Wiadomości

Wymagający nauczyciel - gdzie jest granica?

"Cała klasa mojego syna boi się pójść na lekcje matematyki. Wychowawczyni mówi, że tak jest od lat" - pisze w liście do redakcji nasza czytelniczka. Spotykacie się w trójmiejskich szkołach z podobnymi sytuacjami?
"Cała klasa mojego syna boi się pójść na lekcje matematyki. Wychowawczyni mówi, że tak jest od lat" - pisze w liście do redakcji nasza czytelniczka. Spotykacie się w trójmiejskich szkołach z podobnymi sytuacjami? fot. fotolia/Papa

Niezaliczony semestr, kilka jedynek, brak możliwości poprawy klasówki, strach przed lekcją - do naszej redakcji trafiło ostatnio kilka srogich opisów szkolnej rzeczywistości. Im lepsza szkoła, tym więcej nauczycieli z "chorymi ambicjami", z którymi nie można wygrać walki o dobro ucznia - piszą rodzice.



Więcej nauczył(a)byś się przy nauczycielu:

wymagającym, ale serdecznym 49%
wymagającym i surowym 12%
cierpliwym i wyrozumiałym 6%
motywującym i przyjaźnie nastawionym do ucznia 26%
to, ile uczeń się nauczy w ogóle nie zależy od nastawienia i sposobów dydaktycznych nauczyciela 7%
zakończona Łącznie głosów: 539
Wymagający i srodzy nauczyciele, którym nieobca jest linijka, rózga czy żelazna dyscyplina, to już przeszłość. Według naszych czytelników nie do końca jest to prawdą. - Siły fizycznej względem ucznia dziś się już nie stosuje, często zdarza się, że nauczyciele sięgają po agresję słowną - piszą w liście do redakcji nasi czytelnicy.

Czytaj również: Wagary, pyskowanie, bierność. Jak szkoła może pomóc uczniom z problemami

17 zagrożeń na półrocze w klasie

Karol, uczeń klasy o profilu matematycznym jednego z gdańskich liceów, razem z rodzicami od dwóch lat "walczą" z nauczycielką od matematyki. Wybierając renomowaną szkołę, mieli nadzieję na zdobycie solidnego wykształcenia i rozwijanie pasji, jaką jest siatkówka. Niestety, obecnie starają się o przeniesienie do innej placówki.

- W klasie mojego syna jest 25 uczniów. Z matematyki 17 otrzymało jedynki na pierwsze półrocze, co oznacza brak zaliczenia semestru - pisze pani Agnieszka. - Nie chodzi o to, że matematyczka jest wymagająca, bo to akurat dobre. Problem w tym, że wprowadza terror i wyżywa się słownie na uczniach. Kiedy na lekcji wywołuje kogoś do tablicy, nie daje czasu na zastanowienie się, widząc najmniejsze wątpliwości od razu odsyła do ławki z jedynką. Nie daje też możliwości poprawy oceny niedostatecznej ze sprawdzianu czy odpowiedzi. Uczniowie boją się chodzić na lekcje tej pani, o czym doskonale wie wychowawca i rodzice tych dzieci.
Zdaniem pani Agnieszki każdy chowa głowę w piasek, bojąc się pogorszenia sytuacji. A szkoła... szkoła osiąga bardzo wysokie wyniki w testach końcowych, przez co zdaniem rodziców dyrekcja przymyka oko na problem.

- Raz udało mi się wytłumaczyć pani od matematyki, że poprawa testu, którego syn nie pisał, bo w tym czasie był na szkolnych zawodach gry w siatkówkę, to jedno z praw ucznia, regulowane statutem. Pomogło, syn został dopuszczony do sprawdzianu, ale i tak dostał z niego jedynkę. Też jestem matematykiem, więc poprosiłam o wgląd do pracy. Okazało się, że większość była dobrze obliczona. Rozmawiałam o tym z wychowawczynią, ale ta powiedziała mi, że nie wygram walki. Że w szkole co roku jest taki problem, tyle że za każdym razem dotyczy innego nauczyciela.
Im lepsza szkoła, tym mniej liczy się uczeń?

Rodzice i uczniowie z Trójmiasta zwracają uwagę na to, że im lepsza szkoła, tym większą uwagę zwraca się na wyniki, słupki i utrzymanie wysokiego miejsca w rankingach.

- Grupa językowa w naszym liceum liczyła we wrześniu 16 osób, teraz zostało nas 12 - mówi Klaudia, uczennica renomowanego publicznego liceum w Gdańsku. - Pierwsze dwie osoby zmieniły szkołę po miesiącu nauki ze względu na rozczarowująco niski poziom, a kolejne dwie zmieniły język obcy na inny ze względu na wredotę nauczyciela. Ta objawia się docinkami, niemiłymi komentarzami rzucanymi w stronę uczniów na forum czy brakiem możliwości poprawy sprawdzianów, choć regulamin daje prawo do poprawy. Moim znajomym, którzy wybrali mniej ambitne szkoły, takie zachowania ze strony kadry nauczycielskiej są obce.
O zależności między szkołami uchodzącymi za najlepsze a niezdrową atmosferą mówi też Ola, która w zeszłym roku stanęła przed wyborem odpowiedniego dla siebie liceum.

- Nie powiem, że nie kusiło mnie, by pójść do liceum, które pod względem poziomu nauczania i renomy znajduje się w ścisłej trójce gdańskich placówek. Całe szczęście od tej myśli skutecznie odwiodły mnie opowieści starszych znajomych - opowiada Ola z Ujeściska. - Chroniczny brak czasu, wyścig szczurów, surowi nauczyciele, którzy nie widzą nic więcej poza swoim przedmiotem, wieczna gonitwa za ocenami - stwierdziłam, że nie chcę w takim klimacie spędzić trzech lat. Wybrałam liceum, które nie pojawia się na szczytach rankingów i jestem zadowolona. Choć i tu wiele od nas wymagają.
Kuratorium: Za wykroczenie powinien karać dyrektor

Poza prawem ucznia do swobodnej wypowiedzi, prawem do przedstawiania własnego stanowiska, poglądów i opinii (nawet kontrowersyjnych i niezgodnych z kanonem nauczania) i wielu innych, uczeń ma też prawo do poprawy niezaliczonej kartkówki czy sprawdzianu. Każdy, kto tego zabrania popełnia wykroczenie.

- Zgodnie z zapisami statutu uczeń powinien mieć zagwarantowane prawo do poprawy sprawdzianu czy klasówki na zasadach określonych w wewnątrzszkolnym systemie oceniania oraz przedmiotowym systemie oceniania, stanowiących integralną część statutu szkoły. Tego prawa nie można mu odebrać - mówi Jolanta Andrysiak-Olszewska z Kuratorium Oświaty w Gdańsku. - Nieprzestrzeganie przez nauczyciela zapisanych w statucie szkoły warunków i zasad dot. poprawy oceny przez ucznia jest naruszeniem prawa i powinno być zgłoszone dyrektorowi szkoły.
A co w sytuacji, kiedy dyrektor bagatelizuje problem? Procedury pokazują, że rodzic ma związane ręce.

- Takie sprawy powinny być rozwiązywane w szkole, bo zadaniem dyrektora jest pouczyć nauczyciela, który popełnia wykroczenie. Rodzice lub pełnoletni uczniowie mogą oczywiście napisać skargę bezpośrednio do kuratorium i wtedy jedziemy do szkoły, by sprawdzić zgłoszenie - dodaje Jolanta Andrysiak-Olszewska.
Wymagać można, ale trzeba znać granice

Jeszcze kilkanaście lat temu nauczyciel był autorytetem. Nawet ten srogi i surowy cieszył się uznaniem. Dziś mówi się częściej o despotach, którzy wykorzystują swoją "władzę".

- Najważniejsze, by nauczyciel był sprawiedliwy i uczciwy. Nawet jak jest wymagający, ale się nie wyżywa, to jest ok. Gorzej, jak znajduje sobie kozły ofiarne albo kilku pupili. Tak właśnie jest w klasie mojej córki. - mówi Piotr z Gdańska, tata dwunastoletniej Igi. - Ale ze swojej szkoły też pamiętam takiego nauczyciela. To była pani od geografii. Byliśmy koszmarnie zestresowani na lekcji, można było dostać pałę za brak jakiegoś koloru kredki do malowania map. Zanim weszła do sali wszyscy siedzieli sztywno, jakby to były gipsowe figury, a nie żywe dzieci. Pamiętam, że w czwartej klasie chyba z dziesięć osób pod rząd dostało pałę przy mapie, bo nie potrafiło podać współrzędnych geograficznych Gdańska.
Zdaniem pani Kasi agresja słowna to dla szkoły czarny PR, a nauczyciel, który ucieka się do takich metod dydaktycznych prędzej zmarnuje potencjał ucznia. Więcej można zyskać, wykazując się przyjaznym nastawieniem do ucznia.

- Miałam w liceum bardzo, ale to bardzo wymagającą nauczycielkę z francuskiego. Kobieta doskonale tłumaczyła, świetnie nauczała, choć była przy tym dość ostra. Jednak zawsze odnosiła się do nas z szacunkiem. Nie baliśmy się jej. Każdy wiedział, że trzeba się po prostu dobrze nauczyć - mówi pani Katarzyna z Gdyni. - Na półrocze było zawsze kilka zagrożeń, ale na koniec roku wszyscy zdawali. W dodatku z doskonałą znajomością języka. Moja przyjaciółka, która mimo starań jechała prawie zawsze na samych dwójach, po skończeniu szkoły od razu znalazła pracę. Jako tłumacz. Przez te cztery lata nauki opanowała język perfekcyjnie. Potem poszła na studia w tym kierunku i wciąż zawodowo związana jest z francuskim.
A jakie jest wasze zdanie? Jaki powinien być nauczyciel? Czy skuteczność wyklucza sympatię i życzliwość?

Opinie (162) 1 zablokowana

  • I dobrze ... (11)

    kiedyś dostawało się linijką po tyłku i większość na ludzi wyszła;
    respekt przed nauczycielem trzeba czuć - z umiarem oczywiście

    • 93 83

    • respekt przed... a szacunek do... to dwie różne sprawy... gwarantuję Ci że ten z szacunkiem a nie strachem zapewni lepsze wykształcenie dzieciom...
      budzenie "respektu" przez nauczycieli dla mnie jest maskowaniem ich słabości i nieudolności...

      • 39 6

    • ja dostawałem drewnianym kijkiem do ćwiczeń na kręgosłup (2)

      w 1 klasie podstawówki za prlu. Dzisiaj chętnie bym się odwdzięczył z buta.

      • 35 2

      • a mnie nikt nie bił jestem bezstresowy (1)

        dlatego gardzę tobą i grzeje mnie twój kregosłup i opowieści o traumie mocherze, klękaj przed mą wielkością

        • 6 15

        • Jedyne czego uczą tacy, jak wymienieni w artykule nauczyciele to mylenie strachu z szacunkiem.

          • 3 0

    • tak, na ludzi wyszła...

      ...i teraz głosują na pisiorów

      • 11 9

    • dobrze?

      Bicie małych dzieci linijką po tyłku??? Trzeba mieć zapędy pedofilsko-sadystyczne żeby się tak zachowywać.

      • 14 9

    • (1)

      Jeżeli na półrocze 2/3 dzieci ma gałę, to jest to klasa specjalna w normalnym liceum, albo nauczyciel jest po szkole specjalnej. Innego wytłumaczenia nie ma.

      • 17 4

      • Heheh bardzo dobrze pamiętam jak z biologi w śedniej (mam 25l) grubo ponad połowa była zagrożona - i to absolutnie nie z winy nauczyciela. Nauczyciel czekła po zajęciach zawsze w gotowości żeby coś wytłumaczyć i sprostować - myślicie żę ktoś tam przychodził? :D no śmiech na sali, wszyscy kuli noc przed sprawdzianem a że sprawdzin był zawsze dokładny i sprawdzał wiedzę to trzeba było się tych ameb i innej genetyki na blachę nauczyć i tyle. Sama miałam z biologi u tej babeczki 2-3 zazwyczaj , ale to że ponad pół klasy była zagrożona nie wynikało z winy nauczyciela tylko z olewczego stosunku do przedmiotu uczniów a dzisiejsi rodzice uwielbiają zrzucać winę na nauczyciela - samemu ograniczając się do 15 minutowego w najlepszym przypadku przeglądu zeszytów - i nie mają sobie nic do zarzucenia :D.

        • 3 1

    • taaa.... wyszła na ludzi...

      wszechobecny alkoholizm, bierność i frustracja. Zaniżone poczucie własnej wartości, brak wogóle jakichkolwiek wymagań i marzeń, wystarczy szare życie z dnia na dzień.

      Pokolenie PRL

      • 9 1

    • Mój dziadek powiedział mi, że to była głupota, że wtedy ludzie zgadzali się na to. To pokazuję że rodzice to tchórze byli nie umieli walczyć o swoje dzieci. Dodam nie każdy wyszedł na ludzi spora część to alkoholicy i nieudacznicy życiowi.

      • 0 0

    • Saer

      Czyli jestes Patusem ktory patologie uwazal za cos normalnego??? Gratulacje

      • 0 0

  • Moglabym opowiedziec kilka historii... (7)

    Odpytki i surowy nauczyciel to jeszcze nic ale trzymanie ucznia pod tablica gdy ten nue umie rozwiazac zadania i wjazdy w jego kierunku czy ustawianie na srodku klasy oslej ławki polaczone z lawiną obrazajacych ucznia slow, nie wspomnę juz o notorycznym stawianiu pał i udawaniu przed rodzicami troskliwego nauczyciela....Ehh, jestem zdania ze nauczycielom powinni robic co jakis czas testy sprawdzajace ich psyche.

    • 116 16

    • to jest koszmar :) (1)

      chociaż ja takich objawów nie miałem to wielu ludzi po takim staniu boi się panicznie wystąpień publicznych... ktoś miał zrobić prezentacje o kotkach przed 5 kolegami to aż się trząsł... ale babki lubią tak sięw yżywać i znęcać psychoicznie szczególnie jak już znajdą sobie cel...
      Pamiętam jak kiedyś spadł mi zestaw linijek, kątomierzy, ekierek itd. trochę nahałasował, a pani strasznie się obruszyła, strzeliła focha, powiedziała, że póki ktoś się nie przyzna to nie będzie prowadzić lekcji. Minęła chwila, przyznałem się i w tej samej chwili od razu żałowałem. Do dziennika wpadły 2 x 1 (co na koniec sem przy 10 ocenach mocno rzutowało), później reprymenda o zachowaniu, wjazd na rodziców. Pod koniec roku pryz wystawianiu ocen te dwie słusznie postawione 1 były brane pod uwagę z wagą sprawdzianu (wszystkie cyferki w rzędzie tak samo) , a pani już zapomniała, że parę miesięcy wcześniej mówiła, że zapamięta to na całe życie! :) I co teraz Pani P. ? Pamięta Pani jak rąb&^ął kątomierz :) :) ?
      Świadomy nauczyciel wie, że pełni również rolę wychowawczą, potrafi zmotywować i poprowadzić ucznia. Nie tylko nauczyć na pamięć, ale pokazać jak się skutecznie uczyć, zrozumieć, myśleć i zastosować poznane wiadomości.
      W szkole nie chodzi o to, że 2 + 2 = 4, chodzi o to, że ten plusik to dodawanie i potrafisz go zastosować, uczy myśleć logicznie, Jeżeli wiersz pochodzi z romantyzmu to wiesz, że spełnia takie i takie cechy i od razu po "przyłożeniu" szablonu romantyzmu interpretacja staje się łatwiejsza, a jeszcze łatwiejsza stanie się jak ktoś ten wiersz przeczyta przed interpretacją :)
      Najgorzej jest z historią, ale to najczęściej przez sposób podania informacji. Są co opowiadając potrafią sprawić , że czujesz się jakbyś tam był, a inni niestety dyktują daty z książki w rządku i tyle, a gdyby tak zachować ciąg wydarzeń wiedzieć jaki król i dlaczego i w jakim okresie władał możnaby wykombinować daty.

      • 37 3

      • ojoj

        Pani nauczycielka przeczytała wpis i dała minusa:-)
        A wpis prawdziwy, mądry.
        Pozdrawiam

        • 11 0

    • Efekt utopionych kosztów (było ciężko, beznadziejnie, ale muszę myśleć że było warto) (3)

      zjawisko polegające na tym, że ludzie maja skłonność do trzymania się wcześniej podjętych decyzji nawet w sytuacji, gdy okazały się one niekorzystne, jeśli tylko były związane z poniesieniem dużych kosztów lub ze znacznym wysiłkiem. Zachowanie to jest sprzeczne z teorią ekonomii, która mówi, że tylko teraźniejsze oraz przyszłe zyski i koszty powinny mieć wpływ na podejmowanie decyzji. Koszty poniesione wcześniej nie powinny mieć znaczenia. Takie zachowanie tłumaczy teoria perspektywy. Człowiek wykazuje awersje do strat, więc stara się ich uniknąć

      • 9 0

      • Wow świetny komentarz ! (2)

        Ma drugie dno i genialnie nadaje się dla żon przemocowców i alkoholików. Muszę to sobie zapisać.

        • 3 1

        • efekt utopionych kosztów można najłatwiej zaobserwować w kinie, gdy kupimy bilet i siedzimy na szmirze. (1)

          • 5 0

          • Jeszcze bardziej w teatrze - istnieje powszechny pogląd, że przed końcem wyjść nie wypada.

            • 4 0

    • Testy psychologiczne

      Jestem tego samego zdania! Moja córka jest bardzo zamknięta w sobie, ale przy cierpliwym nauczycielu, spokojnym, ale stanowczym potrafi się czegoś nauczyć. W zerówce miała młodą i chaotyczną Panią - miłą, ale niestety niezbyt potrafiła dotrzeć do mojego dziecka - źle. Przez trzy następne lata miała wychowawczynię, która grała dobrą i pomocną, a doprowadzała moje dziecko na skraj rozpaczy (co mam nagrane na pewnym pliku, bo chciałam się przekonać czy dziecko mówi prawdę), córka codziennie przychodziła do domu przybita, nie miała zbyt wielkiej ochoty chodzić do szkoły. Całkiem nieźle rysuje, Pani nie potrafiła jej pochwalić za trud, jaki włożyła w wykonanie pracy, a dla niej było to bardzo istotne. Brak sympatii ze strony wychowawcy owocuje poczuciem odrzucenia, a jeśli dochodzą dobrego wrażenia somatyczne - nie sądzicie, że coś jest na rzeczy? Niestety nie było mi dane pomóc mojemu dziecku, ponieważ ta nauczycielka jest cwana, ma układy i męża policjanta, wysoko postawionego. Teraz córka ma fajną wychowawczynię, która stara jej się wtłoczyć do głowy najbardziej znienawidzony przedmiot - matematykę, ale coś opornie to idzie. Naciska na nauczanie indywidualne, ale dopóki nie mam diagnozy w ręku, to dziecko traci czas i nauka jest pozorna. Testy psychologiczne (tak jak w niektórych innych zawodach, gdzie to zdrowe podejście jest istotne) powinny być. Nie każdy nauczyciel ma predyspozycje do pracy z dziećmi. Niektórzy, tak jak nasza pani od techniki, powinni pracować z manekinami ;) .

      • 0 0

  • Ech, przypomniała mi się P. Jesionowska (8)

    z VI LO. Trochę strach było iść na lekcje, ale matematyka była w małym paluszku

    • 26 8

    • I ile z tej matematyki wykorzystałeś praktycznie w życiu? (5)

      Bo ja zero albo prawie zero.
      Nie potrafię szybko w myślach obliczyć jakiegoś w miarę prostego zadania, bo uczyłem się rozwiązywania abstrakcyjnych chorych równań na 4 kartki A4. Ale np. PITU rocznego to już nikt nie raczył w szkole pokazać jak się wypełnia,, bo po co...

      • 35 19

      • Sporo, to były początki LO i nauczyła idealnie podstaw tak że nie musze wyciagac kalkulatora żeby obliczyc w sklepie cenę po przecenie ( a widziałem już taki przypadek- wilki napis -70% i pytanie do obsługi ile co kosztuje) Algorytmy i całki nie są mi w tej chwili do niczego potrzebne ale jest spora szansa że bedę umiał sam pomóc dzieciakowi jak będzie miał kłopoty w nauce.

        • 12 3

      • PIT roczny vs. matematyka.
        Kolego, błagam! "Zadania" w PIT-cie rocznym obejmują zakres co najwyżej 4. klasy podstawówki. Jeśli nie widzisz praktycznego zastosowania 4 podstawowych działań i nie umiesz ich w życiu wykorzystać, bo trzeba Ci pokazać, że w PIT-cie jest mnożenie i dodawanie (inaczej na to nie wpadniesz?), to o jakiej szkole my w ogóle mówimy? Musiałeś nie być w żadnej.

        Chcesz uczyć dzieci rozwiązywania problemów czy wkuwać im formularzyki? Nie daj "borze", niech się po latach zmieni jakieś pole w formularzu tego PIT-a, co to go mieli Tobie pokazać. I będzie lament: ojezusie! a w szkole był inny formularz!

        • 19 7

      • a tabliczka mnożenia od 1-100 na blachę była? Teraz ponoć nawet to dzieciaki uważają za niepotrzebne...

        • 8 0

      • PIT

        To do jakiej szkoły chodziłeś?
        Ja w LO miałam rozliczanie PIT-37 i innych... więc o co chodzi?
        Poza tym co to za filozofia skoro na PIT jest gdzie co i jak wpisać... LUUUUDZIEE

        • 9 4

      • Gdzie Ty widziałeś PITy w programie nauczania? Nauczyciel nie jest odpowiedzialny za Twoje nieuczenie się. Nie przywiąże Cię do krzesła, żebyć siedział i myślał, czytał, analizował - rodzice powinni pomagać w mobilizowaniu dzieciaka po przyjściu do domu. "Nikt nie raczył w szkole..." - gadaj z MEN, a nie nauczycielem, nad których wiszą obowiązki przeprowadzenia tego, czy tamtego, mimo przepadających godzin, typu wycieczki w jakiejś klasie itp.

        • 0 0

    • A ja p. Hoffman!!! Ale kochaliśmy ją:)

      • 0 1

    • Też ją pamiętam... zajęcia z nią to był koszmar...

      • 0 0

  • w mojej szkole nauczyciele byli surowi ale .... wielu absolwentów jest teraz znanymi ludźmi (3)

    a teraz w szkołach głaszczą po głowach i czekają na wpłaty, potem wychodzą takie 'wypudrowane' jednostki

    • 70 16

    • Taaaaa do łba wklepywali i wklepują przebrzmiale frazesy ,z ktorych g.... wynika.

      Powinni uczyć dzieci samodzielnego myślenia a to prowadzi do tak zwanej ;inowacyjności" ,o której na duzo sie mówi.

      • 6 2

    • czyli politykami

      no politycy to ludzie akurat nie potrafiący robić nic innego często niestety niewykształceni

      • 5 0

    • W mojej szkole także było masę surowych nauczycieli. I co z tego ? Tylko nie liczni się dziś wybili. Klepiesz jak potłuczony. Nauczyciel powinien być wymagający, ale z drugiej strony miły. Jestem matką dwójki dzieci mam męża a do tej pory potrafię obudzić się zalana potem bo po nocach śni mi się matematyczka. Dzięki niej wyjątkowo na długie lata zniechęciła mnie do matematyki. Nauka dzieciom powinna sprawiać radość i przyjemność. Wkurza mnie to nasze polskie wychowanie musztra, poniżanie. Widzę, że cały czas w ludziach siedzi taki styl.

      • 0 0

  • Mam raczej złe wspomnienia ze swojej edukacji. (4)

    Przede wszystkim teoria i zero praktyki.

    • 35 10

    • do PITu to masz rację, ale z drugiej strony- (3)

      nauczyłam się sama wypełniać PITy, dzięki analizie instrukcji (książeczka)- tak jest krok po kroku- to czasochłonne, ale może właśnie szkoła nauczyła mnie czytać ze zrozumieniem?

      Z tym, że ta 'dawana" szkoła, podstawówkę zaczęłam w 1973r.

      P.S. PIT- jak w programie, to samo się wylicza, ważne, by wpisać poprawnie

      • 4 1

      • ok, ale jak w szkole nauczyć wypełnić PIT? Bo to, ze formularze bywają skomplikowane i trzeba się dowiedzieć i doczytać kiedy zaokrąglac w dół, kiedy w góre i co do czego dodać a co przemnożyć to trochę inna sprawa.

        • 4 0

      • (1)

        Jeżeli uważasz,że z szkoła wyedukowała ciebie na tyleże posiadasz umiejetnosc wypelnienia PITu to gratuluję wiedzy.

        • 6 1

        • hahahah dobre :)

          A poza tym ludzie są tresowani na biurokrację, dlatego tak im się tłumaczy jaka UE jest świetna.

          • 0 0

  • codzienność!!!! (7)

    Spora część nauczycieli jest niekompetentna.nie są przygotowani do pracy z dziećmi.wyzywanie i poniżanie to norma w szkole.rodzice traktowani są jak idioci i najlepiej żeby siedzieli cicho.

    • 42 37

    • Zgadzam się. (3)

      Sam tego doświadczyłem jak uczęszczałem do szkoły i widzę, że niewiele się zmieniło jak teraz do szkoły chodzi mój syn.
      Mam wrażenie, że tacy ludzie (nawiedzeni nauczyciele) wyładowują swoje frustracje za to, że musieli się tyle uczyć i teraz wszystko poszło jak krew w piach - bo inaczej nie można tego nazwać, jak ktoś tyle studiuje i ma nadzieję, że znajdzie normalną pracę, a tu zonk - trzeba z braku laku iść do szkoły i za grosze uczyć młodzież. Trzeba to jakoś odreagować. ..

      • 14 12

      • (1)

        Ale zeby byc nauczycielem wcale nie trzeba TYLE studiowac. Nie wiecej niz niz inni. A tylko te ich studia gwarantuja cieple posadki. Ludzie po innych studiach musza starac sie przez caly okres zatrudnienia, a nauczyciele nie musza.

        • 5 14

        • Tak piszesz, bo..... przeczytałeś komentarze? Hehe. Wierz mi lub nie, ale jestem nauczycielem i gadasz głupoty - musimy kształcić się na bieżąco, nie wystarczy skonczenie 5 lat studiow - wystarczą moze na staż, ale potem życie pokaże, że etatu się z tego nie uzbiera, poza tym, przy nowym stopniu awansu wykazujesz, że doskonaliłeś się dalej.

          "Ludzie po innych studiach musza starac sie przez caly okres zatrudnienia, a nauczyciele nie musza." - Mògłbym się obrazić,bo nie jest to zgodne z prawdą, ale co Ty wiesz o pracy nauczyciela.

          • 8 2

      • Czyli klasyczny dzień świra... W szkole wyładowują frustrację, a w domu tabletka na spanie... na spokojne myśli... na lepsze samopoczucie... i poczytać wypłynąłem na suchego przestwór oceanu. Prawdziwa schizofrenia objawia się u nich podczas narzekania na godziny pracy i na wypłatę.

        • 4 6

    • tyle ze niektórzy rodzice to rzeczywiście IDIOCI, dla których jakakolwiek obiektywna opinia

      to atak na ich dziecko i potwarz

      • 20 4

    • Może bohaterska mamusiu podasz więcej konkretów czyli w której to szkole i jacy niekompetentni nauczyciele wyżywali się i poniżali twoje dziecko ? Bo idiotkę to ty na pewno zrobiłaś z siebie na tym forum pisząc takie rzeczy.

      • 11 6

    • Rodzice tak wychowują dzieci, że te w dorosłym życiu nie są w stanie poradzić sobie z komarem. Dlatego nie dziwię się, że nauczyciele traktują ich jak idiotów, bo jak inaczej?

      • 3 2

  • To uczniowie są głupsi, a nie nauczyciele surowsi. (9)

    Sama niedawno skończyłam szkołę, miałam do czynienia z surowymi nauczycielami, ale prawda jest taka, że jak ktoś się uczy to nie doświadcza nieprzyjemności ze strony nauczyciela. Rośnie nam coraz głupszy naród. Proszę spojrzeć na coraz bardziej okrojone programy nauczania z roku na rok, a te tumany dalej nic nie umieją! Może zamiast siedzieć z dziećmi przed TV warto z nimi usiąść, odrobić lekcje, wytłumaczyć, po prostu poświęcić czas, a nie zwalać winę na nauczycieli.

    • 118 28

    • Jesteś idealnym nowoczesnym niewolnikiem.

      • 15 24

    • Swieta prawda !!!

      • 7 5

    • Coś ci się pomyliło to szkoła jest od nauki ! (6)

      Jak można odrabiać lekcje z licealistą i tłumaczyć wszystkie przedmioty ! Nauczyciel uczy jednego przedmiotu , a rodzice mają uczyć wszystkich ?

      • 6 7

      • (5)

        Masz problem ze zrozumieniem rzeczy których uczą się twoje dzieci? Nikt nie każe wkuwać na pamięć historii starożytnego Egiptu ale odpytac dziecko przed sprawdzianem chyba da radę?

        • 6 5

        • Tak mam problem ze zrozumieniem tego czego uczą się moje dzieci, (4)

          otóż moje dziecko ma takie przedmioty jak układy cyfrowe, układy analogowe , miernictwo elektryczne i elektroniczne itp. Chyba się zatrzymałeś w rozwoju na zerówce !

          • 4 5

          • (2)

            Nie, wychodze z założenia że jeśli licealista potrafi się tego nauczyć to dorosły człowiek po studiach tym bardziej

            • 3 2

            • Od nauczania jest nauczyciel , nie rodzic, kończy studia kierunkowe. (1)

              • 4 7

              • Ale pewien zakres wiedzy ogólnej wypadałoby mieć... to tylko liceum. Chyba, że rodzic sam po zawodowce, to jestem w stanie zrozumieć...

                • 4 0

          • Problem jest w tym, że jak człowiek kończy 18 lat to staje się osobą dorosłą, tylko tego obecnie rodzice nie widzą i traktują takiego 18 latka jak dziecko z przedszkola. I rośnie nam pokolenie, których przeraża prawdziwe życie.

            • 2 1

  • (2)

    Od końca lat 80. Do połowy 90. przez gdańskie technika przewijała się nauczycielka fizyki, która podobnie traktowała uczniów. Udało jej się pokomplikować życiorysy kilku osobom. Im później w lata 90. tym rodzice mieli mniej zapału do walki o dzieci. Nie wspomnę jej nazwiska, gdyż w pewnym momencie wyszło, że była chora na schizofrenię. Nie obciąża to jej ale kuratorium i dyrekcję szkół, które przymykaly oczy na chore sytuacje.

    • 41 4

    • Gałkowska ? (1)

      • 6 0

      • Nie

        Tomala

        • 0 0

  • (2)

    Jest cienka granica pomiedzy wymaganiami i programem a stresowaniem czy wrecz tresowaniem uczniow. Znam przypadki gdy nauczycielkii zwyczajnie nie radza sobie z wlasnymi emocjami albo prywatne problemy zmieniaja sie w szkolna agresje. Taki przypadek kempy albo pawlowicz w oswiacie. Do szkol nadal jak za prl trafiaja osoby slabo przygotowane do ciezkiego zawodu.

    • 43 6

    • nauczycielami zostają ci którzy nie znaleźli pracy gdzie indziej. (1)

      mam te spostrzeżenia po analizie historii życia absolwentów fizyki i matematyki oraz filologii polskiej na UG.
      Po prostu najgorsze miernoty z roku uczą nasze dzieci.

      • 7 3

      • nie tylko dzieci

        Również na studiach tak jest. Niedawno kończyłem studia - najlepsi za granicę, średniaki do lokalnego biznesu, przegrywy (+ jeden b.zdolny ewenement) na uczelnię.

        • 2 0

  • Bez przesady (7)

    Wymagający i surowy nauczyciel nie pozwoli sobie założyć kubła na głowę. Poza tym nauczy uczniów trochę pokory, cierpliwości i ukształtuje charakter. Dzisiejsza młodzież spotka w dorosłym życiu różnych ludzi, nie zawsze przyjaźnie nastawionych. Rodzice chcą uchronić dzieci przed wszelkim "złem", a później będzie rozczarowanie, bo życie to nie tylko fajni znajomi, Facebook i obiadki u mamusi.

    • 74 14

    • obiadki u mamusi odbywamy, bo one są nie dla nas, ale dla mamy (1)

      a wychowywani byliśmy z miłością, ale i z konsekwencją- dzisiaj ktoś by powiedział "surowo",
      były to wspaniałe zasady nam wpajane, dzięki którym łatwiej nam się żyje

      • 9 3

      • Kolejny potłuczony

        • 0 0

    • (3)

      Pokora - taka piekna polska cecha. A potem sie dziwimy, ze nie mamy naukowcow i przedsiebiorcow z prawdziwego zdarzenia.
      Jedyne czego ucza tacy, jak wymienieni w arytkule nauczyciele to mylenie strachu z szacunkiem.

      • 14 0

      • (1)

        Pokolenie powstańców warszawskich, to byli inteligentni ludzie z jajami, teraz rozpieszczeni 18 latkowie mają problem z natarczywym komarem. Tylko gdzie podziali się ojcowie, że mamusie chodzą do szkoły kłócić się z nauczycielami bo ten karze się uczyć.

        • 3 1

        • Wolalbym, zeby to pokolenie zamiast miec jaja, po prostu zylo.

          • 2 1

      • Wreszcie normalny komentarz.

        • 0 0

    • Właśnie przez takie poglądy jak ty. Wyjechałam z tego bagna. Mieszkamy w Australii i tutejsze podejście nauczycieli do dzieci jest dzień a noc oczywiście na korzyść australijskiego. Nigdy w życiu nie wrócę do kraju. Gdzie poniżanie dzieci i traktowanie ich jak debili jest traktowane jak normę. Przez takie pobłażanie zachowania nauczycieli wyrośnie znów pokoleniu ludzi gdzie będzie znów męczyć uczniów w szkole. Czy nikt nie rozumie, że do błędne koło? Masę moich kolegów notorycznie wagarowało z lekcji tych psychopatycznych nauczyciel. Ja nie zapomnę strachu i bólu brzucha przed matematyką. I nigdy nie będę uważała, że takie zachowanie jest normalne i pomaga w przyszłości. G... prawda. Najpierw wrzeszczący rodzice potem nauczyciele, nienormalni szefowie. To gdzie ma być czas na normalne relacje? Jak można jeszcze nie zajarzyć, że jeśli dorosły człowiek nie szanuje dzieci/młodzieży to jak ma oczekiwać szacunku do jego osoby. Przeraża mnie nasza Polska szara rzeczywistość. Mam nadzieję, że nie przyjdzie ci taki czas wycierać łez syna/ córki czy wnuka znerwicowanego przez wariata nauczyciela, który ma sfrustrowane życie. Wtedy zapewne zrobisz wszystko aby krzywda się nie działa. Pozdrawiam i radzę szybko przejrzeć na oczy.

      • 0 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Sprawdź się

Wybierz poziom

Czy możesz spotkać wiewiórkę w drodze do szkoły?