• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport

Uczniowie z Ukrainy to kolejny egzamin dla polskiej oświaty? "Brakuje rozwiązań"

Od inwazji Rosji na Ukrainę do polskiego systemu edukacji zostało przyjętych niemal 200 tys. ukraińskich dzieci - 140 tys. to uczniowie szkół podstawowych, 40 tys. dzieci jest pod opieką przedszkoli, a ok. 20 tys. to uczniowie szkół ponadpodstawowych.
Od inwazji Rosji na Ukrainę do polskiego systemu edukacji zostało przyjętych niemal 200 tys. ukraińskich dzieci - 140 tys. to uczniowie szkół podstawowych, 40 tys. dzieci jest pod opieką przedszkoli, a ok. 20 tys. to uczniowie szkół ponadpodstawowych. fot. Maciej Czarniak/Trojmiasto.pl

Bariera językowa, obniżenie poziomu edukacji, problemy z klasyfikacją uczniów z Ukrainy - to tylko część trudności, z jakimi zmagają się polskie szkoły po przyjęciu kilkunastu, a czasem kilkudziesięciu uczniów z Ukrainy. Czegoś takiego jeszcze nie było w historii polskiej oświaty. - Stanęliśmy w obliczu dużego kryzysu i nie mamy wsparcia systemowego, brakuje rozwiązań - mówi Aleksandra Musielak, psycholog i wicedyrektor ds. wychowawczych w szkole podstawowej.



Czy w klasie twojego dziecka uczy się dziecko imigrantów?

Zobacz wyniki (391)
W naszym regionie większość dzieci z Ukrainy uczy się w normalnych klasach, a nie oddziałach przygotowawczych. Coraz częściej słyszymy, że takie rozwiązanie powoduje problemy w prowadzeniu lekcji, nie przynosi żadnych wartości dla uczniów z Ukrainy, którzy nic z lekcji nie wynoszą, bo po prostu ich nie rozumieją. To wina systemu czy raczej tego, że wcale go nie ma?

Aleksandra Musielak, psycholog i wicedyrektor ds. wychowawczych w Morskiej Szkole Podstawowej w Gdańsku im. Aleksandra Doby, ekspert WSB: My jesteśmy w dużo lepszej sytuacji niż większość szkół, dlatego że w klasach są nauczyciele wspomagający. Zdecydowaliśmy, że w pierwszej kolejności dzieci będą trafiać właśnie do takich oddziałów, żeby nauczyciel wspomagający mógł obserwować ich zachowanie i reagować na różne trudności, wspierać ich na lekcjach. Tak jest dużo prościej, np. kiedy trzeba obsłużyć translator czy coś wytłumaczyć a nauczycieli jest dwóch.

Przyjęliśmy też zasadę, że wszystkie dzieci kierujemy do klasy o rok niżej, niż wskazywałby rok urodzenia, prawo na to pozwala. Mieliśmy kilka sytuacji, że rodzice nie zgodzili się na to, bo w Ukrainie takie powtarzanie klasy jest bardzo źle postrzegane. Nie wszyscy rozumieli, że rok dłużej w edukacji będzie dobry dla dziecka chociażby po to, żeby mogło lepiej nabyć kompetencje językowe.

Przyjęliśmy ponad 40 dzieci w ciągu pierwszych kilku dni, od kiedy rozpoczęła się agresja Rosji na Ukrainie, a cały czas pojawia się ktoś nowy. Już wcześniej mieliśmy dzieci z Ukrainy i przygotowany dla uczniów z doświadczeniem migracyjnym system, który się sprawdzał. Jednak na sytuację z wojną nie można było się przygotować i ze względu na tak dużą skalę przyjęć jest o wiele trudniej.

Oddziały przygotowawcze byłyby rozwiązaniem, ale gdzie one mają się znajdować, jeśli w naszej szkole są lekcje od godz. 7 do 18 i trzeba mieć do tego dodatkowych nauczycieli. Nie mamy też fizycznie na to miejsca.

Czytaj też: Minister Czarnek odwiedził ukraińskich i polskich uczniów

Jak w szkole odnajdują się nowi uczniowie?

W jednym momencie przyjęliśmy sporo osób, w klasach czasem jest pięciu-sześciu nowych uczniów, ale staramy się, żeby nie było więcej niż 1/3 tych nowych uczniów z Ukrainy. Tak by mieli szansę zintegrować się, a nie zamykać się we własnym kręgu. Mimo wszystko siedzenie tyle godzin w szkole na lekcjach, na których niewiele lub nic się nie rozumie, powoduje problemy z dyscypliną, bo te dzieci siedzą, nudzą się i, wiadomo, robią wtedy różne rzeczy, które niekoniecznie pomagają w prowadzeniu lekcji.

Do tego dochodzi ich niepewność, czy ta sytuacja jest na stałe, czy zostaną tu i jest sens nawiązywać relacje. Dodatkowo są trudne warunki mieszkaniowe, są takie sytuacje, gdzie np. 15 osób mieszka w dwupokojowym mieszkaniu, bo rodziny z Ukrainy przyjmują do siebie swoich bliskich. Przyjmowaliśmy dzieci z rodzin naszych wcześniejszych uczniów, więc ich warunki mieszkaniowe też się pogorszyły. To generuje wiele problemów natury emocjonalnej, co znajduje odzwierciedlenie w zachowaniu. Ktoś może powiedzieć, że te dzieci są niegrzeczne czy nie podporządkowują się, a one mogą odreagowywać trudne emocje, których doświadczają w związku z sytuacją uchodźctwa. Staramy się podchodzić do tego z dużym zrozumieniem.

Musimy pamiętać o tym, że nie wiemy, z jakim bagażem emocjonalnym przyjechały te dzieci, co widziały, czego były świadkami, jak wygląda ich historia rodzinna, tzn. kto tam został, kto uciekł, a kto zginął. Reakcja na traumę może być naprawdę bardzo różna. Nie ma jednego wzorca, jedna osoba zamknie się w sobie i nic nie pokaże, ktoś inny będzie odreagowywał głupkowatym uśmiechem albo zachowaniami agresywnymi.

Niestety czasami tak jest, że to, co jest dobre dla dziecka, czyli uwalnianie emocji, dla otoczenia niekoniecznie jest dobre, bo wiąże się z trudnymi sytuacjami. Dlatego my musimy to obserwować, żeby zrozumieć, co się dzieje. To jest bardzo trudne w szkole powszechnej. W mojej szkole wielu nauczycieli wspomagających ma również wykształcenie psychologiczne, natomiast bariera językowa jest i trudno ją przełamać.

Jak możesz pomóc Ukrainie



Włączenie uczniów pochodzących z Ukrainy do edukacji w polskiej szkole jest wyzwaniem dla wychowawcy, nauczycieli oraz uczniów. Trójmiejskie placówki robią to jednak już od kilku lat.
Włączenie uczniów pochodzących z Ukrainy do edukacji w polskiej szkole jest wyzwaniem dla wychowawcy, nauczycieli oraz uczniów. Trójmiejskie placówki robią to jednak już od kilku lat. fot. Mateusz Słodkowski / Trojmiasto.pl
Co jest największym problemem dla nauczycieli?

Problemem jest to, że nie ma kadry, która mówi w języku rosyjskim czy ukraińskim. Mamy jedną nauczycielkę z Ukrainy, która nam pomaga i pracuje z nami wiele lat, teraz przyjęliśmy kolejną do nauki języka polskiego. Mamy też kilkoro nauczycieli, którzy mówią w języku rosyjskim, ale to za mało.

Nie mamy możliwości zaopiekowania tych dzieci psychologicznie, wbrew temu, co nam ministerstwo rekomenduje, bo jest bariera językowa. Z kolei psychologowie z Ukrainy, którzy sami uciekli przed wojną, doświadczyli traumy z tych samych powodów, więc ich możliwości pomocy są ograniczone.

Stanęliśmy w obliczu dużego kryzysu i nie mamy wsparcia systemowego, brakuje rozwiązań. Do dziś nie ma np. rozporządzenia, które by regulowało kwestię klasyfikacji tych uczniów, wystawiania im ocen.

Nasi czytelnicy informowali, że zdarzało się, że trudna sytuacja wywołuje agresję czy nawet konflikty ideologiczne. W polskich szkołach uczą się też uczniowie z Rosji czy Białorusi. Czy dochodziło wśród uczniów do agresywnych zachowań?

Nie mieliśmy u nas takich typowo politycznych dyskusji, choć mogły się one odbywać też w ich języku, który nie każdy nauczyciel przecież rozumie. Kiedy wybuchła wojna, u nas była końcówka ferii, co dało nam trochę czasu na przygotowanie się na różne sytuacje. Mamy w klasach uczniów z Rosji, Ukrainy czy Białorusi i mogliśmy przygotować instrukcje dla nauczycieli, ale też dla rodziców, jak rozmawiać z dziećmi, jak sobie z tym radzić, że w jednej klasie są dzieci z dwóch stron konfliktu.

Mieliśmy bardzo wzruszającą sytuację, w jednej ze starszych klas mamy uczniów z Białorusi i Ukrainy, uczą się razem już trzy lata i przyjaźnią się. Chłopiec z Białorusi, w momencie kiedy pojawiły się informacje, że Białoruś wspiera Rosję, wstał na lekcji i powiedział, że jest mu wstyd, że jego prezydent robi takie rzeczy i przeprasza za to. Powiedział, że gdyby mógł, zmieniłby swoją narodowość. Ta sytuacja pokazuje dramatyczne przeżycia, które są udziałem dzieci nie tylko z Ukrainy, lecz wszystkich nacji zaangażowanych w konflikt.

Czytaj też: Uczniowie z Ukrainy napiszą egzamin ósmoklasisty po polsku?

Wielu rodziców mówi wprost, że uczniowie z Ukrainy w klasach tylko przeszkadzają i obniżają poziom kształcenia. Pojawiły się nawet listy czy petycje mówiące o problemach podczas rekrutacji i zabieraniu miejsca uczniom z Polski. Czy nowi uczniowie faktycznie wpłyną na poziom edukacji w szkołach?

Trzeba przygotować się na to, że z takiej zbiorowej pomocy, do której się rzuciliśmy, teraz przychodzi refleksja, że nie jest to chwilowa sytuacja i dłuższa obecność osób, którym chcieliśmy pomóc, wpłynie na nasze życie.

Jeśli do klasy dochodzi czterech-pięciu uczniów, którzy nie mówią w języku polskim, to nie możemy mówić, że to nie wpływa na poziom edukacji i na to, jak wygląda nauka innych dzieci w klasie.

W mojej ocenie nie ma jednak możliwości, żeby uczniowie z Ukrainy zaburzyli rekrutacje w dobrych szkołach, bo nie mają równych szans przy tym egzaminie ósmoklasisty. Prawda jest taka, że większość tych dzieci, jeżeli zostanie w polskim systemie edukacji, trafi do szkół branżowych. Egzaminy mają być w pewnym stopniu dostosowane, ale jak oni mają napisać sprawdzian ze znajomości lektur, których nie czytali. Nie oszukujmy się, oni nie mają szansy na to, żeby ten egzamin napisać dobrze.

Trzeba powiedzieć, że na Ukrainie poziom nauczania matematyki jest wyższy niż w polskich szkołach, np. to, co u nas dzieci robią w szóstej klasie, dzieci z Ukrainy robią w trzeciej, może w ograniczonym zakresie, ale jednak. Podobnie angielski może sprawiać im mniejsze problemy, ale polski zaniża ostateczny wynik, a liczy się całokształt egzaminu. Nie są w stanie osiągnąć tych samych wyników, jakie osiągnęliby w edukacji na Ukrainie.

Posługują się innym alfabetem, więc nawet nauka alfabetu, która przekłada się na umiejętność pisania i czytania, jest bardzo ważna w tym pierwszym roku w szkole. Jeśli nie ma oddziału przygotowawczego, mają dwie dodatkowe godziny języka polskiego, ale to nie wystarczy, by mieć równe szanse.

Jak zapisać dziecko z Ukrainy do polskiej szkoły?



Jak przygotowujecie się na kolejny rok szkolny?

Liczymy się z tym, że ta sytuacja będzie długotrwała, a nie na chwilę. Na pewno pojawi się niezadowolenie rodziców przez to, że jakość edukacji spada, chociażby przez zwiększoną liczbę uczniów w oddziałach. Mając w klasie kilkoro uczniów, którzy nie mówią po polsku, nie da się prowadzić lekcji tak jak zawsze, mimo najszczerszych chęci. Trudno jednak wyrokować. Na razie zakładanie tego, co będzie się działo po wakacjach, jest niemożliwe. Nie wiemy, ile z tych dzieci zostanie u nas. To nam utrudnia trochę planowanie. Mieliśmy kilka podań od rodziców polskich dzieci, które chciały zmienić szkołę, i my w tej chwili nie mamy miejsca. Nie wiemy, czy będą dostępne od września.

Opinie wybrane


wszystkie opinie (197)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze

więcej artykułów »

Wydarzenia

Konferencja dla rodziców
wykład, warsztaty, konferencja
cze 4
sobota, g. 09:00
Gdańsk, Hevelianum
Wstęp wolny
Międzynarodowa Konferencja Naukowa
konferencja
maj 27-28
piątek - sobota, g. 10:00 - 18:00
Gdańsk, Teatr Szekspirowski
Wstęp wolny
Światowy Dzień Pszczół
spotkanie
maj 20
piątek, g. 18:00 - 20:00
Gdańsk, Ratusz Staromiejski
Wstęp wolny

Ogłoszenia polecane

Sprawdź się

Sprawdź się

Wybierz poziom

Jakie miasto jest siedzibą władz województwa Pomorskiego?