Wiadomości

Wszyscy na basen! Po batony, cukierki i chipsy

Najnowszy artukuł na ten temat

Co jedzą nasze dzieci w szkołach i przedszkolach?

Rządowy pomysł odchudzania uczniów polskich szkół nie przypadł do gustu dzieciakom. Gdy słodycze zniknęły ze szkolnych sklepików, dzieci zaczęły się zaopatrywać gdzie indziej. Jedną z ostatnich oaz żywieniowej wolności jest sklepik przy basenie MOSiR-u na Chełmie. Obowiązkowy wf mają tu uczniowie kilkunastu gdańskich szkół.



Czy ustawa rządowa ma sens?

tak, w jakimś stopniu przyczyni się do lepszego odżywiania dzieci w szkołach 24%
raczej nie, choć czas pokaże 11%
nie, przecież widać, że dzieci są sprytniejsze 65%
zakończona Łącznie głosów: 862
Od września ze szkół i przedszkoli zniknęło jedzenia, które nie spełnia rygorystycznych rządowych wytycznych, dotyczących zasad zdrowego żywienia. Efekt? Stołówki działają jak dawniej, bo uczniowie muszą z nich korzystać. Natomiast sklepiki notują odpływ małych klientów, którzy kupują słodycze, drożdżówki i słodkie napoje poza szkołą.

Czytaj także: powstał czarny rynek batoników

Jednym z ostatnich miejsc żywieniowej swobody, jest sklepik na basenie na Chełmie. To miejska pływalnia, która formalnie nie jest szkołą, więc nie obowiązują go ministerialne wytyczne. Korzystają z tego uczniowie, którzy przychodzą tu na obowiązkowy basen. Z możliwości odbycia WF-u na tej pływalni korzystają uczniowie kilku gdańskich szkół.

- Kiedy ostatnio czekałem na syna, który w ramach szkolnych zajęć miał tu lekcje pływania, moją uwagę zwrócił sklepik działający na terenie basenu. Przez 45 minut oblegany był przez dzieci, które kupowały w nim wyłącznie słodycze i chipsy. Choć teoretycznie jest to sklepik z artykułami do pływania, w ciągu 45 min nikt tam nic takiego nie kupił - opowiada pan Zbigniew, który ma syna w jednej z gdańskich podstawówek. - Śmieszne to, bo na stołówce zupy nie można posolić, ale w sklepiku na terenie basenu szkolnego więcej jest słodyczy niż czepków do pływania.
Właściciele okolicznych sklepów zadowoleni

Na ograniczeniach tracą prowadzący sklepy w szkołach, ale zyskują handlujący wokół nich.

- Przed szkołą mojej córki, w dwóch sąsiednich prywatnych sklepach, handel batonikami i napojami kwitnie w najlepsze. Dzieciaki kupują na potęgę, żeby zjeść od razu, ale też by mieć coś na później - mówi Iwona z Gdyni, mama dziesięcioletniej Ani.
Na ustawie o bezpieczeństwie żywności i żywienia zyskują też sklepiki i piekarnie zlokalizowane na trasie uczniów z domu do szkoły.

Pan Maciej opowiada, że w centrum Gdańska spotkał młodego "biznesmena", który w spożywczaku kupował dziesięć batonów.

- Myślę, że miał nie więcej niż 10 lat. Gdy na ladę wyłożył garść batonów, ekspedientka spytała się czy sam je. Odparł, że kupuje dla siebie i dla kolegów.
Ustawa dla ustawy?

Nowe przepisy dotyczą wszystkich placówek oświatowych: szkół podstawowych, gimnazjów szkół średnich, a także przedszkoli i żłobków. Nie tylko ajentów szkolnych sklepików, ale także stołówek, barów i kuchni działających na terenie placówek.

Jak myślicie, czy rządowa ustawa może zmienić przyzwyczajenia szkolnych dzieci? A może potrzebna jest rozmowa z rodzicem, który uświadomi dziecku skutki nadmiernego spożywania np. słodyczy? W końcu to nawyki i świadomość kształtują nasze wybory.

Na początku września właściciele szkolnych sklepików wierzyli, że uda im się przetrwać

Opinie (122) 7 zablokowanych

  • do szkoły kanapka (7)

    ze snickersem, w bocznej kieszeni soczek a w torebeczce sól zeby doprawić zupę podczas obiadu.
    Rodzice też kombinują nie tylko dzieci.
    Obserwacja własna, ale też moje dziecko nie wygląda jak tucznik.
    Tak czy siak złotego środka brak a miejsca pracy w szkolnych sklepikach sie kurczą.

    • 74 10

    • ... (1)

      Moja znajoma musiała zamknąć sklepik, mimo, że dotychczas już sprzedawała zdrowsze produkty - żadnych cukierków, chipsów, batonów nie było. Ale ta ustawa jest tak skonstruowana, że w zasadzie nic sprzedawać nie można.

      • 30 4

      • Mnie zapuszkowali za nielegalne posiadanie drożdżówki... zawsze może być gorzej.

        • 39 2

    • to nie dzieci, to marionetki sterowane reklamami, wolą g#wmo w papierku niż zdrowe jedzenie (2)

      • 30 6

      • W przeciwieństwie do dorosłej części populacji Polaków (1)

        która w 100% zajada tylko i wyłącznie zdrową żywność.

        • 21 3

        • w przeciwieństwie do dorosłej to dzieci jeszcze można czegoś nauczyć, a dorosłym już nic nie pomoże

          • 11 1

    • Dzięki wspaniałomyślności mili.. platformy obywatelskiej pokonamy kaczofaszystów z pislamu

      i zadbamy o nawyki żywieniowe dzieci i naszych obywateli!
      Od nowego roku wszystkie produkty będą racjonowane systemem kartkowym!
      Już nikt nie będzie grubaskiem!

      • 9 5

    • zamiast uczyc rodzicow jak przygtowac pozywne jedzenie, zamiast uczyc dzieci od malego jedzenia zdrowego zarcia, warzyc, owocow, sokow bez cukru,, to w jeden dzien pozabierali dzieciom cos czym byly pasione latami. Zamiast dac dluzszy okres na przyzwyczajenie, to jednym cieciem wprowadzili tylko bunt. A dzieci doskonale wiedza, ze w sklepie obok mozna kupic batony. Zamiast nauczyc dziecko, ze baton tyo wyjatek, to nauczyli dziecko zakupow w lokalnym sklepiku.

      • 4 0

  • (4)

    rośnie następne pokolenie niepełnosprawnych tłuściochów z cukrzycą

    • 78 33

    • a co? ty też taki jesteś

      • 9 16

    • nie, miałem na myśli ciebie.

      • 13 5

    • masz pojęcie- cukrzyca w tym wieku to cukrzyca I stopnia, u szczupłych dzieciaków, nie ma związku z tuszą (1)

      • 5 3

      • a gdzie wyczytałeś coś o wieku dzieci w poście wyżej?

        • 2 0

  • ? (10)

    Co wy się tak podniecacie tym zakazem sprzedaży słodyczy? A jeszcze nie tak dawno wszyscy ubolewali że dzieci za grube że nie ma gdzie kupić zdrowej żywności. Chcesz faszerować dzieciaka słodyczami to mu je kupuj i dawaj do szkoły, droga wolna. Ja jestem za tym żeby w szkole sprzedawać zdrową żywność!

    • 117 36

    • Jaka zdrowa żywność ? (2)

      tylko ryżowe wafle i woda spełniają te wymogi,czyli ostra dieta !

      • 23 9

      • to absurd, ludzie zapomnieli już co to normalne jedzenie, (1)

        zabrac im batony i cały syf to umra z głodu bo nawet zwykłej kanapki bez nutelli nie potrafią zrobic, to tylko pokazuje jak niski poziom reprezentuje nasze społeczeństwo, wolą przemycać g#wna do szkoły niż pomyśleć

        • 35 1

        • Serial w telewizji się sam nie obejrzy.

          Nie ma czasu na przyrządzanie posiłków.

          • 29 0

    • (2)

      w szkołach gimnazjalnych i podstawowych okej ale ja jako uczęń 4 klasy technikum bardzo ubolewam nad likwidacją automatu z kawą i gorącą czekoladą .

      • 22 3

      • automat z pikiem i fajkami tez by sie przydał? (1)

        • 8 10

        • Oczywiście

          Ale niestety w tym kraju nie ma takich

          • 4 0

    • Co do słodyczy się zgodzę, ale nie do nie solenia normalnego jedzenia. Jak w tych stołówkach gotują ziemniaki bez soli? Przecież takie ziemniaki w ogóle smaku nie mają. A jajka? Jak się wodę za mało posoli, to się źle je obiera. Czasem też trzeba coś pocukrzyć, aby kwaśne nie było. :P

      • 18 11

    • (1)

      To wyslij dziecko na pole po salate.
      Zamiast zdrowej zywnosci wiecej ruchu. Grube osoby tez jedza tylko wazywa i ... dalej sa grube

      • 5 6

      • i wożą 4 litery samochodami

        • 3 2

    • zdrowa żywność

      Ja również popieram zdrowe żywienie zarówno w domu jak i w szkole! Natomiast wymogi ustawy są co najmniej niesprzyjające! Dziecko nie może na przykład kupić sobie owocowego jogurtu (oczywiście nie każdy jest zdrowy, ale można na rynku takie znaleźć). Mleko tylko odtłuszczone? Przecież w mleku mamy maksymalnie 3,5% tłuszczu!!! Orzechy mają 10 razy tyle i jakoś są dozwolone. Obiady bez soli? To tylko zniechęci dzieciaki do jedzenia w stołówkach - kto by chciał jeść jałowe posiłki? Owszem, nie stosujmy glutaminianu sodu i innych wzmacniaczy smaku, nie stosujmy nadmiaru cukru i nie stosujmy syntetycznych słodzików, ale tak ostre ograniczenia są niepotrzebne. Potrzebna jest edukacja zarówno dzieci jak i rodziców! Co z tego,że dziecko w sklepiku nie kupi chipsów, kiedy do kolacji mama poda mu CocaColę?

      • 7 2

  • Tu jest Polska! (4)

    Polakom , nawet tak małym nie da się niczego narzucić siłą. Walkę o wolność mamy w genach od kilku pokoleń. Nasze dzieciaki też. Radziliśmy sobie z różnymi ograniczeniami i nigdy Państwo nie było w stanie niczego nam narzucić. Kombinowanie to nasza specjalność

    • 85 16

    • Tylko że w tym przypadku przypomina to: "Na złość mamie odmrożę sobie uszy". (1)

      Społeczeństwo coraz grubsze. Cukrzyca i nadciśnienie coraz szerszym problemem. Płacę składki zdrowotne i praktycznie z nich nie korzystam. Ciekawe ile z moich pieniędzy idzie na leczenie chorób związanych z nieprawidłowym żywieniem.

      • 11 4

      • Raport WHO nie pozostawia złudzeń

        spójrzcie na 1 miejsce przyczyn zgonów. Nie jest to rak, a choroby związane ze złym odżywianiem.

        • 8 2

    • a co to za kombinowanie, skoro obok jest sklepik legalny ze słodyczami?

      wystarczy kupić, żadne kombinowanie

      • 10 0

    • nie ma się czym chwalić

      • 0 0

  • Z moich informacji wynika, że powstaje specjalna jednostka służb wyspecjalizowana w zwalczaniu szarej strefy. Służące w niej psy tropiące mają wyczuć żelkę "dżdżownicę" z odległości 50 metrów.

    • 65 7

  • Współczuję dzieciakom (4)

    jako nastolatka żyłam w latach osiemdziesiątych i nie było żadnych słodyczy w sklepach,miałam kartkę żywnościową z kratką na czekoladę,ale nie była nigdy wykupiona, bo czekolady w sklepie nie było. Tak pan generał oduczył mnie apetytu na czekoladę do dzisiaj,ale to jest smutne wspomnienie,a nie radosne.

    • 43 26

    • ja miałam w latach 80-tych kilkanaście lat i jakoś były słodycze- mało, ale były (1)

      np. na Przymorzu był sklepik na Jagiellońskiej , gdzie można było codziennie kupić cukierki czekoladowe bez kolejki ( tam gdzie obecnie jest kafejka Mielnika)

      na małym ryneczku na Bora - Komorowskiego ( inna nazwa ulicy wtedy),
      było kilka sklepików- bud ze słodyczami z Aldiego- do wyboru, codziennie otwarte i niedrogie słodycze

      no i były fajnie piekarnie- cukiernie, gdzie można było kupić ciastka, ciasta

      były budki z goframi ( koło rynku tego dzisiaj Zielonego Rynku))

      no i mama piekła cista pyszne

      • 28 6

      • Ale ja nie jestem z Gdańska

        • 7 2

    • nieutuczona (1)

      Ale dzięki temu zapewne jesteś nieutuczona. Mile wspominam tamte czasy. O czekoladzie się marzyło, ale jak każda kij ma 2 końce tak i dzięki temu z jednej strony niedobremu nie tuczyliśmy się na balerona. A zbędne kilogramy i niemota na wf to był obciachl

      • 3 1

      • jadłam wtedy czekoladę, batoniki, mama piekła często ciasta

        jestem szczupła, rozmiar 38 wzrost 173
        maż, dzieci - tez szczupli

        nie ma reguły

        • 4 1

  • idiotyzm (9)

    Słodycze słodyczami, ale zakaz używania soli i innych przypraw w szkołach i przedszkolach to jest idiotyczne. Jakim cudem dożyliśmy XXI wieku skoro babki naszych babek soliły ziemniaki, kotlety i inne cuda. Rządzą nami d*b*le

    • 134 21

    • I piekły drożdżówki !

      • 31 0

    • a no takim że wcześniej soliły tylko babki, a teraz w supermarketach kupujemy same g#wno nafaszerowane chemią

      • 18 3

    • Dezinformacja (1)

      To takie bicie piany! Przecież w technologii produkcji żywności można użyć soli i przypraw (czyli przy gotowaniu)

      • 9 0

      • tak, oczywiscie, ludzie nie rozumieją tej ustawy, to tylko świadczy o niskim poziomie

        • 3 2

    • To nie do konca prawda (1)

      Przy przygotowaniu posiłków można używać soli. Sól nie może tylko stać na stolikach.

      • 15 4

      • nieprawda, u nas w pzredszkolu nie soli się potraw

        nawet ryb przy smażeniu,
        i prawie 80% jedzenie wyrzucamy

        • 1 0

    • a tych d*b*l* to kto niby wybiera co??

      • 8 0

    • wylanie dziecka z kapiela (1)

      Juz czytalem wypowiedz dyrektorki jednej ze szkol, ze nie zdazyli z przetargiem na slodziki. Zamiast naturalnego w koncu cukru w rozsadnych ilosciach bedzie toksyczna chemia. Typowo po POwsku. Zamiast ograniczyc, beda calkowicie zakaxywac. Zawsze dbalem o to, zeby dzieciaki jadly naturalne produkty (np maslo zamiast utwardzanej margaryny). Sa szczuplutkie, slodycze jedza od swieta. Teraz dzieki naszemu rzadowi beda faszerowane aspartamami i glutaminianami sodu. Dziekuje ci platformo!

      • 7 4

      • na debili nie ma sposobu, rozumie że tak robili z dopalaczami, jedną substancję zastępowali drugą?? ale w szkole?? To jakis

        co to za nauczyciele?? Wywalić na zbity pysk od razu!!!

        • 1 3

  • Rodzi się nowy gangsta rap... (2)

    Nic nie poradzisz na moją bojówkę,
    sprzedamy ci wszystko, nawet drożdzówkę,
    za słodki soczek i kokakolę,
    oddam wam wszystko,
    o ja pie.....olę.

    • 84 4

    • (1)

      Pani w sklepiku już włosy wydziera
      Nic tu nie zarobi, niech to cholera
      Z samej zieleniny wyżyć się nie da
      Więc dzieci głodne a sprzedawcom bieda

      • 28 0

      • Na przerwie tajniacko podchodzi typek
        Pod kurtką, baton, drożdżówka, oscypek
        Pyta czy nie chcę chipsów lub coli
        Ostra dilerka, się nie pię***li

        • 27 0

  • (3)

    Bo to by może zadziałało gdyby dzieciakom nie można było sprzedawać śmieci nigdzie, a tak? Ustawa dobra dla sklepów przed szkołą.

    • 33 7

    • tu nie chodzi o zakaz, szkoła ma wychowywać i pokazać dobre wzorce, (2)

      nikt nie zakazuje przeklinania ale w szkole na lekcji raczej tego nie robisz

      • 13 0

      • (1)

        Chodziło mi o ideę samego zakazu. Natomiast dobre wzorce powinni dzieciom przekazywać rodzice.
        Przeklinanie też nie jest dobrym przykładem, tak samo jak wiele innych kwestii wynikających z kultury osobistej, która jest także jednym z elementów wychowania. W obu przypadkach jak jest - każdy widzi. Niestety jeśli chodzi o widzenie, wiele osób się zgadza, niestety temat kończy się w momencie, gdy zaczyna dotyczyć ich samych, ich dzieci lub zrobienia czegoś poza patrzeniem.

        • 7 1

        • rodzice i szkoła również w której dziecko spędza pół dnia

          • 1 0

  • vv (4)

    a może po prostu rodzice ograniczyli by kieszonkowe dzieciom to by na przerwach nie przesiadywały w sklepikach

    • 61 7

    • (3)

      A może rodzice zajęliby się swoimi dziećmi, spędzali z nimi czas, wychowywali je

      • 24 0

      • zbychu

        Konfitura

        • 1 0

      • (1)

        w tym tygodniu już dwa razy kliknąłem dziecku lajka na facebooku, co jeszcze niby miałbym zrobić?

        • 10 0

        • udostępnić

          • 5 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Sprawdź się

Wybierz poziom

Larwa żaby trawnej to: