wykonywaną pracą ma miejsce przeniesienie praw.... Dyskusyjne jest też w jaki to sposób miałbym czerpać korzyści? Podsumowując. Nie krocz tą ścieżką. Druga strona prawników również będzie miała, zaś jej determinacja będzie większa....

          • 2 5

    • zgadza się,nie rozumiem tego niewydawania sprawdzianów,co to za sztuczny problem?

      • 12 6

  • Zodyfikować system Librus (10)

    Tak by tam rodzice mogli to zobaczyć, a nie tylko same oceny.

    • 76 10

    • to sie nauczyciele obraza

      ze musze wprowadzac jeszcze sprawdzowny do systemu :D

      ale mogloby to sie obywac na zadanie rodzica

      • 10 5

    • (1)

      a sprawdzian z WF-u jak wrzucić na Librusa?

      • 6 2

      • raz, dwa

        raz, dwa :)

        • 2 0

    • (1)

      Dobry pomysł, zamieszczać zdjęcia sprawdzianów do wglądu rodzica.

      • 3 3

      • Jasne, najpierw skanowac, później wysyłać do wybranego rodzica

        A później słuchać, że pracuje się 18 godzin?

        • 10 2

    • Tak, najlepiej, żeby nauczyciele pracowali po 12 godzin dziennie... (4)

      Nie jestem nauczycielem, ale pracowałem w urzędowej kancelarii i skanowałem dokumenty i wprowadzałem je w system i wiem, że to trochę trwa. Taki nauczyciel robiąc sprawdziany w trzech klasach tego samego dnia miałby przyjmując to 25 dzieci w klasie 75 prac do sprawdzenia, zeskanowania i wprowadzenia, co według mojego doświadczenia zajęłoby mu spokojnie z 8 dodatkowych godzin pracy dziennie, z czego samo zeskanowanie i wprowadzenie z około 4 godzin.

      • 5 4

      • skanuje się zbiorczo i od razu do plików - wystarczy trochę się ogarnąć (1)

        proste czynności potrafią zająć dużo czasu, zwłaszcza tym, którzy nie chcą się doszkalać

        • 3 1

        • Ok, tylko widzisz, na zbiorcze skanowanie od razu do plików to trzeba

          mieć odpowiedni skaner biurowy, który pozwala na skanowanie z podajnika. Tu już zwykłe domowe urządzenie wielofunkcyjne czyli drukarska z skanerem "z szyby" za 250 zł jaki jest w 99% domów nie wystarczy, a takie skanery z oprogramowaniem do nich to już spory wydatek dla nauczyciela.
          Te skanery, które były w kancelarii urzędu jak tam pracowałem to kosztowały po 3 tys. sztuka.

          • 0 0

      • w każdej szkole są komputery, wszystkie dzieciaki mają smartfony (1)

        W XXI wieku wszystkie sprawdziany powinny być online z automatycznym sprawdzaniem i przesyłaniem wyniku do nauczyciela i rodzica. Pitolenie o braku czasu na sprawdzanie i wprowadzanie dokumentów. Zawód z największą liczbą dni wolnych w roku i największą roszczeniowością do wszystkich innych ludzi.

        • 1 4

        • Ok, tylko jest jeden duży problem, który nazywa się google i wikipedia

          Nie ogarniesz czy dziecko, które rozwiązuje sprawdzian na smartfonie czy komputerze właśnie nie przepisuje sobie odpowiedzi z google lub wikipedii, albo innych stron. Na komputerze jest jeszcze możliwość zablokowania wyszukiwarki i konkretnych stron typu wikipedia czy ściąga , ale wszystkich nie zablokujesz przecież. A na smartfonach już wogóle brak kontroli nauczyciela.

          • 1 0

  • Kiedyś wszystkie sprawdziany były wydawane uczniom. (25)

    Nic nie trzeba było zwracać. W końcu sprawdzian jest ucznia, a nie nauczyciela. Nikt nie robił problemu z tego.
    A jak nieuk chce się pochwalić swoją niewiedzą przed światem, to droga wolna.

    • 172 8

    • Nie, nie były. (19)

      Można je było zobaczyć w szkole, tylko i wyłącznie w szkole. Nie było zbierania podpisów rodziców na sprawdzianach, rodzice nie latali i nie wykłócali się o każdy punkt.

      A argument z poprawą jest śmieszny, przecież na poprawie jest zazwyczaj inny test.

      • 14 70

      • (6)

        oczywiscie ze były wydawane !
        "Można je było zobaczyć w szkole, tylko i wyłącznie w szkole." - bzdura

        "Nie było zbierania podpisów rodziców na sprawdzianach, rodzice nie latali i nie wykłócali się o każdy punkt." - tu sie zgadzam, tego nie bylo

        • 59 2

        • (2)

          Sprawdziany były wydawane dzieciom i tak, trzeba było, by rodzic się podpisał przy ocenie.

          • 34 4

          • to chyba w waszych gimnazjalnych czasach

            • 13 19

          • Nie u mnie

            • 1 0

        • Nie przypominam sobie czegoś takiego ani z podstawówki ani z liceum.

          Nie było wydawania sprawdzianów, wypracowania można było zabierać do domu. Za wyjątkiem tych pisanych na lekcji w ramach prac klasowych. Nie przypominam sobie takich żądań i petycji, na korepetycjach ludzie uczyli się do przedmiotu a nie pod konkretne pytania ze sprawdzianu.

          • 8 23

        • rodzic- sprawdziany do domu (1)

          ale będąc na kilku wywiadówkach i słuchając co rodzice chrzanią to rozumiem też nauczycieli

          • 9 0

          • będąc na wielu wywiadówkach i słysząc co chrzani wychowawczyni stwierdziłem od 2 lat że chodzenie na nie jest stratą czasu

            • 1 0

      • W życiu! (3)

        Często przychodziłem ze sprawdzianem do podpisu przez rodziców. Tylko ja kończyłem szkołę podstawową jeszcze zanim wprowadzono gimnazjum.

        • 38 5

        • chyba już po tym jak je zlikwidowano (2)

          w życiu nikt nie kazał mi przynosić żadnego podpisanego sprawdzianu.

          • 13 19

          • może miałeś same piątki

            u mnie było ciut gorzej ;)

            • 10 4

          • Czasy szkolne nie odnoszą się tylko do pańskiej bytności w szkole. Były różne czasy i metody, daleko wykraczające poza pańską percepcję.

            • 10 3

      • co ty chrzanisz?

        Oczywiście, że były wydawane, nikt nawet nie myślał kiedyś, żeby sprawdziany zbierać, bo po co?

        • 37 3

      • Albo stwierdzenie, że daje się ten sam test wszystkim uczniom. Błagam.... to nie są równe szanse, a czyste lenistwo nauczyciela.
        Gdy chodziłam do szkoły, co nie było aż tak dawno temu, to nie było mowy o dostaniu sprawdzianu do domu. Jak chciało się mieć pytania, to trzeba było szybko przepisać je do zeszytu, w trakcie lekcji, co nie zawsze było możliwe... A teraz? Lenistwo nauczycieli i roszczeniowość rodziców...

        • 13 14

      • (2)

        Proszę sobie wyobrazić, że jednak były. W każdej szkole, do której uczęszczałm sprawdziany nauczyciel oddawał uczniom. Niejednokrotnie nauczyciel wymagał podpisu rodzica na takim sprawdzianie.
        A co do wykłócania się rodziców o każdy punkt, to faktycznie, to co się dzieje dziś, to duża przesada....

        • 33 3

        • Pewnie, że były

          Dobrze pamiętam, że robiłem sobie z nich samolociki.

          • 11 2

        • Nie do końca zgodzę się, że wykłócanie się o każdy punkt to przesada. Już tyle razy u mojego syna były błędy w podliczeniach, które obniżały ocenę, że "nadzór" rodziców nad sprawdzianem uważam za potrzebny. Tyle, że właśnie nauczyciele nie chcą dawać sprawdzianów aby nie obnażyć swoich błędów.
          Pomijając już kwestię sprawdzianów to powiem tylko, że mój syn chodzi do tej samej szkoły, co ja chodziłem 30 lat temu i ta szkoła teraz tak wygląda, że jak słyszę temat podwyżek nauczycieli to... kawy już nie muszę pić. Ciśnienie dużo ponad normę.

          • 21 9

      • Bzdura,

        do dziś mam na pamiątkę sprawdziany z podstawówki. Nikt nie robił szumu. W liceum też dostawaliśmy sprawdziany do domu, jak ktoś chciał, ale trzeba było zwrócić je nauczycielowi.

        • 16 2

      • Czasy szkolne nie ograniczają się tylko do pani/pana bytności w szkole!

        • 3 3

      • Ale zobaczysz czego dziecko nie umie co musi powtórzyć sprawdzianu nie oddają zdjęcia swojego sprawdzianu też zrobić dziecko nie może bo rodo to jest paranoja

        • 0 0

    • Gość (1)

      Sprawdzian jest dokumentem szkolnym, z którego kuratorium może rozliczyć nauczyciela.

      • 8 3

      • To robić skany.

        • 2 6

    • To nie nauczyciele wymyslili, że

      .. prace pisemne (oryginały) muszą być przechowywane do końca roku szkolnego.. by nauczyciel mógł udokumentować dlaczego wystawił taką a nie inną ocenę.

      A czasy mamy takie, że jak dziecko zgubi albo zniszczy sprawdzian, to rodzic powie że to nauczyciel zgubił, nie wydał itd. A rodzic chce zobaczyć.

      • 13 3

    • U mnie (kilkanaście lat temu) bywało różnie

      Część dostawaliśmy do domu, część tylko do obejrzenia i musieliśmy oddać, bo nauczyciel wcześniej nie zdążył wpisać ocen do dziennika.

      • 2 0

    • Podziękuj MENowi

      Niestety, sprawdziany są dokumentami w świetle prawa, a nauczycieli dzisiaj się goni za każdy błąd realny czy wyimaginowany. Dlatego tak łatwo nie udostępniają sprawdzianów.
      Ciekawe czy dokumenty z własnych biur też pieniacze tak chętnie wydają i robią kopię.
      Trzeba się czasem pofatygował do szkoły normalna sprawa, dzięki za dziennik elektroniczny który i tak sporo ułatwia.
      Swoją drogą jak spojrzę w zeszyt syna widzę z czego był sprawdzian więc wiem jaką wiedzę powinien mieć. Po co wtedy sprawdzian? Ktoś chyba wymówki by nie przyznać się jak "inteligentne geny" przekazał. ;-)

      • 2 1

  • Za co ta nagonka na nauczycieli (7)

    Bo dzieci uczą a teraz nie potrzeba ludzi wykształconych i myślących potrzeba głosujących i pobierajacych świadczenia.

    • 50 60

    • Rozbestwieni nauczyciele nie są w stanie zrozumieć (5)

      Że ludzie pracujący na etacie muszą poświęcić trochę więcej doby na pracę niż oni.

      • 33 25

      • Rozbestwieni rodzice nie są w stanie zrozumieć (4)

        że większość nauczycieli pracuje w ciągu doby więcej niż oni, i sprawdzają prace ich kochanych pociech po godzinach pracy.

        • 24 18

        • A potem się obudziłeś?

          lol

          • 6 7

        • tośmy się pośmiali

          • 6 4

        • to poporszę aby sprawdzali między 8-16 albo jak spedytorzy całą dobę

          bo o 8 są w pracy a o 12 idą do domu, widzę ich z okna....

          • 10 11

        • Chyba miej, wiekszość po 8 godzinach też zabiera cześć pracy do domu. Nauczyciele tego nie wiedzą.

          • 1 1

    • Nie rżnij głupa.

      • 2 1

  • Nauczyciel powinien dyżurowć w szkole do 23 (6)

    Ewentualnie po południu roznieść sprawdziany po domach.

    • 87 53

    • (1)

      I po co te złośliwości, barani?

      • 12 8

      • To sarkazm był

        • 8 1

    • Jestem za.... (2)

      w dopełnieniu godzin do etatu 40 godzin zegarowych / tydzień.
      Przecież przygotowywać i sprawdzać prace można w szkole.

      Drugiego i trzeciego etatu niestety już się nie ogarnie.....

      Aaaa, no i klasy/grupy zrobić po 30 dzieci (jak kiedyś), sztuczne etatu zlikwidować.

      • 5 11

      • Ależ dokładnie tak powinno być (1)

        40 godzin 8-16, po przekroczeniu szkoły żadnych obowiązków, czas na przygotowanie do zajęć, weryfikację postępów pracy ucznia i politykę informacyjną ujęty w Statucie. Tak jest w wielu krajach i nauczyciele sobie chwalą.

        • 24 0

        • Zebrania, dyskoteki, wycieczki w czasie pracy.

          Od 8 do 16. Dziękuję, dobranoc.

          • 6 0

    • A nie lepiej

      z rana, razem z mlekiem roznieść?

      • 1 0

  • Ważne (11)

    Każdy sprawdzian czy kartkówka powinny być dostępne dla uczniów i rodziców. Skąd mam wiedzieć, czego dzieciak nie umie?

    • 115 15

    • Są dostępne, możesz je obejrzeć. (2)

      Napisz maila do nauczyciela lub do niego zadzwoń, co ci da sprawdzian.

      • 6 26

      • Właśnie o to rozbija się ten artykuł...

        • 19 1

      • od grudnia 2018 czekam na sprawdzian dziecka...od wychowawcy ;-

        • 7 5

    • (4)

      Rozumiem, że zapytanie dziecka, z czym ma problem przewyzsza Twoje możliwości?

      • 11 22

      • Będziesz miał dziecko, to zrozumiesz dlaczego twoje pytanie jest wręcz i**otyczne. (3)

        • 35 9

        • (2)

          Mam dzieci, rozmawiam z nimi, omawiamy material z którym maja trudosci na bieżąco.
          Zatem, ponawiam pytanie- czy to Twoje dziecko ma problem z komunikacja, czy to Ty nie masz czasu wyjrzeć zza smarftona i zainteresować się swoim dzieckiem?

          • 3 3

          • (1)

            No to twoje dzieci są ewenementem zawsze mówią prawdę szczególnie wtedy kiedy są problemy w szkole

            • 0 0

            • jak wychowasz tak masz

              • 1 0

    • Porozmawiac z dzieckiem

      • 4 6

    • z zeszytu dziecka (1)

      - oczywiście o ile nie było leniwe i podczas lekcji, na której sprawdzian był omawiany, zechciało zapisać w swoim zeszycie, co zrobiło źle. Niestety, uczniowie tego bardzo często nie robią, bo są kompletnie niezainteresowani - zobaczyli ocenę i tyle im wystarczy, nawet nie chce im się słuchać wyjaśnień nauczyciela... :(

      • 4 3

      • jeżeli był omawiany bo często się zdarza że tego brakuje po ogłoszeniu ocen

        • 0 0

  • I właśnie dlatego nie poparłem nauczycieli w czasie ich strajku (2)

    Za tę ich bezczelność.

    • 95 77

    • Od dzieci wymagają uczciwości i sprawiedliwości, a sami są zdemoralizowani i rozleniwieni. Czymże jest ten ściśle strzeżony bank sprawdzianów? To cudze, odpłatne (bo sprzedawane przez wydawnictwa) gotowce. A teraz olaboga trzeba będzie samemu ruszyc głową i stworzyć sprawdzian. Poza tym, ludzie, to są w większości testy oceniane przez system punktowy, więc jakiego pośmiewiska w internecie boją się nauczyciele? Chyba że chodzi o J. Polski, ale przecież ktoś kto sam codziennie ocenia moje dzieci, powinien być odporny na ocenę innych i brać odpowiedzialność za swoje komentarze na klasowkach. Niestety ta całą sprawa odsłania całą masę dysfunkcji środowiska nauczycielskiego.

      • 12 17

    • Dlatego nauczyciele bywają podobni dla rodzicow- za tę ich bezczelnosc

      • 1 0

  • To nie jest tak do końca jak mówią rodzice. (16)

    Jeśli chodzi o języki, nauczyciele mają zestawy lektorskie zawierające różne testy, które nie powinny być dystrybuowane. To jest prośba wydawnictw, jest bak testów dla nauczycieli z wielu krajów.
    Rozdawanie testów kończy się tym, ze ten bank testów staje się zestawem ćwiczeń klasowych. Jeśli uczeń chce się przygotować do poprawy, to powinien przerobić materiał z książki, ćwiczeń i gramatyki. To nie chodzi o to żeby nauczyć się na pamięć odpowiedzi do konkretnego testu czy przećwiczyć kilka typów ćwiczeń.
    Chodzi też o to żeby rodzice nie przychodzili wykłócać się o punkty, niektórzy dają połówki punktów a inni nie. Bywa, że przychodzą rodzice z przyjaciółmi z zagranicy i taki native speaker udowadnia, że on tak mówi i to jest poprawne.

    Żeby było jasne, nie jestem nauczycielem szkolnym. Pracuję na uczelni, nie korzystam z gotowych testów, bo moi studenci je posiadają i przychodzą z gotowcami. Wolę zrobić mój własny test i ich zaskoczyć.

    • 56 26

    • (12)

      A co zrobić z rodzicami (ja do takich należę), którzy chcą zwyczajnie wiedzieć, jakie braki ma ich dziecko? I nie chodzi tu o wykłócanie się o punktację, a o zwykłą wiedzę.

      • 21 4

      • (7)

        przychodzisz do szkoły, oglądasz i wychodzisz.

        • 7 21

        • Chyba sam dawno chodziłeś do szkoły, a nie masz okazji mieć do czynienia z edukacja dzieci... 2-3 sprawdziany tygodniowo (+kartkówki), z różnych przedmiotów. Musiałbym być w szkole minimum raz w tygodniu i jeszcze mieć szczęście trafić na obecność danych nauczycieli (a ja też pracuję!). Mamy technologię pozwalającą na ułatwienie dystrybucji informacji, więc nie zasłaniajmy się "niełamaniem przepisów" w imię własnej wygody i braku kompetencji!

          • 22 4

        • (5)

          jestem matką ucznia ze słynnej szkoły podstawowej nr 50 w Gdańsku. przychodzisz do szkoły oglądasz i wychodzisz.chyba nie wiesz o czym piszesz. żeby zerknąć zobaczyć na braki jakie moje dziecko ma wiąże się z cudem. Dzień konsultacji: tylko Pan od historii udostępnił sprawdziany, Pani od fizyki "nie mam czasu". a z fizyką jest taki problem że na 18 uczniów 18 ocen niedostatecznych, poprawa 15 niedostatecznych. Więc chcę wiedzieć co moje dziecko źle zrobiło i nad czym trzeba popracować. A nie odbijam się grochem od ścian.

          • 12 1

          • Dzisiejszy poziom wiedzy! (4)

            18 pał na 18! W podstawówce, tak? Niech odstawią smartfony i wezmą się uczciwie za naukę. Obraz dzisiejszego wyszczekanego społeczeństwa. Pewnie wszyscy pójdą na studia.

            • 14 10

            • Jakież to proste rozwiązanie, nieprawdaż? (1)

              Że też nikt na to nie wpadł przed tobą w ciągu tych lat spędzonych w szkole podstawowej. Po prostu geniusz. Co ja piszę, koryfeusz!

              • 4 4

              • A teraz to co

                fizyka kwantowa jest w podstawówce? Jak tacy "zdolni" dostali lufy i tyle, bo wątpię by nauczycielka na całą klasę się uwzięła.
                Nos w książki a nie w smartfona!

                • 10 2

            • Cokolwiek podejrzane (1)

              9-10 pał na 18 z fizyki jestem w stanie sobie wyobrazić, bo i tak prawie wszyscy kładą na nią pałę. Ale 18 pał na 18 dowodzi, że w systemie co prawda jest słabe ogniwo, ale nie jest nim uczeń.

              • 13 4

              • Pogromco ignorancie!

                Zacznij od siebie i nie chwal się swoimi osiągnięciami z fizyki. Tyle pał to powód do wstydu i groza zarazem. I to pokolenie miałoby zarabiać na moją emeryturę?

                • 4 5

      • (3)

        Zawsze można spytac dziecko, z czym sobie nie radzi.

        • 5 16

        • rozmowa jest passe. Teraz jest przekaz informacji na linii nauczyciel -rodzic (podwładny - zlecający)...

          • 9 6

        • Przypomnij sobie

          Ty też byleś/byłaś dzieckiem.

          • 11 3

        • Proszę sobie nie robić żartów z poważnego tematu.

          • 9 0

    • (1)

      W kwestii dostępności testów nauczyciel powinien braĆ pod uwagę przede wszystkim dobro ucznia, a nie swój święty spokój. Argument o roszczeniowych rodzicach wykłucających się o pół punktu pokazuje, że nie o uczniów tu chodzi. Roszczeniowi rodzice byli zawsze. Skoro nauczyciel boi się krytyki rodziców po wypożyczeniu uczniowi jego sprawdzianu, a nie widzi problemu z jego udostępnieniem w szkole w godzinach własnej pracy, to znaczy że sam sobie zdaje sprawę, że ten system nie działa, bo wspomniany znienawidzony rodzic nie będzie się zwalniał z pracy, żeby oglądać sprawdziany dziecka.

      • 7 4

      • Chyba nie.

        25 lat temu uciekłem z LO na uczelnię wyższą właśnie z powodu roszczeniowych rodziców. Pięć po liceum nie byłem w stanie zrozumieć co się z ludźmi porobiło, przecież parę lat wcześniej sam kończyłem taką szkołę. Za moich czasów roszczeniowe bywały ze dwie lub trzy osoby w roczniku, rodzice raczej nie. W mojej klasie nie było roszczeniowych rodziców pojawiających się pod koniec semestru zawalczyć o synka, który cały semestr bimbał. Nie było mateczek córek, które miały na papierosy ale już na zeszyt i książkę niekoniecznie.
        Rodzic nie musi się zwalniać z pracy, sprawę ma załatwić uczeń. Po każdym teście jest poprawa na lekcji, omówienie sprawdzianu i tym podobne. Można podejść do nauczyciela i go zapytać dlaczego punkty są naliczone tak a nie inaczej, nie trzeba angażować rodziców. Zresztą są rodzice, którzy potrafią przyjść nawet na uczelnię.

        • 8 2

    • czyli pojscie na latwizne to powod lamania prawa?

      • 2 1

  • (2)

    Prawdziwy problem to polski "boom edukacyjny",z jakim mamy do czyienia w ciagu ostatnich 30-stu lat.W ogromym uproszczeiu to wielka liczba osob liceach i dalej na studiach.Bardzo duza czesc z nich jest po prostu niewydolna intelektualnie ,sa za to brdzo leniwi.W duzej czesci spoleczenstwa powstalo przekonanie,ze matura i studia to wrecz porawo obywatelskie, cos "co sie nalezy" niezaleznie od zdolnoci i wlozonej poracy.Wracajac do tematu:sprawdziany nalezy oddawac,polecenia i tresci zadan tez powinny byc jawne.Smiesza mnie tlumaczenia,ze pani od matematyki przygotowala sprawdzian,ktry ma jej sluzyc przez najblizsze 10 lat i w zwiazku z tym nie moze udostepnic nikomu polecen i zadan.

    • 65 11

    • (1)

      Problemem jest chyba bardziej to, że mamy wielkie ilości marnych nauczycieli w liceach. Polowa uczniów musi brać korepetycje bo nauczyciele zwyczajnie nie potrafią nauczać. Panie, które siedzą w szkole, bo czekają do emerytury i na lekcjach rozmawiają z uczniami o prywatnych problemach, nauczyciele WFu, którzy rzucają piłkę uczniom i siadają ze smartfonem oglądając co się w świecie dzieje, nauczycieli np. chemii, którzy nie potrafią zwyczajnie nauczać a w ich klasie średnia jest poniżej 1,85 (nie do pomyślenia!!!) - później dyrektor godzi się taką średnią podnieść dla całej klasy o 1 stopień wyżej a nauczyciel zostaje w szkole bo chroni go karta nauczyciela.
      Są oczywiście tacy, którzy potrafią nauczać i robią to dobrze ale coś trzeba z tym zrobić, bo nie po to moje dziecko chodzi do szkoły, żeby po powrocie z niej musiało siadać do korepetycji z niektórych, źle nauczanych przedmiotów w szkole.

      • 5 4

      • czego mają nauczać?

        Jeśli w wielu przedmiotach które wymieniłeś ważna jest teoria, bez której nawet nie ma co podchodzić do problemu. Jak możesz rozwiązać zadanie nie znając zależności matematycznych, fizycznych czy chemicznych na pamięć albo wzorów. Bez podstawy którą uczeń musi wykuć na pamięć ze zrozumieniem aby rozumieć co robi nie rozwiąże niektórych zagadnień.

        • 4 2

  • sprawdziany-gotowce (6)

    Te sprawdziany co roku sa powtarzane. Kiedys nauczyciel robil sprawdzian teraz maja gotowce zrobione dlatego nie chca rozpowszechniać. Udalo mi się zdobyc kilka sztuk i za 2 lata drugie dziecko miało dokładnie te same pytania.

    • 71 20

    • lol

      Czyli stali się wygodni i leniwi. A z uporem maniaka twierdzą, że nieustająco ciężko przygotowują się do każdych zajęć. A płaca taka marna.

      • 22 9

    • (1)

      leniwi rodzice i leniwe dzieci - załatwiasz gotowca, by się przygotowało pod gotowca. W życiu tez będzie tak łatwo? A potem krzyk, że szkoła nie przygotowuje.Nie. To chociażby rodzice się do tego przyczyniają w sposób jak powyżej...

      • 19 14

      • Rozumienie krótkich form pisemnych nie jest twoją mocną stroną, nieprawdaż?

        • 9 4

    • 20 lat temu też mieli gotowce. Jeden taki skopiowane faxem krazyl po mojej szkole.
      Zawsze byli nauczyciele, których największą cnota było lenistwo

      • 7 2

    • fizyka

      a ja miałem na politechnice wykładowcę, który mówił co za zadanie będzie na kartkówce. powiedział tylko, że zmieni dane i to co obliczyć, ale dokładnie wiedziałem na czym będzie polegało zadanie i czego się nauczyć. efekt był taki, że wszyscy w przeciągu jednego semestru zrozumieli wszystko. i to była bardzo prosta droga do sukcesu. od tego czasu śmieszą mnie wszyscy nauczyciele, którzy robią tajemnice ze sprawdzianów, siedząc przy tym po nocach i wymyślając nie wiadomo jak trudne zadania. wtedy materiał pojmą dwie trzy osoby w grupie a reszta ściąga. tak więc mieli nauczyciele sprawdziany powinny być przewidywalne łatwe a wy powinniście skupić się na tym, żeby nikt nie ściągał.

      • 11 2

    • A co w tym złego? Jeśli sprawdzian jest dobrze skonstruowany to dlaczego nie ma służyć sprawdzaniu wiedzy następnych pokoleń. Jeśli podstawa programowa się nie zmienia to tym bardziej. Sprawdziany powinny sprawdzać najważniejsze zagadnienia a jeśli one są stałe, to po co ma nauczyciel kombinować, nie wiem polecenia od tyłu zadawać czy co? Chore myślenie. Może zacznijmy też wymagać od siebie. Minimum zaufania do nauczyciela, a jeśli się czasem ma jakieś wątpliwości, to może jednak pofatygowac się do szkoły, a wtedy nie tylko będzie wgląd do pracy dziecka, a także możliwość wyjaśnienia wątpliwości. Najwięcej rabanu robią ci, co i tak nigdy dziecku nie pomogą i w nosie tak naprawdę mają postępy ich dzieci itp ale szukają dziury w całym. A wladze oświatowe wlażą w tyły rodzicom z wiadomych względów. Z jednej strony nie zadawać prac domowych, bo przecież to obciąża rodziców, gdyż trzeba dopilnować, by pociecha odrobiła a czasem pomóc, a teraz nagle szczegółowa analiza sprawdzianów bo niby chce pomóc dziecku nadrobić braki. Komu te kity. Te 10% rodziców, którym naprawdę zależy radziło sobie i poradzi i zawsze znajdzie drogę do szkoły i nauczyciela jeśli jest potrzeba.

      • 5 1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

12. Weekend Architektury

warsztaty, spotkanie

VIII Ogólnopolska Konferencja BeZee

konferencja

Małe ABC - seans w planetarium

projekcje filmowe, pokaz

Ogłoszenia polecane

Sprawdź się

Sprawdź się

Wybierz poziom

Węgiel to:

 

Najczęściej czytane